Archive for Wrzesień 18th, 2009

Humor i histeria

Posted 18 wrz 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

To co się dzieje w polskich mediach po rezygnacji administracji amerykańskiej demokratycznego prezydenta z instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce, przyprawia mnie o dobry humor. Nie chodzi oczywiście o to, że raduję się z tego, że Polska została przez pozbawiona “strategicznego partnerstwa” z USA i 10. silosów kinetycznych rakiet, oraz oddarta z poczucia wyjątkowości. Trudno się przecież cieszyć, jeżeli twój kraj ponosi porażkę wizerunkową, zresztą głównie na własne życzenie. Gdybyśmy mniej przywiązywali wagi do słów naszych przyjaciół zza Atlantyku, a więcej do realiów politycznych, nie byłoby takiego rozczarowania.

Śmieszą (i drażnią niekiedy) mnie histeryczne i niepohamowane reakcje zakochanych w konserwatywnej, a właściwie neokonserwatywnej, minionej już, Ameryce. Tej, która już odeszła i zapewne długo nie wróci, tej która przesiąknięta była doktrynerską, pseudo-historyczną i agresywną polityką eksportu wartości i przeniesienia konfliktu poza teren USA, z korzyści dla Ameryki, ze stratą dla partnerów. Do tej pory to “lewacy” uchodzili za ciasnych, dogmatycznych doktrynerów, teraz się okazało, że to polscy epigoni są bardziej zamknięci na to, co się wokół nich dzieje.

Obama zmienił wektor polityki amerykańskiej, odwracając go o 180% – i uwolnił Polskę od bagażu czegoś, co Polskę osłabiało, jako partnera NATO i UE, osłabiało relację całej Europy z Rosją. Reakcja wczorajsza przywódców państw “starej Europy” na wystąpienie Baracka Obamy jest więcej niż wymowna. Dziś za to szef NATO, Anders Fogh Rasmussen, wystąpił do Rosji z propozycją współpracy w dziedzinie obrony rakietowej i zadeklarował gotowość do przeprowadzenia prac nad scaleniem systemów antyrakietowych NATO, USA i Rosji. Spodziewam się, że reakcja, pozytywna na tę propozycję będzie w ciągu 48 godzin… To też jest sygnał dla Polski – my, Europa, będziemy z Rosją współpracować, wy Polacy, możecie się przyłączyć.

Read More

Życie po tarczy, czyli co dalej z polską polityką zagraniczną


Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w miłości. Ich wielkie ego, rozdęte iluzorycznym sojuszem, dostało od Amerykanów bolesnego kopniaka. Zasłużonego, bo za brak realizmu należy zapłacić – i powinno to boleć.
Inni, i jest ich większość, obudzili się z ulgą, że problem, który wisiał nad Polską i naszymi relacjami z sąsiadami, Niemcami, Rosją, ale także z Unią Europejską, niczym miecz (a nie tarcza…) Damoklesa – został usunięty. To realiści i pragmatycy polityczni, którzy zamiast wsłuchiwać się w bełkot amerykańskich konserwatystów, słuchali Zbigniewa Brzezińskiego. A on już od wielu, wielu miesięcy wspominał, że Polska jest tylko partnerem, ale nie strategicznym, a tak naprawdę dla USA i jej nowej administracji liczy się Europa jako blok państw, potem takie kraje, jak Niemcy, Wielka Brytania, Francja, równoważna im Rosja, a potem dopiero kraje Europy Wschodniej. Było wiadome już od 4 listopada ubiegłego roku, od dnia wyborów Obamy na 44. prezydenta USA, że temat tarczy, w takim wymiarze – umiera. Polska musi odłożyć swoje plany i rojenia bycia partnerem wyjątkowym, opierające się na tym, że 10 rakiet balistycznych i 300 amerykańskich żołnierzy pod Słupskiem czyni z nas mocarstwo regionalne. Przypominało to pozycję ratlerka, który myśli, że wyszczerzając jeden ząb, przestraszy doga – rosyjskiego doga. Bo przecież w podtekście instalacji systemu tarczy w Polsce i Czech stało przekonanie naszych polityków, że jest to narzędzie oddziaływania nie na Iran i Koreę Północną, ale na Rosję. Dlatego polski rząd podpisał kompromitujące dla naszego prestiżu, co widać po roku, porozumienie o instalacji systemów, z odchodzącą administrację republikańską USA.

Barack Obama powiedział na wczorajszej konferencji wyraźnie, dobitnie – dla Ameryki najważniejsze jest bezpieczeństwo jego terytorium, potem jego wojsk, na koniec – bezpieczeństwo partnerów politycznych. I amerykański prezydent przyjął, że drogą do realizacji tego projektu jest zmiana planów strategicznych i technicznych systemów antyrakietowych, z drogich i niesprawdzonych systemów stacjonarnych, na rozwiązania mobilne. Drugą stroną zmiany strategii jest kissingerowski model polityczny, polegający na układaniu się z mocnymi i szukanie z nimi porozumienia. Nawet kosztem oddania pewnych sfer wpływów i interesów. Dotyczy to także naszego rejonu, w kontekście współpracy USA z Rosją. Dla Obamy Europa jest warta tylko w przypadku, kiedy stanowi monolit polityczno- ekonomiczny, do tego współpracujący z Rosją. A główne interesy Amerykanów skupiają się w Azji i Ameryce Południowej.

Jest całkowicie jasne, że dla wyrównania relacji z Rosją i uzyskania jej wsparcia w sprawach konfliktów w Iranie, Iraku i Afganistanie, potrzebna jest pewna zapłata, pewne ustępstwa. Najwygodniejsze, a do tego oszczędzające środki budżetowe, okazało się zrezygnowanie z wątpliwego projektu tarczy. Co też uczyniono. I spotkało się to z pełną aprobatą NATO (wypowiedź szefa tej organizacji, AndersaFogh Rassmusena, nie pozostawiała żadnych wątpliwości), krajów Unii Europejskiej (Angela Merkel), i oczywiście Rosji. To wyraźny znak, że Polska i jej starania były traktowane w CAŁEJ Europie co najwyżej wstrzemięźliwie. Nie należy traktować tego tylko jako sukces Kremla – to tylko odbicie realizmu politycznego nowego porządku, jaki chce wprowadzić Barack Obama.
Zostawmy jednak już sprawy tarczy – zastanówmy się, jak powinna wyglądać polska polityka zagraniczna; Jak do tej pory polska polityka wspierana była iluzorycznym partnerstwem strategicznym ze Stanami Zjednoczonymi. Byliśmy jedynym krajem Świata, który uważał się za ważnego, strategicznego partnera, bez podpisanej żadnej umowy o gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA, bez umowy o programach wzmocnienia i unowocześnienia naszej armii. Tak, offset za “Jaszczębie”, F-16, pomoc logistyczna w Iraku i Afganistanie – ale to my per saldo dokładamy do tego interesu – finansowo, i jak się okazało wczoraj – prestiżowo. Warto się zastanowić, jak powinna wyglądać nasza polityka zagraniczna bez tarczy, czyli amerykańskiej parasolki…

Read More