Debata publiczna na dnie

Za nami prawybory w Platformie Obywatelskiej, swego rodzaju pre-kampania prezydencka. Przed nami prawdziwa kampania, która rozpocznie się w połowie maja, kiedy marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, ogłosi termin wyborów. Najprawdopodobniej będzie to ostatnia niedziela września. Nie zapomnijmy również, że kilka tygodni po wyborach prezydenckich – zapewne dwurundowych odbędą się następne wybory – samorządowe.

Przy okazji obserwacji rywalizacji Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego można było zauważyć, że obaj kandydaci „pięknie się różnili” ale nie bardzo było wiadomo właściwie czym. Kampania w ramach partyjnych była uładzona, bez specjalnych zgrzytów, z minimalną liczbą złośliwości. Nie przeszkadzało to jednak temu, aby obaj kandydaci prowadzili debatę w ramach programu swojej partii. Jeżeli tak nie było, czy oznacza może to, że PO nie ma programu, a do obiegu dyskusji społecznej nie potrafi wprowadzić nowych, ciekawych tematów? A może jest tak, że nie tylko politycy nie potrafią stworzyć nowych programów i projektów, ale obywatele nie są przygotowani do tego rodzaju dyskusji?

Po wyborach parlamentarnych w roku 2007 został spopularyzowany termin „postpolityka”, jak coś, co nie zawiera przesłania i idei, ale opiera się głównie na politycznym marketingu, reklamie i umiejętności sprzedaży wizerunku w mediach. Właśnie Platforma Obywatelska uchodzi za taką partię, która głównie liczy się z sondażami ośrodków opinii publicznej. To ona ma programować swoje działania pod kątem tego, jak jest widziana przez wyborców i jak by chciała być widziana w przyszłości. Zarzuca się Donaldowi Tuskowi, że jego najbliższe zaplecze zajmuje się głównie politycznym PR, a nie programowaniem merytorycznym prac partii w Sejmie i rządu. Nadrzędnym celem jest utrzymanie wysokich wyników sondażowych partii i jej kandydata do urzędu prezydenckiego. Według mojej oceny ten pogląd nie odbiega daleko od prawdy, bo tak naprawdę bogatą pracę merytoryczną tego środowiska widać tylko w przypadku ministra Michała Boniego, który z przepracowania często wygląda jak zombie, a skończyć może (odpukać…), jak Andrzej Bączkowski…

Taki styl uprawiania polityki, a właściwie postpolityki, nie jest obcy innym partiom polskiego grajdołka politycznego. Już nie ma w Polsce, przynajmniej wśród partii bardziej znaczących, ani jednej, która by się kierowała ideami. Liczy się wynik wyborczy i sondażowy, liczy się uczestnictwo w mediach, mało liczy się interes społeczny. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, choć, jak mam nadzieję, niepogodzeni z takim uprawianiem polityki.

Za poziom debaty publicznej i brak głębi w dyskusji odpowiadają również media. Media, komercyjne media, ponieważ nawet TVP i Polskie Radio to stacje kierujące się rachunkiem ekonomicznym, a nie misją, nadają ton debacie – i wielu przypadkach to one decydują, co jest ważne i co POWINNO zainteresować odbiorcę. Wynika to z tego, że gazety i media elektroniczne przestały pełnić funkcję kontrolne władzy, a w to miejsce stały się narzędziem propagandy albo wręcz kreatorem życia publicznego. Media to głównie biznes, i nawet jeżeli będą chciały przekazywać informacje w sposób obiektywny i uczciwy, to jednak muszą go opakować w formę, w której treść i przesłanie niknie, a wartość społeczna zostaje ukryta.

Wynika to z tego powodu, że media przestały edukować i kształtować odbiorcę, ale zaczęły się do niego dostosowywać. To odbiorcy mediów ponoszą teraz (działając pod ich wpływem) główną odpowiedzialność za jakość i tematykę debaty publicznej. To odbiorcy mediów są przecież wyborcami i oni decydują, kto odniesie sukces wyborczy. Powoduje to to, że debata publiczna nie jest merytoryczna, lecz czasem przybiera formy ideologiczne, co rzadko kiedy jest spójne z logiką, solidną argumentacją i, niestety, z interesem społecznym. Klinicznym tego przykładem jest przedłużająca się i właśnie ideologiczna dyskusja o zasadach stosowania metody in vitro.

Poziom debaty publicznej w demokracji jest wypadkową wielu spraw i zmiennych, trudno wskazać, co ma kluczowy wpływ na nią. Można jednak określić kilka tego rodzaju składowych.

