
Bardzo często, praktycznie każdego dnia dziękuję Panu B., a przede wszystkim jednak sobie, że udało mi się w życiu nie ulec pokusom chodzenia w stadzie i z prądem dziejowym. Uchroniłem się przed nagabywaniem pezetpeerowskich naganiaczy, z daleka trzymałem się od „S”, a pracę społeczną w organizacjach studenckich wypełniałem sumiennie, dla… własnych korzyści. Wygodnictwo, koniunkturalizm? Oczywiście, ale przede wszystkim zawsze zdrowy dystans. Nawet pani oficer SB stwierdziła, że woli kawę ze mną bez zobowiązań, niż z przymusu służbowego…
Ten dystans wielokrotnie pozwolił nad przechodzeniem do porządku dziennego nad sprawami, co do których moraliści MUSZĄ mieć, z racji doświadczeń, a jeszcze częściej doktryny moralnej, wątpliwości.
Ryszard Kapuściński jest moim ulubionym dziennikarzem, reportażystą – dlatego, że to co pisał, jest nie tylko zapisem widoku i sytuacji, jakie się przed jego oczyma rozgrywały, ale jest on również dogłębnym obserwatorem zjawisk społecznych, politycznych i kreacjonistą świadomości. Nie cenię go tylko za to, co widział, ale jak widział, jak opisywał i jak potrafił to filtrować. Jego kunszt został doceniony na całym Świecie, w Polsce, jak zwykle to u nas bywa – najmniej.
Media podały, że na dniach ma się ukazać książka Artura Domosławskiego, wybitnego dziennikarza, reportażysty i człowieka o równie wnikliwym spojrzeniu, co Kapuściński, o słabszym piórze i ułomnej wrażliwości, ale jednak w pewnym sensie spadkobiercy wielkiego pisarza i podróżnika. Książka „Kapuściński non fiction” jest biografią , zawierającą informacje, już zresztą upublicznione po śmierci pisarza, że był on w pewnym okresie czasu zarejestrowany jako współpracownik SB i nawet pisał raporty o osobach, z którym spotykał się za granicą. Czy przyjmował za to gratyfikację – nie wiadomo, ale zapewne ta współpraca (uzgodniona z jego ówczesnym pracodawcą, PAP-em) pozwoliła mu na bezproblemowe uzyskanie paszportu i praktycznie nieskrępowane wyjazdy. Materiały te zostały Domosławskiemu udostępnione przez IPN. Co jest w tych materiałach – dowiemy się z książki. Dowiemy się również, jak je potraktował i jak podszedł do swego poprzednika Artur Domosławski. To będzie test nie dla Kapuścińskiego – tylko właśnie dla autora jego biografii.
Wdowa po Ryszardzie Kapuścińskim chce, zakazem sądowym, nie dopuścić do publikacji książki. Wydaje mi się to, PRZED poznaniem tego zapisu życia jej męża, poczynionego przez Domosławskiego, działaniem nielogicznym. Tak, właśnie nielogicznym. Kapuściński potrafił i chciał nie tylko obserwować, oglądać i komentować rzeczywistość, ale również w nią wniknąć. Jego nie interesował kształt rzeczywistości, jej obraz, ale i wnętrze. Dlatego też dla jego pamięci warto również poznać, co i dlaczego musiał poświęcić tu, w Polsce, dla osiągnięcia sukcesu i spełnienia w swoim pisaniu.
To, że Kapuściński, przez większość swojego życia człowiek raczej lewicy, poszedł w pewnym okresie czasu na kompromis z SB, zapewne mu ciążyło. Nie był to jednak kompromis tak daleki, jaki był choćby udziałem profesora Aleksandra Wolszczana, którego lobby lustracyjne praktycznie wygnało z Polski. Profesor Wolszczan, przyjmując układ z SB, dokonał przed laty świadomego, racjonalnego wyboru, stwierdził, że jest to cena, jaką musi i może zapłacić za niezależność naukową. Podobnie uczynił Ryszard Kapuściński. I ocena postawy zarówno profesora Wolszczana, jak i Kapuścińskiego, jest problemem oceniających – a nie ich samych, lub ich rodzin. To dla tych, dla których lustracja jest istotą rozliczeń z przeszłością, istnieje sprawa. Dla tych, dla których liczy się praca, dokonania, oblicze polskiego dziennikarstwa, pozycja Polski – sprawa nie ma znaczenia.
Ciekawe, czy polscy moralni lustratorzy też nie przepuścili by takim ludziom, jak Heidegger, Bohr, czy nawet Św. Paweł… przecież każdy z nich miał “za uszami” takie, lub inne przewiny.
Azrael
—————-
Materiał opublikowany na portalu Moje Opinie




Myślę że w desperacji walki o stołki nasi politycy z rozpędu mogą opublikować haki na każdego, to po prostu polska wersja zgadywanki „The weakest link”… szkoda, że gospodarz naszej wersji programu nie ma tego samego czaru jak Ann Robinson i szkoda, że u nas każdy w końcu pójdzie z niczym…
Serdecznie pozdrawiam…
Kapuściński największym reportażystą jest i żaden IPN mu tego nie odbierze. A jeśli Polacy zechcą opluwać największych spośród nich, niech nie zdziwią się potem zdziwieniu świata.
