
Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i całej Unii, że aż dziwne jest to, że znajdują one miejsce w debacie. Im większy poziom abstrakcji i oderwania od rzeczywistości, tym mniejsze możliwości przełożenia tego na język praktycznej polityki. Takim przykładem jest pseudonaukowy spór o tym, czy polska polityka powinna być prowadzona w duchu jagiellońskim, czy może piastowskim, ze wszystkimi tego rodzaju odniesieniami do czasów historycznych. Ma to takie znaczenie, jak rozpatrywanie znaczenia bitwy pod Kircholmem na nasze aktualne stosunki ze Sztokholmem…
Z tym większą przyjemnością wysłuchałem wczoraj opinii, które nie tylko są zbieżne z moimi, ale dodatkowo podbudowane są autorytetem i wiedzą na temat stosunków międzynarodowych. Wczoraj, w tak znienawidzonym przez obecnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego PKiN odbyła się konferencja, „Polska w Unii Europejskiej 2009-2014. Wyzwania polityki wewnętrznej i zewnętrznej”, zorganizowana przez Ośrodek Badań nad Przyszłością Collegium Civitas, kierowany przez Edwina Bendyka, i przez europosła Wojciecha Olejniczaka, przy współpracy z Centrum Politycznych Analiz. W ramach konferencji odbyły się dwa panele, jeden dotyczący wyzwań polityki wewnętrznej, drugi natomiast wyzwań polityki zewnętrznej dla Polski w Unii Europejskiej 2009-2014. I właśnie ten drugi panel, w którym udział wzięli Jerzy Szmajdziński – wicemarszałek Sejmu, Marek Siwiec – poseł do PE z ramienia SLD i profesor dr hab. Wawrzyniec Konarski, politolog z SWPS i UW, wzbudził moje większe zainteresowanie . A opinie ostatniego panelisty były najciekawszą, przynajmniej dla mnie, wypowiedzią tego spotkania.
Profesor Konarski zwrócił uwagę na kilka zagadnień;
1. Brak merytorycznej i kompetencyjnej „specjalizacji” naszego kraju w ramach UE. Mówienie o naszej wyjątkowej roli w polityce wschodniej UE jest pustym hasłem, podobnie, jak partnerstwo polsko-brytyjskie, jako uzupełnienie mitycznego sojuszu z USA. Dowodem na naszą słabą pozycję w relacjach z UE jest brak reakcji UE na budowę gazociągu Nord Stream.
2. Mit strategicznego partnerstwa z USA, wbrew jakimkolwiek przesłankom, zarówno wojskowym, jak i biznesowym.
3. Mitologizowanie historycznie osadzonych aspektów polityki zagranicznej, przede wszystkim proamerykanizmu i antyrosyjskości.
4. Policentryczność, a także brak umiejętności promocji polskich wartości i akcentowania naszego wkładu w dziedzictwo kulturowe, polityczne i gospodarcze Europy.
To tylko najważniejsze aspekty naszej, polskiej, nieumiejętności realnego spojrzenia na zagadnienia polityczne.
Profesor Konarski najważniejsze zadania w ramach działalności w UE sformułował w sposób następujący;
1. Zmiana zadań, roli i profilu polskiego uczestnictwa w misjach stabilizacyjnych w w rejonach objętych konfliktami zbrojnymi i katastrofami humanitarnymi, z trybu wojskowego na cywilny.
2. Opracowanie programu działań w kierunku wzmocnienia pozytywnego wizerunku Polski w krajach i społeczeństwach UE. Tu Konarski podał jako przykład negatywny stereotyp o polskich obozach koncentracyjnych.
3. Znalezienie wyróżnika dla Polski, konkretnej specjalizacji, opartej na czynnikach merytorycznych.
4. Wykorzystanie doświadczeń innych państw, w sferach takich jak wyzwania etnoregionalistyczne i migracyjne, jako nieuchronnie nadchodzące.
