Mit alternatywny Bronisława Wildsteina

Nie wystarczy usiąść do klawiatury i przelać cisnące się myśli do komputera. Najpierw trzeba je uporządkować, a następnie zrobić korektę – najpierw w głowie, później znów w komputerze…inaczej wyjdzie z tego potok nielogiczności.

Bronisław Wildstein popełnił krótki tekst, w „Rzeczpospolitej”, „Mity narodowe i inne”, w którym odnosząc się do stanowiska profesor Marii Janion o zbytnim mitologizowaniu polskiej historii, stwierdza, że wbrew domniemanym trendom ostatniego dwudziestolecia, które tłumiły dyskusje o polityce, polskiej historii, czy meandrach literatury, Polacy, pomimo prób zamykania im ust, „odzyskują swoją historię”. Ciekawe, pisze to ktoś, kto jest członkiem redakcji opiniotwórczego dziennika, wydał w oficjalnym obiegu kilka książek, ma program w telewizji publicznej, jest niemalże dziennikarskim celebrytą.

Bronisław Wildstein uważa, że przestrzeń społeczną opanowali demitologizatorzy, którzy robią wszystko, aby przedstawić i polską historię i polski heroizm w krzywym zwierciadle. Dla niego próba obalenia mitu, że Polacy w trakcie wojny nie byli tylko bohaterami, ale głównie chcieli przeżyć, a wielu wykorzystywało sytuację dla własnych korzyści, jest zamachem na polskie świętości i polskie poczucie misji. Jednym słowem, dla niego mit bohaterskiego Polaka, jako mit zbiorowy, jest ważniejszy, niż suma indywidualnych doświadczeń Polaków.

Redaktor „Rzeczpospolitej” nawiązuje do tego, że jakoby próba weryfikacji polskich losów i postaw wojennych, łączyła krytyków tamtego czasu z apologetami Okrągłego Stołu. To według niego te same środowiska i ludzie (nie obeszło się bez użycia słowa- wytrychu – „salon”), które podjęły dyskusję o losach Polaków w trakcie II WŚ, zabraniają dyskutowania o roku 1989, roku przełomu. Ot, taki zabieg.

Rzeczywistość jest jednak taka, że mit założycielski III RP nie jest mitem nieweryfikowalnym, ponieważ świadkowie żyją, materiały są dostępne, a publikacje samego Wildsteina i jego kolegów, pokazują złożoność tamtych czasów. Tylko, że dyskutując o Okrągłym Stole i latach po nim, to właśnie Wildstein i pokaźne grono dziennikarzy i publicystów, równie pokaźne jak bezkrytycznych obrońców umowy Okrągłego Stołu, buduje czarny mit tamtego czasu. Równie trwały i równie nośny, jak apologetyczny mit „niepokalanego poczęcia” nowej Polski…

Dla Wildsteina i jego kolegów najważniejsze jest to, aby całym swoim aparatem pojęciowym obalić mit sukcesu Polski minionego dwudziestolecia. Począwszy od tego, że teoria spisku służb specjalnych PRL i ich tajnych współpracowników ciążyła ponad belwederskim stołem, poprzez to, że „patriotycznej” opozycji zamknięto usta, aż do tego, że ponoć krępowano swobodę dyskusji i dostęp do polityki i społeczeństwa. Nasz redaktor tworzy własny mit, mit odrzucony i przegranych, którzy przez te wszystkie lata nie mogli się wypowiadać, występować, ani w żaden sposób realizować. To oni właśnie mają monopol na określanie tego, co jest białe, aż do oślepienia blaskiem, a co jest czarną, ponurą dziurą. Dla Wildsteina te dwadzieścia lat, przynajmniej w świadomości społecznej, jest właśnie bezdenną dziurą.

Problemem „genetycznych patriotów”, niezłomnych i nie tkniętych wątpliwościami, jakimi są ludzie pokroju Wildsteina, jest to, że oni nie tylko nie mają żadnych wątpliwości co do swojego zdania, ale wręcz nie przyjmują do świadomości, że świat, ludzie, społeczeństwo, są mocną zniuansowani. I że, z jednej strony wieczne dyskusje o tym, jak Polska przegrała, to tworzenie mitu alternatywnego państwa, które by powstało, gdyby święci patrioci mogli zrealizować swoje projekty – polegające głównie na „czyszczeniu” i wykluczaniu dużych grup społeczeństwa. Dla nich nie liczy się udział Polski w NATO i Unii Europejskiej, bezpieczeństwo kraju, skok cywilizacyjny. Dla nich ważne są tylko rozliczenia, lustracja i „sprawiedliwość”, która ma formę rewanżu. A podmiotowość rozumieją jako konieczność wiecznej walki – ze wszystkimi, poczynając od Rosji, poprzez Niemcy, na Brukseli kończąc. W imię swojej wizji Narodu niepokalanego…

