Naboje wystrzelane

Sytuacja polityczna, związana z aferami z jednej strony, zapowiedzią nowych regulacji w sferze hazardu z drugiej i permanentnymi konferencjami prasowymi Prawa i Sprawiedliwości z tej trzeciej – normalizuje się. Już dziś o poranku, w tradycyjnym seansie nienawiści Jarosława Kaczyńskiego, w porannej audycji PR I, „Sygnały Dnia”, najważniejszym tematem była sprawa przeprosin Ludwika Dorna, za pomówienie go, że jest niepłacącym alimenciarzem. Nawet o pomyśle premiera ograniczenia hazardu Kaczyński wypowiedział się raczej pozytywnie.

Spokój można też ocenić po tym, że blogerka kataryna, która milczy czasem całe tygodnie, wczoraj napisała cztery długie,  posty na swoich blogach, oczywiście o zbrodniach PO, Donalda Tuska i jego ludzi, a dziś już ani jednego. Zadanie było wykonane perfect, co zaowocowało przyczynkiem ze strony ministra Stasiaka z Kancelarii Prezydenta, a dziś powołał się na naszą Różę Luksemburg prawicowej blogosfery sam przywódca PiS-u.

To oczywiście jest tylko flauta przed następnym huraganowym atakiem na Donald Tuska i na rząd. Teraz kolej najpierw na walkę o zakres działania komisji hazardowej, potem o jej skład i na koniec o jej przywództwo. Z góry jest wiadome, co wynika z arytmetyki sejmowej, że walka dla PiS jest przegrana, ale przecież tak naprawdę chodzi o to, aby króliczka gonić…

Można jednak już dokonywać pewnych podsumowań; Dziś pojawił się sondaż, prezydencki, z którego jednoznacznie wynika, że Lech Kaczyński przegrywa ze wszystkimi kandydatami, do których wyborcy nie czują obrzydzenia… jest już na 4. miejscu, za premierem, Włodzimierzem Cimoszewiczem i Andrzejem Olechowskim. Ekstrapolując te wyniki można śmiało założyć, że zadyma z aferami plus wystąpienia premiera, w których pokazał się jako twardy, zdecydowany przywódca, daje Platformie Obywatelskiej utrzymanie przewagi nad partią Jarosława Kaczyńskiego. A może nawet przewaga zostanie zwiększona, ponieważ wyborcy zdegustowani histerycznym zachowaniem PiS zrobią migrację do SLD. Może tylko chwilową. Jednym słowem, układ sił politycznych nie ulegnie zmianie.

Przyczyn takiego stanu jest kilka, ale najważniejszą z nich wydaje mi się to, że twardy – tak, właśnie twardy, a nie tymczasowy – elektorat Platformy Obywatelskiej uznał, że zarówno afera hazardowa, jak i sprawy dotyczące stoczni, nie są sprawami fundamentalnymi dla działania państwa. Przyczyniły się do tego głównie media elektroniczne, z których czerpana jest największa wiedza obywateli co do tego, co się dzieje w państwie. Afery były w nich pokazywane trochę tak, jakby to był serial sensacyjny, zRychem, Mirem i innymi, odrealniony i nie przystający do życia społecznego.

Ci wyborcy, w przeciwieństwie do elektoratu PiS-u, co zauważył w swoim krótkim felietonie redaktor Ernest Skalski, nie kontestują rzeczywistości, III RP, lecz biorą ją z całym jej sztafażem rożnego rodzaju słabostek i niedoskonałości. Ludzie młodsi, lepiej wykształceni, samodzielni, z dużych miast doskonale zdają sobie sprawę, że opisywane dramatycznie i histerycznie przez „Rzeczpospolitą”, „Nasz Dziennik”, czy nawet „Gazetę Wyborczą” sprawy, mają minimalny wpływ na ich życie codzienne.

