Alicja Tysiąc vs. „Gość Niedzielny”

Jest w Polsce powszechne, niestety, przekonanie, że to, co WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa uważa za normę moralną, musi być narzucone reszcie obywateli, jako norma prawna. Na szczęście jednak prawo polskie, zgodne z ustawą zasadniczą, wspierane przez prawo Unii Europejskiej, stoi na straży praw obywatelskich.

Dziś sąd okręgowy w Katowicach postanowił i zasądził na rzecz powódki Alicji Tysiąc przeprosiny i 30.ooo tys. zł zadośćuczynienia od tygodnika „Gość Niedzielny” i jej redaktora naczelnego, księdza Marka Gancarczyka, który zarzucał Tysiąc zabójstwo, oraz porównywał sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a co za tym idzie, również p. Tysiąc, do zbrodniarzy hitlerowskich.

Sądy w Polsce są i pozostaną świeckie, wydają i będą wydawać wyroki zgodnie z prawem, ustanowionym przez demokratyczne władze ustawodawcze, działające w imieniu wszystkich obywateli. Sądy w demokracji są niezawisłe, działają i orzekają niezależnie od tego, w jakim środowisku religijnym pracują. Sędzia Ewa Solecka jednoznacznie stwierdziła, że tygodnik napisał nieprawdę, sugerując, że Alicja Tysiąc otrzymała odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej dokonać aborcji (otrzymała je w wyniku skargi na niezgodność zachowań lekarzy względem prawa i procedur), oraz za porównanie sędziów ETPC do hitlerowskich oprawców. Był to wyrok oceniający nie działania Alicji Tysiąc, lecz oceniający naruszenie jej dóbr osobistych.

Alicja Tysiąc została pozbawiona prawa do skorzystania z ustawy pozwalającej jej na usunięcie ciąży, w związku ze wskazaniami medycznymi. W związku z tym nie może być oskarżana ani o chęć dokonania morderstwa na swoim nienarodzonym dziecku (nie ma w polskim prawie takiej normy, przepisu), ale również nie może jej postawić zarzutu czerpania z tego korzyści, czyli uzyskania odszkodowania od Państwa Polskiego.
W ustnej sentencji wyroku sędzia Solecka wskazała, że tygodnik „Gość Niedzielny” może określać aborcję jako morderstwo, ale nie może tego stwierdzenia (opinii) personalizować, a tak zostało to uczynione wobec Alicji Tysiąc, tylko z powodu tego, że domagała się przestrzegania swoich praw.

Alicja Tysiąc wystąpiła do sądu (przy wsparciu organizacji praw kobiet, niesłusznie do końca utożsamianych z klasycznymi organizacjami feministycznymi) o obronę swojego imienia. Sąd nie miał prawa i nie miał innej możliwości, niż uznać jej racje. Porównanie jej starań i domaganie się przestrzegania prawa przez Państwo Polskie nie może być, także przez media, określane mianem zbrodni. Ksiądz Gancarczyk ma prawo pisać, że „aborcja jest niszczeniem życia i zabiciem dziecka nienarodzonego. Tak uczy Kościół katolicki, a swoje nauczanie opiera na prawie naturalnym, ustanowionym przez Boga”. Nie ma prawa pisać, że Alicja Tysiąc chciała zarobić na morderstwie swojego dziecka.

Z pełną odpowiedzialności skupiłem się tylko na aspekcie prawnym i społecznym tej sprawy, nie poruszając wątku moralnego (moralności katolickiej). To nie mój, na szczęście problem, lecz tych, dla których prawo wolności drugiego człowieka kończy się w miejscu ich moralnych wyborów, zakazów i nakazów. Uważają oni, że zasady ich religii MUSZĄ obowiązywać wszystkich obywateli, odbierając im prawo własnych poglądów i przywilejów zapisane w Konstytucji.

Dzisiejszy wyrok sądu katowickiego pokazuje, że Państwo Polskie, na szczęście, jeszcze tak daleko nie zaszło…

Azrael