
Moralność jest sumą moich doświadczeń i przyzwyczajeń – Ernesto Sabato
Jak to w Polsce, sprawa Romana Polańskiego, jego winy, kary, ekstradycji, z chodzi powoli na plan dalszy. Zresztą Polański nie jest już naszym „Romanem”, nie jest naszym laureatem nagrody Oskara, lecz jest reżyserem francuskim. Tak przynajmniej twierdzi poseł elitarnej partii Prawo i Sprawiedliwość, Girzyński. W związku z tym polskie starania dyplomatyczne, konsularne, dla Polańskiego powinny być wstrzymane.
Z etapu zajmowania się sprawą Polańskiego i jego odpowiedzialności karnej i moralnej za czyny z przed 30. lat przeszliśmy na klasyczne, polskie, targanie się po pyskach. Otóż nowe elity, te,patriotyczne, narodowe, odbudowujące swoją pozycję, zawłaszczoną przez III RP, mają za złe jej elicie, że ta odważyła się bronić Polańskiego.
Jest faktem, że obrona ta jest miejscami nie tyle nawet, że niezręczna, co pozbawiona pierwiastka racjonalności. Otóż prawdą jest to, że nie można żądać uwolnienia Polańskiego na tej podstawie, że wydarzenie z roku 1977 w Los Angeles rozegrały się w innej kulturze społecznej i obyczajowej, że w Europie sprawa by uległa przedawnieniu (nie ma to sensu, ponieważ przestępstwo powstało na terenie kraju z inną jurysdykcją). Nie jest argumentem również to, że Polański wielkim reżyserem jest, a 13-letnia dziewczynka była prostytutką (Zanussi). To są wszystko argumenty nie pomagające Polańskiemu, lecz wręcz szkodzące mu, ponieważ stawiające go w sytuacji moralnego abnegata, który może więcej, a elita mu to wybacza – ergo sama tak postępuje…
To jest jedna strona medalu, jedna strona postrzegania opinii elity, czy też może jej części. Bo ci, którzy tak formułują żądania uwolnienia Polańskiego, i tak je motywują – są tylko częścią establishmentu intelektualnego. A ten establishment intelektualny Polańskiemu współczuje, już mu wybaczył – i to nie dlatego, że ten ma za sobą getto, śmierć Sharon Tate i traumę ucieczek przed wymiarem sprawiedliwości USA, ale dlatego, że wybaczenie jest normą kulturową, powiązaną z zadośćuczynieniem. Tym zadośćuczynieniem są wrażenia estetyczne i duchowe, jakie dają jego filmy, pozycja jego i akcentowanie polskości, jego wkład w kulturę, kinematografię światową. Ta część elity weźmie KAŻDE rozwiązanie w sprawie Polańskiego za dobrą monetę. Jeżeli Polański nie poniesie żadnych konsekwencji, też pozostanie w panteonie polskiego świata kultury. Jeżeli poniesie karę (prawną, bo moralną już poniósł), będzie dokładnie tak samo.
Nie może polska elita intelektualna, która zbudował swoją pozycję na otwartości, wolności umysłu i niezależności od doktryn i nacisków ( i w latach komunizmu, i teraz, kiedy mamy zbydlęcenie pojęć moralnych), pozwolić na to, aby jej poglądy, opinie, sądy, zostały zastąpione przez elitę wykreowaną przez motłoch. Motłoch ma to do siebie, jak bagno, że poruszony wypuszcza z siebie smrodliwe bąble, które pękając wydają nieprzyjemnie dźwięki. Hołota może odczuć, że oto właśnie rodzi się nowa elita, nowe myślenie, proste i miłe, które hołocie się podoba. I tak właśnie miałyby powstać nowa elita, która by reprezentowała WIĘKSZOŚĆ. Tylko, że większość nie jest elitą…
Elita, nawet jeżeli popełnia błędy, tak jak w przypadku tego sprawy Polańskiego, nie może oddać pola, ponieważ jej miejsce zajmą postacie mierne, szyte na miarę hołoty. Już takie wychynęły z czeluści bagna, czując swoją misję służenia. Marek Migalski, nuworysz polityczny, zapragnął wyjść poza opłotki polityczne i chce się zająć pouczaniem elit. Korzystając z okazji, skatologicznym językiem pisze do artystów, że mają „nasrane w głowie”, broniąc Polańskiego. Inny moralista, katolicki publicysta, Tomasz Terlikowski, obsesjonat na punkcie seksu i śmierci, robi wszystko, aby zaszczepić w społeczeństwie nienawiść do kobiet, które chcą mieć prawo do własnego zdania o swoim ciele i swoim życiu. Inni przedstawiciel tych nowych elit, zbratanych z ludem, robią wszystko, żeby zohydzić nie tylko czasy PRL, ale również ostatnie 20 lat wolnej Polski.
Za tymi nowymi elitami, wynurzającymi się z błota, za ich prostym, pełnym nienawiści językiem, idzie często, niestety, wsparcie Kościoła Katolickiego, jak to miało miejsce przy sprawie Alicji Tysiąc. To do niego zwracają się „nowe autorytety”, a on często, pośrednio, jak w przypadku Radia Maryja, czy nawet bezpośrednio, jak jest w stanowisku KEP, po wyroku w sprawie „Gość Niedzielny”vs Alicja Tysiąc, umacnia ten język nienawiści.
