Państwo oddaje prymat

W Polsce z wyrokami sądu się nie powinno dyskutować. Taką obiegową opinię można usłyszeć wszędzie. Ale wszyscy z opiniami sądów, także Trybunału Konstytucyjnego, dyskutują, począwszy od polityków, na szarych obywatelach kończąc. Bo taka jest praktyka społeczna, i potrzeba. Bo wyroki sądu wpływają na życie społeczne.

Trybunał Konstytucyjny kraju europejskiego, mającego w swojej ustawi zasadniczej zapisaną neutralność światopoglądową państwa, orzekł, że ocena nauki z religii w świeckiej szkole, na równi z ocenami z innych przedmiotów, matematyki, chemii, języków obcych, czy języka ojczystego, ma być wliczana do średniej – i ma rzutować na losy i drogę życiową młodych ludzi. Średnia ze szkoły podstawowej i gimnazjum brana jest pod uwagę przy rekrutacji do szkół szczebla wyższego, w związku z tym ocena z nauki religii (przedmiotu nie obowiązkowego), ma mieć wpływ na edukację państwową.

Wyrok TK oznacza, że państwo, pod wpływem presji społecznej katolików nagięło program szkolny, niezgodnie z zapisami Konstytucji, a dokładnie jej artykułem 53. Dokonało tego 12. z 13. sędziów składu orzekającego, i jest to jeden z bardziej hańbiących ten organ państwa wyroków. Trybunał wychodząc z fałszywie rozumianej antydyskryminacji nauczania religii podjął decyzję antykonstytucyjną, potwierdzającą prymat wyznania i światopoglądu katolickiego.

W Polsce, pod wpływem wyroku ETPC w sprawie krzyży podniosła się histeria dotycząca obrony tak zwanych wartości chrześcijańskich i ich symboli. Trybunał Konstytucyjny wpisał się swoim wyrokiem w tę atmosferę – kosztem wartości społecznych i praw obywatelskich, jakie wynikają z ustawy zasadniczej państwa.

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 3. grudnia

„Real schow” w Białym Domu

Prezydent Obama Akademii armii amerykańskiej West Point, przedstawił swój plan na temat Afganistanu. Jego decyzja to wysłanie dodatkowych 30,000 tysięcy żołnierzy z perspektywą rozpoczęcia wycofywania wojsk z Afganistanu w połowie 2011 roku. Podczas przemowy 4,000 tysiące kadetow studiujących w tej akademii ze skupieniem przysłuchiwała się wyjaśnieniom Prezydenta Obamy, który tłumaczył dlaczego zgodził się na wysłanie dodatkowych żołnierzy i dlaczego należy ustabilizować sytuacje w Afganistanie. USA nie chce aby Talibowie rządzili krajem w taki sposób, jak za czasów średniowiecza, pozbawiając kobiet ich praw i narzucając politykę, która odizolowałaby jeszcze bardziej Afganistan od reszty Świata. Jeżeli Talibowie całkowicie zdominują Afganistan, umożliwią Al Qaeda miejsce schronienia. Zadaniem USA jest stworzenie wojsk z ludności Afganistanu i umożliwienie im kontroli nad największymi miastami Afganistanu.

Prezydent Obama nie tylko przemawiał do narodu amerykańskiego, kadetów, ale również do ludności Afganistanu, Al Qaeda, Pakistanu, oraz NATO. Wysłanie dodatkowych wojsk nie jest łatwą decyzją. Amerykanie nie są za tym aby więcej żołnierzy było wysłanych ani do Iraku ani do Afganistanu. Prezydent Obama wraz z Sekretarzem Obrony Kraju Robertem Gatesem oraz Sekretarzem Stanu Hillary Clinton oraz generałami, którzy uczestniczą w obu wojnach poświecili dużo czasu na to aby podjąć odpowiednią decyzję. Ta decyzja wpłynie na życie wielu żołnierzy, ich rodzin oraz całego narodu. Wielu żołnierzy może zginać, wielu może zostać rannych, a kraj będzie musiał wydać kolejną sumę pieniężną, dodając i do tak dużego już deficytu. Nie ma nic bardziej realnego, jak wysłanie młodych ludzi na wojnę. Ale kiedy prezydent Obama analizował problem Afganistanu, jego własne bezpieczeństwo było zagrożone. Niby nic się nie wydarzyło, ale mogło. W zeszłym tygodniu, podczas uroczystego obiadu wydawanego przez prezydenta oraz jego żonę, do Białego Domu przybyli nietypowi goście. Państwo Salahis dostali się do Białego Domu bez zaproszenia; bez żadnego problemu przeszli obok Secret Service i nikt nawet nie zareagował. Michaele i Tareq Salahis to małżeństwo zamieszkujące tereny Waszyngtonu, których pragnieniem jest występowanie w reality show pt. „Prawdziwe żony z Waszyngtonu”. Niestety stacja telewizyjna Bravo nie za bardzo była zainteresowana wyprodukowaniem tego programu. Pani Salahis postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Razem z mężem wybrała się na obiad do Białego Domu. Po dostaniu się do środka, para porobiła sobie zdjęcia z uczestnikami obiadu, pogawędziła sobie z Prezydentem, a Pani Salahis, wysoka blondynka w czerwonej sukience nawet zrobiła sobie kilka zdjęć z bardzo zadowolonym wiceprezydentem, Joe Bidenem. Szef ochrony Secret Service przyznał, że ochrona Białego Domu nie podjęła odpowiednich środków bezpieczeństwa, co mogło doprowadzić do tragicznych skutków. Przypuśćmy, że Pani Salahis byłaby bardziej zainteresowana zdjęciem z nieżywym prezydentem, niż zdjęciem z żywym?

Continue Reading →