Na pewno na jakość ma wpływ stan społeczeństwa, jego rozwój obywatelski, zdolność i chęć zainteresowania się obywateli sprawami publicznymi. Polska szczyci się tym, że po upadku realnego socjalizmu i prymatu władzy państwowej radykalnie wzrosła rola samorządów. Niestety, wydaje mi się to twierdzenie daleko odbiegać od prawdy, ponieważ jednocześnie daje się zauważyć spadek poziomu intelektualnego społeczeństwa, co wpływa na poziom i polityków i dziennikarzy. Pomimo, że następuje wzrost zamożności społeczeństwa i widoczny jest jego skok cywilizacyjny, nie ma to przełożenie na szeroką dyskusję społeczną. Zła jakość debaty medialnej przekłada się na jeszcze gorszy poziom dyskusji obywateli.

Nie ma w obszarze społecznym takich sfer, które z założenia powinny być wyłączone z obszaru walki politycznej. Swego czasu takim elementem była polityka zagraniczna. Niestety, również nasze relacje zagraniczne nie zostały objęte konsensusem, który by pozwolił na prezentację na zewnątrz jednolitego, spójnego stanowiska.

Nie dba się również o język debaty i umiejętność przedstawiania swoich racji w sposób jasny, kulturalny i udokumentowany. Debata w telewizji, czy nawet na łamach prasy ma formę pyskówek, pomówień, zatajania i przemilczania niewygodnych faktów, pełna jest języka konfrontacji i oskarżeń. Dodatkowo zarówno politycy, jak i dziennikarze, nie mówiąc o społeczeństwie, posługują się językiem coraz gorszej jakości. Wynika to z tego powodu, że dostęp do wiedzy jest szerszy, natomiast jakość kształcenie, szczególnie na poziomie średnim i humanistycznym – coraz gorsza.

Niestety, jest prawdą, że społeczeństwo polskie słabnie intelektualnie i mentalnie, co powoduje, że łatwo nim powodować i manipulować. Przestają się liczyć argumenty, fakty i dowody – liczy się forma przekazu i hasła. Jeżeli nałożymy na to ideologiczną kalkę dyskutantów, to ich porozumienie staje się praktycznie niemożliwe – debata zostaje zamknięta.

W internecie działa tak zwane prawo Godwina, które mówi, że jeżeli w jakiejś dyskusji (za Wiki) ” w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony, a ponadto uznaje się, że osoba, która użyła tego porównania, przegrała dyskusję”. W polskiej dyskusji politycznej, w świecie realnym tego rodzaju odpowiednikiem może być stosunek do Okrągłego Stołu. Jeżeli w dyskusji pojawi się opinia, że Okrągły Stół był zmową ubeków i donosicieli – dyskusja przestaje mieć jakikolwiek sens… Podobną rolę odgrywa stosunek do Radia Maryja, czy Adama Michnika. Wejście w obszar dyskursu na wiele tematów drażliwych zamyka możliwość realnej debaty.

Obserwując to, co się dziele w obszarze publicznym, w debacie społecznej, dochodzimy do wniosku, że Polska nie jest jeszcze krajem demokracji obywatelskiej, nie jest krajem liberalizmu, jest krajem, gdzie duża cześć społeczeństwa jest wykluczona z dyskusji i realnego wpływu na życie społeczne, głównie przez samoograniczenie – a ta cześć, która prowadzi tego rodzaju dyskusje – jest zamknięta w mentalnych i intelektualnych gettach.

Azrael

———————-

Materiał opublikowany na portalu Moje Opinie

5 Thoughts on “Debata publiczna na dnie

  1. Komorowskiego znam bardzo dokładie.Był moim sąsiadem w Obornikach Śląskich. Komorowski to zero zwykły dziad.

  2. Roman56PL on 04/04/2010 at 00:06 said:

    Debata wewnatrzpartyjna i wybor wlasnego kandydata wlasnie ta droga, jest bez cienia watpliwosci czyms nbowym.Mozna jedynie oczekiwac, ze z kazdymi takimi wyborami ten system kwalifikacji wyboru kandydata na Urzad bedzie coraz lepiej i ciekawiej.
    Nasuwa sie jednak pytanie, czy tak aby do konca nalezy odawac w pelne rece wladze Platformie Obywateloskiej? Obserwowane sa bardzo niepokojace zjawiska gospodarcze i ekonomiczne ( w szczegolnosci w sferze finansow).Niedoskonalosc obecnego systemu wyborczego, plus ubogosc polskiej sceny politycznej pozwlaja prognozowac pelen monopol wladzy dla Platformy Obywatelskiej.To bardzio ryzykowne!!!!!!
    Z jednej strony nie wolno dopuscic do tego by blazen POrezydent zostal wybrany na kolejna kadencje, a z drugiej strony kandydat Komorowski nie wydaje sie byc takim kandydatem w 100 %.
    spodziewam sie bardzo ciekawej drugiej rundy prezydenkciej i opewnej niespodzianki wyborczej.