Prawo i Sprawiedliwość, jak zwykle, popełniło ten błąd, że chce szybko, natychmiast wykorzystać sytuację do kontrataku. Stąd konferencje Jarosława Kaczyńskiego, czy kuriozalny występ jednego aktora, byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa. Zamiast skupić się na tym, na czym można zbić autentyczny kapitał – na krytyce założeń i projektu budżetu państwa na rok 2010, czy na negocjacjach gazowym wicepremiera Waldemara Pawlaka z Rosją – politycy opozycyjni bawią się w atakowanie Donalda Tuska i szukanie na niego haków, na próbach powiązania go z „aferzystami”. W tym czasie bokiem przechodzą informacje o zmniejszonych nakładach na ochronę zdrowia i szkolnictwo, w nowym budżecie. Mam wrażenie, że jedynym politykiem opozycji, który na poważnie zajmuje się budżetem, jest były marszałek Sejmu, Marek Borowski… Wszystko to potwierdza teorię, że dla Jarosława Kaczyńskiego nie partia, nie jej pozycja i nie chęć odzyskania władzy premiera jest ważna, tylko reelekcja jego brata. Ale Donald Tusk, jak Chińczycy z „Wesela” Wyspiańskiego, trzyma się mocno…

Jarosław Kaczyński powołał zespół doradców, tajnych doradców, mających monitorować pracę rządu. Jest on tak tajny, że aż niewidzialny. W czasach carskich byli tajni radcy dworu, teraz są tajni doradcy prezesa. A tak naprawdę to panu prezesowi przydałby się jeden doradca, którego by on po prostu słuchał. Ale taki odważny w PiS się nie znajdzie, co w twarz powie, że czas na zmiany…

Azrael


12 Comments

  1. Khair el-Budar

    Równie konspiracyjne są spotkania owego ciała doradczego PiS-u – w kanałach, pod mostami zbierają się postacie przebrane dla niepoznaki za krasnoludki, świętych mikołajów – jeśli będzie akurat sezon, albo kota Alika. Mówią do siebie grypsami, zaś poseł Gosiewski przebrany za koszykarza Los Angeles Lakers stoi w oknie z doniczką, którą ma zrzucić gdy tylko w poblizu znajdą się siepacze PO. Dlatego wyśledzenie owego zebrania jest praktycznie niemożliwe. Tym bardziej, że działalność owego doradczego ciała jak wiadomo opiera się na doświadczeniach konspiracyjnych Jarosława Kaczyńskiego z lat stanu wyojennego. Czyli kamuflaż doskonały i sprawdzony – przecież, o tym, że Jarosław Kaczyński był czołowym dysydentem w kraju, nie wiedziała nie tylko SB, ale i Solidarność, a nawet najbliżsi w rodzinie – od matki – powstańca warszawskiego spod Bialegostoku, po brata bliźniaka i jego kota.

    Odpowiedz
    • No, ja jestem złośliwy, ale dziś sobie pojechałaś ładnie… :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • John Cooper

