
Prokuratura warszawska postawiła szefowi Stronnictwa Demokratycznego, Pawłowi Piskorskiemu zarzut karny posługiwania się sfałszowanym dokumentem. Nie dokumentem, ale jego kopią. Kopią, z której grafolog, biegły sądowy wyczytał, że znajduje się na niej sfałszowany podpis. Czwarty biegły, poprzednich trzech tego nie stwierdziło. Zarzut postawiono po 12 latach od sporządzenia umowy (fałszywki?) pomiędzy Pawłem Piskorskim, a antykwariuszem, na sprzedaż antyków (w tym polerowanych angielskich lasek…).
Zarzut postawiła prokuratura, niezależna (sic!), pozostająca pod nadzorem prokuratora generalnego, będącego nominantem partii rządzącej, Platformy Obywatelskiej. Szef tej partii będzie prawdopodobnie kandydował w wyborach prezydenckich w tym roku, a oskarżony Piskorski stoi na czele partii, która jest zapleczem politycznym i organizacyjnym niegdyś partnera kandydata partii rządzącej, a obecnie rywala, dr Andrzeja Olechowskiego. Także inkryminowany Paweł Piskorski był nie onegdaj bliskim współpracownikiem Donalda Tuska.
Tyle opisanie sprawy, pokazującej, jak rządząca partia i podległe jej służby gorliwie i bezstronnie zajmują się ściganiem przestępców, nie oglądając się na nic. Etos walki z przestępczością i korupcją jest wielce godny pochwały i zachwytu… ale…
Paweł Piskorski wrócił do polityki krajowej rok temu. Immunitetem nie był objęty już dawno, a nawet jeżeli by był, to zapewne by się go zrzekł, gdyby mu postawiono zarzuty. Jednak do czasu, kiedy nie zaangażował się politycznie, najpierw w odbudowę SD, później w kampanię A. Olechowskiego, organy państwa nim się nie interesowały. Wcześniej, kiedy rządziły SLD i PiS, również Piskorski mógł chodzić swobodnie nie gnębiony nalotami CBA, czy wezwaniami do prokuratury. Więcej – organy administracji i finansów państwa, a nawet NSA uznały, że Piskorskiemu i jego działaniom finansowym nie można nic zarzucić. Jeżeli nawet były jakieś przesłanki popełnienia czynów niezgodnych z prawem, to albo się one już przedawniły albo nie zostały podjęte żadne działania w celu ich wyjaśnienia. Wszystkie te sprawy, łącznie z wyjątkowym szczęściem Piskorskiego w kasynie zostały, jak się wydawało, zamknięte.
Jak już pisałem niedawno, po wizycie w domu Piskorskiego silnej ekipy z CBA, bronić go nie zamierzam, ponieważ nie jest on kryształowym politykiem. Ciążą na nim podejrzenia, że jego działalność polityczna i publiczna miała drugi tor, biznesowy, nie zawsze albo nawet nigdy za bardzo prosty i przejrzysty. Sprawy różnego rodzaju transakcji i operacji finansowych ciągną się za nim od lat 90. ubiegłego wieku. Także w czasie kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy, mówiło się o co najmniej niejasnych sprawach związanych z przetargami. Układ warszawski i afera mostowa to dwa tego rodzaju elementy. Potem doszły jeszcze sprawy niejasnych transakcji zakupów lasów w zachodniopomorskim i dopłat unijnych. Ale działania prokuratury mają ewidentnie wymiar polityczny. I Donald Tusk nie uniknie porównania zaistniałej sytuacji ze sprawą prowokacji, jaką tandem Brochwicz/Miodowicz sprokurował za pomocą pani Jaruckiej wobec Włodzimierza Cimoszewicza w trakcie poprzedniej walki wyborczej z roku 2005. Tamte działania i zbieżność sytuacji będą się ciągnęły za Donaldem Tuskiem, ponieważ jest to odbierane jednoznacznie, jako jego atak na Andrzeja Olechowskiego.
Olechowski zrezygnował z usług Pawła Piskorskiego, jako swojego szefa sztabu. Ale nie może i nie powinien rezygnować ze współpracy ze Stronnictwem Demokratycznym. Tak jak słusznie zauważono – Donald Tusk zrzucił ze swej platformy wyborczej Grzegorza Schetynę, Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego, ale nie myśli przecież o starcie jako kandydat niezależny… Dlatego też najrozsądniejszym rozwiązaniem by było powołanie już w tej chwili oficjalnego sztabu wyborczego, na czele którego stanąłby wiceszef SD, Bogdan Lis. Paweł Piskorski musi się niestety usnąć w cień, przyjmując rolę doradcy.
Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej” w komentarzu profetycznie stwierdza, że sprawa działań prokuratury wobec Piskorskiego kończy również kampanię Olechowskiego, ponieważ tylko tandem obu polityków dawał mu szanse na osiągnięcie dobrego wyniku w wyborach prezydenckich. Nie wydaje się, aby ta prognoza była słuszna. Patrząc na badania sondażowe, Olechowski z reguły plasował się na 3-4 miejscu, z poparciem rzędu 8 do 13%. SD w rankingach wyborczych była notowana w granicach błędu statystycznego. Likwidacja tego duumwiratu nie osłabia Olechowskiego, ale otwiera przed nim nowe możliwości.
Andrzej Olechowski nie powiedział ostatniego słowa. Donald Tusk również. Jego ludzie, zajmujący się oficjalnym modelowaniem kampanii – także mają plany.
Pozostaje jednak otwarte pytanie, w kontekście działań prokuratury wobec Pawła Piskorskiego, a przede wszystkim prac komisji hazardowej – co jeszcze może wypłynąć na powierzchnię życia politycznego? I czy Mariusz Kamiński wyszedł z CBA z pustymi rękami?
A może Grzegorz Schetyna coś ma w zanadrzu…? Dla podtrzymania standardów?
—————
Materiał opublikowany na portalu MojeOpinie.pl





Standardy… w polskiej polityce. Przepraszam, a co to je i czym się to je? Ubaw po pachy. Przepraszam, czemu tu jeszcze nie biją? Mam wrażenie, że polska scena polityczna zamieniła się w ring, na którym tylko Pietrzykowski z Kulejem grają fer.
Po zmajstrowanej aferze z Jarucką Tusk stracił głosy elektoratu Włodzimierza Cimoszewicza, który inaczej w drugiej turze to zapewne jego by poparł. W rezultacie ci wyborcy nie głosowali albo głosowali przeciw Tuskowi, co kosztowało go – moim zdaniem – stanowisko prezydenta. Znów próbuje sobie strzelić w stopę?
Ciekawe jakie służby miały haki na tego czwartego który im tak pięknie potwierdził. Widać, że Brochwicz i Miodowicz nie próżnują ciekawe czy jeżeli jak stawia hipotezę gospodarz szefem sztabu będzie Lis to co na niego wyciągną może podsuną mu panienkę z kokainą, lub czymś innym do łóżka albo nagle ukażą się zdjęcia Lisa molestującego jakąś 13 latkę a może wyciągną mu jakiś papierek że współpracowałz jakąś służbą a jak to nie pomoże to od czego są służby spreparuje się odpowiednie wyniki i nagle okaże się że Tusk wygra 98% głosów. Jak widać PIS i PO niczym się nie różnią te same metody czyli iść po trupach i ulegle wypełniać rozkazy z Waszyngtonu. Nie dziwię się też temu wprowadzeniu Amerykanów do Mrągowa w razie jakiegoś sprzeciwu zawsze będą mogli wezwać więcej żołdaków z Blackwater albo faszystów z Redwatch, żeby zlikwidowali przeciwników politycznych
Teraz już jasne dlaczego PO zamiast zlikwidować CBA wstawiła tam „swoich”.
Dopiero po „odzyskaniu” IPN będzie się działo.
Piskorski to jest przykład dobrych standardów … obśmiałam się trochę … nie za dużo bo mnie Piskorski mało śmieszy … widzę, że Azrael jak inni dziennikarze „śledczy” snuje opowiadania bez znajomości materiału dowodowego … w ten sposób nigdy nie będzie dobrego czasu by Piskorski opowiedział za swoje kombinacje …
Myślę, trzeba wrócić do tradycji Dziadów! … albo „odzyskać Himilsbaha – Monidło Przepychanka – to byłby trafny tytuł!
Żal ściska to i owo – tak na ludowo!
Pozdrowienia dla wszystkich!
Paweł Piskorski należy do kategorii „króliczków”, których gonienie jest nieodłączną cechą kilku ostatnich kampanii wyborczych. Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy skierował około 200 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez Piskorskiego i jego ludzi. Z tego co mi wiadomo prokuratura nie skierowała ani jednego aktu oskarżenia do sądu. Nawet za dyktatury PiS-u. Piskorski jest taki sprytny czy niewinny ?
Sprawa moskiewskiej pożyczki zapewne wróci, jeżeli tylko Szmajdziński( czy ktokolwiek inny z SLD) zagrozi na poważnie Tuskowi czy Lechowi K.
