Zapiski zza Atlantyku – 11. marca

l

„The Hurt Locker”

Film „The Hurt Locker” zdominował Oskary. Nie „Avatar”, ani film o zwalnianiu ludzi, czy o czarnym chłopaku, który dostaje szanse w życiu nie wygrał z filmem o żołnierzach w Iraku. „The Hurt Locker” dostał najwięcej nagród, a Kathryn Bigelow, jako pierwsza kobieta reżyser otrzymała nagrodę Akademii.

Scenariusz do filmu został napisany przez Marka Boala, który przebywał w Iraku i postanowił zrobić film fabularny przypominający dokument. Film jest wstrząsający. Wychodząc z kina po obejrzeniu ma się wrażenie, że ten cały pył po wybuchu oblepia i zostaje, przypominając, że jest to codzienność ludności żyjącej w Iraku, oraz tych, którzy zostali wysłani aby ich bronic i walczyć z terrorystami. Nie jest historia grupy lub jednego żołnierza, jest to raczej historia serii wydarzeń w ich życiu, kiedy to każdego dnia ryzykują życie na ulicach Bagdadu rozbrajając bomby. Żołnierze w Iraku są zestresowani, bez odpowiedniego sprzętu, bez wystarczająco dużej ilości żołnierzy na tak duży teren i przede wszystkim myślący, jak przetrwać kolejny dzień i nie zginąć. Do dzisiaj ulice Iraku wybuchają od zdetonowanych bomb zabijających mieszkańców miasta oraz żołnierzy, którzy odbudowują Irak. Rozbrajanie bomb to niebezpieczna gra, w której można stracić życie w przeciągu sekundy.

„The Hurt Locker” nie został dobrze przyjęty przez żołnierzy-weteranow, którzy uważają, że film nie jest zgodny z prawdą. Ich prawda jest bardziej okrutna i przerażająca. Film jest filmem, zrobionym aby opowiedzieć historię, ale w taki sposób, żeby przyciągnąć widzów. Dla tych, którzy ryzykowali i nadal ryzykują życie, każda próba opowiedzenia ich historii nie jest wiarygodna. Bo trzeba przeżyć, aby zrozumieć. Z ich perspektywy film, jest Hollywoodzką fantazją, która mija się z krwawą i okrutną rzeczywistością na ulicach Iraku. Dla tych, którzy byli na Bliskim Wschodzie, Irak był rzeczywistością, a wybuchy czymś, co mogło ich pozbawić życia, uszkodzić mózg lub pozbawić nogi czy ręki. Ich rzeczywistość to nie żołnierz bohater, to po prostu żołnierz wykonujący swoją pracę, który pragnie przeżyć i wrócić do domu. Dla nich główny bohater, który zachowuje się jak kamikaze jest nierealny. To co robi jeden żołnierz, może zadecydować o życiu wielu. Tego typu zachowanie w prawdziwych realiach byłoby niebezpieczne. Nikt w Iraku nie ryzykuje życia swoich kolegów.

Ale tego typu filmy są ważne. Poprzez dokument, oraz film fabularny, wielu ludzi po raz pierwszy dowiaduje o realiach żołnierzy, którzy ryzykują życie każdego dnia. Mimo, że dokument jest rzeczywisty, nie zawsze działa tak bardzo na przeciętnych obywateli jak film fabularny. Jakby prawdziwe życie i prawdziwy ból i śmierć nie wystarczyło, aby widz zrozumiał rozmiar bólu czy tragedii. Trzeba to urozmaicić, dodać kolorów, tak aby widz mógł utożsamić się z bohaterem. Jakby dokument ukazujący śmierć oraz nadzieje ludzi, że ktoś im pomoże, nie wystarczył. Boal, który napisał scenariusz wie, że są to niedoskonałości filmu, zresztą jak prawie każdego. W 2004 roku przebywając w Iraku z grupą żołnierzy odpowiedzialnych za rozbrajanie bomb, żył z nimi i był świadkiem tragedii ulic Iraku. Jego raporty na temat sytuacji żołnierzy były miedzy innymi podstawą do scenariusza filmu pt. „In the Valley of Elah”, filmu o weteranie, który po powrocie z Iraku zostaje zamordowany. Zapytany o niedociągnięcia w filmie, odpowiedział, że jego celem było ukazanie okrutnej rzeczywistości żołnierza w krytycznych sytuacjach, tak aby ludzie przeżywając film i utożsamiający się z bohaterem, zdali sobie sprawę, że każdego dnia wojna, której początek był oparty na kłamstwie, zabiera życie wielu niewinnych ludzi, nie tylko żołnierzy, ale przede wszystkim ludności cywilnej, która jest główną ofiarą tego konfliktu. „The Hurt Locker” jest obrazem o kształtowaniu się charakteru w ekstremalnych warunkach, które zmieniają osobę, tworzą nowa istotę, dla której już nigdy nic nie będzie takie jak przedtem. Wielu dziennikarzy tak jak Boal przebywa w Iraku z żołnierzami. Jedna z nich była Kelly Kennedy, która napisała ksiazke pt. „ They Fought for each other: The Triumph and Tragedy of the Hardest Hit Unit in Iraq”, o batalionie, który miał najwięcej ofiar w Iraku. USA nie było przygotowane na tak długą wojnę, z tak dużą ilością ofiar, oraz powracających kalek z urazami nie tylko cielesnymi, ale przede wszystkim skazą psychiczną, która spowodowała, że wielu targnęło się na życie. Raporty dziennikarzy rzadko wspominają pozytywne wydarzenia w Iraku. A przecież żołnierze pomagają budować szkoły, bronią ludności cywilnej i dzielą się tym, co mają. Wiadomości, ilu żołnierzy zginęło i w jaki sposób, dominują.

