Odwieczne prawdy sondaży

Znów się pojawił sondaż, który wzbudził poruszenie. To ten zamówiony przez „Rzeczpospolitą” i zrealizowany przez GfK Polonia, mówiący, że Polacy Donalda Tuska nie kochają. Już ponad 81% badanych uważa, że jego rząd nie spełnił oczekiwań, a aż 33% respondentów sądzi, że rok 2009 był gorszy od poprzedniego pod względem politycznym. I już zapomniano, że kilka dni temu ten sam ośrodek opinii publicznej przekazał w kolejnym specjalnym i unikalnym sondażu, że PO znów ma ponad 50% społecznego poparcia…

O sondażach, ich metodologii, wpływie na opinie publiczną napisano już doktoraty i habilitacje, więc nie ma specjalnie nad czym się rozwodzić, tym bardziej, że najdalej jutro ukaże się następny sondaż, też robiony równie profesjonalnie, który pokaże zgoła inne wyniki. Będzie on robiony na równie „reprezentatywnej” próbie i równie „profesjonalnymi” metodami, z tym, ze zostanie zamówiony, powiedzmy przez stację telewizyjną XYZ. I znów domorośli komentatorzy rzucą się na nie, i znów wysnują daleko idące wnioski dotyczące nie tylko poparcia dla poszczególnych partii, polityków, rządu, ale również znajdą metodą ekstrapolacji tych sondaży na wyniki wyborów za rok, za dwa, a może i za lat pięć.

Przytomnie z komentujących zachował się jedynie prof. Ireneusz Krzemiński, który zadał sobie trud sprawdzenia, że rząd Tuska w tendencji dwuletniej jest w dalszym ciągu najlepiej ocenianym rządem z ostatnich kilku, a poza tym to nie są wyniki WYBORCZE, tylko przedstawienie poglądu, czy się kogoś lubi, czy jednak może nie. I tak odczytując ostanie dwa sondaże, widzimy dokładnie, że może Donalda Tuska już respondenci sondaży nie lubią, jak kiedyś, ale nie na tyle, aby polubić Prawo i Sprawiedliwość, Jarosława Kaczyńskiego i jego brata. Co to, to jednak nie…

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 24 – 31 grudnia

Rozterki Świętego Mikołaja


Ach, Święta Bożego Narodzenia, życzenia, przysmaki świąteczne, kolędy, choinka, Święty Mikołaj, śnieg, prezenty oraz szal obdzielania się prezentami.

USA to kraj rożnych wyznań. Aby być politycznie poprawnym i nie obrazić nikogo, od kilku lat zaprzestano używania zwrotów typu „Merry Christmas”(Wesołych Świąt Bożego Narodzenia) i zamienione je na „Happy Holidays” (Wesołych Świąt). Zaprzestano nawet emitowania filmów o narodzeniu Chrystusa. Tak jak kiedyś przynajmniej na dwóch programach można było obejrzeć filmy typu „Jezus z Nazaretu” czy „Król Królów” , to teraz aby nikogo nie obrazić nie pokazuje się ich, za to przez cały dzień pokazują football. Czy naprawdę jest tak trudno zmienić program? Jest przecież przynajmniej sto innych programów do wyboru.

Świętą Bożego Narodzenia w USA, to tak naprawdę tylko jeden dzień, Dzień Bożego Narodzenia, kiedy to rano dzieci znajdują prezenty pod choinka, a rodziny zbierają się po południu na obiad, składający sie z indyka oraz szynki. Święta to przede wszystkim bonanza przedświątecznych zakupów. Prawdziwy szal pozbawiający ludzi myślenia oraz kasy. Mimo tzw. kryzysu, wymagania w stosunku do prezentów są duże. Dzieci, małolaty czy dorośli już nie chcą np. rowerka, lalki, książki czy zegarka etc. Życzenia są o wiele bardziej wyrafinowane, najchętniej dostaliby samochodzik typu BMW, nowy komputer lub telewizor, ale większy, nowy IPod, buty firm typu Puma, czy nowa wersja telefonu, jeszcze jednego. Wszędzie promocje i mnóstwo ludzi popychających się i kupujących coś co im tak naprawdę nie jest potrzebne. Miejsce, w którym pracuje organizuje gwiazdkę dla nieco starszych biednych dzieci. Przed świętami, wywieszona jest lista życzeń przygotowana przez owe dzieci zawierająca dokładny opis prezentów, nie jednego, ale kilku. Żaden z tych prezentów nie jest poniżej 150 dolarów.

W USA, prezenty daje się prawie każdemu kogo się zna: rodzinie, przyjaciołom, bliższym i dalszym znajomy oraz obowiązkiem jest danie prezentów w pracy. I to nie tylko przełożonemu, czy sekretarce, czy tzw. word processor, ale każdemu z kim się ma do czynienia. Jest to tak stresujące oraz meczące, że często odbiera cala radość świat. Ludzie oczekują prezentów, kartka z życzeniami już nie wystarcza. Co roku zastanawiam się co zrobić; dać czy nie dać; jak również komu i co. Można przyjąć metodę zignorowania wszystkich i po prostu nikomu nie kupić. Ale metoda ta się nie sprawdza. Zawsze sobie myślę, jakby było milo gdyby był jeden uniwersalny prezent, który zadowoliłby każdego. Amerykanie uwielbiają dawać tzw. “duperele”, z którymi nie wiadomo co zrobić, im więcej tym lepiej, oby tylko dać. Jest jedna ciekawa forma prezentów w postaci tzw. gift cards, czyli kart kredytowych opłaconych z góry. Osoba, która dostaje taki prezent może kupić sobie co chce. I jest to idealne rozwiązanie z jednym małym problemem, że osoba otrzymująca dokładnie wie ile na nią wydaliśmy. Dawanie i otrzymywanie prezentów jest mile, ale przerost wszystkiego spowodował, ze nie potrafimy się cieszyć z rzeczy i ciągle domagamy się więcej i więcej. I im więcej mamy, tym mniej radości. Prezenty typu książka, płyta czy film już nie wchodzą w rachubę. Coraz mniej osób czyta, wielu osób nie kupuje cd , woli download z Itunes, a filmy to ryzykowne przedsięwzięcie. Gusta są przeróżne, bo trzeba nie tylko wziąć pod uwagę, co dana osoba lubi, ale również wiek, wyznanie, oraz pruderyjność danej osoby. Praca Świętego Mikołaja jest ogromnie stresująca w USA. Także nie dziwie się Świętemu Mikołajowi , ze jak przychodzi to oczekuje, ze pod choinka będą na niego czekały czekoladowe ciastka z mlekiem.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku.

Wigg