
W jednym z materiałów przeczytanych w internecie znalazłem sformułowanie, że polska polityka zagraniczna była i jest w dalszym ciągu, niestety, podporządkowana „polskiej racji stanu”.
Ponieważ wszystkie zewnętrzne działania Polski, polityczne, gospodarcze i bezpieczeństwa, były prowadzone w imieniu i w interesie owej „racji stanu”, okazuje się, że tenże interes na wszystkich frontach jest co najmniej zagrożony.
Nord Stream, bałtycki gazociąg międzynarodowego konsorcjum (nie jest to już od dawna projekt tylko niemiecko-rosyjski) powstanie i będzie docelowo miał możliwość pompowania dwoma rurami 55 mld m3 gazu rocznie – o ile Rosjanie uruchomią nowe złoża syberyjskie, ale biorąc pod uwagę stabilizację na rynku surowcowym, będą mieli ku temu środki. Także z Unii Europejskiej. Wszystkie prawne i organizacyjne problemy, czyli zgoda państw skandynawskich, zostały w ciągu ostatnich tygodni usunięte. Ostatnie dwa kraje, Szwecja i Finlandia wyraziły zgodę na położenie rur na w swoich strefach ekonomicznych. I tylko pewne wątpliwości natury ekologicznej ze strony Estonii pozostają do wyjaśnienia.
Czy dopięcie projektu Nord Stream jest polską porażką, dlaczego polskie sprzeciwy, wysuwane od lat były tak nieskuteczne? Tak, jest to polska porażka, prestiżowa, dyplomatyczna i gospodarcza. Więcej – porażka, którą Polacy sami sobie zafundowali.
Przedstawiano ten projekt jako inicjatywę rosyjsko-niemiecką, o wyraźnym odcieniu politycznym, służącą tylko interesom tych dwóch państw. Jest to bzdura. Już w roku 2006 Parlament Europejski uznał, „że Nord Stream jest projektem infrastrukturalnym o szerokim politycznym i strategicznym wymiarze zarówno dla UE” (decyzja 1364/2006/WE).
i dalej
„biorąc pod uwagę rosnące uzależnienie UE od ograniczonej liczby źródeł energii, dostawców i szlaków transportowych, istotne jest wspieranie inicjatyw zmierzających do większej dywersyfikacji, zarówno geograficznej, jak i poprzez rozwój trwałych alternatyw”.
Budowa NS została zaakceptowana zarówno przez Parlament Europejski, jak Radę UE. Jest to oczywiście również sprawa natury politycznej, mająca wciągnąć i związać Rosję z europejskim obszarem gospodarczym.
Wszystko to oznacza, że już trzy lata temu Polska powinna zaniechać protestów przeciwko tej instalacji, lecz szukać dróg wejścia politycznego i biznesowego w ten projekt. Polskie protesty doprowadziły do tego, że Polska została praktycznie wykluczona z dyskusji o przebiegu rur gazowych po dnie Bałtyku. Może mieć to kolosalny wpływ na działania polskich portów Wybrzeża Zachodniego, ponieważ może okazać się, że rura tylko położona na dnie morza, a nie wkopana w nie, może ograniczyć rozwój polskich portów. Po prostu – statki o większym zanurzeniu nie będą mogły chodzić do Świnoujścia i Szczecina… A to zagraża budowie i działaniu gazoportu, a także stawia pod znakiem zapytania sensowność kontraktu na dostawy gazu z Kataru.
Ale praprzyczyna polskiej klęski datuje się na lata jeszcze odleglejsze. Otóż w roku 2000 Rosjanie, a także międzynarodowe konsorcjum składające się z Niemców, Włochów i Francuzów złożyli Polsce propozycję wspólnego przedsięwzięcia tranzytowego gazu, czyli budowy drugiej nitki gazociągi jamalskiego, tak zwanego Jamał 2. Polacy na to się nie zgodzili. Dlaczego? Dlatego, że uznali, że „polska racja stanu” każe im patrzeć na interesy Ukrainy, polegające na wspieraniu tranzytu gazu do Europy przez ten kraj. Efektem tego są właśnie projekty Nord Stream na północy Europy i South Stream na południu.
Co to oznacza? Oznacza to, że pozycja polski w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego została drastycznie osłabiona. Polska, rezygnując samoistnie z uczestnictwa w paneuropejskim projekcie Nord Stream, ryzykuje tym, że zostanie całkowicie uzależniona od rosyjskiego gazociągu Jamał 1. Jednocześnie, co wydaje się już pewne, ukraiński system tranzytowy gazu zostanie przejęty przez rosyjski Gazprom (za długi gazowe) i Polska będzie w ponad 60% całkowicie zależna od decyzji Gazpromu – czyli od decyzji Moskwy.
Polska próbuje robić dobrą minę do złej sytuacji i szukać rozwiązań alternatywnych. Stąd dyskusje o podłączeniu się do gazociągów czeskich, czy do niemieckiego gazociągu Opal, lądowej odnogi Nord Streamu. Tylko, że wszystko to już jest „herbata po obiedzie”, na który to obiad byliśmy zapraszani, ale nasz „racja stanu” nie pozwalała nam na to.
Polska uzgodniła i jest w przede dniu podpisania wieloletniego kontraktu na dostawy gazu z Rosją – aż do roku 2037. To biznesowe podejście Waldemara Pawlaka rokuje nadzieję, ale musimy poczekać na szczegóły. To jednak już jest olbrzymia szansa dla polskich przedsiębiorstw ciężkiej chemii. Tylko, czy potrafimy to wykorzystać?
Azrael
———————–
Przy pisaniu artykułu korzystałem z materiałów portalu NaftaGaz.pl (http://naftagaz.pl)




„Przedstawiano ten projekt jako inicjatywę rosyjsko-niemiecką, o wyraźnym odcieniu politycznym, służącą tylko interesom tych dwóch państw. Jest to bzdura.”
Czyżby?!
Na dosłownie kilka dni przed odejściem z urzędu kanclerskiego Schroeder załatwił gwarancję rządową na pożyczkę w wysokości miliarda Euro na ten ekonomicznie nierentowny, ale politycznie istotny projekt. Już kilka dni później objął stanowisko w radzie nadzorczej tego projektu. Żeby było ciekawiej, CEO projektu został Matthias Waring, szef rosyjskiego oddziału Dresner Bank, były wysoki rangą oficer Stasi. Putin i Warnig mieli sie poznać, gdy rosyjski prezydent był szpiegiem KGB w NRD. Warnig pracował w referacie Stasi zajmującym sie wywiadem zagranicznym. Wiedział o tym były kanclerz Gerhard Schroeder, gdy przyjmował stanowisko szefa rady nadzorczej konsorcjum budującego Nord Stream. Mimo to zdecydował się na udział w przedsięwzięciu. Schroeder korzysta z przywilejów jakie nabył przez lata przysługując się Rosji. Nie tak dawno objął posadę w radzie nadzorczej TNK-BP.
no ale skoro Bruksela mówi że to bzdura…
No i po raz kolejny stare przysłowie „POLAK sobie kupi,że i przed szkodą i po szkodzie głupi” Amen
no isms
Ciekawe rzeczy prawisz. Przymierzam się do napisania pracy o polityce energetycznej UE i stanowisku polski. Ciekawi mnie z jakich źródeł korzystałeś. Możesz przytoczyć? Zwykła ciekawość
@Aifoz:
polecam książkę Edwarda Lucasa „Nowa Zimna Wojna”
a na bieżąco, portal http://www.free-media.pl
Pingback: Norwegia