
Polityka zagraniczna nie jest tym, co polskie elity łączy i każe im zawierać konsensus ponad podziałami wewnętrznymi. Dzieje się tak od kilku lat, od momentu, kiedy rząd Jarosława Kaczyńskiego i PiS zapragnął włączyć politykę zagraniczną w ramy polityki historycznej. A nic nie działa tak źle na pragmatyzm polityczny, niż ideologia.
Nasi wschodni sąsiedzi, Rosjanie, też oprócz czystej dyplomacji stosują różne metody politycznego oddziaływania na swoich zagranicznych partnerów. Nie od dziś wiadomo, że Rosja, pragnąc przynajmniej w części odbudować swoją mocarstwową pozycję, stosuje różne narzędzia – szantaż energetyczny, siłę bezpośrednią, czasem prowokację, czy działania szpiegowskie. Nie przez przypadek polsko – rosyjska umowa gazowa została przez PGNiG i rosyjski Gazprom uzgodniona, ale zostanie zawarta jako umowa państwowa.
Premier Rosji Władimir Putin zaprosił polskiego premiera do Katynia, na terytorium swojego kraju, aby obaj wspólnie, w imieniu swoich narodów złożyli hołd pomordowanym polskim oficerom wojska i policji. To więcej niż krok naprzód w relacjach z Rosją, to krok ku uznaniu za prawdę polityczną przez stronę rosyjską, że za zbrodnię odpowiadają Rosjanie.
Nie należy liczyć jednak na to, czego się domaga w Polsce część środowisk politycznych i kombatanckich, że Rosjanie zgodzą się kiedykolwiek na uznanie zbrodni w Katyniu, Miednoje i Charkowie za ludobójstwo. To oznaczałoby ukorzenie się państwa rosyjskiego i być może poważne reperkusje prawne. Na to Kreml nie może sobie pozwolić. Ale gest pojednania, jaki zaproponował Władimir Putin, nie może zostać odrzucony. Dobrze by było, aby również Polacy pamiętali, a Donald Tusk o tym w Katyniu przypomniał, że polskie ofiary stalinizmu są tylko cząstką zbrodni popełnionych na narodzie rosyjskim. To będzie pojednanie także na gruncie etycznym.





Najnowsze komentarze