Nad całym krótkim tekstem Wildsteina unosi się odniesienie do Adama Michnika i „Gazety Wyborczej”, aż dziwne, że nie pojawiło się to słowie pisanym… To jest właśnie to, co czarnych mitologów III RP najbardziej inspiruje do pisania. Nie szkodzi – znajdzie się to w następnym artykule…

Azrael

Artykuł B. Wildsteina - Mity narodowe i inne


15 Comments

  1. „Nie wystarczy usiąść do klawiatury i przelać cisnące się myśli do komputera. Najpierw trzeba je uporządkować, a następnie zrobić korektę – najpierw w głowie, później znów w komputerze…inaczej wyjdzie z tego potok nielogiczności.”- to zdanie „nasz” redaktor powinien sobie powtarzać jak mantrę non stop, a do tego jeszcze kartki na lodówce,i to samo na prompterze w TVP podczas nagrywania programów (o ile tam mają jeszcze promptery) itd, itp…Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  2. vannelle

    Stwórca musi chichotać w kułak patrząc na „redaktora” Wildsteina. Może chciał dobrze – wyszło jak widać.

    Odpowiedz
  3. J.S.

    Szkoda czasu na czytanie i słuchanie BW.

    Odpowiedz
  4. Jolinek51

    właśnie … szkoda czasu …

    Odpowiedz
  5. Witaj,
    tak sobie ostatnio myślałem nad założeniem internetowego portalu satyryczno-społecznego. Może chciałbyś coś opublikować? Tak z przymrożeniem oka czy z pazurkiem?
    Możesz też założyć własnego bloga, w domenie wordlife.pl(za niedługo będzie też druga, lepsza) – jeżeli chcesz publikować napisz: andrzej.jase@gmail.com lub już na stronie :)
    PS, na blogach w wordlife.pl możesz zarobić parę groszy. Wystarczy, że wstawisz tzw. wiget na stronę, ale nie musisz jak nie chcesz.

    Odpowiedz
  6. leszek

    dobry wieczor-i znowu pan bronek,a moze po prostu dac sobie z nim spokoj-przeciez to facet podobnie jak poprzedni ustroj-niereformowalny /w mysleniu oczywiscie/,sa pewne choroby na ktore nie ma lekarstwa-pozdrowienia-leszek

    Odpowiedz
  7. @ all – Z panem BW, jako przedstawicielem Salonu IV RP należy polemizować. I należy, kiedy to możliwe, pokazywać skrzywienia jego pisania. On, jako swego rodzaju wyrocznia tego nurtu, ma misję. Trzeba tę misję odzierać z kłamstw i fobii. Dlatego warto czytać – i warto pisać…

    Odpowiedz
  8. J.S.

    Nikt nie przekona pana BW, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Jedzie na śmierci Pyjasa, a sam tylko ośmieszał się na stanowiskach zajmowanych jako członek nowej nomenklatury. W zakłamywaniu rzeczywistości jest podobny do pozostałych rycerzy IV RP. Fakty nie są dla nich istotne, gdyż ONI MAJĄ MISJĘ.

    Odpowiedz
  9. Jolinek51

    traktujesz go Azraelu poważnie … może musisz jako piszący … ale ja go nie czytam i nie ogladam … bo omijam ludzi toksycznych z daleka …

    Odpowiedz
  10. poltiser

    @Azrael

    Zgadzam się z twoim podejściem. „Zmowa obojętnych” zawsze promowała „nadaktywnych” fanatyków… płacz i zgrzytanie zębów słychać jak jest już za późno. Nie musimy tych ludzi traktować niedemokratycznie ale warto BARDZO POWAŻNIE I KULTURALNIE ich wyśmiać jak palną coś głupiego… albo zaczną knuć nową ODNOWĘ MORALNĄ.

    Łączę pozdrowienia

    Odpowiedz
  11. coolzyg

    Czy kogos 20 lat po tych wydarzeniach naprawde obchodzi jak to wygladalo? Ja nie mam czasu przejmować się kto był agentem w nie istniejacym panstwie łącząc szkole, prace i zycie prywatne. Moze warto spojrzec w przyszlosc.

    Odpowiedz
  12. Zgodzę się zarówno z Azraelem jak i z Poltiserem. Z Bronkiem W. należy nie tylko polemizować. Bronka W. należy czytać z uwagą. I w miarę możności reagować. Wychowują oni z mrówczym mozołem nowe pokolenie „prawdziwych” patriotów z wbudowanym szczękościskiem. Żaden problem – dopóki sytuacja polityczna jest w miarę stabilna. Ale jest to potencjalne mięso armatnie dla populistów którzy nadejdą. A prędzej czy później nadejdą. Zawsze nadchodzili.

    Odpowiedz
  13. Azrael, regularnie ląduję w nirwanie filtra antyspamowego, czy mym bana?

    Odpowiedz
    • Masz wyjątkowe szczęście do Akismeta… :D

      Odpowiedz


Add Your Comment