
Wielkie żarcie, czyli Dzień Dziękczynienia
W czwartek, Amerykanie jak co roku zasiądą do stołów aby świętować dzień indyka, czyli Thanksgiving [Dzień Dziękczynienia], najważniejsze święto w USA, gdyż niezależnie od wyznania wszyscy zgodnie to święto uznają. Tysiące indyków jest zabijanych aby na każdym stole mógł zagościć 30 funtowy lub większy pieczony indyk serwowany z ziemniakami, żurawinami, sosami oraz „apple pie” lub „pumpkin pie”. A w piątek zwanym „czarnym piątkiem” , Amerykanie w nadziei na ogromne przeceny, od wczesnych godzin będą stali przed sklepami aby dokonać zakupów świątecznych. W owy piątek, centrum Chicago jest tak zatłoczone, że trudno jest się przedostać przez miasto, które jest oblężone przez turystów z przedmieść oraz kupujących.
Thanksgiving, to dzień rodzinny dla Amerykanów. Cale rodziny zbierają się przy stole aby być razem i spożyć obiad dziękczynny, po którym cala rodzina ogląda 3 godzinny football. Tradycja.
To już prawie rok kiedy to prezydentem USA jest Barack Obama a Kongresem kierują Demokraci. Wydawać by się mogło, że jeżeli prezydentem jest Demokrata z przewaga w Kongresie demokratów, to rzeczywiście wiele uda się zrobić. Czy jest lepiej niż za rządów republikanów oraz George W. Busha? To kwestia interpretacji. Republikanie uwielbiają mówić, że kraj chyli się ku upadkowi, że nic nie uległo zmianie, że prezydent nawet nie jest zdolny do podjęcia decyzji na temat Afganistanu a demokraci w Kongresie próbują wprowadzić socjalizm.
Nie da się ukryć, że USA jest zadłużone tak bardzo, że przyszłe pokolenia przez długi czas, owy dług będą musiały spłacać. Ale ten dług jest efektem całego dziesięciolecia, kiedy USA rządził George W. Bush, kraj przeżył 9/11, rozpoczęto wojnę z Irakiem, Afganistanem a potem nastąpił krach finansowy. To skutek złych decyzji, wydawania ponad miarę, braku regulacji systemu finansowego i chciwości ze strony finansistów oraz polityków. Timothy Geithner, Sekretarz Skarbu państwa kiedy został zaatakowany przez republikanów żądających jego rezygnacji powiedział, że republikanie nie powinni zapominać kto przyczynił się do zadłużenia kraju, jak również dokładnie zanalizować fakty, gdyż to co republikanie mówią nie jest prawdą, a zmiany potrzebują czasu oraz kooperacji obu partii. USA ma 1. bilion USD zadłużenia. Dodatkowe 500 miliardów USD zostanie wydanych na wojny w Iraku oraz w Afganistanie w przeciągu następnych kilku lat. Bezrobocie jest tak wysokie, że rząd zastanawia się jakiego rodzaju prace może stworzyć aby ludzie mogli znaleźć zatrudnienie. Republikanie i Demokraci kloca się w Kongresie twierdząc, że każda strona wie co Amerykanie potrzebują. A Amerykanie żyją w impasie. Trudno powiedzieć komu jest gorzej, seniorom, absolwentom uniwersytetów, którzy nie mogą znaleźć pracy, średniej klasie czy najbiedniejszym. Medicare oraz Social Security, z których idą pieniądze dla seniorów mogę wkrótce zbankrutować. Młodzi absolwenci z długiem za szkoły wynoszącym przeciętnie 40,000 USD nie mogą znaleźć pracy, premium za ubezpieczenia wzrasta przeciętnie o 15%, a karty kredytowe, które muszą się dostosować w przyszłym roku do nowych reguł narzuconych przez Kongres podniosły odsetki tak wysoko, że nikt nie jest w stanie spłacić tych kart. Inwestorzy zagraniczni nie są już zainteresowani rynkiem amerykańskim tak jak kiedyś; wola inwestować w Brazylii czy Chinach.
Reforma służby zdrowia jest również w impasie. Okazuje się, ze proponowana opcja publiczna jako ubezpieczenie sponsorowane przez państwo nie zostanie zatwierdzona. Koszt służby zdrowia jest horrendalny. Premie wzrastają, a ubezpieczenia zarabiają ogromne profity. Republikanie uważają, że reforma służby zdrowia przyniesie dodatkowe koszty. Ale jeżeli do reformy nie dojdzie to i tak koszty będą rosły i bezie o wiele więcej bankrutów. Demokraci, którzy mieli ogromna szanse zrobienia czegoś, ponownie ukazali jak bardzo są nieudolni w postawieniu twardych warunków nie tylko Republikanom ale i tym z własnej partii, którzy nagle wola być konserwatystami. W Kongresie trwa dyskusja, juz od roku na temat sluzby zdrowia; nowa propozycja to reforma bez opcji państwowej z założeniem, że w przyszłości do tego dojdzie. Ale to nie wszystko. Dyskusja na temat służby zdrowia otworzyła dyskusję na temat aborcji. Aborcja temat w zasadzie uśpiony, jest poruszany głównie wtedy gdy fanatycy religijni mordują lekarzy lub podczas kampanii wyborczych. Jednym z warunków aby reforma służby zdrowia przeszła jest odebranie kobietom prowizji w ubezpieczeniu, że jeżeli muszą się zdecydować na aborcję, to ubezpieczenie pokryje koszty. Nowa reforma takiej prowizji nie ma. Każda kobieta przy zakupie polisy ubezpieczeniowej, sama musi sobie dokupić opcję aborcyjną. Nawet nie wiem jak to nazwać. Która kobieta wykupi tego typu ubezpieczenie? Jakby sama decyzja, którą kobieta musi podjąć nie była wystarczająco trudną, jakby zabieg nie byl wystarczająco okropnym przeżyciem. Naukowcy poproszeni o sprawdzenie skuteczności mammografii w wykryciu raka piersi przedstawili fakty, że tylko u bardzo malej ilości kobiet mammografia wykazała obecność raka. Celem owego badania było ukazanie, że potrzebna jest nowa i lepsza technologia. Republikanie rozpoczęli debatę o socjalistycznym racjonowaniu służby zdrowia. Jakby teraz to racjonowanie nie istniało. Prawda jest taka, że kto ma pieniądze, ma najlepsza opiekę lekarska, a kto ich nie ma, choruje i umiera. Tak zresztą jest na całym świecie.
