
Po co właściwie Ludwik Dorn zakłada nową partię? Po co buduje coś, co już z samego założenia jest skazane na formację “windową”, że nawiążę do słynnego bon motu Jacka Kurskiego? Czy wtórności pomysłu, naftaliny intelektualnej nie czuć na odległość?
Co jakiś czas znaleźć można w mediach, prasie, w internecie, wezwania do stworzenia nowego programu, nowej strategii, czy nawet górnolotnie – nowej idei dla Polski. Z reguły te głosy odzywają się z tej strony, która jest określana jako prawica, choć tak na prawdę, prawicą nie jest, tylko jej się wydaje, że ją reprezentuje. Nowy ruch polityczny, który chce powołać Dorn, prawicą rzeczywiście jest, tylko że w Polsce, gdzie idee polityczne zostały przez ostatnie kilka lat dokumentnie skompromitowane, ideowe przesłania trafią na betonową ścianę niechęci. Program IV RP z jednej strony i iluzoryczny program modernizacji państwa, lansowany przez przez Platformę Obywatelską, z drugiej, pokazały, że partie polityczne mają tylko programy wyborcze, a nie realne programy dla państwa i społeczeństwa.
Samego Ludwika Dorna nie lubię. Z zasady, jako byłego przybocznego i totumfackiego Jarosława Kaczyńskiego i także jako człowieka obdarzonego, nawet jak na polityka, jak dla mnie, zbyt dużą dozą megalomanii. Z drugiej jednak strony tkwi w nim pewien potencjał polityczny i intelektualny, który jest nie do przecenienia i nie do pogardzenia. Dorn był w odstawce politycznej od prawie dwóch lat, od czasu słynnego buntu trzech wiceszefów PiS, listu “bandy trojga” po przegranych wyborach w październiku 2007 roku. Panowie Dorn, Ujazdowski i Zalewski zbytnio uwierzyli w prawo do dyskusji i demokrację partyjną – i zostali, przy pomocy “intelektualistów inaczej”, czyli Gosiewskiego, Brudzińskiego, czy Suskiego spacyfikowani. Przypomnijmy, że Ludwik Dorn w liście do Jarosława Kaczyńskiego napisał, że w polityce kierował się zawsze swoją drogą, niekoniunkturalnie – co nie do końca jest prawdą. On w swoim życiu miał także inne pomysły na życie, niż polityka, jak choćby praca w banku. Dorn przez długi okres czasu nie wypierał się PiS-u, jako idei i deklarował, że będzie ją wspierał. I nie ma co liczyć, że jego nowa formacja będzie miała inną, niż PiS, linię polityczną.










