Archive for Listopad, 2009

Zgniła koalicja POPiS

Posted 30 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy

Hasło „sieroty po POPiS-ie” jest znów dość popularne. Liczba marzycieli, że dwie główne siły postsolidarnościowe jeszcze się ze sobą zejdą wcale nie maleje. Jakikolwiek sygnał ze strony choćby marginalnych polityków jednej lub drugiej partii, wzbudza od razu falę enuncjacji i wróżb politycznych. Czy jednak sojusz obu partii jest możliwy? Tak, niestety jest możliwy. A wynika to ze słabości przede wszystkim Platformy Obywatelskiej.

Platforma Obywatelska, podobnie jak większość nowoczesnych partii europejskich, jest partią bez idei, rozumianej jako wartość, jako przesłanie i program społeczny. To jest tylko organizacja, posługująca się metodami marketingu i PR politycznego, skierowana na zdobycie, utrzymanie i wzmocnienie swojej pozycji, a w rezultacie – władzy. Ocena tego przez pryzmat założenia, że mamy do czynienia z partią idei, ludźmi idei, w tym wypadku idei liberalnych – jest częstym błędem czynionym przez obserwatorów, komentatorów politycznych i , niestety, wyborców. Na Platformę (i na inne partie polityczne także) należy spojrzeć bez założenie, że są one formą organizacji społecznej i kierują się jakąś ideą pracy dla środowiska społecznego. Powinniśmy patrzeć na partie polityczne tak, jakby były one wyabstrahowane z kontekstu społecznego. I tak faktycznie się to coraz częściej dzieje.

Istotą działania Donalda Tuska i jego formacji było zdobycie władzy. Kiedyś zdobycie władzy polegało na przedstawieniu takiego programu społecznego, gospodarczego, politycznego, aby przekonał on wyborców. Teraz dojście do władzy uwarunkowane jest głównie tym, na ile techniki marketingu politycznego będą skuteczne, aby pokonać przeciwnika. Jest truizmem powtarzanie, że nie ma jasnego podziału na lewicę i prawicę, na partie konserwatywne, liberalne i populistyczne, w polskich warunkach zanika też już podział na partie post solidarnościowe, post komunistyczne i narodowo – patriotyczne. Zrozumiał to Donald Tusk, przytulając przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, lewicową Danutę Huebner i socjal-konserwatystę Mariana Krzaklewskiego.

Read More

Pedofilia i sofistyka Kościoła

Posted 28 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Znów, po tak zwanym raporcie komisji Ryana z maja tego roku, otrzymaliśmy następny dokument, mówiący o przestępczym, odrażającym procederze księży Kościoła Katolickiego w Irlandii. O zbrodniach pedofilii, o gwałtach na tysiącach bezbronnych dzieci, dziewczynek, ale głównie chłopców. O tym, jak ten proceder przez dziesiątki lat był tuszowany, jak księża-zboczeńcy byli ochraniani przez swoich zwierzchników, jak instytucja Kościoła Katolickiego swoim autorytetem chroniła zbrodniczy, zorganizowany proceder.

Władze Irlandii, państwa demokratycznego, najbardziej katolickiego kraju w Europie, jak wynika z raportu rządowego, kryły i ułatwiały procedery pedofilskie. Nie oznacza to jednak tego, że Kościół Katolicki na prawo do tego, aby się tą zbrodnią i odpowiedzialnością za nią dzielić z innymi. Moralna skaza pedofila – księdza jest dużo większa, niż pedofila – hydraulika, bankiera… Ochrona ohydnych praktyk przez władze kościelne świadczy, że była to organizacja przestępcza.

Szokujące jest to, że pedofilia i przemoc wobec dzieci były metodą wychowawczą, zaakceptowaną i zalecaną przez władze kościelne.

Władze irlandzkiego Kościoła Katolickiego, głosem kardynała Seana Brady’ego wyraziły żal i wstyd z powodu PRZYPADKÓW wykorzystywania seksualnego dzieci. A gdzie odpowiedzialność CAŁEGO Kościoła Katolickiego? Gdzie słowa skruchy Watykanu?

Read More

Kupczenie państwem

Posted 27 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Kiedy w ubiegłą sobotę Donald Tusk rzucił propozycję zmian w Konstytucji RP – propozycję stricte polityczną i PR-owską – opozycja natychmiast podniosła larum, że jest to zagranie li tylko na umocnienie władzy rządowej, i zabranie prawa obywatelom do wyboru prezydenta (czyli odebranie igrzysk…). Przypomnijmy, że według tego medialnego pomysłu rola i prerogatywy prezydenta zostałyby drastycznie ograniczone – zostałby pozbawiony veta, byłby wybierany nie w wyborach powszechnych, lecz na stanowisko delegowałoby go Zgromadzenie Narodowe, czyli połączone izby Sejmu i Senatu.

Opozycja, ale także duża część komentatorów uznała to za zagranie taktyczne, mające wzmocnić obchody 2. rocznicy rządów koalicji PO-PSL, no i przykryć afery, jakie się kłębią wokół polityków Platformy Obywatelskiej. Okazuje się jednak, że sprawa może mieć drugie dno.

Paweł Śpiewak, były poseł PO, socjolog, rzucił wczoraj w trakcie wywiadu w TVN24, że rzeczywiście propozycja Donalda Tuska jest realnym planem politycznym, ale nie chodzi w nim wcale o reformę państwa, jego władzy wykonawczej, lecz stoi za tym pomysł pewnego układu politycznego. Miałoby to polegać na tym, że Lech Kaczyński zostałby ponownie prezydentem RP (nie w wyniku reelekcji), jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zgodziłoby się na zmiany konstytucyjne proponowane przez PO… Jednym słowem obie partie, tak miłujące demokrację, miałby zawrzeć układ polityczny, układ władzy PONAD Konstytucją i prawami obywatelskimi, prawem do wyboru władz, na rzecz zachowania status quo władzy partii.

Trudno przeprowadzić analizę, jak tego rodzaju układ polityczny wpłynąłby na oblicze sceny politycznej w Polsce, można jednak przypuszczać, że brak silnego prezydenta i ciche wsparcie PiS (a może, po odejściu Jarosława Kaczyńskiego, nawet faktyczna koalicja) zamknęła by scenę polityczną całkowicie. I tak system dwupartyjny, do jakiego PO i PiS dążyły, zamieniłby się w system pełnej oligarchii politycznej i quasi dyktatury.

W Niemczech, w których od lat panuje dość zbliżony układ polityczny – dwie główne partie, SPD i CDU, oraz dwie, trzy partie mniejsze (Zieloni, FDP, Die Linke) były już przypadki, gdzie z powodu nie uzyskania odpowiedniej liczby mandatów w wyborach, koniecznych do samodzielnego rządzenia, dwie wielkie partie tworzyły tak zwaną wielką koalicję – CDU/SPD. Ale było to wynikiem wyborów i zgodne z duchem demokracji.

Pomysł i sugestie prof. Pawła Śpiewaka, znającego kulisy polityczne PO wskazują, że degrengolada polityczna i chęć utrzymania się u władzy establishmentu politycznego (obu partii) jest tak duża, że rozpatrują one scenariusze omijające procedury i prawa demokratyczne państwa – a przede wszystkim prawa obywateli do dokonania w pełni aktu demokratycznego wyboru.

Nie wiemy, czy Donald Tusk złożył taką propozycję Kaczyńskim. Wiemy już jednak, od czasu słynnych taśm Renaty Beger, że tego rodzaju rozmowy mogłyby być prowadzone.

Konkluzja tego rąbka tajemnicy, jaką usiłuje nam odsłonić Paweł Śpiewak jest taka, że Konstytucja RP staje się dla polityków nie punktem odniesienia i podstawą ładu państwa – lecz materiałem do manipulacji politycznych.

To sygnał o wiele groźniejszy, niż próby wasalizacji państwa za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, czy „prywatyzacja” rządów na rzecz PO za czasów obecnej koalicji. Tego rodzaju pomysły to kupczenie państwem i jego ustawą zasadniczą.

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 26. listopada

Posted 26 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Wielkie żarcie, czyli Dzień Dziękczynienia


W czwartek, Amerykanie jak co roku zasiądą do stołów aby świętować dzień indyka, czyli Thanksgiving [Dzień Dziękczynienia], najważniejsze święto w USA, gdyż niezależnie od wyznania wszyscy zgodnie to święto uznają. Tysiące indyków jest zabijanych aby na każdym stole mógł zagościć 30 funtowy lub większy pieczony indyk serwowany z ziemniakami, żurawinami, sosami oraz „apple pie” lub „pumpkin pie”. A w piątek zwanym „czarnym piątkiem” , Amerykanie w nadziei na ogromne przeceny, od wczesnych godzin będą stali przed sklepami aby dokonać zakupów świątecznych. W owy piątek, centrum Chicago jest tak zatłoczone, że trudno jest się przedostać przez miasto, które jest oblężone przez turystów z przedmieść oraz kupujących.

Thanksgiving, to dzień rodzinny dla Amerykanów. Cale rodziny zbierają się przy stole aby być razem i spożyć obiad dziękczynny, po którym cala rodzina ogląda 3 godzinny football. Tradycja.

Read More

Kilka słów o krzyżach w szkołach

Posted 25 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Pomimo, że minęły już prawie dwa tygodnie od wyroku ETPC w Strasburgu, dotyczące krzyży w szkołach (obywatelka Włoch kontra państwo), dyskusja nie ucicha w Polsce na ten temat. To chyba dobrze, bo jak już pisałem, w naszym pięknym, katolickim w założeniu kraju, nie przeprowadzono poważnych dyskusji światopoglądowych. A przede wszystkim dyskusji, na ile prawo jest w nim wiążące i obowiązujące – wszystkich obywateli, a przede wszystkim urzędników państwowych, a do takich zaliczamy nauczycieli.

Niezależnie od tego, czy urzędnik państwa jest katolikiem, czy wyznaję inną wiarę, czy jest może agnostykiem, lub ateistą, obowiązkiem jego jest przestrzeganie prawa, a przede wszystkim konsensu, jaki władza zawarła w imieniu państwa i obywateli z instytucjami wyznaniowymi. Oznacza to, że urzędnik państwowy nie może łamać praw jednej grupy obywateli, działając w imieniu innej, nawet jeżeli stanowi ona większość. Ta prawnie narzucona bezstronność nakazuje, aby symbole religijne, kojarzone z określoną religię, nie znajdowały się w przestrzeni pełnej jurysdykcji państwa – poczynając od Sejmu i Senatu, poprzez urzędy państwowe, na szkołach kończąc. Nie oznacza to wcale, że ma to oznaczać rugowanie krzyża z przestrzeni publicznej, a tym bardziej zakaz prywatnego eksponowanie wiary przez obywateli.

To jest właśnie logicznie rozumiane prawo wolności DO KRZYŻA… a nie zakaz umieszczania krzyża w przestrzeni społecznej.

Jak słusznie zauważa w swoim ostatnim artykule w „Rzeczpospolitej” znakomity prawnik, a jednocześnie znawca zagadnień społecznych, profesor Wojciech Sadurski, liberalno-demokratyczna koncepcja państwa nie jest podstawą do zepchnięcia religii do sfery prywatnej. Istnieje niezbywalne prawo obywatela, w ramach prawa państwowego do demonstrowania swojego przywiązania do wiary. Jest to właśnie prawo „do krzyża”.

Jak zauważa Sadurski, wyrok Trybunału w Strasburgu oznacza z jednej strony wezwanie do przestrzegania zasady neutralności światopoglądowej państwa, co oznacza, że nie może ono dawać sygnału, że wspiera określoną religię kosztem innych wyznań – i kosztem praw innych obywateli. W myśl doktryny państwo swoim reżimem, narzędziami przymusu, działało by w interesie tylko części obywateli.

Z drugiej natomiast strony szkoła jest miejscem kształtowania postaw obywatelskich i poglądów młodzieży, która nie do końca jest świadoma praw społecznych i nie jest gotowa do refleksji wykraczających poza aksjologię, jaką chce narzucić religia, w przypadku Polski, religia katolicka. Szkoła publiczna, co zauważa Wojciech Sadurski, jest afirmacją państwa i dlatego wszelkiego rodzaju ingerencje niezgodne z prawem nie powinny w nich występować.

