Myślę, że nie jesteś szczery Azraelu – chyba jednak masz poczucie pewności jakie i ja posiadam, że gdyby na pokładzie Tu-154 nie było prezydenta, piloci nie podejmowaliby aż takiego ryzyka aby dostarczyć delegację na lotnisko w Smoleńsku za wszelką cenę w określonym czasie. W rezultacie, gdyby nie było prezydenta na pokładzie feralnego samolotu nie byłoby katastrofy.
Druga sprawa – całą imprezę organizowała kancelaria prezydenta – więc nie ma co szukać specjalnie daleko osób odpowiedzialnych za skład osobowy delegacji jaka znalazła się na pokładzie rozbitej maszyny.
Trzecia sprawa – która mnie osobiście mocno zaszokowała – to informacja, że trzecia czarna skrzynka trafiła do instytutu technicznego wojsk lądowych!
Czwarta bulwersująca sprawa – to wypowiedź prokuratora generalnego, że ujawnione zostaną zapisy rozmów z kabiny pilotów poza „informacjami intymnymi” – szok! A więc wiemy z góry, że otrzymamy ocenzurowaną wersję oficjalną.
Mam nadzieje , ze nagrania w kabinie pokaza , dlaczego piloci pomimo tak katastrofalnych warunkow podjeli decyzje o ladowaniu w Smolensku …
Kamikadze to chyba nie byli.
Cała impreza była na wariackich papierach.
Wczesna pora (mgły), lądowanie na 30 minut przed rozpoczęciem uroczystości, brak planu awaryjnego (zapasowe lotnisko).
Kto to organizował?
Pilot już startując nie miał szans bo wiedzieli jaka tam jest pogoda.
1. Coś nie tak z video, ucina się na 04:46 w pół zdania.
2. Abstrahując od teorii spiskowych, faktycznie dziwnym jest, że zapisy czarnych skrzynek są niedostępne. Mam tylko nadzieję, że chodzi tu o pełną rzetelność a nie jakieś ukrywanie niewygodnych faktów. Również oczekuję pełnego raportu, który wszelakie spekulacje pozostawi domeną marginesu lubującego się w takich rzeczach. Bo w chwili obecnej teorie te jak słusznie Azraelu zauważyłeś nie tylko gdzieś w internecie ale nawet w TVP. Choć nachodzi mnie obawa, że zapisy te mogą zostać użyte w ramach brudnej kampanii jako „przeciek” do prasy. Pod warunkiem, że faktycznie jest tam coś na tyle ciekawego.
3. Tak w związku z presją psychiczną spoczywającą na pilotach(choć też jestem daleki od tego, że były to jakiekolwiek naciski słowne). Jak potoczyły się losy pilota który leciał wtedy do Gruzji i odmówił lądowania? Historia w mediach urwała się na medalu, a co było dalej? Czy dalej on latał we flocie rządowej?
„Pilot, wedle informacji które posiadam, też całkiem dobrze nie skończył – zepchnięto go na stanowisko nawigatora w mniejszych Jakach, z docelowym lądowaniem za biurkiem. ” [f_crane na blogu W. Orlińskiego]
Masz rację Azraelu że ważnymi są pytania dotyczące przyczyn katastrofy, jak i masz racje że nie wyciągnięto wniosków z wypadku CASSy. Jednak należy tu wyjaśnić kilka spraw a by zrozumieć sytuację i pewne uwarunkowania. Zaznaczam że daleki jestem od budowania jakichkolwiek scenariuszy spiskowych.
Pierwsza to taka, że TU 154 to nie cywilny samolot komunikacyjny i pomimo że w korzystaniu z przestrzeni powietrznej respektuje cywile przepisy lotnicze jednak podlega pewnym rygorom wojskowym zarówno w zakresie korzystania z przestrzeni powietrznej jak i pewnych relacji na pokładzie samolotu na linii kapitan samolotu – przełożony (prezydent, dca SP RP, Szef SG WP) na pokładzie.
W przypadku samolotu rządowego ze zwierzchnikiem SZ RP na pokładzie, każda zmiana planu lotu lub trudności w jego realizacji wymaga poinformowania zwierzchnika i uzyskania jego akceptacji którą powinien uzyskać kapitan samolotu.
Plan lotu jak można złożyć zakładał start w Warszawie i lądowanie w Smoleńsku przy pełnej znajomości przez załogę zarówno warunków technicznych i oprzyrządowania jakim dysponowało lotnisko jak i komunikatów pogodowych. Warto tu byłoby zapytać kto ten plan zatwierdzał i jakie warianty awaryjne były w nim przewidziane. Sprawa kolejna, odczytywanie czarnych skrzynek odpowie na wiele pytań ale nie musi odpowiedzieć czy doszło do rozmowy kapitana samolotu z osobami z zewnątrz kokpitu na temat zmiany planu lotu czy innych okoliczności, jeśli oczywiście takowa była. Nie odpowie z racji tej iż z reguły jak podpowiada mi doświadczenie zawodowe odbywają się one poza kokpitem, czyli poza zasięgiem monitorowanym przez urządzenia czarnych skrzynek. Jednak czy do takiej rozmowy doszło można wywnioskować szukając odpowiedzi na pytanie: czy podczas lotu kapitan samolotu opuszczał kokpit i kiedy. Opuszczając kokpit kapitan powinien przekazać stery drugiemu pilotowi co powinny czarne skrzynki odnotować. Kolejnym pytaniem jest pytanie kiedy i w jakim zakresie załoga była informowana o warunkach pogodowych na lotnisku w Smoleńsku. Złożenie tych dwóch informacji powinno dać odpowiedź na pytanie czy kapitan poinformował przełożonych o sytuacji i swoich zamiarach, moim zdaniem miał taki obowiązek. Treści tej rozmowy raczej nigdy nie poznamy chyba, że była ona relacjonowana w jakikolwiek sposób drugiemu pilotowi po powrocie do kokpitu.
Trudno mi raczej uwierzyć, że kapitan po otrzymaniu komunikatu o warunkach meteo na lotnisku praktycznie uniemożliwiających lądowanie, bez poinformowania przełożonych samodzielnie podjął decyzję o posadzeniu samolotu, chociaż wykluczyć tego nie można.
Czy na te pytania odpowie komisja badająca katastrofę? Tak tylko czy my się dowiemy jakie były odpowiedzi to raczej mało prawdopodobne.
Sadze ze z duzym prawdopodobienstwem poznamy przyczyne katastrofy , i dowiemy kto naciskal na ladowanie w Smolensku …
Samolot rozbil sie na terytorium Rosji i rosyjskim wladzom bardzo bedzie zalezalo na wyjasnieniu i podaniu do publicznej wiadomosci jego przyczyn ..
Jesli cos bylo na tasmach to wczesniej czy pozniej dowiemy sie o tym …
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności
Uzasadnienie
Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim bezpiecznie wylądować.
Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?
5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?
6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?
Należy do tego zapytania dodać odpowiedź MON – poniżej
Odpowiedź ministra obrony narodowej
na zapytanie nr 2496
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności
Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie pana posła Przemysława Gosiewskiego w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności (SPS-024-2496/08), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących wyjaśnień.
W dniu 11 sierpnia br. w godzinach wieczornych dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego otrzymał telefoniczną informację z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o planowanym na następny dzień wylocie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wspólnie z prezydentami Estonii, Litwy, Ukrainy oraz premierem Łotwy w rejon konfliktu na terenie Gruzji, z planowanym lądowaniem na lotnisku docelowym w Ganji w Azerbejdżanie.
Dnia 12 sierpnia br. o godz. 00.38 z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zostało przesłane stosowne zamówienie (nr ZOOP-350-28-1-08) precyzujące poszczególne etapy planowanego do realizacji zadania. Zgodnie z nim zadanie miało przebiegać następująco:
1) dzień 12 sierpnia:
– start o godz. 7 z Warszawy do Tallina,
– start o godz. 10.20 z Tallina do Warszawy,
– start o godz. 11.15 z Warszawy do Symferopola,
– start o godz. 15.15 z Symferopola do Ganji w Azerbejdżanie;
2) dzień 13 sierpnia:
– start o godz. 12 z Ganji do Symferopola,
– start o godz. 12.20 z Symferopola do Warszawy,
– start o godz. 14.10 z Warszawy do Wilna,
– start o godz. 16.25 z Wilna do Rygi,
– start o godz. 17.30 z Rygi do Tallina,
– start o godz. 19 z Tallina do Warszawy.
