
Czy doczekamy się kiedyś, że Donald Tusk i Platforma Obywatelska doprowadzą jaką sprawę do końca? Wątpię.
Nie wszystko, co rządowi PO i PSL się nie udało, da się wytłumaczyć obstrukcją prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego wetami, czy odsyłaniem ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Nie wszystko również da się wytłumaczyć działaniem opozycji parlamentarnej, zarówno tej eseldowskiej, jak i PiS. To raczej brak umiejętności pracy sejmowej i poczucie takiego zadufania PO powoduje, że bilans działalności reformatorskiej i legislacyjnej jest mniej niż zadowalający. Jeżeli dodamy do tego to, że PO nie rozliczyło działalności PiS z czasów jego rządu (komisje ds. Barbary Blidy i komisja „naciskowa”), to będziemy mieli już komplet niedowładu politycznego.
Sprawy te odbijają się co jakiś czas czkawką na rządzie PO-PSL i na samym premierze. Jeszcze wprawdzie działa antypisowski straszak, ale ilość spraw niezałatwionych rośnie. Te najważniejsze to spaprana reforma ochrony zdrowia, szkolnictwa, a także co najmniej dyskusyjny projekt budżetu, który zakłada olbrzymią dziurę – a co najważniejsze – drastycznie zwiększa dług publiczny. To rzecz, która będzie się ciągnęła za tym rządem przez kilka lat. Jeżeli dodamy do tego nieustające napięcia na linii rząd – poszczególne grupy zawodowe (ostatnio policja), to w pewnym momencie skumulowany efekt niezadowolenia z poczynań rządu Donalda Tuska zaowocuje spadkiem notowań. A może stać się to w sytuacji dla premiera niezbyt wygodnej – w samym środku kompanii wyborczej na urząd prezydencki.
Ostatnie wyniki sondażowe znów są dla PO dobre. Zaskakująco dobre, jak na sytuację wywołaną serią dziwnych zdarzeń wokół służb specjalnych. Poparcie ok. 50% i prawie dwukrotna przewaga nad PiS – wskazują, że te mocno rozdmuchane medialnie sprawy nie są interesujące dla szerszej publiczności. Należy przyjąć, że uznano, że jest to niegroźne dla stabilności państwa i w porównaniu z groźbą powrotu do potworka IV RP – warto to zlekceważyć.
Czy jednak samą sytuację w służbach należy zostawić bez reakcji? Nie, ponieważ zarówno to co się działo w CBA, jak i w ABW, wskazuje, że nie tylko rząd, koalicja rządowa, ale przede wszystkim państwo nad tymi służbami nie panują. Polityczne i ewidentnie obliczone na efekt osłabienia rządu działania Mariusza Kamińskiego, co tylko potwierdzają jego ostatnie wypowiedzi i wywiady („Rzeczpospolita” i TVN24), a także opinie Lecha Kaczyńskiego – wskazują, że tego rodzaje sytuacje mogą się powtarzać. Z drugiej strony natomiast mamy do czynienia z sytuacją, gdzie ewidentnie wymiar sprawiedliwości, pod postacią prokuratora generalnego, przestał panować nad systemem inwigilacji społeczeństwa. Były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ćwiąkalski w jednym z wywiadów przyznał, że praktycznie decyzje o zgodzie na podsłuchy wydawane były automatycznie, bez dogłębnej analizy potrzeb wnioskodawców. Działania operacyjne, działania dochodzeniowe, praca z materiałami, dokumentami, świadkami i agenturą, zastępowane były przez system podsłuchów. Jeżeli dodamy do tego podsłuchy 5-dniowe, legalizowane post factum – często nadużywane – mamy komplet problemów. Wydaje się również, że rząd nie ma pełnej kontroli nad budżetami i wydatkami służb specjalnych, czego przykładem są niewspółmierne koszty działania agenta CBA „Tomasza”, który za pieniądze służby nie tylko prowadził akcję specjalną, ale prowadził własne, bogate życie alternatywne.
