Samotność długodystansowca

Po ostatnich trzech tygodniach zawieruchy politycznej wokół Donalda Tuska, rządu i całej Platformy Obywatelskiej wielu sobie zadaje pytanie, czy i jak premier i jego formacja to odczują. Najnowsze sondaże nie oddają jeszcze, czy spadek jest minimalny, czy straty w wyniku afer (faktycznych, czy tylko medialnych) będą znaczne, czy tylko symboliczne. Bo to, że będą jest jednoznaczne. Ale jedna ocena już Tuska powinna zaniepokoić – jego osobisty wskaźnik popularności; Okazuje się, że już ponad 50% badanych źle ocenia jego pracę. To wyraźny sygnał, że sam czar i „pijar” już nie wystarczą do zdobycia Pałacu Namiestnikowskiego.

Sprawy dotyczące samego premiera można zdefiniować w kilku punktach, na zasadzie interakcji z problemami i zadaniami na przyszłość

1. Donald Tusk a afery. Wydaje się, że sposób rozwiązania problemów wewnętrznych PO w związku z aferą został przez niego rozegrany… źle. Po pierwsze, zbyt nerwowo, za szybko, po drugie, sposób jaki tego dokonał, osłabia jego i jego możliwości działania. Usunięcie, demonstracyjne i upokarzające, wicepremiera Grzegorza Schetyny z rządu, nie tylko swojego formalnego zastępcy, ale również długoletniego przyjaciela i partnera politycznego, to błąd bardzo poważny, skutkujący wzrostem napięcia i problemami w przyszłości. Przesłanki korupcyjne wobec Schetyny były mniej, niż wątłe. Rozbicie przez Donalda Tuska układu dualistycznego władzy partyjnej (nieformalnego, rzecz jasna), powoduje, że inne grupy wewnątrz partii zostaną zaktywizowane i rozpoczną własne rozgrywki. Przykład tego już mamy, po zachowaniu, co najmniej kontestacyjnym, Jarosława Gowina, który wprawdzie jest marginesem partii, ale medialnie znaczącym, mogącym na zewnątrz jej zaszkodzić. Dodatkowo przesunięcie do Klubu Parlamentarnego obok Schetyny Sławomira Nowaka i Radosława Grupińskiego, grozi wewnętrznymi napięciami w dużym klubie. Klub ten i tak jest podzielony (choćby sprawą in vitro), a dodatkowe przesunięcia i podziały nie wzmocnią go. Przy okazji partia również traci na swojej homogeniczności.

2. Donald Tusk a rząd. Tu sytuacja jest podobna, decyzje premiera zostały podjęte zbyt szybko i pochopnie. Odsunięcie Grzegorza Schetyny, ministra najlepiej ocenianego z rządu, to błąd. To była mocna i dobrze oceniana osoba tego gabinetu, nawet biorąc napięcia ze służbami mundurowymi. W przypadku ministra Czumy i Drzewieckiego właściwie wyjścia nie było – Czuma nie pierwszy raz popisał się nierozważną wypowiedzią, Drzewieckiego najbardziej obciążały sprawy związane z aferą hazardową.
Ale Tusk stracił okazję do tego, aby dokonać głębszej rekonstrukcji gabinetu. Pozbycie się z rządu Ewy Kopacz (brak reformy zdrowia), Katarzyny Hall (kompletnie nieudana reforma szkolnictwa, sprawy sześciolatków), Julii Pitery (totalne nieporozumienie), Aleksandra Grada (nie za stocznie, ale „za wykonanie misji”), a może także Bogdana Klicha – tylko by wzmocniło rząd i nadało mu nową twarz i dynamikę. Nominanci, Jerzy Miller, Krzysztof Kwiatkowski i Adam Giersz to dobre kandydatury i fachowcy w swoich resortach, ale kompletnie bez znaczenia politycznego.
Tusk nie zbudował gabinetu silnego, lecz go osłabił. Jeżeli dodamy do tego wspomniane już w roszady w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, gdzie zostało mocno osłabione jego zaplecze, oznacza to osłabienie rządu. Donald Tusk na czele słabego rządu – to osłabienie jego osobistej pozycji.

3. Prezydentura. Pojawiają się głosy (Janusz Palikot), że Donald Tusk może zrezygnować z kandydowania na urząd prezydenta RP w przyszłorocznych wyborach, pozostając na stanowisku premiera. Inne opinie idą jeszcze dalej – Tusk robi roszady, aby odzyskać społeczne zaufanie dla rządu i partii i doprowadzić do sytuacji takiej, aby jego partia stała się najmocniejszą, bezwzględnie najmocniejszą siłą polityczną w Polsce. A miałoby się to potwierdzić w przedterminowych wyborach, na wiosnę przyszłego roku.
Jest to kalkulacja błędna, wręcz dla Donalda Tuska zabójcza, gdyby została wprowadzona w życie. Przez dwa lata zarówno wyborcy, jak i komentatorzy sceny politycznej byli przygotowywania na to, że Tusk będzie kandydował na urząd prezydencki, a jego naturalnym następcą na fotelu premiera jest Grzegorz Schetyna. Czymś w rodzaju delfina. Jeżeli teraz Tusk by się z tego pomysłu wycofał, oceniane by to było bardzo jednoznacznie jako kolejna słabość premiera. Tym bardziej, że Platforma Obywatelska innego dobrego kandydata na to stanowisko nie ma (szef Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek zdecydowanie stwierdził, że takiej propozycji by nie przyjął). Ani marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, ani Radosław Sikorski nie są to kandydaci dający stuprocentową szansę na walkę z Lechem Kaczyńskim, a ten wyraźnie w ostatnim czasie zmienił swoja taktykę działania, czekając na to, co zrobi Tusk.

