„Real schow” w Białym Domu
Prezydent Obama Akademii armii amerykańskiej West Point, przedstawił swój plan na temat Afganistanu. Jego decyzja to wysłanie dodatkowych 30,000 tysięcy żołnierzy z perspektywą rozpoczęcia wycofywania wojsk z Afganistanu w połowie 2011 roku. Podczas przemowy 4,000 tysiące kadetow studiujących w tej akademii ze skupieniem przysłuchiwała się wyjaśnieniom Prezydenta Obamy, który tłumaczył dlaczego zgodził się na wysłanie dodatkowych żołnierzy i dlaczego należy ustabilizować sytuacje w Afganistanie. USA nie chce aby Talibowie rządzili krajem w taki sposób, jak za czasów średniowiecza, pozbawiając kobiet ich praw i narzucając politykę, która odizolowałaby jeszcze bardziej Afganistan od reszty Świata. Jeżeli Talibowie całkowicie zdominują Afganistan, umożliwią Al Qaeda miejsce schronienia. Zadaniem USA jest stworzenie wojsk z ludności Afganistanu i umożliwienie im kontroli nad największymi miastami Afganistanu.
Prezydent Obama nie tylko przemawiał do narodu amerykańskiego, kadetów, ale również do ludności Afganistanu, Al Qaeda, Pakistanu, oraz NATO. Wysłanie dodatkowych wojsk nie jest łatwą decyzją. Amerykanie nie są za tym aby więcej żołnierzy było wysłanych ani do Iraku ani do Afganistanu. Prezydent Obama wraz z Sekretarzem Obrony Kraju Robertem Gatesem oraz Sekretarzem Stanu Hillary Clinton oraz generałami, którzy uczestniczą w obu wojnach poświecili dużo czasu na to aby podjąć odpowiednią decyzję. Ta decyzja wpłynie na życie wielu żołnierzy, ich rodzin oraz całego narodu. Wielu żołnierzy może zginać, wielu może zostać rannych, a kraj będzie musiał wydać kolejną sumę pieniężną, dodając i do tak dużego już deficytu. Nie ma nic bardziej realnego, jak wysłanie młodych ludzi na wojnę. Ale kiedy prezydent Obama analizował problem Afganistanu, jego własne bezpieczeństwo było zagrożone. Niby nic się nie wydarzyło, ale mogło. W zeszłym tygodniu, podczas uroczystego obiadu wydawanego przez prezydenta oraz jego żonę, do Białego Domu przybyli nietypowi goście. Państwo Salahis dostali się do Białego Domu bez zaproszenia; bez żadnego problemu przeszli obok Secret Service i nikt nawet nie zareagował. Michaele i Tareq Salahis to małżeństwo zamieszkujące tereny Waszyngtonu, których pragnieniem jest występowanie w reality show pt. „Prawdziwe żony z Waszyngtonu”. Niestety stacja telewizyjna Bravo nie za bardzo była zainteresowana wyprodukowaniem tego programu. Pani Salahis postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Razem z mężem wybrała się na obiad do Białego Domu. Po dostaniu się do środka, para porobiła sobie zdjęcia z uczestnikami obiadu, pogawędziła sobie z Prezydentem, a Pani Salahis, wysoka blondynka w czerwonej sukience nawet zrobiła sobie kilka zdjęć z bardzo zadowolonym wiceprezydentem, Joe Bidenem. Szef ochrony Secret Service przyznał, że ochrona Białego Domu nie podjęła odpowiednich środków bezpieczeństwa, co mogło doprowadzić do tragicznych skutków. Przypuśćmy, że Pani Salahis byłaby bardziej zainteresowana zdjęciem z nieżywym prezydentem, niż zdjęciem z żywym?
O dziwo, Prezydent Obama nadal żyje. Biorąc pod uwagę, że jest pierwszym czarnym Prezydentem USA takie zaniedbanie jest karygodne. Secret Service analizuje swoje zaniedbanie oraz procedury. Wstyd okropny. Nie tylko życie prezydenta Obamy było zagrożone, ale również zaproszonego wicepremiera Indii, który uczestniczył w uroczystościach. Kogo winić za takie zaniedbanie? Ochrona Prezydenta jest dobrze wyszkolona, ale ktoś ponosi winę. Az trudno uwierzyć, że owa para weszła sobie ot tak do Białego Domu, zdążyła zjeść obiad, zrobić sobie zdjęcia i pogawędzić z kim się dało. Gdyby nie jeden z reporterów z Washington Post, który podczas rozmowy z nimi zorientował się, iż nie byli na liście zaproszonych być może nikt by nigdy się o tym nie dowiedział. Owy reporter poinformował media oraz ochronę. W USA, w przeszłości już zabito lub próbowano zabić kilku prezydentów. Lincoln został zastrzelony w teatrze, John Kennedy w swoim własnym samochodzie na oczach tysięcy ludzi, strzelano również do Ronalda Reagana. Prezydent Obama jest pierwszym czarnym prezydentem w kraju gdzie nadal istnieją organizacje wzorujące się na Ku Klux Klan i ludzie, którzy uważają, że czarny nigdy nie powinien zostać prezydentem. Prezydent Obama jest prezydentem kraju znienawidzonego przez ekstremalnych fundamentalistów muzułmańskich, a wielu obywateli tego kraju porównuje go do Hitlera, socjalisty czy muzułmanina, którego należy się pozbyć.
Państwo Salahis wykorzystali swoje pięć minut. Prokuratura rozważa postawienie im zarzutów. Ale być może należałoby się przyjrzeć tym wszystkim reality show, które propagują tego typu „głupie” i ekstremalne zachowania. Ameryka jest zafascynowana programami real, które cieszą się tak ogromną popularnością, że stacje telewizyjne produkujące te programy, i które zarabiają krocie szukają chętnych, którzy byliby zdolni zrobić wszystko, nawet dostać się do Białego Domu.
Wigg





Pingback: Zapiski zza Atlantyku – 3. grudnia | eDziennikarz.net | Najlepsze źródło wiadomości