List polityczny i polityka historyczna

Rzadko tak naprawdę się zdarza, aby listy polityczne miały znaczenie i były podstawą do dyskusji politycznych. Polityka wykuwana jest w zaciszu gabinetów i rzadko kiedy to, co możemy przeczytać, w formie artykułu, czy właśnie listu, jest pełnym obrazem tego, co zostało ustalona poza obszarem mediów i publiczności.

Dobrze, że Władimir Putin przyjął zaproszenie i przyjeżdża do polski na obchody 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Jest to gest dużo ważniejszy, niż hucpa historyczno-polityczna, jak się rozgrywa w Moskwie. Nie sądzę oczywiście, że będzie to nowe otwarcie w relacjach polsko-rosyjskich, bo Rosja nie czuje potrzeby hołubienia Polski, jej pamięci i jej martyrologii. Taka jest brutalna prawda, możemy się na nią oburzać – ale nie możemy z tym nic indywidualnie zrobić. Jeżeli sądzimy, że Putin po raz kolejny (po Jelcynie) ukorzy się za Katyń, Miednoje i wywózki Kresowian na Syberię – to mylimy się grubo. Polityka historyczna Rosji tego nie przewiduje.

Czy nam się to podoba, czy nie, każdy naród ma swoje niezbywalne prawo kształtowania swojej historiografii w sposób taki, jak uważa za stosowne. My natomiast mamy prawo do krytykowania takiego, a nie innego podejścia do historii, jeżeli jest ona wspólna, ale nasze możliwości oddziaływania są znikome. I tak, Niemcy, rozliczając się z nazizmem, nie chcą zapominać o losach swoich obywateli, z Prus Wschodnich, Pomorza, czy Sudetów. Możemy się na to zżymać, ale Angela Merkel nie może, nie tylko z powodów politycznych, wyrzucić pamięci o milionach potomków Niemców z terenów, które były kiedyś dla nich terenami rodzinnymi. I nic tu nie ma do tego odpowiedzialność narodu za II WŚ. Losy indywidualne Niemców są równie tragiczne, jak innych wypędzonych. Polska straciła legitymację do protestu przeciwko „Widocznemu Znakowi”, wycofując się z tego projektu.

Polska natomiast dopiero teraz, po 20. latach niepodległości przypomina sobie o Polakach zamordowanych na Wołyniu, we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej. Dlaczego dopiero teraz? Dlatego, że przez te lata prowadziliśmy politykę historyczną, polegającą na wymuszonej anty rosyjskością przyjaźnią z Ukrainą. Zaowocowało to tym, że w Polsce nie ma muzeum Kresów Wschodnich, polski Kościół Katolicki nie upomina się o pamięć o pomordowanych, a Ukraina w dużym stopniu buduje swoją tożsamość narodową na nacjonalistycznej legendzie OUN/UPA. I czy mamy na to wpływ? Nie, możemy się tylko czerwienić za to, że „zapomnieliśmy” w oficjalnej polityce o wymordowanych Polakach… ale również nie pamiętamy, że polityka II RP wobec Ukraińców też nie była pozbawiona elementów dyskryminacji…

Putin przyjechał do Polski po to, aby przyznać, że wojna zaczęła się w Polsce 1. września 1939 roku, że układ Ribbentrop-Mołotow był zły, że Katyń był zbrodnią… i że rosyjska polityka historyczna nie zgodzi się na rozgrywanie tych spraw w sposób polityczny. Doktryna polityczna Rosji nie przyjmuje do wiadomości tego, że przyznanie się do zbrodni i do współpracy z Hitlerem oznacza jakieś specjalne warunki dla państwa dotkniętych tym układem. Co to, to nie. Jest to swoista gruba kreska, która władze Rosji chcą odkreślić lata stalinizmu od współczesności.

Putin przedstawia własną wersję wydarzeń II WŚ i tego, jak do nie doszło. Powołuje się na Traktat Monachijski, na Anschluss Austrii, nawet wspomina o Traktacie Wersalskim. Czy słusznie? Jeżeli założymy, że ma być to usprawiedliwienie tego, co się stało 23 sierpnia 1939 roku – to tak. Z naszego punktu widzenie, jeżeli się temu przyjrzymy uważnie i racjonalnie do tego podejdziemy – nie ma to znaczenia. Tak, jak się okazało już po kilku dniach września ’39, że nasze traktaty z Francją i Anglią też są martwe, tak samo, jak się okazało, że Monte Cassino było pięknym, pustym gestem polskiego żołnierza, o czym zadecydowano w Jałcie…

Możemy oczywiście żądać od władz Kremla przyznania się oficjalnie do katyńskiego ludobójstwa, tylko, czy na pewno ważniejsza jest rosyjska ekspiacja, czy nasza pamięć o pomordowanych? Jeżeli to pierwsze, to bądźmy konsekwentni i żądajmy tego samego od Ukraińców…

Rosyjski premier przyjeżdża do Polski oczywiście głównie po to, aby zaznaczyć swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Przez sprytną propagandę ostatnich kilkunastu dni to on może stać się centralną postacią obchodów rocznicowych. Bardzo będą się musieli starać Lech Kaczyński i Donald Tusk, aby rocznica nie stała się spektaklem jednego aktora, a przede wszystkim – żeby nie stała się miejscem politycznych potyczek, lecz miejscem pamięci śmierci wszystkich poległych w trakcie II Wojny Światowej. Nie można zapomnieć, że impreza na Westerplatte nie jest imprezą tylko dla Polaków.

Azrael

8 Thoughts on “List polityczny i polityka historyczna

  1. sailor on 31/08/2009 at 14:14 said:

    Witaj. Zapominamy że z Hitlerem na Polskę napadła Słowacja, i to już 01-09-1939. Wołyń, „Kościół Katolicki nie upomina się o pamięć o pomordowanych”. W drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku, Wojsko Polskie oraz Policja Państwowa zorganizowała krucjatę na Kresy, w celu nawracania na wiarę Kościoła Wyznania Rzymsko-Katolickiego.Jak to się odbywało? Możemy sobie wyobrazić, a może nie potrafimy. Nas, to jest be. My, ich w cudzym zresztą interesie…?

  2. @Sailor; Zapominamy o wielu innych sprawach, choćby zajęcie przez nas Zaolzia w 1938 roku. Zapominamy też o polonizacji tzw. tutejszych na Południowym Podlasiu i Polesiu Lubelskim i mnóstwie innych kwestii, jednak czy bezustanne podejmowanie takich tematów przez pewnych braci i ich podwładnych, nie wpuściło całego naszego regionu w pułapkę polityki historycznej???Trzeba by może wreszcie zacząć zastanawiać się jak z tego wyjść, pomysłów jakoś póki co niestety nie widać.Natomiast skutki tej „polityki” widzimy zarówno w stosunkach z Niemcami, Rosją, Ukrainą,Litwą, a lada moment może też i ze Słowacją…(

  3. „Czy nam się to podoba, czy nie, każdy naród ma swoje niezbywalne prawo kształtowania swojej historiografii w sposób taki, jak uważa za stosowne. My natomiast mamy prawo do krytykowania takiego, a nie innego podejścia do historii, jeżeli jest ona wspólna, ale nasze możliwości oddziaływania są znikome.”

    Obawiam się, że tym razem oberwiesz solidne cięgi z wszystkich stron. Nasza tożsamość narodowa opiera się na złudzeniu wyjątkowości naszego cierpienia i jedynej, niepodważalnej słuszności tego, co napisane w naszych podręcznikach historii.
    A tego, obawiam się, to tak łatwo zmienić się nie da.

  4. Khair el-Budar on 31/08/2009 at 17:30 said:

    Może moratorium na obchody rocznicowe? Choć jeden rok odpoczynku. Proponuję utworzenie internetowego ruchu antyrocznicowego.

  5. poltiser on 31/08/2009 at 18:06 said:

    @Khair el-Budar
    Doskonały pomysł… to jakby powrót do wykładów „O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy”! Można rozwinąć temat o „Krakowski Jubileusz”, a i ekspertyza Koziołka Matołka też by się przydała. Mrożek z Gombrowiczem też by pomogli. Mamy różne tradycje do wyboru.
    Jestem za…

  6. falcon on 31/08/2009 at 21:48 said:

    Szanowni dyskutanci, obawiam się że w całej tej sprawie nie chodzi o proste „przebijanie się” faktami historycznymi typu wy naszych oficerów w roku 20tym my w rewanżu waszych w 1940, lecz o bezczelne pójście w zaparte – my tego nie zrobiliśmy tylko Niemcy ewentualnie jak już nie można zaprzeczyć faktom – to zrobił ten zły Stalin (sam? osobiście?). Być może jesteśmy przeczuleni na swoim punkcie i często nie chcemy widzieć krzywd przez nas wyrządzonych ale taka polityka tj.bezkrytycznego wybielania swojej historii, na dłuższą metę nie sprzyja stosunkom dobrosąsiedzkim. Aczkolwiek może mieć uzasadnienie w celach mocarstwowej polityki Rosji.

  7. Nonchallance on 31/08/2009 at 23:23 said:

    @falcon

    My nie mamy podobno żadnych mocarstwowych ambicji a w wybielaniu wcale nie ustępujemy Rosjanom. Tylko oni robią to na większą skalę i na bezczela a my usiłujemy robić za ofiarę kogo popadnie, a jak brak agresora to za ofiarę okoliczności, położenia geograficznego i czego tam jeszcze. My zwyczajnie uwielbiamy być tymi honorowymi i skrzywdzonymi i kształtujemy nasze postrzeganie historii na taką właśnie modłę z wybielaniem włącznie.

  8. J.S. on 01/09/2009 at 07:49 said:

    sailor:
    Słowacją rządził ksiądz Tiso, więc nie można Słowacji o nic oskarżać. Przecież Tiso był tylko wspólnikiem Piusa XII.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>