Konkluzją tego toku myślenia jest to, że szkoła, klasa szkolna, podobnie jak urząd państwowy, nie należy do otwartej, zróżnicowanej sfery publicznej. Dlatego w myśl tolerancji krzyża w tej przestrzeni nie powinno być – chyba, że dana społeczność, w wyniku konsensusu, wyraża na to zgodę.

I tak się stało w jednej z warszawskich szkół, gdzie rodzice – w większości wierzący – zgodzili się z tymi niewierzącymi, lub wyznającymi inną wiarę niż katolicyzm, że krzyż na stałe zawiśnie w klasie, gdzie odbywa się katecheza, w innych klasach natomiast krzyż został zdjęty.

Polskie prawo jest precyzyjne i daje obywatelom prawo do występowania do instytucji państwa o przestrzeganie swoich praw obywatelskich. Jeżeli jednak to nie pomoże, to trzeba pamiętać, że Polska, jako członek Rady Europy musi przestrzegać Europejską Kartę Praw Człowieka. Oznacza to, że polski obywatel ma prawne narzędzia do ochrony swoich praw – także praw moralnych i niezależności od religii.

Azrael

————

„Rzeczpospolita”, 24-11-2009, „Skrzyżowania”

Premier, czy prezydent?

Posted 25 lis 2009 — by Azrael
Category Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, wybory

Dobrze, że Jan Krzysztof Bielecki odszedł z banku Pekao SA. Media mają kilka dni na „grzanie tematu”, Platforma Obywatelska ma trochę oddechu od nacisków w sprawie afery hazardowej i nowej, tak zwanej afery czorsztyńskiej.

Odejście Bieleckiego z drugiego co do wielkości banku w Polsce jest faktem i spekulacje, dlaczego tak się stało, nie mają już większego sensu. Sprawdził się na tym stanowisku, tak jak wcześniej sprawdził się jako dyrektor w EBOiR, a jeszcze wcześniej jako krótkotrwały premier. To nie był typowy bankier, raczej ekonomista, co pozwoliło mu na szersze spojrzenie na działalność banku i może dzięki temu utrzymał on w czasie ostatniego kryzysowego roku stabilną pozycję, pomimo, że jego macierzysta jednostka, włoskieUnicredito, przeżywało duże zawirowania.

Bielecki, kolega premiera Donalda Tuska z Kongresu Liberalno-Demokratycznego nie odszedł daleko od polityki i był, szczególnie w ostatnich miesiącach, bliskim doradcą. Jak bliskim, nie wiemy, ale mówi się, że obok szarej eminencji Kancelarii Premiera, Igora Ostachowicza, osobą premierowi najbliższą. To on ponoć stał za decyzją gwałtownych ruchów personalnych, po odpaleniu przez media afer stoczniowej i hazardowej. I to on poradził przesunięcie Grzegorza Schetyny do Sejmu.

Premiera Tuska otacza układ. Tak, jest to układ koleżeński, tkwiący korzeniami w Trójmieście, a jego najmocniejszym i najważniejszymi elementami są właśnie Jan Krzysztof Bielecki i Wojciech Duda. A uzupełnia ich wspomniany warszawiak, Igor Ostachowicz. To w tym składzie zapadają strategiczne decyzje personalne, polityczne, wewnętrzne decyzje partyjne.

Read More

Patologie związkowe

Posted 24 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja, rząd

Pracownicze związki zawodowe są elementem ładu demokratycznego i mają prawo do działania w systemie społecznym. Państwo ma prawo i obowiązek wspierania związków, nawet ich dotowania, w imię interesu określonej grupy społecznej, jaką są pracobiorcy. Jeżeli pracodawcy się zrzeszają, to również pracownicy mogą mieć prawo do ochrony swoich interesów.

Nowoczesne państwo to państwo praw i ekonomii, w związku z tym związki też muszą mieć narzędzia, wiedzę do obrony interesów swoich członków. Nie rażą mnie wyjazdy, szkolenia, nawet zagraniczne. Rażą mnie za to patologie, jakie przy okazji się tworzą.

Prawo regulujące działalność związków zawodowych w Polsce jest liberalne i pozwalające in na wiele, na zbyt wiele. Praktycznie rzecz biorąc każdy, kto ma trochę ambicji i determinacji, może skrzyknąć kilkanaście osób i założyć organizację związkową. Szczególnie tam, gdzie daje to korzyści ich funkcyjnym działaczom, czyli w firmach państwowych i spółkach Skarbu Państwa. Kilkadziesiąt związków górnictwie, na kolei, w TVP – to nie obrona interesów pracowniczych, ale dbałość o interesy zawodowych związkowców – kacyków związkowych…

„Dziennik – Gazeta Prawna” odnalazł informacje, że zarobki działaczy związkowych w jednej z największych i najbogatszych firm polskich, KGHM, sięgają nawet kwoty 270.000 złotych rocznie. A całość funduszu, jaki zakład musi przekazywać na działalność 15 central związkowych i 48 organizacji zakładowych przekracza kwotę 8,2 mln złotych. Jeżeli dodamy, że każdy członek związku, a należy do nich 90% załogi, deklaruje na działalność 1% swojej pensji, to do dyspozycji związkowców są kwoty wprost niewyobrażalne. I na koniec warto zaznaczyć – w KGHM z kwoty 8 mln złotych ponad 7,2 mln idzie nie na działalności i utrzymanie organizacji, ale na pensje kacyków…

Read More

ZPP, czyli co?

Posted 23 lis 2009 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Można się śmiać ze skrótu nazwy Zespół Pracy Państwowej, który kojarzy się z innymi ZPP – komunistycznym Związkiem Patriotów Polskich, można się śmiać z tego, jak Jarosław Kaczyński unika określenia nowego ciała eksperckiego mianem „gabinetu cieni”, mając na uwadze słowa swojego byłego politycznego podwładnego, Kazimierza Marcinkiewicza o „cieniasach…”. Śmiać się można, ale prawem opozycji jest recenzowanie prac rządu i przygotowywanie się do przejęcie władzy. Nawet, jeżeli jest to tak iluzoryczne, jak w przypadku Prawa i Sprawiedliwości.