Wobec powyższego, przystąpiono do szczegółowego planowania otrzymanego zadania, wystąpiono o zgody dyplomatyczne państw docelowych i tranzytowych oraz rozpoczęto przygotowanie załogi, jak i samolotu, do planowanych lotów. Na dowódcę załogi, a tym samym statku powietrznego, został wyznaczony kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk.
Zadania załodze przydzielił dowódca pułku, zwracając uwagę na przestrzeganie zasad bezpieczeństwa lotów oraz zachowanie szczególnych środków bezpieczeństwa podczas lotu w pobliżu rejonu konfliktu zbrojnego.
Strat do lotu w dniu 12 sierpnia br. po trasie Warszawa – Tallin – Warszawa zrealizowano o godz. 7.20. Następnie po powrocie do Warszawy, odtworzeniu gotowości samolotu oraz przygotowaniu pokładu do lotu start do Symferopola nastąpił o godz. 12.25.
Przed startem z Symferopola, około godz. 15.30 czasu warszawskiego, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego odebrał telefon od pana Macieja Łopińskiego szefa Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który przekazał polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dotyczące zmiany planowanej trasy dalszego lotu i realizacji lotu do Tbilisi. W tej sprawie z dowódcą pułku rozmawiał również osobiście prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.
Dowódca pułku przyjął polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do realizacji, zwracając równocześnie uwagę na bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa lotu oraz brak wymaganych zgód dyplomatycznych zezwalających na jego wykonanie. Następnie polecił przygotować i wysłać wystąpienie o dodatkowe zgody dyplomatyczne. Odbyła się także rozmowa kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka z osobami towarzyszącymi prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, jak i z nim osobiście.
Pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno dowództwo Sił Powietrznych, jak i załoga statku powietrznego, nie posiadały wiarygodnych danych dotyczących zapewnienia wymaganej kontroli organów ruchu lotniczego w przestrzeni powietrznej oraz aktualnego stanu lotniska w Tbilisi. Nie był znany także stan pasa oraz urządzeń lotniskowych po bombardowaniu lotniska. Pilota informowano o braku pokrycia radarowego obszaru Gruzji.
Na podtrzymanie decyzji o realizacji lotu, zgodnie z uprzednio założonym planem, do którego kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk był przygotowany, miało wpływ wiele innych czynników:
– krótki czas pozostały do planowanego startu z lotniska w Symferopolu, a tym samym brak możliwości pozyskania nowych zgód dyplomatycznych,
– stan zagrożenia spowodowany sytuacją militarną w Gruzji,
– brak potwierdzonych informacji dotyczących aktualnego stanu i możliwości bezpiecznej realizacji lotów w przestrzeni powietrznej kraju oraz rejonie lotniska Tbilisi.
Dowódca załogi konsultował się również z szefami ochrony prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Ukrainy, którzy nie posiadali potwierdzonych informacji odnośnie do bezpieczeństwa na lotnisku w Tbilisi. Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że brak zgody na wlot w przestrzeń powietrzną państw, granice których musiałby przekroczyć, aby wykonać lot po zmienionej trasie, wiąże się z ryzykiem, iż statek powietrzny będzie traktowany jako ˝naruszyciel˝. Samolot TU-154M nie jest przystosowany do operowania w strefie konfliktu zbrojnego.
Biorąc to pod uwagę i mając na względzie rangę i ilość przewożonych pasażerów, dowódca załogi nie mógł postąpić inaczej.
W konsekwencji, po akceptacji przez pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przekazanej dowódcy załogi za pośrednictwem oficera BOR, lot został zrealizowany zgodnie z pierwotnym planem, tzn. do Ganji.
Kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk postąpił właściwie i w pełni odpowiedzialnie, co zostało potwierdzone w przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym.
W myśl art. 114 ust. 1 ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze (Dz. U. z 2006 r. Nr 100, poz. 696, ze zm.) dowódca statku powietrznego jest obowiązany wykonywać loty zgodnie z przepisami, w szczególności zaś zapewnić bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na jego pokładzie osób i rzeczy. Zgodnie z ust. 2 tego przepisu, gdy statkowi powietrznemu grozi niebezpieczeństwo, dowódca jest obowiązany zastosować wszelkie niezbędne środki w celu ratowania pasażerów i załogi. Stosownie do art. 115 ust. 1 pkt 2 tej ustawy, w celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu oraz bezpieczeństwa i porządku na pokładzie statku powietrznego, dowódca jest upoważniony do wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie statku powietrznego, a zgodnie z ust. 2 tego przepisu osoby te są zobowiązane do wykonywania poleceń dowódcy.
Wprowadzony do użytku regulamin lotów decyzją nr 412/MON ministra obrony narodowej z dnia 13 października 2006 r. w sprawie wprowadzenia do użytku w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej ˝Regulaminu lotów lotnictwa Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej˝ (Dz. Urz. MON Nr 19, poz. 252, ze zm.) zawiera przepisy lotnicze obowiązujące personel lotnictwa wojskowego Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto, zgodnie z jego § 1 ust. 2, stosuje się go również do pozostałych osób korzystających lub dysponujących przydzielonymi polskimi wojskowymi statkami powietrznymi, a także – na podstawie ust. 3 tego przepisu – poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli zawarte w nim przepisy nie są sprzeczne z przepisami obowiązującymi w przestrzeni danego państwa, a w przestrzeniach niepodlegających zwierzchnictwu żadnego państwa – z przepisami międzynarodowymi.
Przepis § 12 ust. 10 regulaminu lotów stanowi, że dowódca statku powietrznego jest zobowiązany wykonać lot zgodnie z przepisami. Ponosi odpowiedzialność za wykonanie postawionego zadania, bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na pokładzie osób i rzeczy. Z kolei § 12 ust. 14 stanowi, że wszystkie osoby obecne na pokładzie statku powietrznego są obowiązane wypełniać polecenia dowódcy statku powietrznego niezależnie od ich stopnia wojskowego oraz statusu.
Wobec powyższego, mając świadomość realnego zagrożenia bezpieczeństwa statku powietrznego i pasażerów na jego pokładzie oraz ewentualnych konsekwencji świadomego naruszenia przepisów, dowódca załogi nie mógł podjąć innej decyzji, jak tylko wykonania zadania, do którego został wcześniej przygotowany.
Biorąc pod uwagę wskazane fakty i uwarunkowania, w jakich znalazł się dowódca załogi, należy stwierdzić, iż działał on pod presją ciążącej na nim odpowiedzialności za podjętą decyzję. Nie budzi również wątpliwości to, iż kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk wykazał się odpowiedzialnością, profesjonalizmem i bardzo dobrą znajomością obowiązujących przepisów, co absolutnie nie powinno być traktowane jako brak zdyscyplinowania czy też tchórzostwo. Wręcz przeciwnie, działał w myśl najwyższych wartości, jakimi są zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszej osobie w państwie oraz pasażerów i załogi będących na pokładzie statku powietrznego, którego był dowódcą. Tak więc nie powinno budzić wątpliwości to, iż działanie takie powinno być propagowane w środowisku nie tylko wojskowym, ale na forum całego społeczeństwa, jako zasługujące na najwyższe uznanie.
Z tego powodu kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk decyzją nr 1303/KADR z dnia 28 sierpnia br. został wyróżniony resortowym srebrnym medalem ˝Za zasługi dla obronności kraju˝. Zgodnie z § 1 ust. 1 rozporządzenia ministra obrony narodowej z dnia 19 kwietnia 1991 r. w sprawie zasad i trybu nadawania medalu ˝Za zasługi dla obronności kraju˝ oraz wzoru odznaki tego medalu i sposobu jego noszenia (Dz. U. Nr 39, poz. 170) odznaczenie to może być nadane osobom, które wykazały męstwo lub odwagę w bezpośrednim działaniu związanym z obronnością kraju albo osiągnęły bardzo dobre wyniki w realizacji zadań obronnych, posiadają szczególne zasługi w dziedzinie rozwoju nowoczesnej myśli wojskowej, techniki wojskowej oraz potencjału obronnego, jak również w zakresie szkolenia i wychowania wojskowego, swoją pracą zawodową lub działalnością w organizacjach społecznych znacznie przyczyniły się do rozwoju i umocnienia systemu obronnego kraju.
Fakt odznaczenia tylko dowódcy załogi znajduje swoje uzasadnienie w zasadzie obowiązującej w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, że za podjęte decyzje odpowiada jednoosobowo dowódca, który ją podjął.
