Demokracja made in PiS

Nie można powiedzieć, aby projekt Konstytucji przedstawiony przez Jarosława Kaczyńskiego, tak zwanej Konstytucji IV RP, specjalnie rozpalił komentatorów, polityków, czy dziennikarzy i publicystów. Wszyscy oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to co zostało zaprezentowane na konferencji przez szefa Prawa i Sprawiedliwości, to nic innego jak zagranie polityczne, będące odpowiedzią na analogiczne działania Donalda Tuska z przed kilkunastu tygodni. To działanie marketingowe i wyborcze, skierowane ku elektoratowi PiS i Lecha Kaczyńskiego, mające pokazać, że myśl polityczna o IV RP nie umarła, że te „wartości”, państwo socjalne, silny prezydent i integralność państwa (także integralność władzy), nie zostały zapomniane.

Na projekt i pomysły Kaczyńskiego spadła lawina krytyki. Jedni porównywali zawarte w projekcie zapisy do tego, co można było znaleźć w Konstytucji (quasi faszystowskiej) z roku 1935, inni doszukują się pomysłów rodem z czasów PRL. Rzeczywiście, jeżeli popatrzymy na pomysły Kaczyńskiego, na rolę kontrolną prezydenta w stosunku do sądownictwa (prezydent miałby zostać przewodniczącym rady sądownictw), czy administracji państwa (zwierzchnik Służby Cywilnej), to widać wyraźnie, że miałby to być rola nadarbitra państwa. Zresztą Jarosław Kaczyński nie ukrywa specjalnie, że funkcja prezydenta miałby być de facto wyłączona z roli władzy wykonawczej. Ale za to głowa państwa dostałaby w ręce narzędzie rządzenia za pomocą dekretów i praktycznie swobodne prawo do odwoływania się do obywateli poprzez referenda. Ponad głową parlamentu i rządu. Poza tym prezydent miałby bardzo niejasno określone prerogatywy blokowania wyborów premiera i członków rządu. Z jednej strony brak władzy wykonawczej – z drugiej faktyczna władza, bez żadnej kontroli.

W projekcie można zauważyć pewną fascynację Jarosława Kaczyńskiego gaullizmem. Można było to już zauważyć przy pierwotnym projekcie Konstytucji, z roku 2005, którego współautorem, co się teraz przemilcza, był Kazimierz Michał Ujazdowski, uważany obecnie w PiS za politycznego renegata.

Gaullizm był ideą silnego państwa – ale państwa prawa. Pomysły Jarosława Kaczyńskiego idą natomiast w stronę naginania prawa dla swoich, stricte prywatnych (rodzinnych?) celów. Gaullizm postawił na jedność państwa, na skupieniu się na jego jasnych kartach historii, na eksponowaniu tego wszystkiego, co łączy Francuzów. Kaczyńscy dążą do tego, aby wykluczyć z życia publicznego całe grupy społeczeństwa, pod pozorem rozliczenia i oczyszczenia państwa. Widać jednocześnie, że państwo w myśli politycznej Kaczyńskiego ma mieć prymat nie tylko nad jednostką, ale również nad całym społeczeństwem. Centralizacja władzy, praktycznie likwidacja Trybunału Konstytucyjnego, czy bardzo wręcz odsunięcie na margines olbrzymiej części społeczeństwa o innym światopoglądzie, niż katolicki, potwierdzają te opinie.

Projekt Kaczyńskiego idzie całkowicie pod prąd trendom regulacji państwa w demokracji. Nie jest to Konstytucja państwa demokratycznego XXI wieku, ale nie jest to również ustawa zasadnicza państwa czasów minionych. To próba stworzenia państwa, gdzie nie ma miejsca na liberalizm, w żadnej postulatywnej postaci, lecz podstawą byłby systemaksjonormatywny oparty o moralność i etykę katolicką.