W 2011 roku Amerykanie mają wycofać wojska z Iraku. Wielu Irakijczyków nie może się doczekać tego momentu, ale również wielu obawia się tego, co nastąpi. Żołnierzom, oraz ich rodzinom należy się szacunek oraz pomoc. Niestety wielu o tym zapomina.

Wigg


6 Thoughts on “Zapiski zza Atlantyku – 11. marca

  1. Mad Dog on 11/03/2010 at 10:23 said:

    W takim razie polecam Ci „Bitwę o Irak”- to jest dopiero kino!

  2. Twoje refleksje pokrywają się tematycznie z „aferą” wokół Kapuścińskiego i metod jego pracy: zarzutami o koloryzowanie reportaży. I dobrze, że też zauważasz, że „Mimo, że dokument jest rzeczywisty, nie zawsze działa tak bardzo na przeciętnych obywateli jak film fabularny. Jakby prawdziwe życie i prawdziwy ból i śmierć nie wystarczyło, aby widz zrozumiał rozmiar bólu czy tragedii”.

  3. Roman56PL on 11/03/2010 at 13:01 said:

    Nagrodzony film jest kolejnym Hollywoodzkim dzieckiem lukrowania tego co smierdzi, koloryzowania tego, co szare i wynoszenia ponadprzecietnosc amerykanskich HERO!.
    Ogladalem ten film niemal w 3 miesiace po mojej wizycie w Pakistanie i mojej bytnosci w Iraku prawie rok temu. Fabula byc moze zblizona do prawdy ale dosc daleka od realnosci. Dla kogos,oczekujacego filmu z dreszczykiem, jest to cos ciekawego. Dla kogos, kto patrzy na fabule filmu poprzez poryzmat weryfikacji z rzeczywistoscia , nie widze ten film w kategoriach filmow godnych OSCARA. ale czy dzis ten OSCAR nie stracil na wartosci tak jak Nagroda NOBLA?
    Widzialem ciekawsze filmy, godne OSCARA, ale chyba cos i ktos stoi za forowaniem okreslonych produkcji i producentow.
    AVATOR – technicznie ciekawie zrobiona historyjka z efektami , jakie daje ogladanie poprzez 3D.Nie widze jednak „bajki dla mlodocianych” w kategoriach kandydata do OSCAR.
    Wracajmy na pdoworko polskiej kinematografii. Ona jest rzeczywiscie dobra i wartosciowa, tylko nie ma promotora dla otwarcia drzwi w swiat

  4. Aifoz on 11/03/2010 at 14:49 said:

    Filmu nie widziałem – przyznaję się bez bicia. Tematyka… hmm… powstaje dużo, w moim mniemaniu za dużo filmów o konfliktach zbrojnych na bliskim wschodzie i losach żołnierzy. Dla mnie temat jest już trochę nieświeży. Czytając recenzje, opinie, wydaje mi się, że film został wyróżniony głównie na potrzeby amerykanów, trochę z poprawności politycznej, trochę w wyniku solidaryzowania się amerykanów przeciw tej interwencji. Nie za wybitność reżysera i nietuzinkowość scenariusza. Nie wiem dlaczego myśląc o „the hurt locker” i oskarze staje przed oczami Obama i nobel…

  5. Piotr Chmielarz on 12/03/2010 at 08:17 said:

    Nie obejrzę tego filmu, gdyż jest on prawdopodobnie propagandówką z cyklu jak to dobrzy Amerykanie cywilizują irak.

    • Mad Dog on 14/03/2010 at 19:15 said:

      No raczej nie.
      Jest taką zimną opowieścią, raczej luźnym zbiorem epizodów o kolesiach z oddziału saperskiego.
      Jeden, aby sobie dopompować adrenaliny naraża kolegów z ekipy na śmierć, drugi nienawidzi pierwszego itd.
      Nie wiem, na ile jest to psychologicznie prawdziwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>