Scenariusze polityczne – 13. kwietnia

Wydawało się, że wszystkie karty dotyczące jesiennych wyborów prezydenckich są już rozdane. As – Donald Tusk wycofał się. Dwa walety, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski rozegrały partię „wojny”, strzelając do siebie ślepakami. „Stary król”, Lech Kaczyński abdykować nie chciał, ale lud był przeciwko niemu. Reszta to blotki, nawet jeżeli wydawało się do pewnego momentu, że  jokery, jak Andrzej Olechowski. Ale los kopnął w stolik z kartami, talia została na podmokłym polu pod Smoleńskiem.

Jeszcze jest żałoba, jeszcze nie pochowano prochów Lecha Kaczyńskie i jego żony, posłów, senatorów, wojskowych, księży, nie znamy przyczyn katastrofy. Nie wiemy, jak będzie wyglądało rzeczywistość polityczna po tej wielkiej tragedii. Nie wiemy, na co stać polityków, jaką drogą pójdą, na jakie kompromisy i rozwiązania się zgodzą. Jest jednak faktem, że choćby z powodów prawnych i proceduralnych musi dojść do szybkich decyzji.

W wypadku zginęło dwóch kandydatów wyścigu prezydenckiego (start Lecha Kaczyńskiego wyglądał na przesądzony). Ale straty największe poniosło Prawo i Sprawiedliwość, co dramatycznie wyglądało dziś w Sejmie, w trakcie specjalnego, żałobnego posiedzenia obi izb polskiego parlamentu. Jarosław Kaczyński stracił nie tylko brata, ale również najbliższe otoczenie, szczególnie właśnie to sejmowe, polityczne, dobrze zaprawione w bojach i procedurach, jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. Nie wymieniając nazwisk wiadomo, że zastąpienie ich od razu nie będzie łatwe. Kaczyński będzie musiał podjąć pewne decyzje, ponieważ tylko on je dotychczas podejmował i nikt nie jest na siłach, oprócz niego, aby tego dokonać właśnie teraz. Nie wiemy oczywiście, na ile ta traumatyczna, tragiczna sytuacja przewartościuje jego podejście do życia, ale wiemy, że był on zawsze odpowiedzialny za swoje zaplecze polityczne – po prostu za ludzi, którzy w nim pokładali nadzieje. Wiemy jednak też, że już w trakcie powrotu do Polski, po zidentyfikowaniu ciała brata powiedział w samolocie do posła PE, Adama Bielana, że dla niego życie się skończyło…

Continue Reading →

Żałoba nie połączy

Wielu próbuje porównać stan świadomości i zachowania Polaków do tego, co działo się lat 5 lat temu, po śmierci Jana Pawła II. Otrzeźwienie społeczne, skupienie, jedność… światła na ulicach, wspomnienia, może nawet „santo subito”… Świętokradztwo? Wystarczy spojrzeć na niektóre portale, poczytać gazety, wysłuchać komentatorów, nie rzadko tych, dla których Lech Kaczyński jeszcze tydzień temu był najgorszym prezydentem, nie godnym do reprezentowania Polski.

Jedność społeczeństwa po śmierci polskiego papieża wyrażała się w modlitwie, szczerej. I nieszczerej, egzaltowanej, na pokaz, do kamery. Kiedy czas modlitwy minął, przez pewien okres czasu mówiono o wspólnocie, o nowym społeczeństwie, próbowano nawoływać do odczytania przesłań JP II zawartych w jego encyklikach, adhortacjach, listach. Powołano do życia „Pokolenie JP II”, które tak naprawdę nigdy nie zaczęło funkcjonować.

Teraz, po katastrofie pod Smoleńskiem usiłuje się wskrzesić tamten obraz. Są tłumy na ulicach, pod Pałacem Namiestnikowskim, kwiaty, znicze, pod Sejmem, pod biurami posłów. Tłumy i reakcje społeczeństwa są autentyczne. Przynajmniej były. Były, kiedy przejeżdżała kolumna z trumną Lecha Kaczyńskiego, są, kiedy jedzie kondukt z trumną jego żony, Marii. Ale ktoś zauważył, że ludzie stojący na trasie przejazdu nie mają w rękach flag w kolorach narodowych, ale aparaty fotograficzne….