Już na samym początku preambuła określa, że jest to ustawa zasadnicza państwa religijnego, poprzez jednoznaczne odwołanie się do Boga. Roty przysiąg prezydenta, członków rządu i parlamentarzystów kończą się słowami „Tak mi dopomóż Bóg”, z prawe odstąpienia od nich – odwrotnie niż w obecnej konstytucji, która pozwala dodać te słowa. Ale ważniejsze jest to, że z projektu Konstytucji IV RP znikają zapisy o tym, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, nie ma paragrafu o tym, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, nie znajdziemy również zapisów o tym, że nikt nie może, z jakiejkolwiek przyczyny być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym.

Konstytucja pisowska to projekt dla państwa autorytatywnego, również dlatego, że prezydent może ogłosić stan wojenny praktycznie bez podania przyczyn – tylko na wniosek Prezesa Rady Ministrów. W tym czasie prezydent może wydawać rozporządzenia z mocą ustawy.

Jarosław Kaczyński po raz kolejny wykonał ruch marketingowy, który ma ze zręczności polityczną niewiele wspólnego. Wypuszczając takiego gniota z jednej strony chciał pokazać, że w przeciwieństwie do Platformy Obywatelskiej jest „przygotowany” do dyskusji o państwie, z drugiej strony chciał pokazać swojemu elektoratowi, że „pryncypia” tak zwanej IV RP są dla niego dalej wykładnikiem prowadzenie polityki. Ale przy tym odkrył się, pokazując wyraźnie, że demokracja jest dla niego pustym, wyborczym frazesem, a on tęskni za państwem autorytarnym, z silnym prezydentem, którego władzę można swobodnie i bezkarnie regulować. I oczywiście, najlepiej aby tym prezydentem był jego brat.

Dyskusji nad tym projektem nie będzie. Nie wolno nawet dyskutować nad czymś, co miałoby cofnąć państwo i społeczeństwo o dziesiątki lat. O czymś, co neguje prawdziwe, demokratyczne państwo prawa i prawa obywatelskie.

Azrael

——————————-

Materiał opublikowany na portalu MojeOpinie.pl

8 Thoughts on “Demokracja made in PiS

  1. vannelle on 17/01/2010 at 14:59 said:

    Szkoda czasu na poświęcanie uwagi idiotyzmom. Typowo pisowskie wyobrażenie, jak ze snu pijanego paranoika.

  2. jacek2 on 17/01/2010 at 15:38 said:

    Dzisiaj w Lozy Prasowej red Karnowski uzyl argumentu , ze projekt konstytucji a la PIS juz istnieje a ze strony PO skonczylo sie na paru zdaniach i obietnicach .. co stanowi o jego wyzszosci !
    PS. Media powinny przestac zajmowac sie kazdym bąkiem ktorego autorem jest J.Kaczynski !!!( robiac mu darmowa reklame …)

  3. poltiser on 17/01/2010 at 17:34 said:

    Tak – bardzo dobrze, możecie się zapewniać nawzajem, że to idiotyzmy i nic podobnego się nie stanie… Dobrze jednak, że piszecie o tych głupotach, bo jeszcze zajęci pracą i rozrywką rodacy jeszcze raz dadzą się nabić w butelkę… a tak wiedzą co się święci…
    W praworządnej Francji o mało nie doszło do wojny domowej a na de Gaulle’a było planowanych kilka zamachów ze słynnym Szakalem na czele… oraz OAS… Brrr… nawet nie chcę zastanawiać się poważnie nad tym, które z tych ambicji są ważne dla projektantów Salonu IV RP.

  4. Pingback: Tweets that mention Azrael – zwykłe pisanie » Blog Archive » Demokracja made in PiS -- Topsy.com

  5. Flogiston on 17/01/2010 at 18:56 said:

    No, a czym to cóś się różni od „Mein Kampf”? Bo nie czytałem ani jednego ani drugiego.

  6. Jolinek51 on 17/01/2010 at 21:55 said:

    „Ale przy tym odkrył się, pokazując wyraźnie, że demokracja jest dla niego pustym wyborczym frazesem … ” … nigdy niczym tego nie zakrywał … tylko ślepi tego nie widzieli lub nie widzą …

  7. JK — mistrz zaciekłej walki o elektorat, który i tak go bezkrytycznie popiera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>