
Pytanie zadane w tytule jest właściwie retoryczne; Lech Wałęsa, znający przecież Lecha Kaczyńskiego wieki całe, opinię sformułował dość dawno, w lapidarnym stwierdzeniu – “toż durnia mamy za prezydenta”. Sam Wałęsy nie grzeszy wprawdzie roztropnością, ale tu trzeba mu przyznań rację. Problem jest jednak szerszy. Otóż wybitny publicysta i nie mniej wybitny kompozytor, Stefan Kisielewski, powiedział swego czasu;
“Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami”.
Tak, dla Lecha Kaczyńskiego nie ma ratunku – jest on utwierdzany przez swoje otoczenie, które żyje z niego, co dnia, że durniem nie jest – a nawet wprost przeciwnie. Jednak każdego dnia, każdą wypowiedzią i decyzją potwierdza ludową prawdę Wałęsy.
Dwa przykłady ostatnio, skrajne. Pan Prezydent ogłosił żałobę narodową, po katastrofie w kopani „Wujek-Śląsk”, jak rozumiem, nieutulony w bólu i cierpiący za górników i ich rodziny (którym należy się nie celebra, lecz wsparcie, finansowe, zadośćuczynienie i wyjaśnienie kulis katastrofy). Ale początek żałoby został odłożony na 72 godziny niemalże. Dlaczego? Bo Pan Prezydent nie chciał psuć ostatniej niedzieli lata, tak aby lud pod jego okiem mógł się wyszaleć, a następnie udać się rano w poniedziałek na mszę…No i przecież chodziło o koszty… odwołanych imprez. Sam zaś Pan Leszek musiał (w 11. samochodów, co można zobaczyć w internecie) zajechać na dożynki do Spały, gdzie nie tylko przyjął plon, lecz również na trybunie zatańczył, jak nie przymierzając…Aleksander Kwaśniewski. Nie tylko sztuczność, brak smaku, ale również chamskie wykorzystanie żałoby dla PR politycznego było widoczne aż nadto.
Drugi przykład jest jeszcze bardziej kuriozalny, wskazujący na to, jak Lech Kaczyński nie rozumie ani tego, co się dzieje wokół niego, ani swoich obowiązków. Kaczyński zawetował ustawę, która miała wreszcie wyłączyć korpus prokuratorski z pod ingerencji ministra sprawiedliwości, tworząc niezależnie stanowisko prokuratora generalnego.
Minister Sprawiedliwości jest w każdym rządzie stanowiskiem politycznym, mając pod kuratelą i kontrolą jeden z aparatów ścigania i represji, może wpływać nie tylko na same działania i postępowania prokuratorów, ale również pośrednio na działania innych służb państwa – policji, ABW, CBA, służb skarbowych. To może prowadzić do nacisków, a nawet szykan prokuratorów, do manipulowania śledztwami, tuszowania przestępstw i przewlekania postępowań. Efektem tego jest spadek autorytetu urzędu prokuratora – a co za tym idzie – państwa.
Kaczyński swoje veto motywował tym, że prokuratura może przerodzić się w strukturę na tyle samodzielną, że to właśnie ona zacznie odgrywać rolę polityczną… więc lepiej ją zostawić pod kuratelą… politycznego ministra. Uwolnienie prokuratury według Kaczyńskiego miałoby prowadzić do tego, że niekontrolowana prokuratura wszczynałaby śledztwa i nie stawiała zarzutów, oraz nie wnosiła aktów oskarżenia. Tylko, że to właśnie prokuratura pod zarządem „szeryfa” Zbigniewa Ziobro zrobiła na jego polecenie durniów ze swoich prokuratorów, stawiając zarzuty bez pokrycia i próbując wsadzać ludzi bez dowodów.
To co czyni Lech Kaczyński, każdego dnia, to co objawia nam w przemówieniach, wystąpieniach, dożynkach i konferencjach, pokazuje, że… Janusz Palikot prosząc o badania „głowy państwa” nie mylił się wcale.
Azrael




Najnowsze komentarze