Odnosząc się do pytania pana posła Przemysława Gosiewskiego dotyczącego nagłośnienia opisanej sprawy w mediach, pragnę przypomnieć, iż wypowiadając się na temat odznaczenia kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka, odpowiadałem jedynie na zainteresowanie mediów tą sprawą – pytany przez dziennikarzy prezentowałem swoje zdanie na temat zachowania pilota. Nieuprawnione jest więc stwierdzenie, że podjąłem jakieś kroki, aby nagłośnić sprawę. Interpretacja różnicy zdań na temat zachowania pilota jako ˝prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej˝ jest również nieuzasadniona.
Przedstawiając powyższe wyjaśnienia, pozostaję w przekonaniu, że uzna je Pan Marszałek za wystarczające.
Argumentacja przez przytaczanie całego mnóstwa przepisów czy też regulaminów wydaje mi się być typowo urzędniczą ucieczką od pytania. Pierwszym źródłem prawa w PL jest Konstytucja a w niej jasno jest napisane, kto dowodzi wojskiem. Pilot samolotu prezydenckiego jest żołnierzem wykonującym obowiązki, koniec tematu. Chyba, że chcemy, by normą w wojsku było kwestionowanie rozkazów dowódców. Chcemy? Może przed wykonaniem rozkazu żołnierze powinni mieć możliwość odrzucenia rozkazu dowódcy w demokratycznym głosowaniu??
Należy do tej interpelacji przytoczonej przez Jacka podać odpowiedź -
poniżej
Odpowiedź ministra obrony narodowej
na zapytanie nr 2496
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności
Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie pana posła Przemysława Gosiewskiego w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności (SPS-024-2496/08), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących wyjaśnień.
W dniu 11 sierpnia br. w godzinach wieczornych dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego otrzymał telefoniczną informację z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o planowanym na następny dzień wylocie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wspólnie z prezydentami Estonii, Litwy, Ukrainy oraz premierem Łotwy w rejon konfliktu na terenie Gruzji, z planowanym lądowaniem na lotnisku docelowym w Ganji w Azerbejdżanie.
Dnia 12 sierpnia br. o godz. 00.38 z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zostało przesłane stosowne zamówienie (nr ZOOP-350-28-1-08) precyzujące poszczególne etapy planowanego do realizacji zadania. Zgodnie z nim zadanie miało przebiegać następująco:
1) dzień 12 sierpnia:
– start o godz. 7 z Warszawy do Tallina,
– start o godz. 10.20 z Tallina do Warszawy,
– start o godz. 11.15 z Warszawy do Symferopola,
– start o godz. 15.15 z Symferopola do Ganji w Azerbejdżanie;
2) dzień 13 sierpnia:
– start o godz. 12 z Ganji do Symferopola,
– start o godz. 12.20 z Symferopola do Warszawy,
– start o godz. 14.10 z Warszawy do Wilna,
– start o godz. 16.25 z Wilna do Rygi,
– start o godz. 17.30 z Rygi do Tallina,
– start o godz. 19 z Tallina do Warszawy.
Wobec powyższego, przystąpiono do szczegółowego planowania otrzymanego zadania, wystąpiono o zgody dyplomatyczne państw docelowych i tranzytowych oraz rozpoczęto przygotowanie załogi, jak i samolotu, do planowanych lotów. Na dowódcę załogi, a tym samym statku powietrznego, został wyznaczony kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk.
Zadania załodze przydzielił dowódca pułku, zwracając uwagę na przestrzeganie zasad bezpieczeństwa lotów oraz zachowanie szczególnych środków bezpieczeństwa podczas lotu w pobliżu rejonu konfliktu zbrojnego.
Strat do lotu w dniu 12 sierpnia br. po trasie Warszawa – Tallin – Warszawa zrealizowano o godz. 7.20. Następnie po powrocie do Warszawy, odtworzeniu gotowości samolotu oraz przygotowaniu pokładu do lotu start do Symferopola nastąpił o godz. 12.25.
Przed startem z Symferopola, około godz. 15.30 czasu warszawskiego, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego odebrał telefon od pana Macieja Łopińskiego szefa Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który przekazał polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dotyczące zmiany planowanej trasy dalszego lotu i realizacji lotu do Tbilisi. W tej sprawie z dowódcą pułku rozmawiał również osobiście prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.
Dowódca pułku przyjął polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do realizacji, zwracając równocześnie uwagę na bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa lotu oraz brak wymaganych zgód dyplomatycznych zezwalających na jego wykonanie. Następnie polecił przygotować i wysłać wystąpienie o dodatkowe zgody dyplomatyczne. Odbyła się także rozmowa kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka z osobami towarzyszącymi prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, jak i z nim osobiście.
Pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno dowództwo Sił Powietrznych, jak i załoga statku powietrznego, nie posiadały wiarygodnych danych dotyczących zapewnienia wymaganej kontroli organów ruchu lotniczego w przestrzeni powietrznej oraz aktualnego stanu lotniska w Tbilisi. Nie był znany także stan pasa oraz urządzeń lotniskowych po bombardowaniu lotniska. Pilota informowano o braku pokrycia radarowego obszaru Gruzji.
Na podtrzymanie decyzji o realizacji lotu, zgodnie z uprzednio założonym planem, do którego kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk był przygotowany, miało wpływ wiele innych czynników:
– krótki czas pozostały do planowanego startu z lotniska w Symferopolu, a tym samym brak możliwości pozyskania nowych zgód dyplomatycznych,
– stan zagrożenia spowodowany sytuacją militarną w Gruzji,
– brak potwierdzonych informacji dotyczących aktualnego stanu i możliwości bezpiecznej realizacji lotów w przestrzeni powietrznej kraju oraz rejonie lotniska Tbilisi.
Dowódca załogi konsultował się również z szefami ochrony prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Ukrainy, którzy nie posiadali potwierdzonych informacji odnośnie do bezpieczeństwa na lotnisku w Tbilisi. Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że brak zgody na wlot w przestrzeń powietrzną państw, granice których musiałby przekroczyć, aby wykonać lot po zmienionej trasie, wiąże się z ryzykiem, iż statek powietrzny będzie traktowany jako ˝naruszyciel˝. Samolot TU-154M nie jest przystosowany do operowania w strefie konfliktu zbrojnego.
Biorąc to pod uwagę i mając na względzie rangę i ilość przewożonych pasażerów, dowódca załogi nie mógł postąpić inaczej.
W konsekwencji, po akceptacji przez pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przekazanej dowódcy załogi za pośrednictwem oficera BOR, lot został zrealizowany zgodnie z pierwotnym planem, tzn. do Ganji.
Kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk postąpił właściwie i w pełni odpowiedzialnie, co zostało potwierdzone w przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym.
W myśl art. 114 ust. 1 ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze (Dz. U. z 2006 r. Nr 100, poz. 696, ze zm.) dowódca statku powietrznego jest obowiązany wykonywać loty zgodnie z przepisami, w szczególności zaś zapewnić bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na jego pokładzie osób i rzeczy. Zgodnie z ust. 2 tego przepisu, gdy statkowi powietrznemu grozi niebezpieczeństwo, dowódca jest obowiązany zastosować wszelkie niezbędne środki w celu ratowania pasażerów i załogi. Stosownie do art. 115 ust. 1 pkt 2 tej ustawy, w celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu oraz bezpieczeństwa i porządku na pokładzie statku powietrznego, dowódca jest upoważniony do wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie statku powietrznego, a zgodnie z ust. 2 tego przepisu osoby te są zobowiązane do wykonywania poleceń dowódcy.
Wprowadzony do użytku regulamin lotów decyzją nr 412/MON ministra obrony narodowej z dnia 13 października 2006 r. w sprawie wprowadzenia do użytku w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej ˝Regulaminu lotów lotnictwa Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej˝ (Dz. Urz. MON Nr 19, poz. 252, ze zm.) zawiera przepisy lotnicze obowiązujące personel lotnictwa wojskowego Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto, zgodnie z jego § 1 ust. 2, stosuje się go również do pozostałych osób korzystających lub dysponujących przydzielonymi polskimi wojskowymi statkami powietrznymi, a także – na podstawie ust. 3 tego przepisu – poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli zawarte w nim przepisy nie są sprzeczne z przepisami obowiązującymi w przestrzeni danego państwa, a w przestrzeniach niepodlegających zwierzchnictwu żadnego państwa – z przepisami międzynarodowymi.
Przepis § 12 ust. 10 regulaminu lotów stanowi, że dowódca statku powietrznego jest zobowiązany wykonać lot zgodnie z przepisami. Ponosi odpowiedzialność za wykonanie postawionego zadania, bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na pokładzie osób i rzeczy. Z kolei § 12 ust. 14 stanowi, że wszystkie osoby obecne na pokładzie statku powietrznego są obowiązane wypełniać polecenia dowódcy statku powietrznego niezależnie od ich stopnia wojskowego oraz statusu.