Żałoba jest dla wielu autentyczna. Żałoba nie tylko po Lechu Kaczyńskim i jego żonie, ale również po innych poległych. Ale ta żałoba nie przerodzi się w jedność społeczeństwa. Ta żałoba nie ma wspólnej podstawy, nie ma wspólnego języka, nie da się wytworzyć z tego żadnej wspólnej narracji społecznej. Polacy są podzieleni, nie tylko politycznie, i te podziały będą istnieć nadal.

Continue Reading →

Pieczęć śmierci

Rozpoczynając pisanie tego komentarza, zastanawiałem się, czy napisać o polskiej rusofobii, czy może rosyjskiej nieufności wobec Polaków, czy o kłamstwie katyńskim, jeszcze obecnym w Rosji i nie zapomnianym w Polsce, czy może jednak o tym, co nas i Rosjan powinno połączyć. Myślę, że rozpatrując to, co się dzieje w naszych relacjach z Moskwą, nie należy zapominać o niczym.

Wielu jest zaskoczonych, wręcz z szokowanych tym, jak Rosjanie, a szczególnie ich przywódcy reagują i działają w obliczu polskiej tragedii, katastrofy samolotu TU-154 pod Smoleńskiem. Przesłanie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, orędzie premiera Władimira Putina do Polaków, w namiocie, bez przygotowania, ze ściągniętą smutkiem twarzą, ludzki gest objęcia Donalda Tuska w obliczu pola śmierci na lotnisku, zachowanie pomniejszych oficjeli. Współpraca wszystkich służb, pomoc i wychodzenia na przeciw potrzebom rodzin i polskich służb – to tylko ułamek tego, co Rosjanie nam oferują, ponieważ za tym idzie autentyczne współczucie obywateli, o czym piszą i mówią wszyscy, którzy są tam na miejscu, czy w Moskwie. Dopełnieniem było ogłoszenia żałoby narodowej w Rosji, emisja filmu Andrzeja Wajdy „Katyń” w ogólnodostępnej telewizji i słowa Putina, wskazujące jednoznacznie Stalina jako dysponenta zbrodni katyńskiej z roku 1940…

Ale tym tak naprawdę mogą być zaskoczeni tylko ci, którzy nie śledzą polityki na co dzień. Normalizacja naszych relacji z Kremlem jest procesem, który trwa już wiele miesięcy, to zasługa Polsko – Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, kierowanej przez Adama Rotfelda i prof. Anatolija Torkunowa, która mozolnie przedzierając się przez rafy historii doprowadziła najpierw do wizyty Putina w ubiegłym roku na Westerplatte, a następnie do spotkania Donalda Tuska i rosyjskiego premiera 7 kwietnia na grobach katyńskich. I jak pokazuje opublikowane przemówienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego już nie zdążył wypowiedzieć nad grobami pomordowanych Polaków 10 kwietnia, on też rozumiał ten proces – i tę konieczność dziejową porozumienia z Rosją i Rosjanami. A zwykli Rosjanie coraz częściej rozumieją odpowiedzialność za to, co się zdarzyło 70 lat temu…

Continue Reading →

Państwo działa dalej

Polskę dotknęła wielka tragedia, największa tragedia społeczna i polityczna w czasach pokoju. W jednej chwili zginęło 96 osób, z prezydentem państwa na czele, wielu znakomitych działaczy politycznych, senatorowie i posłowie, urzędnicy administracji publicznej, ludzie kultury, praktycznie całe najwyższe dowództwo polskiej armii. Nie było w świecie współczesnym tak wielkiego nieszczęścia w wymiarze państwa, w czasach pokoju, tragedia jest tak wielka nie tylko śmiercią prezydenta państwa, ale również tak wielu uczestników życia społecznego, publicznego. W samolocie lecącym do Smoleńska znalazło się wielu ludzi stale, trwale i znacząco mających wpływ na funkcjonowanie państwa.

