Nieudane otwarcia

Czy w ostatnich dziesięciu latach jakiś polityczny start up się w pełni udał? Czy jakakolwiek polityczna inicjatywa, budowana od podstaw, odniosła sukces? Nie, żadna tego rodzaju formacja, budowana jako samodzielny szkielet polityczny i wypełniona nową treścią, nie zaistniała w polskiej polityce. Nie oznacza to jednak wcale, że polska demokracja jest tak dojrzała i stabilna, że polskie partie polityczne obejmują swoim spectrum programowym całość społeczeństwa. Wyniki wyborów – za każdym razem dość różne – oraz niska frekwencja wyborcza, poniżej 50% uprawnionych do głosowań, pokazuje nam, że w dalszym ciągu istnieje potrzeba budowy formacji politycznej, której przesłanie wpadłoby w gusta wyborców.
Oczywiście, można przyjąć, że jednym z powodów tego, że partie polityczne – bezwzględnie i wszystkie – cieszą się tak małym poparciem, jest powodem niedostatku państwa obywatelskiego i braku zrozumienia dla praw, i jeszcze bardziej obowiązków w państwie demokratycznym. Ale głównym powodem słabego mandatu wyborczego partii politycznych, tych zasiadających w Sejmie i Senacie, jest to, że nie mają one i programu i osobowości politycznych, które by potrafiły przyciągnąć wyborców. To, że Donald Tusk jest obecnie najsilniejszym i najsprawniejszym politykiem polskim, nie oznacza jednak, że ma on charyzmę i siłę wewnętrzną, mogącą pociągnąć wyborców i jednocześnie posunąć Polskę do przodu. Nie ma się co czarować – siła premiera Tuska i jego partii opiera się w dużym stopniu na słabości jego politycznych adwersarzy, połączonej z niechęci, a czasem wręcz nienawiścią do nich obywateli. Nie muszę pisać, o kogo w tym przypadku chodzi…
Ostatnie udane nowe otwarcie polityczne, to było powołanie Platformy Obywatelskiej. Słynne spotkanie na platformie w gdańskiej hali “Oliwii” z jej trzema tenorami jest ostatnim takim spektakularnym wejściem w politykę. W tym samym mniej więcej czasie (rok 2001) na scenę weszło Prawa i Sprawiedliwość, z mniejszą gracją i siłą – ale jak się okazuje, równie skutecznie. Obie partie mają swoje rodowody w AWS, a wcześniej w Unii Wolności i KLD z jednej strony i PC z drugiej. Trudno więc je uznać za formacje nowe, i jak się okazuje, nowatorskie. Ale właśnie powołanie tych dwóch formacji, a także zmiana ustawy o zasadach finansowania partii politycznych, to główne powody tego, że od roku 2001 nie powstała żadna stabilna formacja polityczna. LPR i Samoobrona szybko weszły do głównego nurtu politycznego – i jeszcze szybciej z niego zniknęły.
Potem były już bardzo nieudane, a czasem wręcz tragikomiczne, jak to na prawicy, próby budowy partii narodowo-patriotyczno-katolickich. Prawica Rzeczpospolitej, Naprzód Polsko, czyganleyowska Libertas – to tylko kilka przykładów. Żadna z tych partii nie wyszła praktycznie poza poparcie społeczne w granicach błędu statystycznego.
Wydawało się kilka miesięcy temu, że jest jednak siła i osoba, która tę niemoc i podział sceny politycznej potrafi przełamać. Paweł Piskorski postanowił reaktywować mumię polityczną pod nazwą Stronnictwo Demokratyczne. Osiem miesięcy temu został wprowadzony do partii i mianowany jej szefem. Jako mentora dokooptowano dr Andrzeja Olechowskiego, który miał zostać kandydatem na prezydenta, wyborach w roku 2010. Piskorski, jako świetny organizator (to on stał tuż za Tuskiem, Płażyńskim i Olechowskim w Platformie Obywatelskiej, i to jemu partia ta zawdzięcza pierwsze organizacyjne sukcesy), dawał rękojmię tego, że po obudzeniu SD z długoletniego letargu, da jej nowy impuls. Dodatkowo, partia ta ma mieć zapewniony byt, ponieważ choć pozbawiona jest dotacji budżetowych, to same jej nieruchomości są warte ponad 100 mln złotych. Akurat tyle, żeby przeżyć dwa lata, zorganizować trzy kampanie wyborcze (samorządową i prezydencką w roku przyszłym i parlamentarną w następnym). Do nowej/starej formacji zaczęli się garnąć ludzie z innych formacji – m. in. z demokratów.pl, pozyskano kilka nośnych nazwisk, założono koło poselskie w Sejmie, a sam Paweł Piskorski zaczął znów być zapraszany na salony medialne. No i rezultat? Zerowy… SD w sondażach traktowana jest kategorii “inni”, a jej wyniki oscylują w okolicach błędu statystycznego. A ostatnio okazało się jeszcze, że starzy działacze, żyjący z tego partyjnego majątku, poczuli się zagrożeni, że zostaną pozbawieni synekur, a do tego mogą zostać zmarginalizowani przez nowy narybek, który gwałtownie napłynął do partii. Postanowili więc dokonać rewolty i Piskorskiego usunąć. Czy to się uda – okaże się dopiero 21 listopada, kiedy ma odbyć się nadzwyczajny zjazd SD. Czy się odbędzie – nie wiadomo, ponieważ trwa spór pomiędzy Zarządem partii, zdominowanym przez piskorczyków i Radą Naczelną, pełną jeszcze “starego, sprawdzonego aktywu”, kierowaną przez działacza z Zachodniego Pomorza, Krzysztofa Góralczyka.
Piskorski popełnił kilka błędów; Po pierwsze, jego partia nie jest nowalijką. To nie jest partia, która w tej postaci ma być alternatywą wobec Platformy Obywatelskiej, a tak jest odbierana. Wyborcy zaczęli odnosić wrażenie, że SD stało się prywatną platformą Piskorskiego (i Olechowskiego) do załatwienia swoich spraw z Donaldem Tuskiem i Platformą Obywatelską. SD zamiast stać wyrazistym krytykiem CAŁEJ sceny politycznej, Sejmu i stylu uprawiania polityki, zaczęło się jawić jak aspirujący do tego środowiska. Wydaje się, że zbyt mało zaakcentowano, że SD nie jest partią postsolidarnościową, lecz ma być nowoczesną, centrową partią liberalną, nastawioną na obronę przedsiębiorczości, małego i średniego kapitału i inteligencji wielkomiejskiej. Może i w programie Andrzeja Olechowskiego, prezydenta in spe w wyborach roku 2010, można znaleźć takie przesłania, ale nie jest to akcentowane przez samą partię.
Piskorski nie zrozumiał jednej podstawowej rzeczy; Dyskurs polityczny w Polsce zdominowany jest przez konflikt dwóch sił politycznych – Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Zdominowany i zniszczony przez napięcia i wojnę tych formacji. Jeżeli SD miałoby odnieść sukces – musi wyjść poza obszar tych walk i znaleźć inną formułę polityczną. SD ma dość mocne struktury, koła partyjne, ma wsparcie nowych działaczy – może mieć za sobą media. Pod warunkiem wszakże, że pokaże, że nie jest partią drugiego wyboru dla wyborców PO, czy partyjek lewicowych – lecz jest autentyczną alternatywą polityczną. Do tego potrzebne jest głębsze zaangażowanie wszystkich działaczy partii, tych starych i nowych, a także mocna i jednoznaczna deklaracja Andrzeja Olechowskiego, że stanie do wyborczego wyścigu. Aby to zaistniało, w partii musi zapanować zgoda. Piskorski musi szybko – i poza mediami – zgasić pożar. Inaczej, jeżeli nastąpi rozłam w partii albo jeżeli zostanie z niej usunięty – będzie to koniec i jego i zatrzaśniecie na nowo wieka trumny SD.
Integralność nowo budowanego Stronnictwa Demokratycznego jest dla Piskorskiego być albo nie być. Jeżeli doprowadzi do rozbicia partii – to zakończy karierę. Andrzej Olechowski także.
Azrael











Szanowny Azraelu!
Minione 20 lat tzw. demokratycznej Polski pozostawia za soba pewne trwale slady, ktory porzypisane sa okreslone mniej lub bardziej znane nazwiska.Scena polityczna przezyla praktycznie 3 zasadnicze porywy, ktore pociagnely za soba liczace sie poparcie spoleczne i zaufanie, a to spadkobierczyniei wielkiej Solidarnosci AWS, dalej Prawo I sprawieldiwosc, ktoremu wystarczylo tylko dwa lata by zgnoic swoj wizeruenk i zaufanie moze za wyjatkiem resztek tzw. Polski Klerykalnej – no i w koncu Platforma Obywtaleska, ktore poki co komentowac nie bede. Ona poztsaje u sterow i w moi odczuciu jeszcze na pewien okres czasu pozostanie.
Dzieci niechciane minionego okresu na fali niepowodzen danej formacji dowodzace chca wyniesc siebie na piedestal uwagi, zaufania, posluchu spolecznego , liczac, ze przyniesie to efekt dlugofalowy.
Nie sadza by SD bylo w stanie coskolwiek powazniejszego osiagnac oprcoz byc moze wejscia w lwy sejmowe. Z calym szacunkiem dla Pana Olechowskiego , nie jest on tym typem osobowosciowym, ktory bylby w stanie pociagnac za soba wielomilionowe rzesze Polakow. Polacy stalis ei juz z gruntu ostrozni i nieufnii i coraz trudniej jest pozyskiwac sobie ten cennny kapital , jakim jest ewentualne zaufanie i poparcie spoleczne.
List dostałam:
Dnia 26-10-2009 o godz. 12:35 piotr ikonowicz napisał(a):
Wtorek, 27 października godz. 12:00, ul. Marszałkowska 60 m 5 BLOKADA
EKSMISJI ZA ODSETKI! Obecność obowiązkowa!
Piotr Ikonowicz
Jutro o godz. 12:00 zbieramy się przed drzwiami pani Agnieszki
Cybulskiej, żeby zablokować eksmisję do lokalu socjalnego, który nie
spełnia wymogów dla osoby niepełnosprawnej. Mama pani Cybulskiej musi
poruszać się na wózku, a w klitce, które daje miasto nie sposób tym
wózkiem wykręcić. Pani Cybulska zaciągnęła kredyt w banku i spłaciła 25
tysięcy zadłużenia. Zostały odsetki, których miasto, mimo wcześniejszych
obietnic i zaleceń sądu, nie chce umorzyć ani rozłożyć na raty. Ta
eksmisja nie ma sensu, trzeba ją zablokować!
jak zwykle, Azraelu, czytam Twoje analizy z uwagą. Nie ukrywam, że często pogłebiaja one moje rozumienie polityi w PL. Jednak nie rozumiem Twojej fascynacji niby nową formacją, której liderować ma Piskorski i Olechowski. Nie dlatego, zebym miał publicznie zarzucać coś obu panom. Ale jak sam zauważasz, na polskiej scenie politycznej nie ma miejsca dla nowych partii (A szkoda!)Przyczyny sa raczej ogólnie znane: obecni “właściciele” sceny politycznej skutecznie zablokowali takie oddolne inicjatywy.(Kasa, Misiu, kasa…)
Jak sądzę równie dobrze czują sie w swoich ciepłych gniazkach działacze partii SD, którzy politykami już nie są, ale kasa jak najbardziej im pachnie. Dlatego Piskorskiego, mówiąc brutalnie “uwalą” i tyle będzie z projektu odbnowy sceny politycznej w PL.
SD to przeciez skrót od Słodki Dostatek. I ja się pytam, co za dureń pozwoli sobie ten dostatek popsuć?
Ukłony.
Fascynacja to zbyt duże słowo. ja raczej szukam kogoś, kto wreszcie zajmie centrum polityczne i powoła liberalną. otwartą światopoglądową, niezależną od wpływów Kościoła partię klasy średniej. Szukam partii o pokroju FDP, jeżeli chodzi o ekonomię i … UPR, jeżeli chodzi o rozumienie funkcji państwa. Jak najwięcej wolności społecznej.
[...] Azrael [...]
