Cynizm uprawniony

Wielu ludzi dotkniętych władzą staje się cynikami. Myślę, że większość ludzi władzy, od decyzji których zależy to, czy zrealizują swoje plany, lub plany swojej formacji politycznej, wie doskonale, że nie ma prostej drogi do dojścia do celu. Słowo „kompromis” jest na pierwszym miejscu przed słowem „prawda” w arsenale polityka.

Komisja hazardowa rozgrzewa…samych zainteresowanych, media elektroniczne i garstkę obserwatorów. Tak, garstkę, ponieważ szerszy ogół społeczeństwa jest sprawą zainteresowany mniej niż umiarkowanie. Pokazują to zresztą ostatnie sondaże, które wprawdzie są dość mało miarodajne, co do reprezentatywności badanych i zakresu badania, ale pokazują trend, a właściwie stałość poglądów – Platforma Obywatelska cały czas oscyluje wokół 50% poparcia społecznego…Afera hazardowa, „grzana” przez media już prawie od 2. miesięcy, nie działa ani wprost, ani w sposób skumulowany na wyniki sondaży.

Komisja sejmowa, jaką powołano do rozwikłania tej sprawy, jest pod całkowitą kontrolą Platformy Obywatelskiej, a jej koalicjant, PSL, nie miesza się do tego, uznając, że do problem PO, jak sobie sprawę rozwiąże. Marszałek Franciszek Stefaniuk wyraźnie to zaakcentował, że on i jego formacja nie będzie się mieszać w przedstawienie, jakie tworzą PO i PiS, i opuścił salę obrad przed głosowaniem nad odwołaniem ze składu komisji pisowskich posłów Wassermana i Kempy. PO nie ma innej możliwości, niż trzymanie całej komisji i sprawy afery hazardowej „za twarz”, ponieważ partie opozycyjne, przy całej retoryce wielkich słów posła Bartosza Arłukowicza z SLD i polityków PiS – zrobiłyby wszystko, aby przejąć władzę w komisji i wykorzystać ją dla własnych celów politycznych.

Odwołanie Zbigniewa Wassermana i Beaty Kempy z prac komisji było zagraniem cynicznym. Cynicznym, ale w pełni uprawnionym prawnie, ponieważ szef komisji, poseł Sekuła miał w ręku opinie prawne biura Sejmu. I o tym i Kempa i Wasserman wiedzieli, przeglądając depesze papowskie nie znalazłem nigdzie ich opinii o tym, że zostało złamane prawo. Jest faktem, że uczestnictwo Kempy w pracy komisji ds. wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy PO nie przeszkadzało, choć była ona wiceministrem w resorcie, który w sprawę był zamieszany, a jej były szef Zbigniew Ziobro, będzie jeszcze zeznawał przed komisją – a teraz jednak przeszkadza…

Ale przecież, jeżeli się cofniemy pamięcią, to PiS ma na swoim koncie podobne działania; Komisja Blidy za kadencji rządu i większości parlamentarnej partii Jarosława Kaczyńskiego w ogóle nie mogła zostać powołana, komisja bankowa, powołana do ścigania tak naprawdę Leszka Balcerowicza, w ogóle nie miała prawa działać… podobne przykłady naginania zasad demokracji żadnej formacji i prawie żadnemu politykowi nie są obce.

Platforma Obywatelska doskonale zdawała sobie sprawę z sytuacji i tak „sformatowała” komisję i zakres jej działania, że w poczet podejrzanych o działania lobbingowe na rzecz grup interesów branży hazardowej będzie można zaliczyć nie tylko polityków partii rządzącej, ale również polityków PiS, a może i SLD. A jeżeli się okaże, że istnieje taka konieczność, to z sań wiozących Donalda Tuska i jego kamarylę po Chlebowskim, Drzewieckim zrzuci się jeszcze kogoś „wilkom”. Może wiceministra Kapicę, o ile nie da się ustawić sprawy wcześniej tak, że najważniejszą sprawą do wyjaśnienia nie jest już problem prywatnych firm hazardowych i jednorękich bandytów, lecz problem Przemysław Edgara Gosiewskiego (a także byłej minister finansów, Zyty Gilowskiej) i jego działania na rzecz Totalizatora Sportowego. Bo najważniejszym wydarzeniem dnia wczorajszego wcale nie było odwołanie Kempy i Wassermana, lecz zeznania zastępcy dyrektora departamentu służby celnej w Ministerstwie Finansów, Anny Cendrowskiej.

Za PAP-em; Wyjaśniała [Anna Cendrowska], że jesienią 2006 r. ówczesna minister finansów Zyta Gilowska powołała w resorcie zespół, który zajął się przygotowaniem nowego projektu zmian w ustawie hazardowej. Przyznała, że zespół w pracach nad nowym projektem „inspirował” się propozycjami zawartymi w dokumencie przygotowanym wcześniej przez TS.

I to teraz będzie, jak sądzę, osią prac komisji, przynajmniej na początku.