Komentatorzy chwalą premiera za ostatnie kilka tygodni, twierdząc, że wybrnął z opresji obronną ręką. Konwencja partyjna, po aferze hazardowej, na której jego wystąpienie było najważniejsze, szybkie działania wobec swoich współpracowników i członków gabinetu, nawet dymisja Mariusza Kamińskiego, szefa CBA, mają świadczyć o jego sile, determinacji i zdolności wychodzenia z trudnych sytuacji. Ja oceniam jednak, że te jego posunięcia (jak zwykle, dobre w kontekście wizerunku i politycznego PR) pozwoliły mu na taktyczne wyjście z trudnego zaułka politycznego, ale na dłuższą metę osłabiły one jego pozycję. Nie tyle pozycję lidera partyjnego – bo tego nikt nie kwestionuje – ale przywódcy pewnego środowiska.

Donald Tusk ma teraz też inny problem. Czas premierostwa wizerunkowego się skończył, czas prawdziwej walki politycznej się zaczyna. I będzie się ona odbywała nie tylko na konferencje prasowe i spoty reklamowe, ale również będzie to walka o budżet. A także coraz większe wymagania wyborców. To, co nie zostało zrobione przez poprzednie dwa lata, będzie musiało zostać zrealizowane w ciągu kilkunastu miesięcy najbliższych. Inaczej do PO przylgnie ta sama łata partii władzy, zarządzania Polską, a nie partii zmian i modernizacji.

Tusk jest w niekomfortowej sytuacji. Jest dalej partyjnym liderem, bez alternatywy, bardziej nawet niż jest to z Jarosławem Kaczyńskim w Prawie i Sprawiedliwości. Jednocześnie jednak jest liderem pozbawionym tego przyjacielskiego wsparcia swojego najbliższego otoczenia. Jego ostatnie decyzje nie ułatwiają mu drogi do prezydentury – wprost przeciwnie. Ale ta droga jest tylko jedna.

Azrael

7 Thoughts on “Samotność długodystansowca

  1. Jedynie Janusz Palikot na prezydenta. Żadne stare wytarte mordy. Dość już tego szamba. Pora na kogoś świeżego. Palikot budzi względne zaufanie. Jest zwyczajny a te całe „elyty” to przy nim gównarzeria.

  2. Jolinek51 on 16/10/2009 at 12:38 said:

    Tusk jest w niekomfortowej sytuacji ….. mnie to nie martwi … niech się stara … :)

  3. Roman Strokosz on 16/10/2009 at 12:59 said:

    Wszystko ku uzdrowieniu tego, co sie nazywa szambem – o ile szambo mozna uzdrowic?
    cba Z kAMINSKIM I PiS z Kaczynskimi w moim odczuciu zrobil niedzwiedzia przysluge dla Tuska i PO , a i po czesci przyczynila sie do odswiezenia Rady Ministrow – co juz dorastalo do stadium niezdrowego i gnijacego pryszcza.
    Dziwnie jestem przekonany, ze w ciagu najblizszych miesiecy ten ” dolek” Tuska bedzie dla niego zbawiennym w sensie przekonaniu niedowiarkow, ze byl on w stanie duzo wiecej uczynic jako Premier, tylko caly czas biegl niczym maratonczyk a ktos z ” publicznosci raz po raz rzucal mu klody pod nogi.
    Tusk powinien zostac Premierem w nowym ukladzie i powinien zapomniec o prezydenturze. UWazam ze Bronislaw Komorowski jest wlasciwa kandydatura w obecnej sytuacji i nie posiada alternatywy ( o ile Cimoszewicz ruszy ze swoja kampania z oszalamiajacym impetem). Oboje Kaczynscy chuba nie bardzo zdaja sobie sprawe z tego ze poprzez CBA i taktyke zwyciezstwa po trupach zaczeli wbijac gwozdzie do wlasnej trumny ostatecznej porazki politycznej. Tusk jest w niekomfortowej sytuacji ale uzdrowicielskiej w jednym.
    Janusz Palikot – to chyba zart, lub juz tylko tak widzimy POlske jako globalna wioske lub kabareto srodka Europy.
    Ciesze sie, ze wszystko uklada sie z koncowym efektem negatywnym dla Napieralskiego, obojga Kaczynskich i takich jak Macierewicz czy Ziobro. Dobrze sie stalo, ze coniektorzy w PO zrozumieli ze tacy jak Czuma, Chlebowski, Schetyna i itp. nie moga byc ojcami zaufania i nie mozna w ich przypadku powiedziec – polegac na mnie jak na Zawiszy Czarnym”.

