Uchwała histeryczna

Prawo i Sprawiedliwość chce aby Sejm przyjął uchwałę, na rocznicę 17 września 1939, w której zostanie potępiony sowiecki najazd na Polskę, w porozumieniu z III Rzeszą Hitlera.

Celem uchwały ma być przypomnienie, że Polska dostała się pod podwójną okupację hitlerowsko-sowiecką i było to przyczyną późniejszych polskich losów, czyli wejścia na dziesięciolecia w sowiecką strefę wpływów. To było przyczyną represji, jakie spotkały Polaków, począwszy od Katynia i Miednoje, na opóźnieniach cywilizacyjnych kończąc.

Czytają projekt, mam do niego stosunek mocno ambiwalentny. Trudno się w nim doszukać przekłamań, czy manipulacji, można się natomiast doszukać niedopowiedzeń. Oczywiście, agresja sowiecka na ziemie wschodnie II Rzeczpospolitej była podobna do rozbiorów XVIII wieku, ale również należałoby powiedzieć o tym, że to co się stało we wrześniu 1939 roku, zostało następnie usankcjonowane przez konferencje jałtańską i teherańską. Można by pójść dalej; Można by się zastanowić, czy przypadkiem porządek jałtański nie powinien zostać zweryfikowany, ze wszystkiego tego rodzaju konsekwencjami… Przesadzam? Tak, przesadzam, ponieważ motywacje tych, którzy by chcieli takiej uchwały, są dla mnie nielogiczne.

Wnioskodawcy uchwały wychodzą z założenia, że Polska w dalszym ciągu jest w pozycji geopolitycznej pomiędzy dwoma wrogimi państwami, czyhającymi na nasz kraj, wręcz szykującymi się do aneksji naszego terytorium. To wrogie mocarstwa, a Polska jest zdana na ich łaskę i niełaskę. Nie ma NATO, nie ma Unii Europejskiej, nie ma umów bilateralnych, nie ma gwarancji bezpieczeństwa zbiorowego. Uchwała ma uświadomić, a wręcz pobudzić atmosferę zagrożenia. Z jednej strony demoniczna Erika Steinbach, ze swoimi wypędzonymi, z drugiej – wampiryczny Władimir Putin…Teoria dwóch wrogów, porozumiewających się na bazie politycznej i ekonomicznej (Nord Stream) jest dodatkowo uzupełniona o spisek brukselski, mający osłabić polskiego ducha…

Tak właśnie jest rozumiana przez wnioskodawców polska polityka historyczna. I może być ona tak przedstawiana, pozwala na to demokracja, gorzej jednak, kiedy staje się ona elementem oficjalnej polityki i dyplomacji. Bo jeżeli takie opinie formułowane są przez polityków na własny rachunek, w mediach, czy opracowaniach, jako “prawda historyczna”, to nic się nie dzieje. Jeżeli natomiast przybiera to formę oficjalnego stanowiska polskiego Sejmu – staję się również składnikiem polskiej dyplomacji – jako element politycznej propagandy – niewiele się różniący w znaczeniu od propagandy politycznej Kremla i ośrodków medialnych, zbliżonych do niego, przed wizytą rosyjskiego premiera w Polsce.

Ocena faktów historycznych i budowa na tej bazie własnej tożsamości jest rzeczą dozwoloną, wręcz pożądaną. Ale wymaganie, aby nasz punkt widzenia i nasza prawda historyczna zostały przyjęte bezkrytycznie przez inne państwa i społeczeństwa jest niemożliwe do zrealizowania i zaakceptowania. Jedyną szansą na porozumienie jest zaakceptowanie konsensusu historycznego i to nie w stosunkach bilateralnych, ale, w naszym przypadku, na bazie szerszego porozumienia w skali Europy. Dotyczy to zresztą nie tylko zagadnień historycznych, ale również innych sfer życia społecznego, politycznego, ekonomicznego.