Obserwując jednak to, co się dzieje od mniej więcej 24 godzin, widzę, że państwo radzi sobie doskonale, nie widać w nim żadnych zagrożeń wewnętrznych, nie mówiąc o zewnętrznych. To oznacza, że demokracja polska potrafiła przez 20 lat wypracować procedury, które działają w warunkach tak ekstremalnych.

Obowiązki prezydenta (zgodnie z art. 131 Konstytucji RP) przejął marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski. Zgodnie z ustawą zasadniczą ogłosi w ciągu najbliższych kilkunastu dni przedterminowe wybory prezydenckie. W przypadku zmarłych posłów automatycznie miejsca po nich zajmą następni na listach, w przypadku senatorów – będą się musiały odbyć wybory uzupełniające. Nie wiadomo, kto zajmie miejsce wicemarszałków Sejmu w jego prezydium
Sejm będzie musiał się zając także wyborem nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego, Sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. PKOL będzie musiał wybrać w miejsce nowego Piotra Nurowskiego nowego prezesa…
W wojsku procedury zadziałały automatycznie, miejsca opuszczone przez dowódców poszczególnych rodzajów wojsk zajmą ich pierwsi zastępcy. Ale szefa Sztabu Generalnego mianować będzie musiał Marszałek Sejmu, w uzgodnieniu z rządem.

Continue Reading →

Tragedia Polski

Opisanie tego, co się stało na lotnisku pod Smoleńskiem jest nad wyraz trudne. Można wpaść w sztampę, patos, można urazić uczucia bliskich. Jest to tragedia, ludzka, osobista, państwowa, zginęli ludzie, których znało się z ekranów telewizora, ale również często osobiście. Z kilkoma miałem okazję się spotkać…

Niezależnie od poglądów politycznych tragedia ta dotyka całą Polskę i wszystkich Polaków. Jest to wyrwa ogromna, choć nie przesadzałbym o śmierci CAŁEJ polskiej elity. Polskie elity są dużo szersze, niż tylko 89 osób, które zginęły na pokładzie TU-154. Nie oznacza to jednak, że tym ludziom, którzy zginęli w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej nie należy się wielki szacunek – im, i ich rodzinom. Niezależnie czy byli z PiS, PO, oficerami WP, czy byli po prostu gośćmi na pokładzie samolotu prezydenta…

Gdzieś w podświadomości i w tle tragedii już są stawiane pytania, co dalej w polskiej polityce, co z wyborami prezydenckimi, co z partiami politycznymi. Można to rozpatrywać od strony gry politycznej, układów, scenariuszy, ale mam takę nadzieję (choć jednak tylko niewielką…), że tragedia pod Smoleńskiem doprowadzi do przewartościowania polskiej polityki. Wymaga tego dobro kraju i jego obywateli. Mam nadzieję, że szacunek dla zmarłych wymusi na tych, którzy pozostali, umiar i refleksję. To poważny egzamin dla wszystkich obecnych w życiu publicznym, polityków, mediów, obserwatorów.

W kilka godzin po katastrofie trudno ocenić, co było powodem katastrofy. Wydaje się jednak, że nie była to awaria techniczna, lecz błąd ludzki (być może pilota, być może jednak kogoś innego…) i pogoda. Lotnisko w Smoleńsku nie jest prawdopodobnie w pełni wyposażone w system ILS, w związku z tym wydaje się, że pilot (jak również prezydent Lech Kaczyński) NIE POWINNI kierować się do tego portu, jeżeli znali warunki pogodowe. Jeżeli już byli nad lotniskiem, powinien odejść na wskazane lotnisko – do Mińska, lub Moskwy. Ale prawdę poznamy po analizie czarnych skrzynek samolotu i zapisów rozmów z wieżą. Mam nadzieję, że nie pojawią się żadne enuncjacje o spisku, zamachu…

Na koniec refleksja osobista; Lech Kaczyński nie był moim prezydentem, wiele jego poglądów i zachowań było mi obce. Ale z nim zginęła cząstka Polski. Żal i smutek. Żal i smutek po wszystkich ofiarach.