      Proszę mi nie obrażać mojego ulubionego klubu NBA! :P

      Odpowiedz
  2. Roman Strokosz

    Spontanicznosc ataku, szczegolna aktywnosc medialna , a w niej swoista agresja . To prawdziwe oblicze Prawa i Sprawiedliwosci za minione prawie dwa miesiace.Zaden jednak ” wielki” intelekt w PiS-0manaickim srodowisku nie zastanowil sie nad tym, ze PiS z Jarusiem Kaczusiem na czele zajmuje sie nie krytyka a krytykanctwem. Ze Krytykanctwo w wydaniu PiS wogole nie pokazuje godznych zainteresowania elementow, ktore jednoznacznie przekonywalyby nas, ze PiS ma racje, ze PiS ma kontrprogram ekonomiczny, ze PiS ma lepsze projekty ustaw.Nic z tych rzeczy, tylko szczekanie, ze Rzad jest zly, ze zmarnowany czas, ze tak i owak itp.Mnogosc konferencji prasowych i ciagle ten sam jad wypuszczany z roznych gadajacych glow PiS sam wywolal antyjad w postaci takiej, ze czestokroc wylaczalem przynajmniej ja telewizor, a w efekcie daleszego upadku juz jie zaufania , a wogole zainteresowania PiS-em jako sila polityczna.Wszelkie wystepy PiS- budza bardzo negatywne emocje i wlasnie chyba u progu kampanii prezydenckiej, Jaroslaw Kaczynskie przekonal wszystkich, ze zadne zmiany, metamorfozy w PiS-ie nie mialy i nie maja miejsca.Liczyli na spontaniczny tak majacy doprowadzic do upadku PO i upadku Rzadu Tuska.Okazuje sie ze nawet w czesci zrobili niedzwiedzia przysluge dla PO i Tuska.Tusk i PO zacvhowuje swoj poziom notowan, czego nie mozna powiedziec o PiS i Lechu Kaczynskim.Trzeba byc slepym fanatykiem PiS-u i obojga Kaczynskich, by trwac w ich szeregach.

    Odpowiedz
  3. Petrel

    Jak powiedział Waldemar Kuczyński, dwa lata IV RP wytworzyło w naszych organizmach nieusuwalne przeciwciała. I to jest największe osiągnięcie Braci trzymających już tylko pół waadzy. Dziękujmy im za to. Istotna część polskiego społeczeństwa na własnej skórze odczuła skutek wadliwie wypełnionych kartek wyborczych w 2005 roku i poszła po rozum do głowy.

    Odpowiedz
  4. Jolinek51

    ja wtedy nie głosowałam ale już nigdy tego błedu nie zrobię … :) … Khair el-Budar ślicznie i trafne … :D

    Odpowiedz
  5. rozapro

    A czy te wszystkie sondaze opinii publicznej na podstawie ktorych sie pisze analizy antycypujace przyszlosc uwzgledniaja frekwencje?
    Bo jesli tak to ok – zgodze sie ze bracia nie dojda wiecej do wladzy.
    A jesli nie?
    to powiem tak: w wyborach prezydenckich Olechowski – a wybory parlamentarne… hmm no coz, jak sie nie pojawi jakas nowa JAKOSC!!! (ludzie mlodzi – juz mam dosc mentalnego prlu , skupiajacy sie na najwazniejszych aspektach zycia (gospodarka, gospodarka i jeszcze raz gospodarka), dynamiczni, ktozy beda sie zastanawiac jak ulatwic zycie w naszym kraju (a nie jak zabronic i egzekwowac hazard internetowy)) to ofszem zaglosuje.
    A jak sie nic takiego nie pojawi – to no coz, nie widze sensu pojscia na wybory. Odnosze wrazenie ze sie ze mnie durnia robi – wyglasza sie piekne bajki w expose – a pozniej do boju sie rusza z psl-em (kon jaki jest kazdy widzi) i z iloscia glosow „ciut powyzej kreski” – czy to tak trudno bylo wpasc ze lechu bedzie wszystko wetowal jak leci? – a czy moze racjonalnym by bylo zawiazac szersza koalicje po-psl-sld, i reformowac te obszary gdzie roznice programowe miedzy tymi partiami sa niewielkie?

    Odpowiedz
  6. Deel

    Nie wierzę w przepowiadany sukces Olechowskiego.
    Jak może się spodziewać sukcesu ktoś, kto na cztery lata znika z życia politycznego, a gdy zaczyna się rysować perspektywa dobrze płatnej posady państwowej, nie wymagającej żadnego wysiłku, pojawia się i oznajmia, że musimy go wybrać,albowiem jest:
    -wysoki
    -przystojny
    -inteligentny /ekonomista!!!/
    -ma wąsy.
    No to do urn Obywatele!

    Odpowiedz
  7. Teresa Stachurska
    Odpowiedz
  8. coolzyg

    jakie by PO nie bylo to PO nie jest PiSem i to starczy by na nie glosowac przynajmniej na razie

    Odpowiedz


Add Your Comment