Wobec powyższego, mając świadomość realnego zagrożenia bezpieczeństwa statku powietrznego i pasażerów na jego pokładzie oraz ewentualnych konsekwencji świadomego naruszenia przepisów, dowódca załogi nie mógł podjąć innej decyzji, jak tylko wykonania zadania, do którego został wcześniej przygotowany.
Biorąc pod uwagę wskazane fakty i uwarunkowania, w jakich znalazł się dowódca załogi, należy stwierdzić, iż działał on pod presją ciążącej na nim odpowiedzialności za podjętą decyzję. Nie budzi również wątpliwości to, iż kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk wykazał się odpowiedzialnością, profesjonalizmem i bardzo dobrą znajomością obowiązujących przepisów, co absolutnie nie powinno być traktowane jako brak zdyscyplinowania czy też tchórzostwo. Wręcz przeciwnie, działał w myśl najwyższych wartości, jakimi są zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszej osobie w państwie oraz pasażerów i załogi będących na pokładzie statku powietrznego, którego był dowódcą. Tak więc nie powinno budzić wątpliwości to, iż działanie takie powinno być propagowane w środowisku nie tylko wojskowym, ale na forum całego społeczeństwa, jako zasługujące na najwyższe uznanie.
Z tego powodu kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk decyzją nr 1303/KADR z dnia 28 sierpnia br. został wyróżniony resortowym srebrnym medalem ˝Za zasługi dla obronności kraju˝. Zgodnie z § 1 ust. 1 rozporządzenia ministra obrony narodowej z dnia 19 kwietnia 1991 r. w sprawie zasad i trybu nadawania medalu ˝Za zasługi dla obronności kraju˝ oraz wzoru odznaki tego medalu i sposobu jego noszenia (Dz. U. Nr 39, poz. 170) odznaczenie to może być nadane osobom, które wykazały męstwo lub odwagę w bezpośrednim działaniu związanym z obronnością kraju albo osiągnęły bardzo dobre wyniki w realizacji zadań obronnych, posiadają szczególne zasługi w dziedzinie rozwoju nowoczesnej myśli wojskowej, techniki wojskowej oraz potencjału obronnego, jak również w zakresie szkolenia i wychowania wojskowego, swoją pracą zawodową lub działalnością w organizacjach społecznych znacznie przyczyniły się do rozwoju i umocnienia systemu obronnego kraju.
Fakt odznaczenia tylko dowódcy załogi znajduje swoje uzasadnienie w zasadzie obowiązującej w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, że za podjęte decyzje odpowiada jednoosobowo dowódca, który ją podjął.
Odnosząc się do pytania pana posła Przemysława Gosiewskiego dotyczącego nagłośnienia opisanej sprawy w mediach, pragnę przypomnieć, iż wypowiadając się na temat odznaczenia kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka, odpowiadałem jedynie na zainteresowanie mediów tą sprawą – pytany przez dziennikarzy prezentowałem swoje zdanie na temat zachowania pilota. Nieuprawnione jest więc stwierdzenie, że podjąłem jakieś kroki, aby nagłośnić sprawę. Interpretacja różnicy zdań na temat zachowania pilota jako ˝prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej˝ jest również nieuzasadniona.
Przedstawiając powyższe wyjaśnienia, pozostaję w przekonaniu, że uzna je Pan Marszałek za wystarczające.
Jezeli ktos zna tamte smolenskie tereny z licznymi mokradlami wie doskonale ze w chlodne wiosenne poranki w szybkim tempie sciele sie nisko bardzo gesta mgla i zachodzi to tak bystro, ze pry dobrym meteokomunikacie dla pilotow w polowie lotu z Warszawy, mgla stala sie cynnikime komplikujacym przy podchodzeniu do ladowania.
Pilotom sugerowano Minsk Witebsk i Moskwe jako lotniska gotowe przyjac rzadowego tupolewa. Stalo sie inaczej. Tylko stary marazamatyk taki jak Macierewicz moze snuc teorie spiskowe. Ten ograniczony typ jest na tykle nasycony antyrusycyzmem, ze nic innego nie przychodzi do jego glowy. Jego i jemu podobnych analfabetow nie biore opini pod uwage w ogole, a wszczegolnosci Macierewicza.
Juz osobiscie dawno przestalem latac samolotami LOT. Przyczyna ? – stare samoloty, corazn gorszy serwis pokladowy no i piloci – wlasnie piloci. Kilka lat temu lecialem z Warsaawy do Nowego Jorku i w trakcie lotu piloci lubia wychodzi ze swego cocpitu. Jeden z nich przeszedl obok mnie i wyuraznie poczulem zapach alkoholu. Pomuyslalem sobie, ze Polak Potrafi zawsze i wszedzie. Wyladowalismy w Nowy Jorku i od tego czasu latam do Polski albo przez Wieden albo prez Franfurt. Czuje sie prynajmniej bezpieczniej.
Szanowny Azraelu ! Pora juz chyba przesta mlocic ten i podobne tematy. Po sposobie podchodzenia do ladowania i wstepnych informacjach z zapisu czarnych skrzynek wynika jednoznacznie blad pilota. I chocby to dla mnie eliminuje z tej tragicznej katastrofy patos patriotycznej ofiary tych, ktorzy zgineli. Wszyscy mogli doleciec, oddac czesc rozstrelanym oficerom. Stalo sie inaczej i wszystko wskazuje na to ze byl to wypadek.
Ja juz czuje presyt cala ta sprawa i nadmeiernym gloryfikowaniem wielu tragicnie zmarlych. bTragiczny wypadek, targicznie zgineli, czesc ich pamieci i chyba pora wraca do normalnego zycia i funckjonowania panstwa.,
przestancie wszyscy szukac dziury w calym !!!!!
Tragiczną katastrofę można podsumować bardzo prosto po lekturze zapytania poselskiego po awanturze gruzińskiej cyt fragment najbardziej istotny:
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
Jak widać minister nie będzie tolerował i mamy proste równanie jak się od ODWAGI odejmie ROZWAGĘ to pozostaje tylko GŁUPOTA.
Przykro to mówić ale tę tragedię zawdzięczamy GŁUPOCIE i to wielu ludzi w tym najprawdopodobniej najmniej załodze samolotu.
Pisałem już o tym w komentarzach w Psychiatryku. Próba lądowania na lotnisku zapasowym Mińsku czy Moskwie (odległość 300 km), czy Witebsku (odległość ok. 200 km) uniemożliwiłaby delegacji dotarcie na uroczystości w krótkim czasie. Samolot leciał do Smoleńska na ostatnią chwilę. Wystartował, jak gdzieś czytałem zaraz po katastrofie, z opóźnieniem o 7:23, jeśli mnie pamięć nie myli. Rozbił się na 34 minuty przed rozpoczęciem uroczystości po jednej próbie lądowania, czyli praktycznie rzecz biorąc z marszu (nie wiem, ile razy w końcu kołował nad lotniskiem). Dlatego też uważam, że warto wyjaśnić, dlaczego prezydent leciał tak późno, dlaczego doszło dodatkowo do opóźnienia startu. Tusk lecąc na uroczystości trzy dni przed prezydentem wystartował podobno (tak się zaklinają osoby, które miały program udostępniony prasie) ok. 4 nad ranem. Uroczystość zaczynała się o 13:55. Nie mam 100% pewności, że tak było w istocie i jakie były tego ewentualnie przyczyny, ale wylot z takim wyprzedzeniem dawał możliwość dotarcia na ważne spotkanie, nawet gdyby lądowanie w Smoleńsku okazało się niemożliwe.
Co tu duzo pisac ….
Cala ta katynsko-smolenska eskapada byla koszmarnie zle przygotowana przez kancelarie prezydencka , szkoda tylko ze pilot nie odwazyl sie zareagowac jak ten z lotu do Gruzji..
Wyczytalem w necie , ze lot byl opozniony z powodu Wassermana , ktory zaspal i czekano na niego ….
Pingback: Tweets that mention Komentarz video Azraela / Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com
Jakaś jest tutaj usterka w tym komentarzu
nic nie widać
Myślę, że nie jesteś szczery Azraelu – chyba jednak masz poczucie pewności jakie i ja posiadam, że gdyby na pokładzie Tu-154 nie było prezydenta, piloci nie podejmowaliby aż takiego ryzyka aby dostarczyć delegację na lotnisko w Smoleńsku za wszelką cenę w określonym czasie. W rezultacie, gdyby nie było prezydenta na pokładzie feralnego samolotu nie byłoby katastrofy.
