
Medialna i emocjonalna wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka, przy trumnie polskiego oficera poległego w Afganistanie ,otworzyła dyskusję na temat naszego udziału w misji w tym kraju, zaangażowania i perspektyw. Zostawmy na boku sprawy związane z obsługą polskiego kontyngentu, zaopatrzeniem w broń i zasadami jego działania, we współpracy z innymi wojskami NATO. Spójrzmy na to zagadnienie szerzej.
Wojna w Afganistanie, rozpoczęta amerykańskim atakiem, trwa już osiem lat. Sytuacja wewnętrzna, po początkowym okresie stabilizacji, tylko się pogarsza. Jest to bardzo podobne nie tyle do sytuacji, jaką chętnie się przywołuje, czyli do położenia Amerykanów w Wietnamie, lecz do okoliczności, w jakich znaleźli się Rosjanie, na przełomie lat 70. i 80. Wtedy też, po osadzeniu marionetkowego rząduBabraka Karmala, Rosjanie sądzili, że uda im się szybko opanować kraj i zaprowadzić w nim swoją wersję demokracji. Zakończyło się to wojną totalną i porażką ZSRR – która niewątpliwie miała wpływ na rozpad imperium…
Amerykanie i sprzymierzone wojska NATO są bliskie temu, aby doprowadzić do sytuacji, gdzie scenariusz wojny totalnej na podstawie porozumienia zwalczających i skłóconych lokalnych przywódców klanowych i etnicznych, został wprowadzony w życie. Władza starego/nowego prezydenta Hamida Karzaja ma bardzo kruche podstawy i jego wyborcze porozumienia z politykami regionalnymi, przywódcami różnych grup etnicznych, już praktycznie zanikają.
Amerykanie nie rozumiejąc specyfiki państwa klanowego i wieloetnicznego, próbowali zbudować w Afganistanie demokrację w stylu zachodnim, budując ją od głowy, a zadanie to zlecając wojskowym. Jak słusznie już od lat zauważa Prof. dr hab. Stanisław Koziej konieczna jest zmiana strategii natowskiej w tym regionie, nie tylko wobec Afganistanu, ale również wobec Pakistanu. Najobszerniej swoje stanowisko w tej sprawie generał Koziej przedstawił w trakcie referatu, wygłoszonego na konferencji zorganizowanej przez UMCS, w kwietniu tego roku („Główne wyzwania strategiczne wobec NATO”, http://www.koziej.pl/index.php?pid=6)
Budowanie nowego państwa demokratycznego, poprzez działania wojenne – jest z góry skazana na porażkę. NATO, które jest formalnie zarządzającym operacją w Afganistanie, powinno wziąć również odpowiedzialność polityczną za to co się w tym kraju dzieje. I Polska właśnie powinna wziąć na siebie trud sformułowania planu politycznego zakończenia konfliktu i wojny w Afganistanie.
Jest prawdą, że w NATO liczą się głównie ci, którzy mają siłę militarną. Jest jednak również prawdą to, że najsilniejszy partner w tej organizacji wojskowej, ale również politycznej, Stany Zjednoczone, wyraźnie zmieniły swoje spojrzenie na współpracę panatlantycką i swoją rolę polityczną w tym regionie. Ma to już swoje odbicie w relacjach z Unią Europejską, za chwile będzie miało również w relacjach z krajami NATO.
Nasz możliwości i zaangażowanie w Afganistanie praktycznie zostało wyczerpane. Nie jesteśmy w stanie, z powodów finansowych i organizacyjnych, zwiększyć swojego kontyngentu. Oczywiście, nasze uczestnictwo w Afganistanie jest konieczne, ponieważ jest to sprawa wypełnienia naszych zobowiązań sojuszniczych. Ale nie przekonują mnie argumenty, że walcząc w niekończącej i coraz brutalniejszej wojnie w tym kraju, osłabiamy możliwość ataków terrorystycznych i podcinamy zdolność działania Al Kaidy. Ta organizacja swoje działania prowadzi nie tylko w Afganistanie, ale również w Jemenie, Somalii, Sudanie, czy na Dalekim Wschodzie. Jest iluzją, że wojna afgańska osłabia zdolności terrorystów.
Polska dyplomacja w sprawie Afganistanu jest wyjątkowo pasywna. Do tej pory popieraliśmy bezkrytycznie stanowisko Amerykanów, jeżeli chodzi o zasady i formę prowadzenie polityki w regionie Afganistanu, Pakistanu i Iraku. Czas to zmienić i w ramach NATO, a także Unii Europejskiej rozpocząć poważną dyskusję na temat metod i możliwości zakończenia konfliktów w tamtym regionie.
Polska przez wiele lat popełniała błąd strategiczny, stawiając głównie na kartę amerykańską, rezygnując z pełniejszej naszej afiliacji z Unią Europejską. To błąd, który, jeżeli nie zweryfikujemy naszej polityki, będzie się za nami ciągnął długo. Czas, abyśmy zaczęli odgrywać ważniejszą, sprawczą rolę, opartą o konkretne projekty dyplomatyczne.
Azrael