Azrael

Marzenia Baracka Obamy

“Nie uważam nagrody za uhonorowanie moich osiągnięć, lecz za potwierdzenie amerykańskiego przywództwa na rzecz aspiracji ludzi z wszystkich narodów”Barack Obama po wręczeniu mu w Oslo Pokojowej Nagr0dy Nobla


„I have a dream”… tak, na pewno prezydent Stanów Zjednoczonych jest politykiem z wizją, ideą i determinacją do wdrożenia ich w życie. I realizuje plany polityczne i obietnice wyborcze. Kilkanaście dni temu wygrał wojnę wewnętrzną, doprowadzając do wprowadzenia życie reformy ubezpieczeń zdrowotnych – wczoraj odniósł następny sukces, finalizując w Pradze nowy traktat rozbrojeniowy, START, który jest już zwany Układem Praskim.

Idea usunięcia broni atomowej z powierzchni Ziemi na dzień dzisiejszy jest utopijna, ale każda idea jest na początku, bez siły sprawczej, bez determinacji nie ma realnej wartości. Podpisany wczoraj w czeskiej stolicy dokument (ze strony rosyjskiej podpis złożył prezydent Dmitrij Miedwiediew), jest krokiem w dobrą stronę – i krokiem ku dalszym dyskusjom o kontroli zbrojeń i rozbrojeniu globalnym. Wizją prezydenta Obamy jest wielobiegunowy Świat pozbawiony broni atomowej. Zdaje sobie on sprawę doskonale z tego, że jego dwie kadencje prezydenckie to będzie za mało, aby uzyskać ten efekt , ale może w tym czasie złożyć pod to podwaliny. Znalazł partnera w Rosji, w osobie Miedwiediewa, partnera nie do końca jeszcze przekonanego, koniunkturalnego, ale przecież najpoważniejszego dysponenta broni atomowej, a do Rosja leży obok najbardziej zapalnych punktów Świata – Iranu, Pakistanu i Korei Północnej.

Continue Reading →

Nowe media, a kampanie wyborcze

Kolejne spotkanie w Onet.tv, tym razem poświęcone roli internetu, nowych mediów (także social media) w prowadzeniu politycznych kampanii. Goście to poseł PiS, Paweł Poncyliusz, poseł SLD do PE, Marek Siwiec i Wasz Ulubiony Bloger. Spotkanie miłe i merytoryczne, bo dyskutanci się znają na sprawie (przypominam, że Marek Siwiec to dziennikarz).

Do obejrzenia, łącznie z komentarzem Onet.pl – proszę kliknąć na zdjęcie;

Azrael

Tak, przełom

Jeżeli się nie spojrzy na relacje polsko – rosyjskie w kontekście zbrodni katyńskiej z boku, w sposób beznamiętny, racjonalny – to rzeczywiście, ani przełomu, ani porozumienia pomiędzy naszymi krajami być nie może. Dopiero, kiedy zrozumie się racje strony rosyjskiej, dopiero wtedy istnieje szansa na zamknięcie tego rozdziału pomiędzy Polską, a Federacją Rosyjską.

Oczekiwane dziś oficjalne stanowisko strony rosyjskiej, wyrażonego przez Władimira Putina w formie słowa „przepraszam” nie nastąpiło. Oficjalne stanowisko, stanowisko państwowe, jest zresztą znane nie od dziś. Już Michaił Gorbaczow, ostatni przywódca ZSRR przyznał, że to Związek Radziecki i NKWD są winne zbrodni katyńskiej, a pierwszy prezydent Rosji, Borys Jelcyn będąc w Polsce złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar, Krzyżem Katyńskim, i udostępnił dokumenty, które pozwoliły rodzinom pomordowanych ustalić miejsca ich pochówku.

Na poziomie politycznym dzisiejsze spotkanie Tusk – Putin ma znaczenie kluczowe. Polsko – Rosyjska Grupa ds. Trudnych, kierowana przez byłego szefa polskiego MSZ Adama Rotfelda i prof. Anatolija Torkunowa, rektora moskiewskiego MGIMO przywiodła szefów obu państwa do tego miejsca, do którego miała doprowadzić, na tym etapie swojej działalności. Putin dziś wyraźnie powiedział, to, co my wiemy, że za zbrodnie na polskich oficerach odpowiedzialny jest Stalin. Powiedział także o zbrodniach na Rosjanach, o wspólnocie grobów i zakłamaniu, które należy przezwyciężyć.

Polacy chcą położyć nacisk na emocje i na pamięć o pomordowanych. Na przeszłość. Wolno nam to czynić, możemy rozpatrywać, jaką kwalifikację mają mordy w Miednoje, Kozielsku, Ostaszkowie. Możemy nawet przyjąć, na użytek wewnętrzny, że była to zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu, ale próba wygrania tego na forum międzynarodowym nic nam nie da. Wrócimy z powrotem do rozgrywek politycznych, ponieważ Rosjanie, pielęgnując pamięć o zwycięstwie w II Wojnie Światowej (Великая Отечественная война), o czym się przekona polski prezydent Lech Kaczyński, nie mogą sobie pozwolić na zanegowanie tego mitu. Dlatego ten gest, jaki dziś wykonał w Katyniu Putin jest właśnie przełomem – głównie dla samych Rosjan.

W Polsce się podniósł lament, że Rosjanie taka mało wiedzą o zbrodniach Stalina, a już o zbrodni na polskich oficerach i policjantach praktycznie nic albo mają wiedzę przekłamaną. Tak, oczywiście, jest to skutek braku edukacji i propagandy po tamtej stronie. Czy jednak domaganie się ekspiacji władców Kremla przed polskim premierem, czy też prezydentem, przed kamerami coś zmieni w postrzeganiu przez Rosjanina z ulicy tego, co się działo 60, 70 czy 80 lat temu? Rosjanie, ofiary reżimu stalinowskiego mają trudniejsze zadanie uporania się ze swoją historią i tożsamością i musi to zostać rozpisane nie na lata, ale na pokolenia.

Polacy i Rosjanie, zamykając rozliczenia polityczne i przesuwając sprawę na płaszczyznę historyczną, mają autentyczną szansę na unormowanie wzajemnych relacji między państwami i elitami społecznymi. To zrozumienie jest po stronie demokratycznych sił w Rosji i w Polsce bardzo bliskie, a dzisiejsze wystąpienie Putina potwierdza, że również dla rosyjskich przywódców.

Dwa ostatnie spotkania Donalda Tuska i Władimira Putina, to dzisiejsze i z września ubiegłego roku na Westerplatte pokazują także, że dyplomacja historyczna jest skuteczniejsza, niż polityka historyczna, prowadzona z pozycji pryncypialnych. Doświadczenia polskie z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdzie w ciągu dosłownie trzech lat unormowano relacje polsko-niemieckie pokazują, że nawet polskie groby w Katyniu nie powinny przeszkodzić w odbudowie naszych kontaktów z Moskwą.

Azrael

——————–

Materiał opublikowany na portalu Moje Opinie

Projekt ustawy o fundacjach politycznych – bez znaczenia

Polski system polityczny jest stabilny, co nie oznacza, że w pełni rozwinięty i klarowny. Powinien być w dalszym ciągu modyfikowany i zmieniany, głównie w kierunku szerszego udziału społecznych sił w zarządzaniu państwem. Nie chodzi tu w tym przypadku tylko 0 zarządzanie państwem z poziomu centralnego, ale również o udział społeczeństwa na szczeblu województwa, powiatu, samorządu lokalnego. Te sprawy można usprawnić, modyfikując jednocześnie dwa zagadnienia – ordynacje wyborcze (parlamentarną i samorządową) i zasady finansowania partii politycznych.

Pierwsza sprawa wymagałaby rzetelnej i długiej dyskusji, także konstytucyjnej, co obecnie, przy takiej polaryzacji i skłóceniu sił politycznych nie jest praktycznie możliwe.