Można krytykować Prezydenta Obamę, ale prawda jest taka, że w przeciągu tych kilku miesięcy dzięki niemu, zostały polepszone stosunki zagraniczne z wieloma krajami. Prezydent Obama w przeciwieństwie do swojego poprzednika zanim wyśle żołnierzy po raz trzeci do Afganistanu podejmie decyzje kiedy będzie miał wszystkie fakty. Jest tym, który dąży do reformy służby zdrowia i ulepszenia ekonomi, która powoli ulega polepszeniu.
Ze swojej strony, moje osobiste podziękowania są za to, ze George W. Bush oraz Dick Cheney już nie stoją na czele tego kraju.
Wigg




Pingback: Zapiski zza Atlantyku – 26. listopada | eDziennikarz.net | Najlepsze źródło wiadomości
to tak jak my … cieszymy się, że Tusk a nie ten J.K ….
życzę – Happy Thanksgiving …
O nie. Ja się cieszę że nie JK, ale co do Tuska…
jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma …
… no z tym lubieniem przesadziłam
Pingback: Tweets that mention Azrael – zwykłe pisanie » Blog Archive » Zapiski zza Atlantyku – 26. listopada -- Topsy.com
To raczej dzień największego marnotrawstwa żywności w skali globalnej – jutro kilkanaście milionów indyków prawie nie skonsumowanych trafi do worków do śmieci. Podobnie jak cała masa innych produktów kupionych na ten dzień przez przeciętną amerykańską rodzinę klasy średniej, która w dniu dziękczynienia zaserwuje sobie ilość jedzenia zdolną wyżywić całą afrykańską wioskę przez kilka dni.
dokładnie!
Tak samo z tymi flagami. Co za marnotrawstwo materiału. Można by przecież tyle kołderek uszyć zmarzniętym eskimosom.
A tak na poważnie.
Nie wiem dokładnie jakie są statystyki, ale grubasów w USA nie brak. Generalnie można założyć, że mieszkańcy bogatych krajów jedzą za dużo. I za dużo kupują. Jedzą więcej niż potrzebują, kupują graty z których nie korzystają.
Do szaleństwa mnie wkurza takie gadanie, że marnotrawstwo. Każdego amerykanina stać na to, żeby se kupić indyka, to kupuje. Za kasę jakie dostaną z tego dnia fermy drobiu, wyprodukują za rok 2x więcej indyków.
Albo jak przychodzi Boże Narodzenie.. tyle drzew się wycina co roku. Tylko po to, żeby postały kilka dni i uschły. A przecie ocieplenie, zabójcze CO2, katastrofy ekologiczne, zmniejszona pojemność płuc ziemi. Bzdury. Pobajdurzmy sobie jeszcze trochę o filantropii. Każdy wie, że to dobre, nikt nic z tym nie robi. Ewentualnie się poskarży w necie, że afryka głoduje. Bardzo chwytliwe i wzruszające.
O Ci chodzi? Ja tylko stwierdzam fakt, że w USA tego dnia przeciętna rodzina kupuje sobie potężnego indyka, którego nie jest w stanie za Chiny Ludowe zjeść (nie mówiąc o reszcie produktów, które tego dnia trafiają na stół), a czasmi robi się go tylko dla tradycji bo i tak nikt go nie ruszy – po czym taki indyk trafia do kosza na śmieci – i to jest fakt, wiec nie dorabiam do tego żadnej ideologii, pisząc o marnotrawstwie – bo trudno inaczej nazwać takie zachowanie Amerykanów. Tak jak trudno normalnemu człowiekowi z Europy zjeść gigantyczne „amerykańskie śniadanie” – serwowane w wielu restauracjach nowego świata.
Choinki sadzi się pod liniami wysokiego napięcia, gdzie dopuszcza się tylko niewielki krzaczki. Potem trzeba je wyciąć, i posadzić następne. Nic się nie marnuje.
Amerykanom dziwię się, że nie wyhodowali indyków miniaturowych. Byłyby zjedzone, jankesi nie ważyliby po 200 kg, i po kłopocie. Skoro amerykanie są tak wrażliwi na ekologię, to powinni sobie obliczyć, że indyk miniaturowy oznacza kilka tysięcy ton gnoju ptasiego mniej.