Druga sprawa – całą imprezę organizowała kancelaria prezydenta – więc nie ma co szukać specjalnie daleko osób odpowiedzialnych za skład osobowy delegacji jaka znalazła się na pokładzie rozbitej maszyny.
Trzecia sprawa – która mnie osobiście mocno zaszokowała – to informacja, że trzecia czarna skrzynka trafiła do instytutu technicznego wojsk lądowych!
Czwarta bulwersująca sprawa – to wypowiedź prokuratora generalnego, że ujawnione zostaną zapisy rozmów z kabiny pilotów poza „informacjami intymnymi” – szok! A więc wiemy z góry, że otrzymamy ocenzurowaną wersję oficjalną.
Mam nadzieje , ze nagrania w kabinie pokaza , dlaczego piloci pomimo tak katastrofalnych warunkow podjeli decyzje o ladowaniu w Smolensku …
Kamikadze to chyba nie byli.
Cała impreza była na wariackich papierach.
Wczesna pora (mgły), lądowanie na 30 minut przed rozpoczęciem uroczystości, brak planu awaryjnego (zapasowe lotnisko).
Kto to organizował?
Pilot już startując nie miał szans bo wiedzieli jaka tam jest pogoda.
Mysle , ze powinnismy poznac rowniez tresc rozmowy jaka odbyl L.Kaczynski ze swym bratem Jaroslawem na 15 min przed katastrofa …
1. Coś nie tak z video, ucina się na 04:46 w pół zdania.
2. Abstrahując od teorii spiskowych, faktycznie dziwnym jest, że zapisy czarnych skrzynek są niedostępne. Mam tylko nadzieję, że chodzi tu o pełną rzetelność a nie jakieś ukrywanie niewygodnych faktów. Również oczekuję pełnego raportu, który wszelakie spekulacje pozostawi domeną marginesu lubującego się w takich rzeczach. Bo w chwili obecnej teorie te jak słusznie Azraelu zauważyłeś nie tylko gdzieś w internecie ale nawet w TVP. Choć nachodzi mnie obawa, że zapisy te mogą zostać użyte w ramach brudnej kampanii jako „przeciek” do prasy. Pod warunkiem, że faktycznie jest tam coś na tyle ciekawego.
3. Tak w związku z presją psychiczną spoczywającą na pilotach(choć też jestem daleki od tego, że były to jakiekolwiek naciski słowne). Jak potoczyły się losy pilota który leciał wtedy do Gruzji i odmówił lądowania? Historia w mediach urwała się na medalu, a co było dalej? Czy dalej on latał we flocie rządowej?
„Pilot, wedle informacji które posiadam, też całkiem dobrze nie skończył – zepchnięto go na stanowisko nawigatora w mniejszych Jakach, z docelowym lądowaniem za biurkiem. ” [f_crane na blogu W. Orlińskiego]
Dziwne ze zadne elektoniczne medium ( jak na razie ???) nie przeprowadzilo wywiadu z pilotem ktory odmowil wykonania polecenia L.Kaczynskiego ….
Wywiad ze wspomnianym pilotem:
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/wywiady/413401,ostateczna_decyzja_nalezy_do_pilota.html
Pilot wypowiadał się też krótko bodajże w tvn 24.
Pozdrawiam!
Masz rację Azraelu że ważnymi są pytania dotyczące przyczyn katastrofy, jak i masz racje że nie wyciągnięto wniosków z wypadku CASSy. Jednak należy tu wyjaśnić kilka spraw a by zrozumieć sytuację i pewne uwarunkowania. Zaznaczam że daleki jestem od budowania jakichkolwiek scenariuszy spiskowych.
Pierwsza to taka, że TU 154 to nie cywilny samolot komunikacyjny i pomimo że w korzystaniu z przestrzeni powietrznej respektuje cywile przepisy lotnicze jednak podlega pewnym rygorom wojskowym zarówno w zakresie korzystania z przestrzeni powietrznej jak i pewnych relacji na pokładzie samolotu na linii kapitan samolotu – przełożony (prezydent, dca SP RP, Szef SG WP) na pokładzie.
W przypadku samolotu rządowego ze zwierzchnikiem SZ RP na pokładzie, każda zmiana planu lotu lub trudności w jego realizacji wymaga poinformowania zwierzchnika i uzyskania jego akceptacji którą powinien uzyskać kapitan samolotu.
Plan lotu jak można złożyć zakładał start w Warszawie i lądowanie w Smoleńsku przy pełnej znajomości przez załogę zarówno warunków technicznych i oprzyrządowania jakim dysponowało lotnisko jak i komunikatów pogodowych. Warto tu byłoby zapytać kto ten plan zatwierdzał i jakie warianty awaryjne były w nim przewidziane. Sprawa kolejna, odczytywanie czarnych skrzynek odpowie na wiele pytań ale nie musi odpowiedzieć czy doszło do rozmowy kapitana samolotu z osobami z zewnątrz kokpitu na temat zmiany planu lotu czy innych okoliczności, jeśli oczywiście takowa była. Nie odpowie z racji tej iż z reguły jak podpowiada mi doświadczenie zawodowe odbywają się one poza kokpitem, czyli poza zasięgiem monitorowanym przez urządzenia czarnych skrzynek. Jednak czy do takiej rozmowy doszło można wywnioskować szukając odpowiedzi na pytanie: czy podczas lotu kapitan samolotu opuszczał kokpit i kiedy. Opuszczając kokpit kapitan powinien przekazać stery drugiemu pilotowi co powinny czarne skrzynki odnotować. Kolejnym pytaniem jest pytanie kiedy i w jakim zakresie załoga była informowana o warunkach pogodowych na lotnisku w Smoleńsku. Złożenie tych dwóch informacji powinno dać odpowiedź na pytanie czy kapitan poinformował przełożonych o sytuacji i swoich zamiarach, moim zdaniem miał taki obowiązek. Treści tej rozmowy raczej nigdy nie poznamy chyba, że była ona relacjonowana w jakikolwiek sposób drugiemu pilotowi po powrocie do kokpitu.
Trudno mi raczej uwierzyć, że kapitan po otrzymaniu komunikatu o warunkach meteo na lotnisku praktycznie uniemożliwiających lądowanie, bez poinformowania przełożonych samodzielnie podjął decyzję o posadzeniu samolotu, chociaż wykluczyć tego nie można.
Czy na te pytania odpowie komisja badająca katastrofę? Tak tylko czy my się dowiemy jakie były odpowiedzi to raczej mało prawdopodobne.
Sadze ze z duzym prawdopodobienstwem poznamy przyczyne katastrofy , i dowiemy kto naciskal na ladowanie w Smolensku …
Samolot rozbil sie na terytorium Rosji i rosyjskim wladzom bardzo bedzie zalezalo na wyjasnieniu i podaniu do publicznej wiadomosci jego przyczyn ..
Jesli cos bylo na tasmach to wczesniej czy pozniej dowiemy sie o tym …
Ciekawe :
Zapytanie nr 2496
do ministra obrony narodowej
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności
Uzasadnienie
Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim bezpiecznie wylądować.
Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?
5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?
6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?
Z wyrazami szacunku
Poseł Przemysław Gosiewski
Kielce, dnia 23 września 2008 r.
Należy do tego zapytania dodać odpowiedź MON – poniżej
Odpowiedź ministra obrony narodowej
na zapytanie nr 2496
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności
Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie pana posła Przemysława Gosiewskiego w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności (SPS-024-2496/08), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących wyjaśnień.
W dniu 11 sierpnia br. w godzinach wieczornych dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego otrzymał telefoniczną informację z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o planowanym na następny dzień wylocie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wspólnie z prezydentami Estonii, Litwy, Ukrainy oraz premierem Łotwy w rejon konfliktu na terenie Gruzji, z planowanym lądowaniem na lotnisku docelowym w Ganji w Azerbejdżanie.
Dnia 12 sierpnia br. o godz. 00.38 z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zostało przesłane stosowne zamówienie (nr ZOOP-350-28-1-08) precyzujące poszczególne etapy planowanego do realizacji zadania. Zgodnie z nim zadanie miało przebiegać następująco:
1) dzień 12 sierpnia:
– start o godz. 7 z Warszawy do Tallina,
– start o godz. 10.20 z Tallina do Warszawy,
– start o godz. 11.15 z Warszawy do Symferopola,
– start o godz. 15.15 z Symferopola do Ganji w Azerbejdżanie;
2) dzień 13 sierpnia:
– start o godz. 12 z Ganji do Symferopola,
– start o godz. 12.20 z Symferopola do Warszawy,
– start o godz. 14.10 z Warszawy do Wilna,
– start o godz. 16.25 z Wilna do Rygi,
– start o godz. 17.30 z Rygi do Tallina,
– start o godz. 19 z Tallina do Warszawy.