Jeżeli chodzi natomiast o finansowanie, to przypomnijmy, że partie polityczne, które zdobyły w wyborach parlamentarnych min. 3 proc. poparcia, otrzymują dotację budżetowe, a także zwrot kosztów kampanii . Są to znaczne kwoty (odpowiednio PO za rok 2009 – ponad 40 mln zł rocznie, PiS –prawie 38 mln zł, SLD – 14 mln, PSL – 13 mln). Partie mogą też przyjmować ograniczone darowizny od osób prywatnych. Nie mogą natomiast brać pieniędzy od darczyńców instytucjonalnych. Taki system finansowania powodują petryfikację istniejącego stanu politycznego i utrwalenie systemu oligarchii partyjnych.

Kilka lat temu byli posłowie, Marek Jurek i Marian Piłka, napisali dla Gazety Wyborczej rzeczowy artykuł na temat drogi ewolucji systemu partyjnego w Polsce. Zauważyli, że system dwupartyjny, do jakiego dąży polska scena polityczna jest dość sztuczny, polski układ polityczny nie dorósł do tego rodzaju rozwiązania. Przypomnieli także, że partie stały się oligarchiczne, nie pełnią funkcji pośrednika pomiędzy opinią publiczną, a państwem, wyborcy nie pełnią kontroli nad politykami i wybranymi przez nich posłami – lecz następuję odwrócenie ról i pojęć. Partia przestaje być elementem oddziaływania elektoratu na państwo – staje się strukturą czysto administracyjną. I przy okazji, poddana centralnemu sterowaniu – staje się biurokratycznym aparatem, niezdolnym do rozwiązywania problemów państwa.

Continue Reading →

Debata publiczna na dnie

Za nami prawybory w Platformie Obywatelskiej, swego rodzaju pre-kampania prezydencka. Przed nami prawdziwa kampania, która rozpocznie się w połowie maja, kiedy marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, ogłosi termin wyborów. Najprawdopodobniej będzie to ostatnia niedziela września. Nie zapomnijmy również, że kilka tygodni po wyborach prezydenckich – zapewne dwurundowych odbędą się następne wybory – samorządowe.

Przy okazji obserwacji rywalizacji Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego można było zauważyć, że obaj kandydaci „pięknie się różnili” ale nie bardzo było wiadomo właściwie czym. Kampania w ramach partyjnych była uładzona, bez specjalnych zgrzytów, z minimalną liczbą złośliwości. Nie przeszkadzało to jednak temu, aby obaj kandydaci prowadzili debatę w ramach programu swojej partii. Jeżeli tak nie było, czy oznacza może to, że PO nie ma programu, a do obiegu dyskusji społecznej nie potrafi wprowadzić nowych, ciekawych tematów? A może jest tak, że nie tylko politycy nie potrafią stworzyć nowych programów i projektów, ale obywatele nie są przygotowani do tego rodzaju dyskusji?

Po wyborach parlamentarnych w roku 2007 został spopularyzowany termin „postpolityka”, jak coś, co nie zawiera przesłania i idei, ale opiera się głównie na politycznym marketingu, reklamie i umiejętności sprzedaży wizerunku w mediach. Właśnie Platforma Obywatelska uchodzi za taką partię, która głównie liczy się z sondażami ośrodków opinii publicznej. To ona ma programować swoje działania pod kątem tego, jak jest widziana przez wyborców i jak by chciała być widziana w przyszłości. Zarzuca się Donaldowi Tuskowi, że jego najbliższe zaplecze zajmuje się głównie politycznym PR, a nie programowaniem merytorycznym prac partii w Sejmie i rządu. Nadrzędnym celem jest utrzymanie wysokich wyników sondażowych partii i jej kandydata do urzędu prezydenckiego. Według mojej oceny ten pogląd nie odbiega daleko od prawdy, bo tak naprawdę bogatą pracę merytoryczną tego środowiska widać tylko w przypadku ministra Michała Boniego, który z przepracowania często wygląda jak zombie, a skończyć może (odpukać…), jak Andrzej Bączkowski…

Continue Reading →

Przywódca Miedwiediew

Kiedy w trzy dni po zamachach w moskiewskim metrze, w których z rąk czeczeńskich szachidek zginęło 39 osób, prezydent Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Miedwiediew pojawił się w Dagestanie, był to przejaw nie tylko osobistej odwagi, ale również zaznaczenie swojej pozycji szefa państwa, pana na Kremlu.

