Koalicja PiSoLewu

Mała sensacja: Polityk Prawa i Sprawiedliwości, do tego kojarzony raczej z konserwatystami, Michał Kamiński, nie wyklucza możliwości zawarcia koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Okazuję się, że młody europoseł z PiS widzi swoją współpracę z Wojciechem Olejniczakiem, czy Grzegorzem Napieralskim, jako bardziej realną, niż z PO.
Kamiński lepiej ocenia politykę zagraniczną czasów Kwaśniewskiego i Millera, niż obecnego rządu, a o komunizmie przecież można zapomnieć…

Tak, to jest mała sensacja. Oczywiście dla tych, którzy wierzą, że PiS jest partią prawicową, a myśl polityczna wywodzi się z konserwatyzmu, a może z myśli piłsudczykowskiej. Dla mnie PiS był i jest dalej partią bez wyraźnej i spójnej linii programowej, bo to, co niektórzy chcą widzieć, jako program IV RP, jest naprawdę tylko zbitką pomysłów Jarosława Kaczyńskiego, Ludwika Dorna i kalkami z różnych przeczytanych książek i opracowań. A w swej retoryce i spojrzeniu na państwo obie formacje niewiele się od siebie różnią, jeżeli odrzucimy sprawy związane z rolą Kościoła Katolickiego w życiu społecznym.

Jarosław Kaczyński jest w stanie dogadać się z każdym, kto byłby gotowy do zaakceptowania jego dominacji. Twarde idee i pryncypia, jakie prezentuje oficjalnie, zawsze mogą ulec pragmatyzmowi, czyli chęci zdobycia władzy. Przećwiczono to z LPR i Samoobroną Andrzeja Leppera (choć to był „człowiek marnej reputacji”), przez prawie dwa lata rządów koalicyjnych, ponieważ tak nakazywała „mądrość etapu”. Bo tak nakazywał imperatyw rządzenie absolutnego, kiedy brat Lech został prezydentem.

Wydawałoby się, że obie formacje różni wszystko, począwszy od źródeł, poprzez styl, na aksjologii kończąc. Nic bardziej błędnego. Podejście do uprawiania polityki, a także mentalność elektoratów obu partii jest bardzo bliska sobie. SLD przestało, za czasów Grzegorza Napieralskiego, być partią socjaldemokratyczną i liberalną, a stało się partią socjalną i lewacką. Z drugiej strony mamy do czynienie z populistami, którzy również mentalnie tkwią w idei postkomunizmu. To są dwa strumienie, jeden czerwonawy, drugi czarno-brunatny, które mogą się ze sobą połączyć, dając kolor… no, powiedzmy, brązowy…

Koalicja jest możliwa, wystarczy, że obaj cyniczni szefowie partii ustalili by katalog spraw, o których się nie mówi i które zamyka się w sejfie, jak jakieś parytety, sprawy aborcji, zapłodnień in vitro, czy wreszcie lustracji. Na wszystko przecież można przymknąć oko, a nos zatkać…

Propozycja Kamińskiego, wypowiedziana całkowicie poważnie w wywiadzie dla dziennika „Polska The Times”, jest tak naprawdę policzkiem dla lewicy, dla SLD. Pokazuje, że nikczemność i degeneracja lewicy posunęła się tak daleko, że brana jest pod uwagę jako partner nawet przez Jarosława Kaczyńskiego. Bo przecież Kamiński nie wypowiedział swoich uwag, ot tak, bez zastanowienia…

Azrael

Koniec polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego

Znamy wyniki pierwszej rundy wyborów prezydenckich na Ukrainie, które dały bardzo wyraźną, ponad 10-punktową przewagę lidera Partii Regionów, Wiktora Janukowycza nad Julią Tymoszenko. Ubiegający się o reelekcję przyjaciel Lecha Kaczyńskiego, Wiktor Juszczenko uplasował się na piątym miejscu, z poparciem niewiele ponad 5%. Wygląda na to, że Janukowycz w drugiej rundzie wygra z obecną premier i zostanie prezydentem Ukrainy na następne 5 lat. Ponieważ w praktyce ukraińskiej pozycja prezydenta jest mocniejsza, niż w Polsce, prawdopodobnie zostanie rozwiązany wkrótce parlament i rozpisane zostaną przedterminowe wybory. To może oznaczać, że Janukowycz przejmie pełnię władzy u naszego wschodniego sąsiada.

„Niebiescy” Janukowycza, w przeciwieństwie do „pomarańczowych” zachowali jedność i homogeniczność postaw politycznych. Wbrew obiegowym opiniom nie jest to partia Moskwy, kojarzona z zakulisowymi wpływami Rosji. To raczej Julię Tymoszenko oskarżano o uleganie wpływom Kremla, szukano jej powiązań nieformalnych z rosyjskimi sferami biznesowymi i siłami specjalnymi. Janukowycz to przede wszystkim polityk związany ze sferami biznesu, oligarchów, którzy wcale niezbyt chętnie widzieliby zwiększenie rosyjskich wpływów na Ukrainie. I patrząc z zewnątrz, Janukowycz jest politykiem autonomicznym, któremu na pewno będzie zależało na utrzymaniu integralności terytorialnej Ukrainy, ale jednocześnie na zrównoważeniu jej pozycji wobec Rosji i reszty Europy. Już wiemy, że priorytetem dla niego będzie wejście do Unii Europejskiej, ale niekoniecznie do NATO. I jest to całkowicie zrozumiałe, biorąc pod uwagę obecność na Krymie floty rosyjskiej, a także znacznej rosyjskiej mniejszości.

Continue Reading →