Dlaczego? Ponieważ zadaniem posłów Platformy Obywatelskiej w komisji hazardowej nie jest wcale wyjaśnienie szczegółów tak zwanej „afery hazardowej” Zbycha, Mira i Rycha, lecz udowodnienie, że w sprawy lobbingu na rzecz branży hazardowej umoczeni byli politycy wszystkich opcji politycznych. I jest to prawdą. Począwszy od Jerzego Jaskierni, poprzez Przemysława Gosiewskiego, na Zbigniewie Chlebowskim kończąc, wszyscy mieli, lub mają coś wspólnego z hazardem. I daleko nie szukając; Były asystent Zbigniewa Wassermana jest członkiem zarządu jednej z firm zarządzającej kasynami w Polsce. Przemysła Edgar Gosiewski, z czasów pracy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wpływał na pracę Ministerstwa Finansów nad ustawą hazardową, w taki sposób, aby interes Totalizatora Sportowego (i jego amerykańskiego partnera, firmy Gtech) był chroniony. Jak się wydaje – ze stratą dla Skarbu Państwa.

Donald Tusk rzucił hasło powołania komisji sejmowej ds. wyjaśnienia afery hazardowej – bo było mu to na rękę, bo pokazuje go to, jako polityka, który chce transparentnego wyjaśnienia sprawa, po czym dyskretnie wycofał się z problemu. A Prawo i Sprawiedliwość, jak głupia hodowlana ryba przynętę chwyciła. PO pozostaje tylko teraz podłożenie podbieraka, którym są zeznania wskazujące, że urzędnicy i politycy PiS są na równi zamieszani w całą sprawę. I już się to udało.

W sieci internetowej krążą opinie, materiały, notatki i tworzone różnego rodzaju mniej, lub bardziej udane analizy „afery hazardowej”. Ludwik Dorn, obecny szef środowiska politycznego pod nazwą Polska Plus swego czasu rzucił nawet pomysł powołania niezależnego ciała śledczego i opiniotwórczego internautów, którzy by mieli kontrolować prace komisji. A sam Ludwik Dorn miałby (za „bóg zapłać”) korzystać z tej wiedzy. Może i skorzysta – ale komisja hazardowa raczej nie skorzysta. Bo ona nie po to została powołana, aby coś do końca, do ostatniego dokumentu, do ostatniego zeznania wyjaśnić, lecz tylko po to, aby przenieść konflikt i walkę polityczną pomiędzy PO i PiS z płaszczyzny rządu, a nawet Sejmu na poziom nic nie znaczącego ciała. Platforma Obywatelska, wykorzystując procedury prawne i demokratyczne, w sposób cyniczny – i tak naprawdę niedemokratyczny – paraliżuje prace komisji – i paraliżuje Prawo i Sprawiedliwość.

To cyniczne, politycznie uprawnione i pozostające bez wpływu na wyniki i popularność Platformy Obywatelskiej i samego Donalda Tuska, metody wykorzystania procedur demokratycznych. Możemy się z tym pogodzić albo nie.

Ale sami wybierając kilka lat temu te partie i tych polityków – daliśmy im mandat na takie działania. A oni, cynicznie, korzystają z tego…

Azrael

7 Thoughts on “Cynizm uprawniony

  1. stary wilk on 05/12/2009 at 14:36 said:

    Znakomita większość komisji sejmowych w RP powoływana była do celów stricte politycznych i służyła im wiernie. Komisja „hazardowa” jest typowym tego przykładem. W tym świetle gadanie o cynizmie polityków PO czy naruszeniu standardów demokracji w pracy tej komisji jest zupełnie bez sensu. To norma. Przy tym, przecież PiS nie musi do wszystkich „igrzyskowych” komisji delegować Kempę i Wassermana. Ma w sejmie wystarczająco dużo posłów. Robi to najwyraźniej nie bez powodu, bo przecież oboje po zeznaniach Cendrowskiej powinni złożyć zeznania. Oznacza to, że z sędziów stają się podsądnymi, czyli zachodzi konflikt interesów. Sprawa jest oczywista i nie PO złożyła wniosek o wykluczenie tej dwójki z komisji. A skoro tak, to nie mogli również głosować we własnej sprawie. PiS poślizgnął się w tej sprawie na własne życzenie. Nie zostały wcale złamane standardy demokracji. Wrzuć na luz Azraelu i nie popadaj w przesadę.

  2. Jolinek51 on 05/12/2009 at 14:50 said:

    stary wilk dobrze pisze :)

  3. Stary Wilk dobrze pisze. Ale sa to zagadnienia techniczne niskiego rzedu. Ja mysle ze jakakolwiek komisja sledcza prowadzona przez Sejm mija sie z celem. Dlatego ze Sejm nie jest niezalezna instytucja. Kazdy posel zasiada tam z nominacji. Jest tam tylko dlatego ze jego szef parti umiescil go na liscie wyborczej wystarczajaco wysoko. Rezultatem jest ze posel ma obowiazek reprezentowac tylko szefa swojej parti.
    W tej sytuacji sejmowa komisja sledcza jest tylko obrzydliwymm oszustwem obywateli. To jest szarada.
    Tusk zadecyduje z Kaczynskim jaki ma byc wynik i poslowie czlonkowie komisji jednoglosnie to zatwierdza. Taka jest ich rola. Alternatywa jest ze Tusk nie zgodzi sie z Kaczynskim, wtedy ta komisja bedzie ‘pracowala’ w nieskonczonosc. Tak jak komisje w sprawie Olejnika i Blidy.

    Tylko publiczna komisja sledcza w skladzie osob bezpartyjnych i niewierzacych ma sens.

  4. Zbyniek on 07/12/2009 at 20:24 said:

    busdoc wątpię czy któraś z osób które widnieją w Wikipedii z Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów zechciałaby
    się taplać w PiSowskim szambie zwanym aferą hazardową

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook