
Kościół katolicki nie ma dobrej prasy, mówiąc językiem współczesnym, nie ma dobrego public relations. Już nie tylko media liberalne, czy jak to konserwatyści piszą – media wspierający cywilizację śmierci – piszą o aferach i zaniechaniach w instytucjach Kościoła katolickiego, ale również zwolennicy katolicyzmu, jako dominującego światopoglądu nie chowają głowy w piasek, tylko otwarcie krytykują instytucje kościelne.
Nawet gorący obrońca doktryny katolickiej, dr Tomasz Terlikowski niedwuznacznie daje do zrozumienia („W polskim Kościele cisza przed burzą”, gazeta „DGP”, 2010.03.22), że choć o zjawisku pedofilii polska prasa nie pisze, to jednak nie jest tak, że tej obrzydliwej przypadłości u polskich księży nie ma. Wynika to według niego tylko z autocenzury prasy i mediów elektronicznych, które dowiadując się o przewinach księży (nie tylko seksualnych) wolą sprawę przemilczeć albo załatwić po cichu, aby nie została im przypięta łatka „wroga Kościoła”. Terlikowski wie co mówi, ponieważ sam jest na cenzurowanym u wielu biskupów za mówienie o zaniechaniu lustracji i ujawnianiu tajnych współpracowników SB wśród hierarchów kościelnych, a także innych przestępstw. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że Tomasz Terlikowski, bogobojny filozof katolicki kieruje się interesem społecznym, pomyślanym jako dobro jednostek. Jemu chodzi o to, że nie ujawnione, a następnie nagłośnione przez media przestępstwa seksualne księży mogą doprowadzić do laicyzacji państwa… Tak jest właśnie wygląda oczyma prezesa Wydawnictwa „Frondy” dbałość o etykę i moralność katolicką…




Najnowsze komentarze