Jarosław Kaczyński chce do władzy powrócić i chce pokazać, że tym razem będzie do niej przygotowany lepiej. No właśnie – czy na pewno lepiej?

Skład ZPP nasuwa podejrzenie, że jednak ani nie jest przygotowany, ani do końca nie wie, w jakim kierunku pójść. Obok osób przygotowanych do sprawowania funkcji państwowych, jak Grażyna Gęsicka, czy Joanna Kluzik -Rostkowska, są w tym zestawie osoby, które już się skompromitowały albo nie mają intelektualnych, czy merytorycznych podstaw do pełnienia zadań w rządzie. Jarosław Kaczyński do władzy chce wrócić, ale za bardzo nie ma z kim, bo jak wiadomo – jego formacja nie jest już zdolna do koalicji. No, może z SLD, ale Grzegorz Napieralski już chyba za długo szefem tej formacji nie będzie.

Kaczyński obiecuje pełne szuflady nowych ustaw. Nie bardzo wiadomo, kto ma je przygotowywać, bo w tym ośmioosobowym składzie raczej legislatorów i prawników nie ma, a doradcy są utajnieni. Dlaczego – nie bardzo wiadomo, jak sam Kaczyński twierdzi, za pracę dla PiS mogą być sekowani w swoich środowiskach. To dość dziwne podejście, ponieważ praca dla społeczeństwa powinna być powodem do dumy…

Read More

Konstytucyjna zagrywka premiera

Posted 22 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Kiedy na początku roku trzech byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Zoll, Marek Safjan i Jerzy Stępień, działających w ramach konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” wydało oświadczenie wzywające do szybkiej zmiany Konstytucji RP, w części, która dotyczy spraw związanych z kompetencjami, zadaniami i podziałem władzy wykonawczej, byłem przekonany, że rząd i premier jednak nie odważą się na podjęcie tego tematu. Okazuje się jednak, że polityczna chęć ucieczki do przodu i rozpoczęcie kampanii wyborczej (prezydenckiej) zmusiła go do działania. Zresztą o tym, że Donald Tusk będzie chciał zająć się zmianami w Konstytucji RP, byłem przekonany już w momencie, kiedy objął ster rządów w Polsce. Logika polityczna, polska logika, która kazała głosem wyborców co cztery lata (a czasem częściej) zmieniać ugrupowanie rządzące, nie przystaje do wymogów państwa, które chce dynamicznie się rozwijać, ale spokojnie, bez wstrząsów i ciągłych zawirowań.

O konieczności zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej piszę od co dwu lat, skłaniając się zdecydowanie ku modelowi kanclerskiemu, wzorowanemu na rozwiązaniach niemieckich. Jest dla mnie jasne, że Polska potrzebuje nowych regulacji w dziedzinie prawa konstytucyjnego, tworzenia prawodawstwa, podziału i struktury władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej,szczególnie jeżeli chodzi o zagadnienia jej struktury i podziału są dla każdego uważnego obserwatora zupełnie jasne. Po analizie systemów sprawowania władzy w Niemczech i Wielkiej Brytanii, zdecydowanie skłaniam się ku modelowi niemieckiemu podziałowi władzy, czyli systemowi kanclerskiemu, gabinetowo-parlamentarnemu. To, co wczoraj zaprezentował premier Donald Tusk w 100% potwierdza, że został właśnie przyjęty właśnie taki kierunek myślenia.

Read More

Agnes Trawny vs państwo polskie

Posted 20 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, demokracja


Wczorajszy wyrok sądu w Szczytnie, nakazujący opuszczenie domu i ziemi należącej do obywatelki Niemiec, Agnes Trawny, jest zwycięstwem prawa – i porażką, kolejną porażką państwa polskiego. Nie, wyrok jest sprawiedliwy, ale po raz kolejny, w ciągu kilku lat pokazuje, że państwo nie spełnia wymogów prawa – zarówno prawa własności, w tym wypadku p. Trawny, jak i prawa rodzin Moskalików i Głowackich do uzyskania rekompensaty za błędy administracji państwa. I nie ma tu nic do tego, że prawo zostało złamane w czasach PRL – państwo ma obowiązek naprawienia krzywd swoich obywateli.

Trawny stała się właścicielką ziemi i domu w roku 1970, w roku 1977 opuściła Polskę, a jej ojcowizna została przejęta przez Skarb Państwa. Tylko że przeprowadzono to decyzją administracyjną, nie notarialną, co uniemożliwiło dokonanie wpisu w księgach wieczystych. Zrobiono w ten sposób precedens, który umożliwił dochodzenie swojego prawa własności przez Trawny. Ostateczną decyzją Sądu Najwyższego Trawny w roku 2005 odzyskała nieruchomość i ziemię, będące – uwaga- cały czas w dyspozycji Skarbu Państwa. Już sam czas oczekiwania (3 lata) na eksmisję lokatorów (ustawa o ochronie praw lokatorów) był skandalem. Prawo polskie, po prawomocnym wyroku nie pozwoliło na dysponowanie własnością!

Ale jeszcze większym skandalem jest to, że wyrok sądu w Szczytnie nakazuje eksmisję rodzin Moskalików i Głowackich (w sumie 12 osób), bez prawa przyznania lokali socjalnych. Sąd uznał, że gmina nie ma takiego obowiązku. Teoretycznie rodziny mogą zwrócić się do Skarbu Państwa o odszkodowanie. Tylko, że to jest znów wieloinstancyjna procedura sądowa.

Pytań w tej sprawie jest wiele, poczynając od tych, co władze gminy Jedwabno zrobiły w tej sprawie dla swoich mieszkańców, z jakimi roszczeniami i wnioskami skierowały się do państwa (a powinny to zrobić już w roku 2005 r.), ale najważniejsze jest to, co zrobili w tej sprawie politycy – ci z czasów rządów PiS, i obecni – z Platformy Obywatelskiej. No i wiadomo – nie zrobili nic…

Jarosław Kaczyński gościł w Nartach. Obiecał pomoc. I pomógł: wysłał list do Donalda Tuska, aby rząd kupił dom eksmitowanym rodzinom…

Państwo polskie nie potrafi sobie poradzić z interesami polskich obywateli – zarówno obecnych, jak i byłych. Bo Agnes Trawny jest reprezentantką tej części polskich obywateli, Mazurów, którzy wyjechali z Polski nie dlatego, że bardzo chcieli, ale dlatego, że traktowano ich jak obcych. To trudny, bolesny temat. Spraw takich, jak w przypadku Agnes Trawny toczy się już ok. 200. Ale państwo nie potrafi również dać sobie rady z odpowiedzialnością za losy obywateli, którzy zasiedlili domy i majątki emigrantów w dobrej woli. Co z nimi?

W cieniu spraw majątkowych polskich przesiedleńców do Niemiec jest inna sprawa, która nie jest do końca załatwiona – i pewnie długo nie będzie.

Rząd polski nie jest  rozliczony z setkami tysięcy tych, którzy zostawili majątki za naszą wschodnią granicą. Kiedy lwowiacy, wilniacy, nie tylko chłopi, którzy otrzymali rekompensaty na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych, dostaną należne im pieniądze?

W latach 1945 – 48 do polski przesiedlono około, 1,5 miliona ludzi, z czego około 950 tysięcy osiedliło się na Zachodzie Polski. A reszta? Czy polski rząd stać i potrafi podjąć się tego trudnego tematu, ostatecznie, jakim jest zadośćuczynienie Polakom zza Buga?

Według ocen fachowców, około dwieście tysięcy osób ma prawo, mimo negatywnych wyroków sądów, do otrzymania odszkodowań za majątek utracony w wyniku zmiany granic w 1944 r.. Daje to kwotę około 10 mld złotych.

Rząd polski odmawia przesiedleńcom zza wschodniej granicy prawa do rekompensat za utracony majątek, pomimo, że Polska jest do tego zobowiązaniu traktatem poczdamskim i umowami z Rosją Sowiecką.

Czy rząd Donalda Tuska będzie potrafił zająć się tym trudnymi sprawami? Wątpię…

Azrael

——————————–

Felieton ukazał się w portalu Wprost.pl

Pandemia firm farmaceutycznych

Posted 19 lis 2009 — by Azrael
Category Biznes, Europa, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Już nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę coraz wyraźniej widać, że epidemia, czy nawet pandemia gryp (sezonowej i „świńskiej”) jest wielkim, zakrojonym na globalną skalę szwindlem firm farmaceutycznych, organizacji międzynarodowych, które powinny stać na straży dobra i bezpieczeństwa pacjentów, no i oczywiście mediów, które już lata temu przestały informować rzetelnie o tym co się dzieje, ale za swój cel (oprócz zarabiania pieniędzy) postawiły chęć kreowania nowej rzeczywistości zagrożenia.

Kiedy w kwietniu tego roku wybuchła pierwsza fala histerii grypowej, profesor Czapiński wezwał media do zaprzestania epatowania idiotycznymi newsami i tytułami na temat epidemii, gdzie 150 osób porównywało się do hekatomby epidemii z czasów I Wojny Światowej. W przypadku grypy przesunięta została granica przyzwoitości, gdzie pogoń za zyskiem powinna się zatrzymać. W przypadku epidemii jest to granica wywołania paniki społecznej.

Żerowanie na krwi, przemocy i patologiach to rzecz niegodna. Problem jest tylko taki, że dla mediów, szczególnie elektronicznych, takiej granicy nie ma. Dało się także w Polsce zaobserwować, że właśnie pod wpływem mediów Polacy gremialnie poszli do przychodni, choć tak naprawdę racjonalne podejście do choroby i zastosowanie tradycyjnych metod leczenie w 99% przypadkach wystarczy do wyleczenia.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 19. listopada

Posted 19 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Popaprańcy, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Oh, Sarah

“Going Rouge” , czyli wyznania Sarah Palin, byłej kandydatki na wiceprezydenta USA startującej z Johnem McCainem w 2008 roku, właśnie zostały opublikowane. Palin mówi co myśli, a że to co mówi często nie ma żadnego sensu, nie okazuje się żadnym problemem dla wielu Amerykanów, którzy ja uwielbiają. Palin ma ogromną liczbę fanów, którzy z niecierpliwością stojąc w długich kolejkach oczekują aby ja tylko zobaczyć.

Sarah Palin to „reality show” jednej osoby. Palin uwielbia być w centrum zainteresowania oraz świateł kamer. Palin należy lub raczej należała do partii Republikanów, gdyż po przegranej McCaina, rozczarowana zadecydowała, że owej partii nie potrzebuje. Sam McCain, mimo ze o tym nie mówi, z pewnością żałuje, że zgodził się na jej wybór. Ale najbardziej mnie jednak zadziwiają ci wszyscy, którzy twierdzili i nadal twierdza, ze Sarah Palin jest przyszłością partii Republikanów oraz idealnym kandydatem na Prezydenta USA w 2012 roku.
Książka Palin to „payback” w stosunku to mediów, Baracka Obamy, Johna McCaina, jego sztabu wyborczego oraz tych wszystkich, którzy ośmielili się ją krytykować. Sarah kreuje się jako ofiara, która wyrwano z Alaski, nominowano na kandydatkę na wiceprezydenta USA i zmuszono do noszenia modnej odzieży za 150.000 USD.
Palin nie oszczędza nikogo. W jednym zdaniu pisze „Jestem dumna z senatora McCaina za to, że odważył się mnie wybrać”, ale w tym samym paragrafie dodaje, że sztab McCaina był jednym z najgorzej zorganizowanych i to właśnie doprowadziło do przegranej. Jej główne zarzuty są przeciwko głównemu strategowi, który o dziwo był tym, który ja wybrał. Z informacji podanych przez media, Schmidt, z braku czasu nie sprawdził, że Palin miała minimalne pojecie o czymkolwiek. Palin, oburzona za krytykę napisała, że wie tyle o Islamie, wojnach w Iraku czy Afganistanie co przeciętny Amerykanin, czyli minimum. Palin nie oszczędziła również Katie Couric, która dla CBS Nightly News przeprowadziła sławetny wywiad z Palin, w którym to Palin z uśmiechem na twarzy powiedziała, ze widzi Rosję z okien swojego domu a na pytanie co czyta, nie była w stanie podać nawet jednego tytułu książki czy gazety. W książce, Palin podkreśla, że czyta wiele i z ogromnym zapałem. Jej ulubienie pisarze to Pascal, Plato, Arystoteles, Thomasa Paine, Mark Twain czy Melville. Według Palin, Couric manipulowała nią podczas wywiadu tak aby ją ośmieszyć. A Nicole Wallace, odpowiedzialna za je wizerunek oraz przygotowanie nie sprawdziła się, według Palin, Wallace to „ignoramus”. McCain poprosił swój były sztab o niekomentowanie. Tylko jak długo ci ludzie będę w stanie siedzieć cicho i nie reagować na to co Sarah Palin napisała i mówi w każdym wywiadzie. Nicole Wallace, Steve Schmidt, oraz Rick Davis, trzy główne osoby z sztabu McCaina już podały, że to co Palin opisała to wierutne kłamstwa.

