Podać rękę Polańskiemu

Sytuacja, w jakiej się znalazł polski reżyser (bo od czasu Oskara za „Pianistę” jest znów NASZYM reżyserem, tak jak wcześniej był amerykańskim, francuskim, a dla wielu żydowskim…) budzi dość skrajne emocje i równie skrajne opinie. Od głosów pełnego i bezwzględnego potępienia i żądania, aby Polański poddał się  bezwarunkowej karze, stawił się przed sądem w Los Angeles dobrowolnie, a następnie udał się do więzienia, czyli pokajał się, aż do głosów, pełnych oburzenia, iż z Polańskiego, ze względu na jego pozycję, a może i pochodzenie, zrobiono kozła ofiarnego i wykorzystano jego osobę jako modelowy przykłada pedofila. Złapanego na gorącym uczynku – wprawdzie po 30. latach, a zawsze…

Oceny i opinie moralne, społeczne i prawne są jednak czysto subiektywne. Bo jeżeli się bierze pod uwagę stronę prawną, w jakiej znalazł się Polański, to komentatorzy też biorą pod uwagę otoczenie, w jakim sami oni się znajdują. Jest prawdą, o czym pisze m.in. redaktor Stefan Bratkowski w Studio Opinii, że kraje europejskie znają i stosują instytucję przedawnienia, ze względu na to, że nauka wykazuje, że człowiek, z biegiem lat zmienia się i nie jest tym samym, kiedy popełniał przestępstwo, jeżeli nie jest oczywiście zwyrodnialcem. Jest faktem, że Polański swoim życiem dowiódł, że pedofilem nie jest i nie był w czasie, kiedy obywał stosunek z 13-letnią… dziewczynką, czy kobietą?… O tym dalej.
Bratkowski wskazuję, że kultura prawna krajów europejskich zabrania wydawania ściganego sądom państw, który nie gwarantuje mu sprawiedliwego sądu. I też ma tu rację, tym bardziej, że ze strony sądu amerykańskiego nie możemy doszukać się dobrej woli. Problem polega jednak na tym, że list gończy został wydany, a kultura prawna Szwajcarów uległa naciskowi interesów prawnych i biznesowych, pomiędzy USA i Szwajcarią. A ponieważ Polański nie jest obywatelem tego kraju, dlatego jego wartość (także w związku z oskarżeniami, jakie na nim ciążą) jest niezbyt duża. A więc nasze poczucie tego, że Polańskiemu dzieje się krzywda, bo nasza kultura społeczna i prawna nie pozwoliłaby na wydanie go Amerykanom uległa brutalnym interesom.

Continue Reading →

Tragedia na Uralu

Miałem zatytułować ten artykuł, jak zwykle, „Czytanki (nie)oszołomów”, ale to zupełnie inny temat. Wyjątkowy, przejmujący
Dwa odcinki reportażu Polaka mieszkającego w Permie, Gabriela Michalika, opisujące tragedię i to co się po niej stało,w klubie „Chromaja Łoszadź”. Napisany z wyjątkowym talentem.

Tym razem bez żadnego komentarza, jak się pojawią nowe części, zapewne je zamieszczę.

—————————————————————–

Tragedia na Uralu


Jestem tu. Marznę przed klubem „Chromaja Łoszadź” w Permie i wiem mniej niż moja przyjaciółka, która te same zdarzenia śledzi za pośrednictwem telewizji w Środkowej Azji.

Bywałem w tym klubie rzadko. Tłok, hałas, rozbrykana klientela w rodzaju 15-20 latków zajeżdżających przed knajpę hummerami. Ale wczoraj chciało tam być pół miasta. Kto dostał zaproszenie na ten wieczór, mógł się uznać za VIP-a. Świętowano ósme urodziny klubu.

Ktoś dla kawału zapalił racę. Od niej zajęły się fajerwerki zmagazynowane w lokalu. Miały być odpalane na zewnątrz. Wybuchły w środku. Spaliło się 112 osób. Sto a może dwieście (oficjalne i nieoficjalne komunikaty nie są zgodne) cierpi w szpitalach. Umierają. Co chwilę serwisy podają nową, większą liczbę ofiar śmiertelnych.

Podobno w klubie było dwa razy więcej osób niż pozwalały przepisy. Właściciel naruszył wszystkie wymagania przeciwpożarowe. Łamał je przez lata budując i urządzając knajpę, złamał je szczególnie tragicznie wczoraj: składając w klubie fajerwerki.

* * *

Continue Reading →