Czy to, że w projekcie uchwały (która nie zostanie zaakceptowana przez inne partie, kluby parlamentarne Sejmu) wojska radzieckie zostaną określone jako agresor, a ich wkroczenie do Polski pociągnęło za sobą mordy i grabieże, przyczyni się w jakimkolwiek stopniu do poprawy naszych relacji i stosunków z Rosją z roku 2009, Rosją Miedwiediewa i Putina? Oczywiście – nie. I choć każdy przytomny i świadomy Polak pot tymi stwierdzeniami jest gotów się podpisać, to nadawanie temu formy oficjalnego stanowiska państwa jest nie tylko błędem – ale działaniem na niekorzyść interesu narodowego. I można w nim znaleźć również manipulacje, ponieważ jeżeli się próbuje zapisać, że to oba wielkie totalitaryzmy XX wieku, faszyzm i stalinizm i ich przywódcy ponoszą odpowiedzialność za doprowadzenie do wybuchu II Wojny Światowej, to warto (idąc za Putinem…) przypomnieć genezę historyczną dwudziestolecia międzywojennego, która do tego doprowadziła, poczynając od traktatu w Wersalu…

Polska, pamiętając stale o naszych ofiarach stalinizmu i faszyzmu, powinna spory historyczne przenieść na inną półkę, do innego wymiaru, a zająć się tym, co najważniejsze, czyli poprawą relacji wielostronnych w samej Unii Europejskiej i na linii Moskwa – Bruksela. Jeżeli polscy politycy boją się rzeczywistego zbliżenie pomiędzy Rosją i Niemcami (a także innymi krajami UE), to jedyną radą na to jest wzmocnienie Unii i NATO jako jednorodnego systemu politycznego, militarnego, bezpieczeństwa. To brak Traktatu Lizbońskie, brak spójnej, wspólnej polityki zagranicznej, rozumianej jako funkcja szczegółowych polityk wymienionych wcześniej, grozi tym, że Rosja będzie chciała rozgrywać poszczególne kraje przeciwko sobie – także przeciwko Polsce. Polska polityka wobec Rosji powinna być syntezą polityki europejskiej. Bez polityki historycznej.

W krótkiej perspektywie ważne są również nasze relacje sąsiedzkie. Dlatego Warszawa powinna się znaleźć na osi Berlina i Moskwy. Może początkiem tego powinno być zweryfikowanie naszego stanowiska co do gazociągu bałtyckiego, Nord Stream?

Azrael


4 Comments

  1. jezter

    W jaki sposób można znaleźć się ‘na osi’ (może ‘na średnicy’) popierając coś, co ‘dzieje się po okręgu’, tego zrozumieć nie potrafię, jakaś dziwna geometria…

    Odpowiedz
  2. Jolinek51

    Azrael chciałby byśmy byli osią tego okręgu … chyba … lub w uproszczeniu linią łączącą geograficzne Moskwę i Berlin .. źródło WIKIPEDIA

    ja tylko liczę, że im więcej TAKICH pomysłów PiS tym mniej zwolenników … i dziwie się, że SLD chce być z nimi w jakichkolwiek sojuszach .. Kwaśniewskiego chyba intuicja polityczna zawodzi bo chyba liczy, że SLD wchłonie PiS … może ale za 10 lat …

    Odpowiedz
  3. jezter

    @Jolinek51 wiem, co to oś/średnica, nie rozumiem tylko, w jaki sposób Polska miała by lokować się na tej osi popierając Nord Stream, który Polskę programowo omija.

    Odpowiedz
  4. Myślę, że PiS nie łudzi się nawet, że taka uchwała zostanie szerzej dostrzeżona. Partia po prostu nie bardzo wie co ze sobą zrobić więc wymyśla tego typu inicjatywy. Nic one nie wnoszą, są to tylko puste gesty skierowane do swojego tradycyjnie kipiącego słusznym gniewem elektoratu.
    Czasem się zastanawiam czy w Polsce pojawi się refleksja na temat naszych “grzeszków”, również dokonywanych na wschodzie…

    Odpowiedz


Add Your Comment