Wobec powyższego, przystąpiono do szczegółowego planowania otrzymanego zadania, wystąpiono o zgody dyplomatyczne państw docelowych i tranzytowych oraz rozpoczęto przygotowanie załogi, jak i samolotu, do planowanych lotów. Na dowódcę załogi, a tym samym statku powietrznego, został wyznaczony kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk.
Zadania załodze przydzielił dowódca pułku, zwracając uwagę na przestrzeganie zasad bezpieczeństwa lotów oraz zachowanie szczególnych środków bezpieczeństwa podczas lotu w pobliżu rejonu konfliktu zbrojnego.
Strat do lotu w dniu 12 sierpnia br. po trasie Warszawa – Tallin – Warszawa zrealizowano o godz. 7.20. Następnie po powrocie do Warszawy, odtworzeniu gotowości samolotu oraz przygotowaniu pokładu do lotu start do Symferopola nastąpił o godz. 12.25.
Przed startem z Symferopola, około godz. 15.30 czasu warszawskiego, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego odebrał telefon od pana Macieja Łopińskiego szefa Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który przekazał polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dotyczące zmiany planowanej trasy dalszego lotu i realizacji lotu do Tbilisi. W tej sprawie z dowódcą pułku rozmawiał również osobiście prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.
Dowódca pułku przyjął polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do realizacji, zwracając równocześnie uwagę na bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa lotu oraz brak wymaganych zgód dyplomatycznych zezwalających na jego wykonanie. Następnie polecił przygotować i wysłać wystąpienie o dodatkowe zgody dyplomatyczne. Odbyła się także rozmowa kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka z osobami towarzyszącymi prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, jak i z nim osobiście.
Pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno dowództwo Sił Powietrznych, jak i załoga statku powietrznego, nie posiadały wiarygodnych danych dotyczących zapewnienia wymaganej kontroli organów ruchu lotniczego w przestrzeni powietrznej oraz aktualnego stanu lotniska w Tbilisi. Nie był znany także stan pasa oraz urządzeń lotniskowych po bombardowaniu lotniska. Pilota informowano o braku pokrycia radarowego obszaru Gruzji.
Na podtrzymanie decyzji o realizacji lotu, zgodnie z uprzednio założonym planem, do którego kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk był przygotowany, miało wpływ wiele innych czynników:
– krótki czas pozostały do planowanego startu z lotniska w Symferopolu, a tym samym brak możliwości pozyskania nowych zgód dyplomatycznych,
– stan zagrożenia spowodowany sytuacją militarną w Gruzji,
– brak potwierdzonych informacji dotyczących aktualnego stanu i możliwości bezpiecznej realizacji lotów w przestrzeni powietrznej kraju oraz rejonie lotniska Tbilisi.
Dowódca załogi konsultował się również z szefami ochrony prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Ukrainy, którzy nie posiadali potwierdzonych informacji odnośnie do bezpieczeństwa na lotnisku w Tbilisi. Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że brak zgody na wlot w przestrzeń powietrzną państw, granice których musiałby przekroczyć, aby wykonać lot po zmienionej trasie, wiąże się z ryzykiem, iż statek powietrzny będzie traktowany jako ˝naruszyciel˝. Samolot TU-154M nie jest przystosowany do operowania w strefie konfliktu zbrojnego.
Biorąc to pod uwagę i mając na względzie rangę i ilość przewożonych pasażerów, dowódca załogi nie mógł postąpić inaczej.
W konsekwencji, po akceptacji przez pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przekazanej dowódcy załogi za pośrednictwem oficera BOR, lot został zrealizowany zgodnie z pierwotnym planem, tzn. do Ganji.
Kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk postąpił właściwie i w pełni odpowiedzialnie, co zostało potwierdzone w przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym.
W myśl art. 114 ust. 1 ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze (Dz. U. z 2006 r. Nr 100, poz. 696, ze zm.) dowódca statku powietrznego jest obowiązany wykonywać loty zgodnie z przepisami, w szczególności zaś zapewnić bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na jego pokładzie osób i rzeczy. Zgodnie z ust. 2 tego przepisu, gdy statkowi powietrznemu grozi niebezpieczeństwo, dowódca jest obowiązany zastosować wszelkie niezbędne środki w celu ratowania pasażerów i załogi. Stosownie do art. 115 ust. 1 pkt 2 tej ustawy, w celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu oraz bezpieczeństwa i porządku na pokładzie statku powietrznego, dowódca jest upoważniony do wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie statku powietrznego, a zgodnie z ust. 2 tego przepisu osoby te są zobowiązane do wykonywania poleceń dowódcy.
Wprowadzony do użytku regulamin lotów decyzją nr 412/MON ministra obrony narodowej z dnia 13 października 2006 r. w sprawie wprowadzenia do użytku w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej ˝Regulaminu lotów lotnictwa Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej˝ (Dz. Urz. MON Nr 19, poz. 252, ze zm.) zawiera przepisy lotnicze obowiązujące personel lotnictwa wojskowego Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto, zgodnie z jego § 1 ust. 2, stosuje się go również do pozostałych osób korzystających lub dysponujących przydzielonymi polskimi wojskowymi statkami powietrznymi, a także – na podstawie ust. 3 tego przepisu – poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli zawarte w nim przepisy nie są sprzeczne z przepisami obowiązującymi w przestrzeni danego państwa, a w przestrzeniach niepodlegających zwierzchnictwu żadnego państwa – z przepisami międzynarodowymi.
Przepis § 12 ust. 10 regulaminu lotów stanowi, że dowódca statku powietrznego jest zobowiązany wykonać lot zgodnie z przepisami. Ponosi odpowiedzialność za wykonanie postawionego zadania, bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na pokładzie osób i rzeczy. Z kolei § 12 ust. 14 stanowi, że wszystkie osoby obecne na pokładzie statku powietrznego są obowiązane wypełniać polecenia dowódcy statku powietrznego niezależnie od ich stopnia wojskowego oraz statusu.
Wobec powyższego, mając świadomość realnego zagrożenia bezpieczeństwa statku powietrznego i pasażerów na jego pokładzie oraz ewentualnych konsekwencji świadomego naruszenia przepisów, dowódca załogi nie mógł podjąć innej decyzji, jak tylko wykonania zadania, do którego został wcześniej przygotowany.
Biorąc pod uwagę wskazane fakty i uwarunkowania, w jakich znalazł się dowódca załogi, należy stwierdzić, iż działał on pod presją ciążącej na nim odpowiedzialności za podjętą decyzję. Nie budzi również wątpliwości to, iż kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk wykazał się odpowiedzialnością, profesjonalizmem i bardzo dobrą znajomością obowiązujących przepisów, co absolutnie nie powinno być traktowane jako brak zdyscyplinowania czy też tchórzostwo. Wręcz przeciwnie, działał w myśl najwyższych wartości, jakimi są zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszej osobie w państwie oraz pasażerów i załogi będących na pokładzie statku powietrznego, którego był dowódcą. Tak więc nie powinno budzić wątpliwości to, iż działanie takie powinno być propagowane w środowisku nie tylko wojskowym, ale na forum całego społeczeństwa, jako zasługujące na najwyższe uznanie.
Z tego powodu kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk decyzją nr 1303/KADR z dnia 28 sierpnia br. został wyróżniony resortowym srebrnym medalem ˝Za zasługi dla obronności kraju˝. Zgodnie z § 1 ust. 1 rozporządzenia ministra obrony narodowej z dnia 19 kwietnia 1991 r. w sprawie zasad i trybu nadawania medalu ˝Za zasługi dla obronności kraju˝ oraz wzoru odznaki tego medalu i sposobu jego noszenia (Dz. U. Nr 39, poz. 170) odznaczenie to może być nadane osobom, które wykazały męstwo lub odwagę w bezpośrednim działaniu związanym z obronnością kraju albo osiągnęły bardzo dobre wyniki w realizacji zadań obronnych, posiadają szczególne zasługi w dziedzinie rozwoju nowoczesnej myśli wojskowej, techniki wojskowej oraz potencjału obronnego, jak również w zakresie szkolenia i wychowania wojskowego, swoją pracą zawodową lub działalnością w organizacjach społecznych znacznie przyczyniły się do rozwoju i umocnienia systemu obronnego kraju.
Fakt odznaczenia tylko dowódcy załogi znajduje swoje uzasadnienie w zasadzie obowiązującej w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, że za podjęte decyzje odpowiada jednoosobowo dowódca, który ją podjął.