Służby wymagają zarówno reform wewnętrznych, jak i poddania ich innym systemom nadzoru i kontroli. Niestety, rozbicie służb wojskowych, przez komisje Antoniego Macierewicza, nie zostało do tej pory zwalczone. Jeżeli dodamy do tego bałagan w nadzorze nad służbami cywilnymi, widzimy, że istnieje konieczność systemowego i pełnego zajęcia się tematem.
Tylko, że mam poważne wątpliwości, czy w Platformie Obywatelskiej znajdzie się zespół, który będzie wstanie tę sprawę sprawnie, szybko przygotować, tym bardziej, że słuszne są postulaty, że powinno się to odbyć także przy konsensusie politycznym. A z tym PO ma największe problemy.
Obecny układ, gdzie formalnie nad służbami pełni premier, poprzez Kolegium ds. Służb Specjalnych, a faktycznie robi to Jacek Cichocki, sekretarz tego ciała, nie sprawdza się w żadnym przypadku. Temperament Cichockiego i jego brak wiedzy operacyjnej, oraz brak chęci i fizycznej możliwości kontroli ze strony premiera, prowadzi to do tego, że służby te praktycznie pozostają bez kontroli.
Można to zmienić – i nie jest to wcale trudne. Są tu dwa kierunki; Pierwszy z nich polega na ponownym podporządkowaniu resortowemu służb – MON i MSWiA, drugi na podniesieniu rangi Kolegium. Mogłoby się to odbyć poprzez podział MSWiA na dwa resorty, a wtedy oddzielone MSW miałoby całkowity nadzór nad służbami – pozaAW i SKW, podlegającym MON.
Drugą częścią tej układanki musi być jednak wzmocnienie nadzoru kontrolnego Sejmu. I też sprawa nie wydaje się trudna; Można to zrealizować poprzez zmianę roli i zadań sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Zwiększenie jej uprawnień kontrolnych, a przede wszystkim nadanie jej statusu stale działającej komisji śledczej, pozwoliłoby na ściślejszy nadzór nad służbami.
Tylko, czy wola zmian będzie w PO? Czy Donald Tusk będzie wolał przesunąć Marka Biernackiego do komisji sejmowej, pracującej nad sprawą afery hazardowej, czy może jednak zdecyduje się na danie mu pracy systemowej?
Azrael




Dobra, to teraz usiądźmy wygodnie i zastanówmy się. Wyobraźmy sobie, że przy „naszych” mediach i ich podejściu do konfliktu PO-PiS, Tusk rusza z reformami służb specjalnych o których powyżej pisze Azrael. To w trakcie kampanii wyborczej dość ryzykowne (łagodnie mówiąc). W obronie tych „wspomagających” walkę z korupcją „zdobyczy” demokracji jak CBA i ABW, media i opozycja ruszą na PO i Tuska jak armia Hunów. Ryzyko polityczne, moim zdaniem, za duże jak na dziś.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Dywidende-z-PZU-otrzymaja-m-in-JP-Morgan-34-Gosc-Niedzielny-34-i-Michalczewski-2035013.html
No jeśli chodzi o komisję Blidy – to oskarżanie tylko i wyłącznie PO, a pomijanie milczeniem roli posła Kalisza, zalatuje trochę hipokryzją.
Poza tym kończcie z tymi reformami. Od 20 lat służby specjalne były reformowane przez praktycznie każdą ekipę dochodzącą do władzy. Zwłaszcza ostatnie 2 lecie rządów jedynie słusznej partii sprawiło, że warto by było aby masakrowane przez Maciarewiczów i Szczygłów służby specjalne, zaczęły wreszcie bać się kolejnej reorganizacji. Nie dotyczy to rzecz jasna CBA – ta służba jest potrzebna jak druga dziura w d… Jeśli cos ma być zreformowane to wymiar sprawiedliwości, który pozwala na podsłuchy bez faktycznej kontroli, jaką sędziowie i prokuratorzy przecież powinni sprawować. Jaka reorganizacja spec służb się powiedzie, jeśli organy przeznaczone do ich kontroli, mają swoje obowiązki w tym względzie w głębokim poważaniu?