Read More

Prezydenta wzdęcia godnościowe

Posted 18 lis 2009 — by Azrael
Category Bez kategorii

Co kilka, kilkanaście tygodni w Polsce wybucha gejzer patriotyzmu, żeby nie napisać – wytrysk wielkich patriotycznych myśli i słów. Z trybun i trybunek, ekranów tv i głośników radiowych leją się wielkie słowa: Ojczyzna, Naród, Patriotyzm – a zaraz potem jakieś małe, mniejsze, zjadliwe, pod adresem przeciwników politycznych.

Ostatnio tego rodzaju spektakl sprokurował miłościwie, acz nieudolnie nam panujący Lech Aleksander Kaczyński. Pan prezydent raczył powiązać słowo patriotyzm, a właściwie podwiązać je pod bieżącą politykę, sugerując, że były wprawdzie siły polityczne, które chciały polski patriotyzm odbudować (w domyśle – on i jego jeszcze większy brat), ale są w Polsce siły, które właśnie wróciły do władzy – i chcą one, aby Rodacy zapomnieli o historii (nie trzeba szukać daleko – wredna Platforma Obywatelska i niewiadomego, ale pewnie niemieckiego pochodzenia Donald Tusk). Tusk, et consortes, nie dbają o polskie interesy, wyprzedają majątek, zaniedbują polskie państwo, zamiast je wzmacniać, a do tego oczywiście osłabiają dumę narodową i polski PATRIOTYZM.

Można by zacytować jeszcze wiele, dziesiątki tego rodzaju wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, czy innych polityków jego obozu, ale po co. To jest przecież taka mantra polityczna, Kaczyński już raczej nie kojarzy, o czym i do kogo mówi, to jest już potok wolnych myśli, czerpany z generatora politycznych wystąpień tak zwanej IV RP. Tak naprawdę Lech Kaczyński rozpoczął po prostu kampanię wyborczą do urzędu prezydenckiego i każda metoda, każde słowo jest ważne.

Read More

Tusk kontra kreskówki

Posted 17 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja

16 listopada minęła druga rocznica powołania rządu Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka, rządu koalicyjnego PO-PSL. Dziwne, że przy okazji omawiania dokonań tego rządu, rzadko kto ocenia pracę wicepremiera Pawlaka i peeselowskich ministrów, skupiając się na premierze i jego działaniach. To wyraźny znak, że siłą sprawczą tego gabinetu i koalicji jest właśnie premier. To znak, że pomimo zawirowań aferalnych ostatnich miesięcy, to najsilniejszy i najsprawniejszy polski polityk.
Oczywiście, można dokonywać ocen prac rządu w sposób normatywny, ale nawet polegając na liczbach i danych statystycznych, można z nich wyciągać różne wnioski. Pokazali nam to politycy opozycyjni z SLD i PiS. Grzegorz Napieralski, z mierną zdolnością profetyczną twierdzi, że Polska w przyszłym roku zamiast na czele państw Europy, jeżeli chodzi o dane PKB, będzie na szarym końcu. Będzie, jak to określił, „czerwoną plamką” na zielonym tle wzrostów innych gospodarek. Skąd ma takie dane i skąd bierze taką pewność – nie wiemy – i jak widać po sondażach popularności SLD – mało kogo to interesuje.

Dla Jarosława Kaczyńskiego oczywiście 2 lata rządów PO-PSL to jedno wielkie pasmo klęsk, ograniczenie praw obywatelskich, afery i porażająca niekompetencja rządu. To znamy, znamy ten język o „zdumiewającej niekompetencji”, czy o wielkich sukcesach jego rządu z lat 2005 – 2007 – zakończonych wyborczą porażką. Można powiedzieć – wilcze prawo opozycji. Tylko, że również powtarzanie tych rytualnych zwrotów, jak ze starego generatora wystąpień, mało na kim robi wrażenie.

Wiele rzeczy temu rządowi się nie udało, wiele zapowiadanych działań, regulacji prawnych i reform nie wyszło poza retorykę medialną i zapowiedzi. Reforma służby zdrowia czy szkolnictwa podstawowego, tragiczny poziom kształcenia wyższego i brak regulacji rządu w tej dziedzinie – to rzeczy najpoważniejsze, jakie Tuskowi można zarzucić. Walka ze źródłami kryzysu i zmiana akcentów w polityce zagranicznej – to pozytywy. I to, że rząd i sam premier nie stracili w połowie kadencji społecznego zaufania.

Read More

Rozmawiajmy z Rosjanami

Posted 16 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, demokracja

Rosja to nie tylko Kreml, Putin, Miedwiediew, ropa naftowa, gaz ziemny i KGB. To nie tylko Katyń, Miednoje, zsyłki i zniewolenie. Rosja współczesna jest Polakom praktycznie nieznana, związki kulturowe i intelektualne zostały mocno nadszarpnięte. A jest prawdą, że inteligencja polska była w Rosji (i Związku Radzieckim) oceniana bardzo wysoko, a sama Polska była dla Rosjan oknem na Świat.

W sobotę, 14 listopada, odbyła się w Pałacu Staszica w Warszawie trzecie już konferencja polsko-rosyjska środowisk intelektualnych, liberalnych, Polski i Rosji. Głównym organizatorem była Fundacja Centrum Prasowe dla Krajów Europy Środkowo-Wschodniej, kierowana przez red. Stefana Bratkowskiego, a patronat nad tym został objęty m. in. przez redakcję gazety internetowej „Studio Opinii”. Również Ministerstwo Spraw Zagranicznych dołożyło swoją cegiełkę.

Konferencja, pod nazwą „Stół Polsko-Rosyjski” miała dość luźną formę, był to właściwie bardziej dwuczęściowy panel dyskusyjny, z zarysowanymi tematami i hasłami. Moderator , i jak sądzę, również, obok red. Bratkowskiego, główny autor programu, wybitny dziennikarz, długoletni korespondent „Rzeczpospolitej” w Moskwie, redaktor Sławomir Popowski, zadbał o to, aby tematyka była uniwersalna, i jak najmniej zahaczała o bieżącą tematykę polityczną. I udało się uniknąć „bieżączki”, bo poza Jerzym Pomianowskim, praktycznie nikt nie odnosił się do spraw aktualnej polityki. Jerzy Pomianowski wrócił świeżo z Moskwy, z obrad polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych – z dobrymi informacji. Ale o tym innym razem.

Dwa główne zagadnienia panelu zostały zawarte w tematach;

1. „Przeszłość, tożsamość i polityka historyczna”; W tej części padły między innymi pytania, co decyduje o naszej tożsamości, jako wspólnoty dwóch narodów, jakie są doświadczenia polityki historycznej i ich odniesienia do prawdy historycznej, czy historia może zastąpić ideologię i czy warto nią grać w imię politycznych celów.

2. „Polsko-rosyjskie spory o przeszłość”; Tu zastanawiano się, dlaczego polsko-rosyjska debata historyczna jest tak trudna, jak przezwyciężyć kreowany po obu stronach przez polityki historyczne wizerunek „wroga”, czy jest możliwe przeprowadzenie niezależnego dialogu intelektualistów, historyków obu krajów.

Read More

Państwo konfesyjne

Posted 16 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dyskusja o krzyżach w przestrzeni publicznej, a ograniczając to – w przestrzeni, gdzie państwo i obywatele powinni się kierować prawem, rozumianym literalnie, jak według zasad demokracji – nie gaśnie w Polsce. To dobrze, ponieważ w naszym kraju nie przeprowadzono w ciągu ostatnich 20-lat poważnych dyskusji światopoglądowych, oderwanych od bieżącej polityki. Może sprawa krucyfiksów będzie jakimś przełomem.

Zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który przychylił się do wniosku Włoszki, fińskiego pochodzenia, która domagała się, aby publiczna szkoła respektowała jej prawa jako niewierzącej osoby wychowującej dziecko. Sprzeciwił się krzyżowi w klasie, jako widocznemu znakowi uprzywilejowania wiary katolickiej, a więc łamiącemu zasadę pluralizmu światopoglądowego i rozdziału państwa i Kościoła Katolickiego. Włoska Konstytucja (a również polska) gwarantuje neutralność światopoglądową państwa, co oznacza, że w przestrzeni PUBLICZNEJ szkoły nie powinien się znaleźć żaden symbol religijny.

Trybunał w Strasburgu (który nie jest składnikiem Unii Europejskiej, co ma poważne znaczenie, jeżeli chodzi o jego niezależność), powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, wydał wyrok o charakterze prawnym, a nie ideologicznym. Uznano, że krzyż nie jest w tym przypadku i zastosowaniu znakiem uniwersalnym, lecz ma konkretną wymowę religijną. Nie jest to więc wojna z krzyżem, ani tym bardziej z religią, lecz obrona pluralizmu światopoglądowego – obrona interesów państwa i jego obywateli.

Read More

Polityczna grypa

W Polsce, jak powszechnie wiadomo, wszystko jest polityką, a nawet jeżeli nie jest, to zawsze znajdą się tacy politycy, którzy będą potrafili z tego zrobić sprawę polityczną. A właściwie politykierską. Znany politolog, amerykanista, dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas zauważył ostatnio na, że w odróżnieniu od Unii Europejskiej, gdzie uprawianie polityki to 90% treści merytorycznych, a tylko 10% walki, u nas 10% to dyskusje, a pozostałe 90.. ta, jak to obrazowo określił zwykłe „łubudubu”…

No i w przypadku grypy mamy właśnie takie „łubudubu” polityczne, które nie ma nic wspólnego z rzeczową argumentacją, nie mówiąc o wiedzy dyskutantów. Przykładają się do tego również media, które histerycznie ogłaszają o nowych zarażonych grypą szczepu A/H1N1, co idzie jak na razie w setki chorych, nie informując prawie wcale, że liczba chorych „klasyczną” grypą idzie już w setki tysięcy. Jeden zmarły, z Wybrzeża, zarażony nowym wirusem, tak naprawdę zmarł na zapalenie płuc, z powikłaniami.

W tym wszystkim ważna jest przede wszystkim statystyka. Statystyka śmierci, liczba zmarłych, do zarażonych. A jest ona na niskim poziomie, w przypadku nowego szczepu na takim samym, jak w latach ubiegłych. A niektóre dane mówią, że nawet na mniejszym. To zależy w dużym stopniu nie tyle od tego, ilu obywateli i kiedy zostało zaszczepionych nową grypą, ale od tego, jaki jest stan służby zdrowia i umiejętność radzenia sobie z cięższymi przypadkami choroby. A z tym, w porównaniu z naszym sąsiadem, Ukrainą, gdzie zmarło już setki osób, jest w Polsce dużo lepiej.

Read More

Barbar z młotkiem

Posted 13 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, Warszawa, demokracja

W „Popiele i diamencie” Jerzego Andrzejewskiego jest pewna marginalna postać, kierownik, czy dyrektor restauracji i hotelu, w którym się odbywa duża część akcji powieści. Jest to postać o dostojnej fizjonomii, lwiej czuprynie i bystrym oku, ale za to o dość miernym intelekcie…
Słuchając i obserwując ostatnio Radosława Sikorskiego, właśnie ta literacka postać przychodzi mi na myśl. Liczba nieprzemyślanych wypowiedzi, marnych, a czasem grubiańskich witzów (jak te wypowiedziane onegdaj w samolocie pod adresem Baracka Obamy) nie przystaje do wizerunku światowca i męża stanu, absolwenta Oxfordu i ministra dużego europejskiego państwa. Zresztą pozowanie na angielskiego gentlemana, co w przypadku Sikorskiego oznacza tragiczne koszule w kratę i jeszcze gorsze płaszcze z futerkiem, nie mówiąc o brylantynie na włosach, nijak się ma do sensowności i klasy jego wypowiedzi. Są one nieprzemyślane i czasem aroganckie, szkodzące polskim interesom, jak choćby to porównanie niemiecko-rosyjskiej umowy o gazociągu Nord Stream do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Sikorski pielęgnuje swój wizerunek antykomunisty. Wolno mu mieć poglądy, pod warunkiem, że nie przybiera to form barbarzyństwa. Czym innym jest umieszczenie tabliczki przed własnym domem, objaśniającej, że oto jego właściciel ogłosił go i teren otaczający strefą antykomunistyczną, czym innym jest apel o zburzenie jednego z najbardziej charakterystycznych budynków w Warszawie, Pałacu Kultury i Nauki, który jest przecież wpisany na listę zabytków. A zrobiono to za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Read More

Czy lewica chce wyjaśnienia sprawy Barbary Blidy?

Posted 12 lis 2009 — by Azrael
Category B. Blida, Barbara Blida, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Od dnia śmierci byłej posłanki SLD, Barbary Blidy minęło już 2,5 roku, od powołania sejmowej komisji śledczej, mającej wyjaśnić kulisy jej śmierci niedługo minął dwa lata. A panuje powszechne odczucie, zarówno po stronie osób oczekujących na wyniki jej działań, jak i przeciwnych pracy komisji, że wiedza o samym zdarzeniu w domu posłanki, w Siemianowicach Śląskich w dniu 25 kwietnia, nie została w żaden sposób pogłębiona. Również ciąg zdarzeń, który doprowadził do śmiertelnego postrzału, nie jest jasny.

Szef komisji, Ryszard Kalisz, który ostatnio udzielił kilku wywiadów prasowych i telewizyjnych, stwierdza w nich, że jego możliwości i sposoby działania są już praktycznie na wyczerpaniu, a główną przeszkodą nie jest opór osób zamieszanych w sprawę, zarówno z ABW, jak i prokuratury i polityków, ale sprawy związane z procedurami administracyjnymi, prawnymi i tajnością postępowania oraz dostępem do materiałów. Kalisz podkreśla, że w swoich działaniach kieruje się zasadą legalizmu, jako nadrzędną, ale jednak nie wydaje się, aby było to do końca prawdą. Zastanawiające jest to, że od pewnego czasu, od czasu zakończenia przesłuchań w prokuraturze łódzkiej, funkcjonariuszy ABW, prokuratorów i polityków, w tym Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, komisja praktycznie nic nie robi w kierunku wyjaśnienia i przesłuchania, już po zamknięciu dochodzenia prokuratorskiego, osób, które nie brały udziału bezpośrednio w tak zwanej „realizacji” zatrzymania B. Blidy. Chodzi nie tylko o wspomnianych J. Kaczyńskiego i Z. Ziobro, ale również o ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego, oraz byłego posła SLD, Ryszarda Zająca, a przede wszystkim – osobę, wokół której kręcił się akt oskarżenie posłanki SLD – Barbary Kmiecik.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 12. listopada

Posted 12 lis 2009 — by Azrael
Category Polityka, Popaprańcy, Prawo, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja, wojsko

Morderca? Sprawa Nidala Malika Hasana

Amputacje, stress, urażenia pourazowe, koszmary nocne, samobójstwa, rozwody, problem z asymilacją i poczucie winy to problemy wracających żołnierzy z Iraku oraz Afganistanu. Armia nie potrafi znaleźć rozwiązania jak pomóc żołnierzom. Wojsko nie ma wystarczająco dużo personelu lekarskiego, a lekarze specjalizujący się w psychiatrii oraz psychologi maja tak dużo przypadków, że nie są w stanie zapewnić odpowiedniej pomocy. A najgorsze jest to, że jeden z tych, który był odpowiedzialny za zdrowie psychiczne wielu żołnierzy, okazał się mordercą.

Major Nidal Malik Hasan, psychiatra, w zeszły czwartek, w Forcie Hood w Teksasie otworzył ogień i w przeciągu zaledwie kilku minut zabił 12 żołnierzy , 1 cywila oraz zranił 38 osób. Sam postrzelony, przeżył. Może już mówić, wyznaczono mu prawnika a za kilka miesięcy stanie przed sadem jako znienawidzony Muzułmanin, terrorysta. Bo to tylko kwestia czasu aby zakwalifikować go jako terrorystę.

Koledzy Hasana, twierdzą, że był doskonałym psychiatrą, który ze łzami w oczach opowiadał o swoich pacjentach. Hasan urodził się w Arlington, w Virgini. Jego rodzice to Palestyńczycy, którzy emigrowali do USA z West Bank w 1960 roku. W USA skończył szkolę medyczną, za która armia amerykańska zapłaciła w zamian za 7 lat służby. W czwartek rano, major Hasan po porannej modlitwie udał się do budynku medycznego i otworzył ogień. Świadkowie podali, że Hasan, chylił głowę kilka razy tak jakby się modlił, wyciągnął pistolet, wypowiedział słowa “Allahu akbar” (Bóg jest wielki) i zaczął strzelać.
Od wielu lat, raporty informują o zwiększającej się liczbie samobójstw, depresji, braku asymilacji oraz niemożności poradzenia sobie z rzeczywistością tych, którzy walczyli w Iraku czy Afganistanie. Służba wojskowa w USA nie jest obowiązkowa. Armia nie ma wystarczająco dużo żołnierzy i dlatego wielu musi wracać do Iraku czy Afganistanu dwa lub trzy razy. Armia oferuje dużo, ale chętnych nie ma tak wielu. Żołnierze w Iraku i Afganistanie żyją w ciągłym strachu przed rozerwaniem przez bomby; przed kalectwem oraz urazami głowy, których jest najwięcej.

Read More