A czy IPN chciał mu coś odbierać? Inaczej zapytam – powinni te dokumenty wrzucić?
Nie obchodza mnie zwiazki Kapuscinskiego z SB. Przyszlo mu (i wielu innym z nas) zyc w parszywym czasie. Ja dziekuje Kapuscinskiemu za to, co dal. Za Wojne Futbolowa i Szachin Szacha, za Cesarza i Imperium, za Lapidaria i Kirgiza, co schodzil z konia i za wiele innych, niezwyklych ksiazek.
Nie wiem, co za uszami mieli Heidegger i Bohr ale przykład Św. Pawła wydaje mi się być bardzo nietrafiony.
KK podaje się Św. Pawła jako przykład nawrócenia ale jego ‘przypadek’ bardzo się różni od ‘przypadków lustracyjnych’.
Św. Szczepan (i rola przyszłego Św. Pawła w jego męczeńśtwie) przywoływany jest co roku, 26 grudnia.
Nie tłumaczy się go tym,, że ‘wszyscy tak robili’, ‘takie były czasy’, ‘nie zrobił tak naprawdę nikomu krzywdy’.
Co zaś do naszej lustracji, jakoś tak się okazywało, że osoby krytykujące lustrację okazywały się być uwikłane w jakieś układy z SB.
Nawiązanie do św. Pawła jak najbardziej zasadne. Ja również się kiedyś zdenerwowałem lustracyjnym gównojadztwem i dokonałem dla dowcipu lustracji św. Pawła wg. schematu IPN-u. Nagle ci sami ludzie, którzy byli bezkompromisowo gotowi nękać Kapuścińskiego, Szymborską, Baumana i Szczypiorskiego, zaczęli domagać się zupełnie innego podejścia do Paulusa aka Szaweł. Prawo do ekspiacji jest natury uznaniowej w naszej ojczyźnie. Dało mi to do myślenia.
Szczegóły tu: http://pytania.wordpress.com/2009/02/23/hagiografia-swiety-stefan/
Polecam szczególnie dyskusję. Potrafimy być durnym narodkiem.
Bidulstwo umysłowe, ot co. Ogólne bidulstwo. Haki, s*aki, tombaki… polskie elity! PiS! PO! SLD! – przecież to Ci sami ludzie w różnych konfiguracjach… Wy się dajecie wrabiać w dyskusje nad czym? nad kim? – skupcie się raczej nad tym, aby do tego szajsu nie dołączyć, aby i Was nie zmiotła rewolucja. Bo to całe draństwo pójdzie niebawem z dymem. Bądźcie pewni. Bastylia padła, a carska „Szkółka Maryjna” (przebudowana na polskie sejmisko przy Wiejskiej) miałaby przetrwać kres powszechnej cierpliwości? PO? A co to za dziady? PiS? SLD? – wśród 560 osłób (sejm+senat), góra 10% ma jawne majątki, i dane osobowe. Reszta ściemnia. Kto ściemnia? Ten, kto ma brudne łapki… A Wy tutaj rzucacie się na PiSa, jakby PO czy SLD, czy pseudochłopy z PSLu były więcej warte… Panie i Panowie! skupcie się na pracy organicznej, nie traćcie czasu na ple-ple-ple. Szykujcie broń, kamienie, edukujcie swoich. A nie takie gonienie w piętkę; szkoda NA NICH czasu!! pozdrawiam
Dariusz Bojda, facebook
(tego komentarza NIE dopuściła WEWNĘTRZNA CENZURA facebook’owego „zrobimy wszystko, aby PiS nie wrócił już do władzy”.. – a nie mówiłem? przygania kocioł garnkowi
Jezter, w układy z SB uwikłani byli wszyscy z tamtych czasów. Wszyscy byli na celowniku. Jedni jako współpracownicy, inni jako odmawiajacy współpracy (ale fakt ten został w aktach zarejestrowany), jeszcze inni – jako kandydaci do rozmów o współpracy. Twoje rozumowanie biegnie torem Kaczyńskiego (kto nie jest z nami – ten przeciwko nam): kto protestuje – ten winien.