Andrzej Olechowski nie jest w stanie zagrozić poważnie Tuskowi czy Leckowi K., gdyż jest już wypalony i pozbawiony determinacji w dążeniu do zwycięstwa. Atak na Piskorskiego należy więc raczej traktować jako ostrzeżenie dla innych potencjalnych kandydatów. Nie wiem tylko, kto to ostrzeżenie wysłał.
Bez przesady z tym Piskorskim. Ewidentne przewały i spontaniczny oscylujący na granicy cudu dorobek antykwaryczny powinien być przykładowo i dogłębnie zbadany aż do końca. Czas i miejsce akcji jest oczywiście zsynchronizowane z kalendarzem politycznym i obdziera z jakichkolwiek złudzeń pojęcie bezstronności i apolityczności służb śledczych i prokuratorskich (czy było kiedyś inaczej?). Dla mnie sprawa Piskorskiego powinna być wyskrobana do żywej blachy bez względu na jej efekt końcowy. Jak widać nie tylko za Tuska się cuda zdarzają, choć ten ostatni przez pryzmat Piskorskiego pokazał swoją „klasę” polityczną. Pozdrawiam życząc sobie i Wam wszystkich takich wygranych w kasynie i znajomości z fajnymi właścicielami antykwariatów.
p.s. a co z tunelem wzdłuż Wisły? Ostatnio rodzina zza Odry zażyczyła sobie przejażdżki tym tunelem….nie wiem czemu?:-)
Bonk. Tunel wzdłuż Wisły okazał się bardzo intratną inwestycją dla Warszawy. Wartość odzyskanego dostępu do rzeki przerosła wielokrotnie wartość tego tylko pozornie nielogicznego przedsięwzięcia. Niebawem w tym miejscu zostanie zakończone Centrum Kopernika, które w naturalny sposób przedłuży warszawski BUW. Wybrzeże nad Wisłą wreszcie ożyje i zacznie przynosić miastu pokaźne dochody. To właśnie jedno z osiągnięć Piskorskiego, który – moim zdaniem – okazał się jedynym prezydentem Warszawy, po którym zostały istotne inwestycje infrastrukturalne ostatniego 20 lecia: Trasa Siekierkowska, Most Świętokrzyski i kilka innych rzeczy. Lech Kaczyński rozwalił świetnie działającą machinę inwestycyjną, rozpędził zespoły i zastąpił ludzi BMW z prowincji: Suwałk, Skierniewic, generalnie z głębokiego Podlasia. Do dzisiaj – mimo wysiłków Hanny Gronkiewicz-Waltz – nie udało się nadrobić utraconego czasu.
ciekawe, czy gdyby US czy jakiś inny urząd państwowy żadał ode mnie faktury to czy zadowoliłby sie kopia czy też żądałby orginału? Ciekawe, czy jak by jakis cwaniak chciał coś sfałszować wiedząc, że kopia jest niewiele warta w świetle dowodowym to czy by trzymał orginał?
Piskorski, to tylko marny okruch tego, co sie w istocie dzieje na szczytach. Nadzwyczajny jest jednak talent wspolczensych mediow w Polsce rodzmuchiwania spraw i robienia z igly widly.Moim zdaniem na naduzycia prawne jest jedynym lekarstwem zdecyodowane dzialanie wymirau sprawiedliwosci, natomiast lawy poselskie powinny byc zdecydowaniem wyczyszczanie z tego i temu podobnych osobnikow. wiecej na ten temat dyskusji byc nie powinno, bowiem to jest tak oczywiste jak 2×2=4.
To kolejny przyklad do tego , o czym stale pisze i mowie, ze Sejm I Senat jest zbyt liczny osobowo w Polsce i powinien byc mniejszy prawie o polowe, a wowczas wybor i selekcja kandydatow na Posla bylaby bardziej wnikliwa, z nwykorztsaniem sluzb specjalnych – tak jak sie to robi w bcywilizowanych krajach.
Roman56PL
Wymiar sprawiedliwości niczym nie różni się od reszty społeczeństwa, a wręcz przeciwnie. I dlatego jest jak jest. I tak pozostanie, gdyż takie rozwiązanie jest społecznie akceptowane.
To, że Piskorski powinien być rozliczony „do żywej blachy”, i to już dawno, nie podlega dyskusji. Natomiast skok aktywności organów akurat teraz przypomina czarne dni pisorządów – wręcz zastanawiam się, czy to nie ich opcja podłożyła Tuskowi tę świnię…