Odnosząc się do pytania pana posła Przemysława Gosiewskiego dotyczącego nagłośnienia opisanej sprawy w mediach, pragnę przypomnieć, iż wypowiadając się na temat odznaczenia kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka, odpowiadałem jedynie na zainteresowanie mediów tą sprawą – pytany przez dziennikarzy prezentowałem swoje zdanie na temat zachowania pilota. Nieuprawnione jest więc stwierdzenie, że podjąłem jakieś kroki, aby nagłośnić sprawę. Interpretacja różnicy zdań na temat zachowania pilota jako ˝prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej˝ jest również nieuzasadniona.
Przedstawiając powyższe wyjaśnienia, pozostaję w przekonaniu, że uzna je Pan Marszałek za wystarczające.
Łączę wyrazy szacunku i poważania
Minister
Bogdan Klich
Warszawa, dnia 27 października 2008 r
Argumentacja przez przytaczanie całego mnóstwa przepisów czy też regulaminów wydaje mi się być typowo urzędniczą ucieczką od pytania. Pierwszym źródłem prawa w PL jest Konstytucja a w niej jasno jest napisane, kto dowodzi wojskiem. Pilot samolotu prezydenckiego jest żołnierzem wykonującym obowiązki, koniec tematu. Chyba, że chcemy, by normą w wojsku było kwestionowanie rozkazów dowódców. Chcemy? Może przed wykonaniem rozkazu żołnierze powinni mieć możliwość odrzucenia rozkazu dowódcy w demokratycznym głosowaniu??
Należy do tej interpelacji przytoczonej przez Jacka podać odpowiedź -
poniżej
Odpowiedź ministra obrony narodowej
na zapytanie nr 2496
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności
Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie pana posła Przemysława Gosiewskiego w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności (SPS-024-2496/08), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących wyjaśnień.
W dniu 11 sierpnia br. w godzinach wieczornych dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego otrzymał telefoniczną informację z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o planowanym na następny dzień wylocie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wspólnie z prezydentami Estonii, Litwy, Ukrainy oraz premierem Łotwy w rejon konfliktu na terenie Gruzji, z planowanym lądowaniem na lotnisku docelowym w Ganji w Azerbejdżanie.
Dnia 12 sierpnia br. o godz. 00.38 z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zostało przesłane stosowne zamówienie (nr ZOOP-350-28-1-08) precyzujące poszczególne etapy planowanego do realizacji zadania. Zgodnie z nim zadanie miało przebiegać następująco:
1) dzień 12 sierpnia:
– start o godz. 7 z Warszawy do Tallina,
– start o godz. 10.20 z Tallina do Warszawy,
– start o godz. 11.15 z Warszawy do Symferopola,
– start o godz. 15.15 z Symferopola do Ganji w Azerbejdżanie;
2) dzień 13 sierpnia:
– start o godz. 12 z Ganji do Symferopola,
– start o godz. 12.20 z Symferopola do Warszawy,
– start o godz. 14.10 z Warszawy do Wilna,
– start o godz. 16.25 z Wilna do Rygi,
– start o godz. 17.30 z Rygi do Tallina,
– start o godz. 19 z Tallina do Warszawy.
Wobec powyższego, przystąpiono do szczegółowego planowania otrzymanego zadania, wystąpiono o zgody dyplomatyczne państw docelowych i tranzytowych oraz rozpoczęto przygotowanie załogi, jak i samolotu, do planowanych lotów. Na dowódcę załogi, a tym samym statku powietrznego, został wyznaczony kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk.
Zadania załodze przydzielił dowódca pułku, zwracając uwagę na przestrzeganie zasad bezpieczeństwa lotów oraz zachowanie szczególnych środków bezpieczeństwa podczas lotu w pobliżu rejonu konfliktu zbrojnego.
Strat do lotu w dniu 12 sierpnia br. po trasie Warszawa – Tallin – Warszawa zrealizowano o godz. 7.20. Następnie po powrocie do Warszawy, odtworzeniu gotowości samolotu oraz przygotowaniu pokładu do lotu start do Symferopola nastąpił o godz. 12.25.
Przed startem z Symferopola, około godz. 15.30 czasu warszawskiego, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego odebrał telefon od pana Macieja Łopińskiego szefa Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który przekazał polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dotyczące zmiany planowanej trasy dalszego lotu i realizacji lotu do Tbilisi. W tej sprawie z dowódcą pułku rozmawiał również osobiście prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.
Dowódca pułku przyjął polecenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do realizacji, zwracając równocześnie uwagę na bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa lotu oraz brak wymaganych zgód dyplomatycznych zezwalających na jego wykonanie. Następnie polecił przygotować i wysłać wystąpienie o dodatkowe zgody dyplomatyczne. Odbyła się także rozmowa kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka z osobami towarzyszącymi prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, jak i z nim osobiście.
Pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno dowództwo Sił Powietrznych, jak i załoga statku powietrznego, nie posiadały wiarygodnych danych dotyczących zapewnienia wymaganej kontroli organów ruchu lotniczego w przestrzeni powietrznej oraz aktualnego stanu lotniska w Tbilisi. Nie był znany także stan pasa oraz urządzeń lotniskowych po bombardowaniu lotniska. Pilota informowano o braku pokrycia radarowego obszaru Gruzji.
Na podtrzymanie decyzji o realizacji lotu, zgodnie z uprzednio założonym planem, do którego kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk był przygotowany, miało wpływ wiele innych czynników:
– krótki czas pozostały do planowanego startu z lotniska w Symferopolu, a tym samym brak możliwości pozyskania nowych zgód dyplomatycznych,
– stan zagrożenia spowodowany sytuacją militarną w Gruzji,
– brak potwierdzonych informacji dotyczących aktualnego stanu i możliwości bezpiecznej realizacji lotów w przestrzeni powietrznej kraju oraz rejonie lotniska Tbilisi.
Dowódca załogi konsultował się również z szefami ochrony prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Ukrainy, którzy nie posiadali potwierdzonych informacji odnośnie do bezpieczeństwa na lotnisku w Tbilisi. Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że brak zgody na wlot w przestrzeń powietrzną państw, granice których musiałby przekroczyć, aby wykonać lot po zmienionej trasie, wiąże się z ryzykiem, iż statek powietrzny będzie traktowany jako ˝naruszyciel˝. Samolot TU-154M nie jest przystosowany do operowania w strefie konfliktu zbrojnego.
Biorąc to pod uwagę i mając na względzie rangę i ilość przewożonych pasażerów, dowódca załogi nie mógł postąpić inaczej.
W konsekwencji, po akceptacji przez pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przekazanej dowódcy załogi za pośrednictwem oficera BOR, lot został zrealizowany zgodnie z pierwotnym planem, tzn. do Ganji.
Kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk postąpił właściwie i w pełni odpowiedzialnie, co zostało potwierdzone w przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym.
W myśl art. 114 ust. 1 ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze (Dz. U. z 2006 r. Nr 100, poz. 696, ze zm.) dowódca statku powietrznego jest obowiązany wykonywać loty zgodnie z przepisami, w szczególności zaś zapewnić bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na jego pokładzie osób i rzeczy. Zgodnie z ust. 2 tego przepisu, gdy statkowi powietrznemu grozi niebezpieczeństwo, dowódca jest obowiązany zastosować wszelkie niezbędne środki w celu ratowania pasażerów i załogi. Stosownie do art. 115 ust. 1 pkt 2 tej ustawy, w celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu oraz bezpieczeństwa i porządku na pokładzie statku powietrznego, dowódca jest upoważniony do wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie statku powietrznego, a zgodnie z ust. 2 tego przepisu osoby te są zobowiązane do wykonywania poleceń dowódcy.
Wprowadzony do użytku regulamin lotów decyzją nr 412/MON ministra obrony narodowej z dnia 13 października 2006 r. w sprawie wprowadzenia do użytku w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej ˝Regulaminu lotów lotnictwa Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej˝ (Dz. Urz. MON Nr 19, poz. 252, ze zm.) zawiera przepisy lotnicze obowiązujące personel lotnictwa wojskowego Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto, zgodnie z jego § 1 ust. 2, stosuje się go również do pozostałych osób korzystających lub dysponujących przydzielonymi polskimi wojskowymi statkami powietrznymi, a także – na podstawie ust. 3 tego przepisu – poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli zawarte w nim przepisy nie są sprzeczne z przepisami obowiązującymi w przestrzeni danego państwa, a w przestrzeniach niepodlegających zwierzchnictwu żadnego państwa – z przepisami międzynarodowymi.