  4. Piotr Chmielarz on 16/10/2009 at 13:21 said:

    Gospodarzu posyłam link do drobnej 63 stronnicowej ciekawostki d/s Afganistanu, ciekawe czy zostanie wykorztstana

    http://turcopolier.typepad.com/files/go-deep-_14-oct-09_.pdf

  5. „Wydaje się, że sposób rozwiązania problemów wewnętrznych PO w związku z aferą został przez niego rozegrany… źle”

    Widzisz Azraelu – i tu leży pies pogrzebany. Bo mi się to akurat wydaje zupełnie drugorzędne. Kierowanie średniej wielkości krajem wymaga kwalifikacji, programu, wizji. Oceniajmy to. Kierowanie nawą państwową to nie partia ping-ponga ani warcabów. To co się myśli dziś – to przekłada się jutro na projekty ustaw a pojutrze na akty prawne. Odczujemy za lat pięć. Czasem dopiero w drugim pokoleniu.

    Irytujące jest to pojmowanie polityki w pierwszym rzędzie jako bieżącej polit-marketingowej rozgrywki. O dobre lub złe rozgrywanie to światły obywatel powinien mieć pretensje (i ewentualnie adekwatne oczekiwania) do reprezentacji kraju w piłkę kopaną. Polityk rządzący powinien (moim skromnym zdaniem) myśleć w kategoriach szerszych niż wąski horyzont zagrywki.

    Sądzę też, że to jest zasadnicza różnica pomiędzy politykiem i politykierem. Politykier rozgrywa. Kibol politykierski podnieca się rozgrywkami. Wręcz ich oczekuje. Płakać się chce.

    Sorry, nazbierało mi się. Nie zajmujmy się rozgrywkami. To nie jest dobra droga do (idealnych) europejskich standardów. To jest Uzbekistan.

  6. Jacek2 on 16/10/2009 at 17:42 said:

    Jak na razie (??) nie ma alternatywy dla PO , jest to jedyna partia ktora moze zapobiec ewentualnemu powrotowi PIS do wladzy …

  7. Aifoz on 26/10/2009 at 19:02 said:

    rzeczywiście – reakcja Tuska była błyskawiczna… Taką szybkością może się pochwalić ktoś kto zjadł worek prozacu… Widzimy te sprawę zupelnie inaczej panie Azrael.

    „Demonstracyjne i upokarzające” odwołanie Schetyny? To ja chyba przespałem jakąś ważną konferencję Tuska, która potwierdziła by te przymiotniki. Dla mnie, delikatniej się tego zrobić nie dało, a przecież nawet sam premier mówił, że odwołuje ale sam nie wie za co bo Grześka przecież tak lubi i nie ma wątpliwości co do jego uczciwości.

    Gdyby Tusk odwołał ministrów, których wymieniasz, straciłby wiarygodność. Wymiana polowy rządu wskazywałaby, że w zasadzie rząd pracuje żle – za późno jest na takie zmiany. Chodzi o to, żeby pokazać, że rząd pracuje dobrze, znakomicie, miłościwie…

    Odsunięcie Schetyny jest złe, bo ten jest długoletnim przyjacielem Tuska… A co to ma do rzeczy (patrząc z perspektywy zwykłego obywatela)? Zresztą… Schetyna nie jest politykiem medialnym, a kogo mało w mediach, ten dla opinii publicznej się mało liczy. Polacy – oprócz tych co ze śląska i okolic – pewnie wiedzą oi nim tyle co mówią media – że jest zawistny, ma dużą władzę w po i nie stroni od krwi. I tyle. Zresztą, wydaje mi się, że Tusk ustalił ze Schetyną warunki jego przebranżowienia, i nie sądze by to przebranżowienie miało być przez Schetynę ciosem w plecy, czy policzkiem. Wydaje mi się, że schetyna. może niezbyt z tego powodu szczęśliwy, ale pełny zrozumienia dla takiego stanu rzeczy. Gdyby tak nie było, to w po wybuchł by bunt (bo przeciez Schetyna lubi krew, pot i siniaki).

    Powodem tych roszad w rządzie, jest tylko i wyłącznie próba wybielenia się tak, ażeby opinia publiczna ni emiała wątpliwości co do uczciwości rządu. Są jakieś wątpliwości co do jednego? To bęc go z rządu. To jest dobre podejście ze względów strategicznych i moim zdaniem jest to bardzo dobre posunięcie Tuska. Po pierwsze – PO jest jednością tylko wtedy gdy słupki sądażowe są wysokie. Partia która gromadzi w swoich szeregach umiarkowanych konserwatystów, liberałów, umiarkowanych lewicowców i umiarkowanych bezideowców, musi miec wysokie sondaże – to jest jego jedyne spoiwo. Nie jest nim ideologia, bo te są w PO różne, tylko poparcie obywateli. A obywatele będą popierać tę partie, która jest krystalicznie uczciwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>