Tylko rozwiązania siłowe

Charles de’ Gaulle, najwybitniejszy polityk francuski XX wieku powiedział takie słowa;

Patriotyzm jest wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest miłość do własnego narodu; nacjonalizm wtedy gdy na pierwszym miejscu jest nienawiść do innych narodów niż własny.

W Moskwie nastąpił wybuch nacjonalizmu, w swojej ekstremalnej formie, terrorystycznej, do tego jeszcze zabarwiony religijnym fundamentalizmem. To co się stało na dwóch stacjach metra moskiewskiego, nie ma żadnego podkładu politycznego, ani nie jest podyktowane żadną ideą. Wybuchy ładunków, które miały zabić bezbronnych ludzi nie mogą być tłumaczone żadną wyznawaną ideologią, ani miłością do swojego kraju. To był czysty terroryzm, w swojej najbardziej zbrodniczej formule. Te kobiety, które były bezpośrednimi wykonawcami zamachu nie mogą się powoływać na konieczność walki w imieniu swojego narodu, czy religii.

Doskonale wszyscy sobie zdają sprawę, że terroryzm kaukaski urodził się z niesprawiedliwości i nacjonalizmu rosyjskiego. Nie jest to jednak żadnym usprawiedliwieniem dla takich czynów, nie byłoby również usprawiedliwieniem, jeżeli islamiści kaukascy byliby sprowokowani przez Rosjan, przez rosyjskie służby specjalne. Jeżeli ci ludzie mieliby świadomość odpowiedzialności za własny narów, właśnie takiego patriotyzmu, zabarwionego miłością, nie dali by się prowokować – choć nie wierzę w sugerowaną choćby przez red. Krystynę Kurczab-Redlich teorię spisku rosyjskiej FSB lub innych „siłowników”.

Continue Reading →

Wybierać, czy nie wybierać?

Peleton wyborczy jest już właściwie ustalony; Po tak zwanych prawyborach (lub prewyborach, jak też się pisze, są tacy, którzy uważają, że marszałek Komorowski ma prezydenturę w kieszeni) w Platformie Obywatelskiej, ostatnim pytaniem jest to, czy Lech Kaczyński zdecyduje się na ponowne kandydowanie, czy jednak nie. Z jednej strony sygnały dochodzące z Pałacu Namiestnikowskiego mówią, że prezydent się waha, z drugiej strony natomiast jest już ponoć wyznaczony termin (koniec maja), kiedy zostanie ogłoszona formalna decyzja – na „tak”. Mam jednak wrażenie, że ciśnienie na kandydowanie Kaczyńskiego ze strony jego brata, jak i PiS, jest ogromne. To przecież „pod niego” prowadzona była polityka Prawa i Sprawiedliwości (czytaj – Jarosława Kaczyńskiego) przez ostatnie kilkanaście miesięcy. To reelekcja Lecha Kaczyńskiego ma być również kołem zamachowym kampanii wyborczej partii jego brata i powrotu do władzy.

Wybory są immanentną cechą demokracji przedstawicielskiej i każdy obywatel ma właściwie obowiązek brania w nich udziału. Pod warunkiem, że ma wpływ na to, kogo wybiera, a jednocześnie jego wybraniec ma realny wpływ na rządzenie, jakość państwa, prawa, na społeczeństwo. Niestety, mam duże wątpliwości, czy urząd prezydencki w Polsce przy obecnym porządku prawnym, narzuconym przez Konstytucję i akty niższego rzędu, jest organem całkowicie samodzielnym. Inaczej rzecz ujmując, czy urząd prezydenta ma rację bytu w takiej formule i czy prezydent powinien być wybierany w wyborach powszechnych. Ponieważ jednak jest to dyskusja o charakterze konstytucyjnym, zostawimy ją z boku, skupiając się na sprawach czysto subiektywnych.

Jak zauważył na swoim blogu, prowadzonym w portalu Salon24.pl wybitny prawnik, profesor Wojciech Sadurski, każdy powinien kierować się w wyborach w pierwszej kolejności swoimi autentycznymi preferencjami, a dopiero później wyborem strategicznym, czyli takim, który bierze pod uwagę wszystkie uwarunkowania i skutki wyboru takiego, a nie innego kandydata. Oznacza to, że w pierwszej rundzie wyborów prezydenckich mamy zagłosować na kandydata nam najbliższego, a w drugiej (jeżeli nasz preferowany nie przejdzie) na takiego, który nam się wydaje „mniejszym złem”.

Continue Reading →