Jezter. IPN powinien być zlikwidowany a jego archiwa przekazane do Archiwum Akt Dawnych i udostępnione bez ograniczeń wszystkim na zasadzie dostępu do informacji jawnej. „Naukowcy” z IPN – zamiast pasożytować na naszych podatkach – niech się zajmą czymś pożytecznym jak reszta społeczeństwa zmuszona do codziennego borykania się z polską egzystencją. A Kapuściński pozostanie wielki bez względu na gównożerstwo wszystkowiedzących naukawców. Kasę, którą IPN wyjada, można by z powodzeniem przeznaczyć na leczenie chorych na raka, wspieranie rodzin zastępczych, umożliwianie bezdomnym powrotu do normalnego życia i całe mnóstwo innych niezmiernie potrzebnych i pożytecznych rzeczy.
nią i łajdakiem można być w każdym systemie – co widać i słychać – a brak dosieu w papierach SB niczego nie dowodzi. Prof. Wolszczana wygoniły z Polski zarówno miernoty naukowe jak i gazeciarze ( zwą się oni dziennikarzami), którzy lepiej niż za komuny uprawiają especką propagandę ipn ( na nazwę z duzej litery ta jednostka organizacyjna nie zasługuje). Wdowa po Wielkim Panu Kapuścińskiem nie powinna sprzeciwiać się publikacji. Tym, którzy rozumieją złożoność każego jestestwa, książka ta może dać przyczynek do kolejnej reflekcji. Pozostałymi nie warto się przejmować i tak następnego dnia rzucą się na kolejną bardziej czy mniej wymyśloną „egzekucję”. Dariusz nie rozpoznaje, że to właśnie PIS na skalę nawet dla Polaków niespotykaną rozpoczął po komunie kolejną turę rozprawiania się z polskim dorobkiem. Taka po prostu Misja Specjalna.
Chciałam napisać „świnią i łajdakiem” ale coś mi zjadło.
Niewątpliwie, pójście na współpracę z SB było swego rodzaju paktem z diabłem. Dla mnie roztrzygającym elementem przy ocenie takiej czy innej osoby jest to, czy szkodziła on innym swoimi raportami czy też nie. Jeśli czyniła szkodę to opinia jest jednoznaczna – wyrządziła zło.
Ale jeśli dla paszportu podpisała i pisywała raporty, w których udawało się pisać o wszystkim i o niczym, nie szkodząc przy tym żadnym konkretnym osobom, to ocena jest tylko kwestią naszego pryncypialnego stanowiska wobec życia i nie daje się jednoznacznie uzasadnić (np. zależy od indywidualnej odpowiedzi na pytanie czy współpraca z komunistami czy nazistami daje się w pewnych sytuacjach usprawiedliwić czy nie).
To, że Domosławski napisał biografię Kapuścińskiego nie jest ani złe, ani godne nagany. To, że IPN się ślini i gorliwie dostarcza – już bardziej. Najsmutniejsze jednak w tym wszystkim jest podniecenie pętaków cieszących się na kolejną egzekucję. Redukowanie Kapuścińskiego do epizodów jego (nieuniknionych, jak sądzę) kontaktów z PRLowskimi służbami i ocenianie jego dorobku przez pryzmat tych kontaktów jest żałosnym i pozbawionym logiki okaleczaniem naszego wspólnego dziedzictwa. To jest pętactwo zaślepionych nienawiścią do minionej rzeczywistości, której ani nie przeżyli, ani nie rozumieją.
@ All
Jak wiecie zapewne, piszę też w Studio Opinii, byłem dziś na spotkaniu redakcyjnym, rozmawialiśmy na temat książki, są tam osoby znające RK dobrze. Wiele się dowiedziałem, myślę, że jutro napiszę jeszcze na ten temat, tym bardziej, że pojawił się artykuł opisujący książkę, aututorstwa Kożińskiego (Polska The Times), dość obrzydliwy.
Książka powinna jednak się ukazać, a pełna dyskusja – po jej przeczytaniu..
Azrael
Na czym polegało „poświęcenie” Kapuścińskiego we współpracy z polskim wywiadem.
Skąd pewność że było to z jego strony poświęcenie a nie świadomy wybór.
Jakie szkody wyrządził autorytarnym reżimom w krajach III świata do których był wysyłany służbowo przez PAP jako szpieg-korespondent.
Proszę o poważne odpowiedzi na te pytania.
Być może napiszę jeszcze o RK, tam będzie część nurtujących Ciebie informacji. Czy wiesz, co to był biuletyn specjalny?
Zgadzam się, Kapuścińskiemu żadne materiały nie zaszkodzą jest jednym z największych polskich dziennikarzy a ci obecni mogą mu tylko za przeproszeniem całować w rękę mogą mu tu podskoczyć podobnie jak politrucy z IPN.
Ludzie. Nie splycajmy. To nei jest kolejna ksiazka z cyklu „IPN Cieciom”! Poczytajcie ponizszy wywiad z autorem a dowiecie sie o co chodzi:
http://wyborcza.pl/1,76842,7485872,Kapuscinski_nieprzemyslany.html
Ja czekam na ta ksiazke z niecierpliwoscia, gdyz wielkim fanem Kapuscinskiego jestem
Pozdro zza morz i rzek
Rzepa po 2 latach odkryła, że:
http://fakty.interia.pl/polska/news/po-szkoleniu-w-kgb-chroni-nasze-rezerwy-gazu,1440824
czyli poznamy teraz życiorysy wszystkich złych ludzi …
http://wo.blox.pl/2010/02/Domoslawski-o-Kapuscinskim.html
Znakomita recenzja książki.
Polecam.
Super artykul, dzieki!
dobre artykuły, to musi być ciekawe