Polska nie jest i nie będzie Ciemnogrodem dopóki elity nie poddadzą się szantażowi hołoty. Polskę stać na to, aby ze społeczeństwa zamkniętego stać się popperowskim państwem zamieszkanym przez racjonalistów – nawet, jeżeli będą oni ludźmi wierzącymi. Elita nie może jednak dać się zepchnąć tłuszczy do narożnika.
Azrael




Któremu się te „nowe jelity” odwdzięczą nabraniem błota w usta lub zgoła obroną, gdy „gwałcicielem” nieletniej będzie osoba duchowna.
Nie jestem w stanie pojąc tego wpisu. Stare dobre elity to takie ktore wyrosly w PRLu zaś nowe elity to ci młodsi (?) ktorzy maja inne poglady niz ty? Nie bardzo pojmuje. Gdzie więc umieścisz środowisko Krytyki Politycznej. Dziwny wpis.
?? Kompletnie niezrozumiały wpis ?? Osobiście mam nadzieję, że zanussi z olbrychskim nie są głównymi reprezentantami polskich elit.
Polskie elity to pieśń przyszłości, to specjalista kardiolog o międzynarodowej sławie, wykłady wszędzie gdzie publikuje się mnóstwo, kilka języków, co tydzień w Teatrze, koneser sztuki, uwielbiany przez studentów…
To generał, kilka języków, znakomity organizator, nie potrzebuje broni osobistej ani wrzasku do wywołania posłuchu, poza strategią i musztrą specjalizuje się w budowie dróg albo mostów a i o poezji można z nim porozmawiać…
To polityk, znany w okręgu wyborczym, ma powszechnie dostępny telefon, blog dla wyborców i realizuje podjęte zobowiązania, nie pije na służbie, z wizytującymi obcokrajowcami stara się rozmawiać w ich języku… jest mecenasem sztuki na swoim terenie…
…
jakby rozejrzeć się dookoła to można znaleźć ziarna przyszłych elit:
Dr. Rondio, pediatra anestezjolog, gospodarz Europejskiego zjazdu w Warszawie około 2 tygodni temu…
Profesor Rubach, fonolog, UW, często bywa w Stanach wykładając fonologię języka angielskiego…
etc.
…
Może opisywani przez was ludzie, krzykliwi i przerysowani, niewiele mają wspólnego z elitami, może to nie salon tylko „saloon” z nowo tworzonego „easternu”… jakby Winnetou wstał z grobu i straszył nad Wisłą… słynny „szczał z kolana”…
Przy nich Grzesiuk, Himilsbach i Nikifor to nieosiągalne szczyty doskonałości.
…
Z wyrazami szacunku…
Możesz być łapówkarzem, pedofilem, gwałcicielem, przestępcą, lecz nic Ci się nie stanie, jeżeli należysz do elity.
Oto POLSKA właśnie.
Zgadzam się z Węglarczykiem. Powinien ponieść karę finansową.
Ten wpis to nie tylko brednie ale i chamstwo …
Porównywanie jakiejś cześci społeczeństwa do bagna, nazywanie go motłochem i pisanie o języku nienawiści koscioła (w tym samym zdaniu) świadczy o klasie i poziomie intelektualnym autora.
Panie Azraelu ? słyszał pan o czyms takim jak demokracja ? – mniej więcej chodzi w tym o to by poprzez swoich przedstawicieli (elity) rządziła WIĘKSZOŚĆ.
Juz było kilka systemów w których elitom wydawało się że nie muszą słuchać „motłochu”. Ja za takie elity dziekuję. Chce nowej .. ! niekoniecznie z Rydzykiem ale z pewnoscią nie z Azraelami, którzy porównują ludzi do błota ….
I jeszcze jedno: Jak mi jakiś osobnik, słuchający naszych „elyt” w stylu Zanussi, Olbrychski „dotknie” mojej córki mającej około 13 lat to mu osobiście potraktuje jądra dziadkiem do orzechów a wyżej wspomnianym intelektualistom wcisnę zgniotki do jap.
O, Azraelu!
Chodzęż ci ja po świecie, ludzi spotykam wielu, rozmawiam z nimi, a tu od Ciebie dopiero dowiaduję się, że istnieje jakiś Motłoch. Jako żywo, kogoś takiego nie spotkałem, a tym bardziej nie zauważyłem, aby tenże Motłoch kreował jakieś nowe Elity.
A może, o Azraelu, spędzasz zbyt wiele czasu przed komputerem i zapomniałeś jak wyglądają żywi ludzie, do których, jak mniemam, chcesz przemawiać? Obejrzyj ich żywych, a nie te emanacje niektórych, co głośniejszych PretenDętów z różnych ekranów?
Pono sztuka przekonywania opiera się na budowaniu mostów, a nie kopaniu rowów.
coraz wiecej afer wychodzi na swiatlo dzienne: politycznie, spolecznie. oczywiscie, nikt nie jest krysztalowy, ale takie przegiecia staja sie powoli norma. niestety.
—
Niemcy: 20 lat zjednoczenia, a może i nie? Spojrzenie niemieckie
http://www.scholar-online.pl
Nie chcemy nowej elity – to prawda.
Ale obecna też jest do dupy. Te pseudo autorytety.