  3. Andrzej on 04/04/2010 at 08:51 said:

    Chyba nie jest aż tak fatalnie jakby się mogło wydawać. Moim zdaniem trafnie została przez gospodarza postawiona teza o niedojrzałości naszych mediów w obecnej rzeczywistości społeczno politycznej. Przy czym chciałabym zaznaczyć, że element komercyjności nie powinien w osiąganiu tej dojrzałości przeszkadzać a jedynie pomagać, tak by się chciało ale jak życie pokazuje tak nie jest do końca. Pytanie dlaczego? Uważam że to zwykła konsekwencja dojrzewania, a pewnych jej etapów nie można pomijać, a nawet niezdrowo jest takie coś robić. Pozwolę sobie następnie ustosunkować się kolejno do zapisów tekstu gospodarza.
    Debata Komorowski – Sikorski to niejako wyzwanie dla pozostałych i to co najważniejsze pośpiesznie i w związku z tym nieudolnie skonstruowane. Kandydaci mogą się różnić i nie tylko pięknie pod warunkiem, że reprezentują odmienne wartości ideowe, a tego w tym przypadku zabrakło. Co nie oznacza, że PO jest takim monolitem ideowym.W mojej ocenie PO jest obecnie najbardziej szeroko otwartą ideologicznie partią, co sytuuje ją w centrum sceny politycznej. Faktycznie barwna debata wewnątrzpartyjna miałaby miejsce w przypadku kiedy to frakcje partyjne miałaby możliwość wystawiania w takiej debacie swoich przedstawicieli. To co moim zdaniem jest charakterystyczne dla naszej sceny politycznej to właśnie brak wyraźnej frakcyjności w naszych partiach politycznych, które jedynie zamiast frakcji mają wewnętrznych buntowników którzy są zmorą wodzów zmuszanych do czasowych czystek partyjnych.
    Nie do końca się zgadzam z tezą, że społeczeństwo słabnie intelektualnie i mentalnie. O tym że tak nie jest jest świadczy odsuniecie od władzy PiSu w 2007 roku. Natomiast faktycznie brakuje nam solidnych narzędzi, które w ugruntowanych demokracjach spełniają rolę solidnych pasów transmisyjnych na linii polityka obywatel.Brakuje nam z racji tej iż dziennikarz w naszej rzeczywistości stał się typowym zwierzęciem politycznym którego miejsce pracy nie odróżnia tytuł dziennika czy nazwa stacji tylko pieczątka ideologiczna na czole. I zgodnie z tym kodem ideologicznym dobierani są zarówno dyskutanci jak i tematy dyskusji. To właśnie te stemple ideologiczne dziennikarzy są przyczynkiem tworzenia gett intelektualnych, mentalnych i zamkniętych przestrzeni debat jak chociażby getto Salonu 24.
    Masz rację, że właśnie istnienie takich gett ogranicza i czyni ubogą debatę publiczną. Ja powiem więcej sprawia, że jest ona niemożliwa i obszary ważne stają się ugorem. Nie uważam natomiast, że problemem jest to czy jakiś obszar wyłączamy z bieżącej walki politycznej czy też nie. Problemem naszym jest jakość i merytoryczność w tej walce politycznej, która u nas bardziej przypomina okładanie się cepami niż spór polityczny, czy ideologiczny prowadzony przez normalnych ludzi. Na koniec wypadałoby zapytać dlaczego tak się u nas dzieje? Ja osobiście uważam, że to pokłosie zła wynikającego z tego iż my jako suweren zbyt dużo władzy oddaliśmy naszym wybieranym przedstawicielom a sobie zostawiliśmy jedynie co cztery lata głosownie nie zawartością naszych portfeli tylko wypełnionymi przez partie kartkami (system finansowania partii). To w pierwszej kolejności należałoby naprawić, ale pytanie jak to zrobić kiedy klucz do sejfu nie trzymamy my tylko nasi wybrańcy.

    • Tetryk56 on 05/04/2010 at 21:18 said:

      Przy każdej okazji domagajmy się Jednomandatowych Okręgów Wyborczych!

      • poltiser on 06/04/2010 at 21:47 said:

        Oby jak najszybciej!
        Mam dosyć dyktatury sług ludu… oraz wtajemniczonych wybrańców!
        Mocne samorządy i politycy świadomi czego chcą ci co ich wybrali!
        … a jak nie – wolna droga!

        i tak w tych niedoskonałych okolicznościach – jak ładnie napisał to Andrzej, ludziska wysłali PiS na ławkę „rezerwowych”,
        i chwała im za to!
        Mam nadzieję, że ludzie się uczą!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>