Szkoda tego projektu. Piskorski jest sprawnym organizatorem a Olechowski dobrym kandydatem na Prezydenta RP. Prezentowany program Olechowskiego dla SD też. Piskorski “strzelił sobie w stopę” zawieszając w prawach członków partii najpierw członków Rady Naczelnej SD, potem Sądu Partyjnego SD a na koniec rozwiązując terenowe struktury SD. Choćby nawet działał w słusznym celu takich metod stosować nie wolno. “Starzy działacze” SD, mają prawo bronić swoich pozycji, jeśli działaja w ramach Statutu SD – choćby politycznie nie mieli racji. Teraz nie jest już ważne kto tę wojenkę wygra. Zupa się wylała i jest po projekcie Piskorski-Olechowski. Olechowski pewnie wystartuje w wyborach prezydenckich samodzielnie jako kandydat obywatelski (z minimalnymi w tej sytuacji szansami) albo nie wystartuje w ogóle. Bo czy mozna sobie wyobrazic aby krytykując wodzowski styl uprawiania polityki w PO przez Tuska, w PiS przez Kaczyńskiego, akceptował “fuhrerowski” styl Piskorskiego ??? No… w polityce polskiej to wszystko sobie można wyobrazić.
Komentowałem sprawę na bieżąco na MacLawye® – ale więcej już mi się nie chce.
Ktoś słusznie zauważył; status partyjny to jedno – ustawa o partiach – to inna sprawa. Szkoda jednak, że PP nie doprowadził do Kongresu SD i nie przejął władzy w pełni. Masz rację – noezależnie od sytuacji – jest po ptokach.
Azraelu, ja również oczekuje na podobną partię i wyraziłem to w poprzednim komentarzu wykrzyknikiem: (A szkoda!)
Ale projekt PP od początku wydawał się po pierwsze: przeprowadzony na skróty, wręcz “cwaniacki”
po drugie przereklamowany, po trzecie Piskorski wykorzystał powrót do mediów głównie dla osobistej zemsty na premierze Tusku.
Nawet jego blog to tylko bicie piany wokół niepowodzeń Tuska, rządu i Platformy. Wbił się w buty Pisu i… przegrał.
My, wyborcy poniekąd też, ale to już inna bajka. Czekamy dalej…
A moze by tak partia Azraela? Azrael ma duzo ciekawych rzeczy do powiedzenia, jak rowniez sporo czasu, zeby je napisac. Idealny kandydat na szefa partii. Tylko nie bardzo wiem, jaka bylaby nazwa.
I wszystko jasne. Jak nie masz pomysłu, załóż partię – pomysł się narodzi. Hosanna.
Reanimacja starych, najczęściej skompromitowanych partii, to jak pompowanie sparciałej dętki. Pompować można, ale efektu nie będzie. Jest tylko jedna droga, i są to Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Zdaję sobie sprawę, że ten system wzbudzi szalony opór, i być może będzie potrzebne kryterium uliczne, ale wyboru nie ma. To tylko kwestia czasu. A na razie, niech się kręci chocholi taniec.
…a co ty znowu z tymi JOW-ami?
Poradzi sobie polityk jakiś ‘wschodzący’ – bez kasy, a co ważniejsze bez aparatu partyjnego?
Popatrz sobie, jak to funkcjonuje w W. Brytanii.
W Polsce w ramach senackich JOW-ów bez partyjnego zaplecza przeskoczyli jedynie Stokłosa, który miał (i wydawał na wybory) ciężką kasę i Cimoszewicz, który ma ‘ciężkie’ politycznie nazwisko.
Deel napisał: “(…) niech się kręci chocholi taniec”. To już nie jest taniec, to jest okładanie się kłonicami, cepami, drągami, naparzanie się wszystkim, co tam kto jeszcze ma pod ręką. Tylko patrzeć, jak w ruch pójdą kosy. Takiego obrotu sprawy Wyspiański chyba nie przewidział. Chochoł, być może, tak. Warto – ku przestrodze – przypomnieć jego piosenkę:
“Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur”.
he … he … czemu ja to czułam swoim babskim nosem, że Piskorskiemu się nie uda …
ps. do sprawdzenia w archiwum …
Piskorski zrobił ten sam błąd co SLD – mówił językiem PIS.
Czyli mówił do nikogo, bo elektorat PiSu to raczej wyznawcy, niepodatni na logikę, argumenty czy fakty.
Nienawiść do Tuska przysłoniła mu rozum, bo ogólnie nie jest głupi i coś z tego mogło wyjść.Szkoda.
[...] PiS, Platforma, Polityka, Polska, SD, Społeczeństwo, demokracja | komentarz (RSS) [...]