Profesor rozwinął w krótkiej, acz skondensowanej wypowiedzi te zagadnienia i problemy, przypominając w kontekście naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi regułę Palmestrona, mówiącą o stałych interesach i zmiennych sojuszach, a także racjonalną i realistyczną zasadę byłego prezydenta Finlandii, Urho Kalevy Kekkonena, że przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko. Przypomniał o całym ciągu porażek w naszych relacjach z USA, poczynając od wiz, na Afganistanie kończąc. Tu stwierdził, że nasze zaangażowanie w Afganistanie (wcześniej w Iraku) nie było wcale spłacaniem naszego długu za pomoc nam udzielaną, a raczej wpisaniem się w imperialną politykę USA i Wielkiej Brytanii.
Dla mnie jednak najważniejsze było to, co od dłuższego czasu sam promuję; Profesor Konarski również uważa, że nasze relacje z Niemcami i Rosją są na najbliższe ( a i dalsze…) lata kluczowe. Historyczne obciążenia powinny się zużyć, a tkanki społeczne, polityczne i gospodarcze powinny się zacząć przenikać. Nie tylko na poziomie formalnym i elit, ale przede wszystkim na poziomie społeczeństw. To odpowiada mojemu wielowątkowemu pomysłowi ścisłego powiązania Rosji z Unią Europejską, a dodatkowo zbudowania osi pomiędzy Moskwą, Warszawą i Berlinem. To jest poważna i realna alternatywa dla tak zwanej polityki wschodniej, wobec Ukrainy i Gruzji, która zakończyła się totalną porażką.
Na zakończenie profesor Wawrzyniec Konarski stwierdził, że polska polityka zagraniczna powinna się wyzbyć recydywistycznych tradycji i serwilizmu (głównie wobec USA), i rozwiązań ekstremalnych, a powinna być bardziej realistyczna, a nie romantycznie nawiedzona. I przede wszystkim powinna być polityką państwową, a nie partyjną i ideologiczną.
Azrael




na poziomie społeczeństw się dzieje i dobrze się dzieje … może to wymusi politykę bardziej realistyczną ….
Azraelu, Ciebie zawsze dobrze sie czyta, ale bardziej mi odpowiadaja czarne literki na białym tle a nie tak jak powyżej. Ukłony. L
Źle się czyta na czarnym. Nie wiem, czy mam patrzeć na literki, czy na swoje odbicie w matrycy.
No szkoda, jesteście up*, ale macie do tego, niestety, prawo. Oczekuję, czy następny będzie Wam się podobał…
Bardzo rzeczowe oszacowanie sytuacji. Mysle identycznie. Dotychczasowa polityka zagraniczna jest polityka wscieklego psa. Awnatury i budowa konfliktow. Nie ma wizji ani strategi. Jestesmy niewygodni dla sasiadow.
Np; tarcza, co za absurd. To byla desperacka proba ozywienia zimnej wojny i stanu napiecia. Zniszczyloby to rozwoj gospodarczy.
Mialem nadzieje ze teaz po wyesciu TL polscy politycy beda zmuszeni zmienic stanowisko, ale tak nie jest. Sprowadzili wojsko amerykanskie (to jest haniebne) and wiec bedzie kontynuacja prowokacji anty rosyjskich. Przeciez o to wlasnie chodzi, zabezpieczyc sie by szczekac na Rosje.
bez przesady busdoc … musimy mieć coś by Rosja nam na głowę nie weszła … to bezpieczne rozwiązanie ….
Oczywiscie ze musimy cos miec. Inteligencja by wystarczyla.
by wystarczyła gdyby była …
Zgadza sie. Powinniśmy trzymac sie niemców. Bo to najsilniejsze państwo europy, nasz sąsiad i w dodatku największy partner handlowy. A jako, że proniemieccy to i prorosyjscy. Przynajmniej takie pozory sprawiać, albo po prostu nie wdawać się w głupkowate przepychanki z Rosja. Co do pomysłu ścisłego powiązania R z UE nie zgadzam sie. Bo Rosja nic prócz gazu zaproponować europie nie może, a za to może dużo w niej namieszać i zdestabilizować układ sił na naszą również niekorzyść. Zresztą przy wszystkich różnicach światopoglądowych i politycznych Rosja jest potrzebna europie jak dziura w moście. Co do stworzenia lokalnej osi partnerstwa Niemcy-Polska-Rosja, zgadzam sie, pomysł ciekawy.