
Kilka dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu orzekł, że we Włoszech krzyże powinny zniknąć z miejsc publicznych, oraz szkolnych klas. To wyrok nie tylko ważny, ale również precedensowy i może stać się on przyczyną lawinowego składania podobnych wniosków z innych państw Europy, także z Polski.
Oczywiście ten wyrok odbił się w naszym kraju szerokim echem – jak się można spodziewać w państwie, w którym ponad 90% obywateli przyznaje się do wiary katolickiej, a jeszcze więcej występuje w oficjalnych statystykach wiernych. Nie oznacza to wcale, że w Polsce odbędzie się poważna i szeroka debata na temat, czy symbole religijne powinny opuścić przestrzeń publiczną, czy nie. Dlaczego nie będzie takiej dyskusji? Ponieważ w Polsce nie odbyła się jeszcze żadna ogólnospołeczna debata na temat zasad, praw i obowiązków państwa demokratycznego i z drugiej strony, praw obywateli. To jest przed nami.
Wynika to z tego, że Polacy nie szanują swojego państwa i praw w nim obowiązujących, z Konstytucja na czele. Prawo i jego przestrzeganie jest czymś, co jest obok polskiego życia społecznego, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Gdyby poszanowanie dla prawa rzeczywiście było normą, to obywatele by robili wszystko, aby nie było tolerowane jego łamanie. Ale my wszyscy, jak jeden mąż uważamy, że przymknięcie oka na drobne sprawy, przestępstwa, szwindle, jest nieszkodliwe.
Gdyby było inaczej, obywatele, w tym właśnie głównie katolicy, powinni zwrócić uwagę na to, że neutralność światopoglądowa i wyznaniowa nauczania powinna być przestrzegana rygorystycznie, dla dobra edukacji młodzieży. Ale społeczeństwo samo pozwoliło sobie nałożyć kaganiec i wprowadziło lekcje religii, nie religioznawstwo, do przestrzeni publicznej, jaką jest szkoła państwowa. I Kościół Katolicki, mający taką przewagę, nie dopuszcza do nauki i rozpowszechniania w tej przestrzeni poglądów krytycznych wobec niego.
Pluralizm religijny i światopoglądowy w Polsce się przebija do świadomości. Pomimo tego, że instytucje państwowe, a to głównie dzięki politykom, i to nie tylko, niestety, prawicowym, są powiązane i uległe instytucjom kościelnym. Jednak demokracja jest siłą, która się przebija do świadomości nowych, niezindoktrynowanych katolicyzmem pokoleń.
Jeżeli obywatele pozwolili wejść Kościołowi w obszar państwa, a nie dotyczy to tylko szkolnictwa, ale także np. służb mundurowych, to trudno im teraz będzie w Polsce podjąć krucjatę przeciwko krzyżom. Tym bardziej, że siła katolicyzmu skrajnego, fundamentalnego w Polsce rośnie. I jeżeli dodatkowo Kościół Katolicki jest wspierany przez instytucje państwowe, jeżeli następuje symbioza instytucji kościelnych i administracji państwa – rozpoczynanie wojny o krzyże w przestrzeni publicznej jest de facto wojną z państwem.
Mówi się czasem, że fundamentem Polski jest katolicyzm. Że właśnie religia była spoiwem narodowym. Ma być to podstawa cywilizacyjna Polaków. Ale tak naprawdę w demokracji podstawą państwa jest prawo. I wywodzi się ono z prawa rzymskiego, a w krótszym okresie, z czasów napoleońskich. A od momentu, kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dominantą staje się prawo unijne, z Europejską Kartą Praw Człowieka.
Już więc niedługo powstaną w naszym kraju inicjatywy i ruchy, które będą potrafiły wykorzystać prawa, jakie obywatelom dała integracja z Unią Europejską. I to już wkrótce stanie się fundamentem nowoczesnego społeczeństwa polskiego.
Nie warto teraz walczyć o zdjęcie krzyży w Sejmie, urzędach państwowych, szkołach. Za niedługi czas państwo samo to uczyni. Bo będzie to jego obowiązek wobec obywateli. Także katolików.
Azrael




Watykańscy posunęli się za daleko i miarka zaczyna się przebierać. Potrzebny gajowy.
Dobry tekst, Azraelu, ale gdzie widzisz te oznaki zmian na lepsze? Nie można nawet wprowadzić etyki do szkół, bo Kościół nie uznaje żadnej konkurencji. W domach towarowych buduje się kaplice. A kilka dni temu wysłuchałem rozmowy z prof. Stępniem, byłym przewodniczącym Trybunału Konstytucyjnego, na temat obecności krzyży w szkołach, w związku z wyrokiem Trybunału Strasburskiego. Słuchałem i przecierałem oczy ze zdumienia.
Pan profesor, zastrzegając się że jeszcze nie wyrobił sobie do końca zdania, wypowiedział parę uwag zdumiewających jak na prawnika tej klasy.
Zaczął od tego, że Polska jest krajem tolerancji religijnej i już król Zygmunt August powiedział że nie jest królem sumień swoich poddanych. Stąd pan profesor przeszedł do … możliwości urażenia uczuć religijnych uczniów-katolików, gdyby zabrano krzyże z klas (W SZKOŁACH PUBLICZNYCH!!!). Jego zdaniem o tym co wieszać w szkołach publicznych powinni decydować rodzice uczniów. No, gdyby tak wszyscy rodzice w jakiejś szkole zdecydowali żeby zdjąć krzyże, to w tym określonym przypadku można by to zrobić.
Tak więc zdaniem pana profesora, w sprawie rozdziału Kościoła od państwa trzeba by pytać rodziców dzieci, czy są za takim rozdziałem w szkole czy nie.
Zanim Polacy zrozumieją czym jest państwo prawa, minie duuużo czasu. A jeszcze więcej zanim staną w obronie takiego państwa.
gdyby PO udało się wprowadzić te przepisy unijne w życie państwowe to wiele by zyskała … i przeszłaby do historii …
Szanowny Azraelu
Dzisiaj w Polsce do katolicyzmu przynzaje sie okolo 82% Polakow, z czego zaledwie 36 % przyznaje sie do aktywnegpraktykowania. Zaledwie 21 % stwierdza ze uczeszcza we mszy swietej sporadycznie, a pozostali okazyjnie lub w przedeniu wazniejszych swiat jak Wielkanosc czy Boze NArodzenie. Te 82 % Polakow to w przyblizeniu 32 miliony Polakow, a jesli od tego odjac populacje mlodziezy do lat 18 -tu, to pozostanie gdzie okolo 23 milionow Polakow swiadomych tego , co czynia przed oltarzem.
Pozostala populacja to wyznawcy innych wiar i bezwyznaniowcy ( niewierzacy ). Przekonany jestem, ze slusznym byloby jednak powalczyc z przesadnym rozmieszczeniem krzyzy wszedzie gdzie sie da.Wzor wloski powinien byc dla Polski czyms w rodzaju impulsu do dzialania . Niech sie tutaj na blogu ktoskoliwke przyna do tego ze kazdy dzien po przybyciu do swojego Urzedu , szpitala, szkoly czy jeszcze innego miejsca publicznego – modli sie do tego krzya, ze jego dostrzega wogole !!!!!!!!!!
Mnie by bylo takich Kobylanskich z Urugawaju , Radio Ma Ryja tez by inaczej sie zachowywalo, ze juz nie wspomne o innych instytucjach swietojebliwych w majestacie prawa i wiary.
Ciemnogord w Polsce jest zjawiskiem powszednim i dlatego m.in. Polska nie moze znalezc na stale swoje solidne i powazane miejsce w unijnej rodzinie.
AMEN
krzyzami w Polsce jest raczej wrecz juz satyrycznie. Dwa lata temu podacza kilkudniowego pobytu w Polsce spotkalem sie z krzyami wszedzi, anwet w szaletach publicznych.
Szanowny Azraelu ! te 90 % Polakow niby katolikow to gruba preszada. Jezli posytepowac na podstawie dancyh statystycznych to w Polsce mamy”
1. 3 % ( okolo 1.200000) wogole niewierzacych.
2. 1,7 % czlownkowie koscioal ewangelickiego ( okolo 680 000 ).
3. 2.1 % przyznaje sie do wyznania mojzeszowego i procent ten rosnie ( 840.000 )
4. 1.4 % wyznaje wiaroe prawoslawna ( okolo 540 000 )
5. 0.3% przyznaje sie ndo wyznawania islamu.
Nie pisze o batystach, yehowych i innych wiarach, ktore w Polsce funkcjonuna i sa tak czy inaczej zarejestrowane. Ogolem okolo 1 miliona ludzi.
Lacznie niekatolikow w Polsce mamy okolo 4 mln.260tys.
Pozostali dejklaruja sowj katolicyzm, ale z nich 32 % aktywnie praktykuje, a pozotsli przy okazji lub bardzio sporadycznie. W 26 % rodzice deklaruja katolicyzm w swoim imieniu i imieniu swoich niepelnoletnich dzieci, c znacznie skrzywia realia, ale juz zostawmy to w spokoju.
Tak!. Kosciol katolicki w Polsce jest dominujacym, ale to nie daje jemu legitymacji do GRESYWNEGO WRECZ NARZUCAN IA SWOJEJ OBECNOSCI WSZEDZIE, GDZIE TYLKO JEST TO MOZLIWE. Jestem przekonany, ze wloski wzorzec, jest nader wskazany dla Polski i Polakow, by troche hcocby utemperowac swietojebliwa natertnosc doslownie wszedzie i w urzedzie i szpitalu i szkole i publicznym szalecie.
Jest to oczywiscie nie 90 % spoleczenstwa, ale wiekoszc nie znaczy monopola na wszystko. To narusza prawa czlowieka, zasady tolerancji i swobody wyznaniowe. Uwazam, ze jest dosc pilna potrzbea uregulowania tego problemu .
Amen
@Azrael dziękuję za jednoznaczne stwierdzenie, że ustawodawstwo UE będzie w Polsce dominującym. Czyli, że inne państwa (hmmm, państwa?) będą decydować, co będzie w Polsce prawem. Tylko dlaczego jeszcze się czasem mówi, że Polska będzie po wejście w życie tzw traktatu lizbońskiego będzie nadal niezależnym państwem, skoro z powyższego wynika, iż nie będzie?
A skądże takie wnioski?
Już od dawna Polska, tak jak i inne państwa na świecie funkcjonuje w oparciu o rożne traktaty i uzgodnienia międzynarodowe. I jakoś dotychczas nie było płaczu, teraz to Unia tak nam szkodzi?
Europa, żeby przetrwać i zachować swoja role w świecie nie może sobie pozwolić na rozdrobnienie na maleńkie państewka, tylko współpraca – współpraca, podkreślam, nie zależność! – pozwoli Europie na pozostanie w czolowce światowej. A tym samym i Polska w tej czołówce będzie.
Czy ty w ogóle pofatygowałeś się i przeczytałeś Traktat Lizboński? Mam wrażenie, ze nie a tylko powtarzasz bezmyślnie za pewna częścią polityków.
Nie nalegałbym na usunięcie krzyży. Ale wszystkie, absolutnie wszystkie religie mają być równe wobec prawa. Czyli na ścianach powinny wisieć albo symbole WSZYSTKICH (istniejących w Polsce) religii, albo ŻADNEJ.
Czy jak swoje symbole zechcą wieszać wiccanie, poganie, sataniści, scjentolodzy, to katolicy będą równie gorąco popierać tę wolność wyrażania religii? Hm?
Normalnie wyobraziłam sobie tą ścianę w każdej klasie obwieszoną od góry do dołu symbolami wszystkich religii. Ciekawy widoczek, słowo daję
Przez lata realnego socjalizmu KK był w Polsce ostoją sprzeciwu. Wielu ludzi chadzało do kościoła nie z potrzeby religijności, ale „przeciwko komunie”. Kler zachłystnął się zwycięstwem nad totalitaryzmem lewicowym, sądząc że dostał prawo do wprowadzania własnego. Nie zauważa wciąż, że arogancją powoduje dużo szybszą utratę zwolenników.
Jeszcze 10 – 20 lat a sytuacja kościołów w Polsce będzie podobna jak obecnie w Belgii czy Holandii – puste kościoły, a nieliczni księża skłonni posługiwać nawet pojedynczym chętnym bez nachalnego wyciągania reki po pieniądze.