Przepis § 12 ust. 10 regulaminu lotów stanowi, że dowódca statku powietrznego jest zobowiązany wykonać lot zgodnie z przepisami. Ponosi odpowiedzialność za wykonanie postawionego zadania, bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na pokładzie osób i rzeczy. Z kolei § 12 ust. 14 stanowi, że wszystkie osoby obecne na pokładzie statku powietrznego są obowiązane wypełniać polecenia dowódcy statku powietrznego niezależnie od ich stopnia wojskowego oraz statusu.
Wobec powyższego, mając świadomość realnego zagrożenia bezpieczeństwa statku powietrznego i pasażerów na jego pokładzie oraz ewentualnych konsekwencji świadomego naruszenia przepisów, dowódca załogi nie mógł podjąć innej decyzji, jak tylko wykonania zadania, do którego został wcześniej przygotowany.
Biorąc pod uwagę wskazane fakty i uwarunkowania, w jakich znalazł się dowódca załogi, należy stwierdzić, iż działał on pod presją ciążącej na nim odpowiedzialności za podjętą decyzję. Nie budzi również wątpliwości to, iż kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk wykazał się odpowiedzialnością, profesjonalizmem i bardzo dobrą znajomością obowiązujących przepisów, co absolutnie nie powinno być traktowane jako brak zdyscyplinowania czy też tchórzostwo. Wręcz przeciwnie, działał w myśl najwyższych wartości, jakimi są zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszej osobie w państwie oraz pasażerów i załogi będących na pokładzie statku powietrznego, którego był dowódcą. Tak więc nie powinno budzić wątpliwości to, iż działanie takie powinno być propagowane w środowisku nie tylko wojskowym, ale na forum całego społeczeństwa, jako zasługujące na najwyższe uznanie.
Z tego powodu kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk decyzją nr 1303/KADR z dnia 28 sierpnia br. został wyróżniony resortowym srebrnym medalem ˝Za zasługi dla obronności kraju˝. Zgodnie z § 1 ust. 1 rozporządzenia ministra obrony narodowej z dnia 19 kwietnia 1991 r. w sprawie zasad i trybu nadawania medalu ˝Za zasługi dla obronności kraju˝ oraz wzoru odznaki tego medalu i sposobu jego noszenia (Dz. U. Nr 39, poz. 170) odznaczenie to może być nadane osobom, które wykazały męstwo lub odwagę w bezpośrednim działaniu związanym z obronnością kraju albo osiągnęły bardzo dobre wyniki w realizacji zadań obronnych, posiadają szczególne zasługi w dziedzinie rozwoju nowoczesnej myśli wojskowej, techniki wojskowej oraz potencjału obronnego, jak również w zakresie szkolenia i wychowania wojskowego, swoją pracą zawodową lub działalnością w organizacjach społecznych znacznie przyczyniły się do rozwoju i umocnienia systemu obronnego kraju.
Fakt odznaczenia tylko dowódcy załogi znajduje swoje uzasadnienie w zasadzie obowiązującej w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, że za podjęte decyzje odpowiada jednoosobowo dowódca, który ją podjął.
Odnosząc się do pytania pana posła Przemysława Gosiewskiego dotyczącego nagłośnienia opisanej sprawy w mediach, pragnę przypomnieć, iż wypowiadając się na temat odznaczenia kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka, odpowiadałem jedynie na zainteresowanie mediów tą sprawą – pytany przez dziennikarzy prezentowałem swoje zdanie na temat zachowania pilota. Nieuprawnione jest więc stwierdzenie, że podjąłem jakieś kroki, aby nagłośnić sprawę. Interpretacja różnicy zdań na temat zachowania pilota jako ˝prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej˝ jest również nieuzasadniona.
Przedstawiając powyższe wyjaśnienia, pozostaję w przekonaniu, że uzna je Pan Marszałek za wystarczające.
Łączę wyrazy szacunku i poważania
Minister
Bogdan Klich
Warszawa, dnia 27 października 2008 r
Jezeli ktos zna tamte smolenskie tereny z licznymi mokradlami wie doskonale ze w chlodne wiosenne poranki w szybkim tempie sciele sie nisko bardzo gesta mgla i zachodzi to tak bystro, ze pry dobrym meteokomunikacie dla pilotow w polowie lotu z Warszawy, mgla stala sie cynnikime komplikujacym przy podchodzeniu do ladowania.
Pilotom sugerowano Minsk Witebsk i Moskwe jako lotniska gotowe przyjac rzadowego tupolewa. Stalo sie inaczej. Tylko stary marazamatyk taki jak Macierewicz moze snuc teorie spiskowe. Ten ograniczony typ jest na tykle nasycony antyrusycyzmem, ze nic innego nie przychodzi do jego glowy. Jego i jemu podobnych analfabetow nie biore opini pod uwage w ogole, a wszczegolnosci Macierewicza.
Juz osobiscie dawno przestalem latac samolotami LOT. Przyczyna ? – stare samoloty, corazn gorszy serwis pokladowy no i piloci – wlasnie piloci. Kilka lat temu lecialem z Warsaawy do Nowego Jorku i w trakcie lotu piloci lubia wychodzi ze swego cocpitu. Jeden z nich przeszedl obok mnie i wyuraznie poczulem zapach alkoholu. Pomuyslalem sobie, ze Polak Potrafi zawsze i wszedzie. Wyladowalismy w Nowy Jorku i od tego czasu latam do Polski albo przez Wieden albo prez Franfurt. Czuje sie prynajmniej bezpieczniej.
Szanowny Azraelu ! Pora juz chyba przesta mlocic ten i podobne tematy. Po sposobie podchodzenia do ladowania i wstepnych informacjach z zapisu czarnych skrzynek wynika jednoznacznie blad pilota. I chocby to dla mnie eliminuje z tej tragicznej katastrofy patos patriotycznej ofiary tych, ktorzy zgineli. Wszyscy mogli doleciec, oddac czesc rozstrelanym oficerom. Stalo sie inaczej i wszystko wskazuje na to ze byl to wypadek.
Ja juz czuje presyt cala ta sprawa i nadmeiernym gloryfikowaniem wielu tragicnie zmarlych. bTragiczny wypadek, targicznie zgineli, czesc ich pamieci i chyba pora wraca do normalnego zycia i funckjonowania panstwa.,
przestancie wszyscy szukac dziury w calym !!!!!
Tragiczną katastrofę można podsumować bardzo prosto po lekturze zapytania poselskiego po awanturze gruzińskiej cyt fragment najbardziej istotny:
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
Jak widać minister nie będzie tolerował i mamy proste równanie jak się od ODWAGI odejmie ROZWAGĘ to pozostaje tylko GŁUPOTA.
Przykro to mówić ale tę tragedię zawdzięczamy GŁUPOCIE i to wielu ludzi w tym najprawdopodobniej najmniej załodze samolotu.
Pisałem już o tym w komentarzach w Psychiatryku. Próba lądowania na lotnisku zapasowym Mińsku czy Moskwie (odległość 300 km), czy Witebsku (odległość ok. 200 km) uniemożliwiłaby delegacji dotarcie na uroczystości w krótkim czasie. Samolot leciał do Smoleńska na ostatnią chwilę. Wystartował, jak gdzieś czytałem zaraz po katastrofie, z opóźnieniem o 7:23, jeśli mnie pamięć nie myli. Rozbił się na 34 minuty przed rozpoczęciem uroczystości po jednej próbie lądowania, czyli praktycznie rzecz biorąc z marszu (nie wiem, ile razy w końcu kołował nad lotniskiem). Dlatego też uważam, że warto wyjaśnić, dlaczego prezydent leciał tak późno, dlaczego doszło dodatkowo do opóźnienia startu. Tusk lecąc na uroczystości trzy dni przed prezydentem wystartował podobno (tak się zaklinają osoby, które miały program udostępniony prasie) ok. 4 nad ranem. Uroczystość zaczynała się o 13:55. Nie mam 100% pewności, że tak było w istocie i jakie były tego ewentualnie przyczyny, ale wylot z takim wyprzedzeniem dawał możliwość dotarcia na ważne spotkanie, nawet gdyby lądowanie w Smoleńsku okazało się niemożliwe.
Co tu duzo pisac ….
Cala ta katynsko-smolenska eskapada byla koszmarnie zle przygotowana przez kancelarie prezydencka , szkoda tylko ze pilot nie odwazyl sie zareagowac jak ten z lotu do Gruzji..
Wyczytalem w necie , ze lot byl opozniony z powodu Wassermana , ktory zaspal i czekano na niego ….