Za miesiąc, 7. maja, mijają dwa lata od dnia kiedy Dmitrij Miedwiediew objął władzę na Kremlu. Został wybrany w wolnych, demokratycznych, tajnych wyborach, ale jak wszyscy doskonale wiedzieli, z namaszczenia swojego poprzednika, Władimira Putina. Po raz pierwszy jednak został wybrany prezydent o panowaniu po pełniej, dwukrotnej kadencji swojego poprzednika. Wielu zauważyło, że Miedwiediew po złożeniu przysięgi z dłonią na rosyjskiej konstytucji, sam podjął insygnia władzy, a nie z rąk Putina. I to już był sygnał, że nowy przywódca nie będzie żadną marionetką. Potwierdził to w wywiadzie dla polskiej prasy kilka miesięcy później adwokat Michaiła Chodorkowskiego, Robert Amsterdam, który stwierdził, że Miedwiediew jest samodzielnym, autonomicznym politykiem.

Natychmiast pojawiły się pytania – kto będzie rządził w Rosji, czy będzie to nowy prezydent, czy jednak siła władzy zostanie przy Putinie, który został premierem? Rosyjski oligarcha, polityczny emigrant, Borys Bieriezowski twierdził, że choć argumenty i siła polityczna są po stronie Putina, to jednak Miedwiediew będzie tym, który z każdym rokiem swojego panowania będzie zdobywał przewagę. Nie stało się to w pełni, ale widać wyraźnie, że pomiędzy Miedwiediewem i Putinem panuje równowaga i współpraca. Nie doszło do otwartej walki, nastąpił podział władzy i kohabitacja, która pozwala na sprawne zarządzanie państwem, w jego trudnym okresie.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 2010-04-02

Nie dość, że dziś Wielki Piątek, to jeszcze dodatkowo 5. rocznica śmierci Jana Pawła II. TV nie do oglądania, szczególne TVN24, które idealnie realizuje zadania telewizji komercyjnej, przy okazji tracąc ostatnich bardziej wyrobionych wodzów.

Jednak warto może pewne rzeczy skomentować. Tym razem zrobię to piórem (klawiaturą?) kogoś innego – świetnego i trzeźwego blogera Ezekiela. Warto zapamiętać i sobie wprowadzić ten nick do rss, bo na Salonie24 to już egzemplarz zanikający…

Azrael

——————————————————————————————————————–

Śmierć papieża nie mogła nic zmienić


Tematu miałem nie podejmować, bo sprawa rocznicy śmierci Jana Pawła II dość mocno jest eksploatowana w mediach i w różnorakich wspominkach rocznicowych. Jak każdego roku wspomnienia o Papieżu – Polaku dzielą się na te infantylne, próbujące nie być infantylnymi i te, które infantylnie walczą z infantylizmem tych pierwszych.

Do pierwszych odnosić się chyba nie trzeba, bo wszyscy mniej więcej wiedzą o jakie teksty chodzi. Drugie zawierają jakieś osobiste wspomnienia w stylu „ciocia piekła ciasto, wybiła 21:37 i niniejszym ingrediencją słodkości stały się łzy” okraszone nieśmiałą prośbą o błogosławieństwo lub deklaracją zazdrości odnoszącej się do świętości i czystości. Ostatni rodzaj notek to te, które dziwują się, że JPII stał się albo pustym sloganem polityczno – medialnym, albo brandem wykorzystywanym przez producentów dewocjonaliów. I mnie osobiście to zdziwienie chyba najbardziej dziwi.

Jan Paweł II umierał w atmosferze narodowego poruszenia któremu – aż głupio się przyznać – i ja trochę uległem. Telewizje muzyczne zaprzestały nadawania, jakby muzyka miała zburzyć ten nastrój. Tele 5 postanowiło wstrzymać emisję pornosów. Narodowe histerie to nasza specjalność. Codzienność szara, leniwa, gnuśna i wroga raz na jakiś czas przerywana jest zrywem. Papież umarł!

Continue Reading →

Życzenia Wielkanocne

Spokojnych, miłych Świąt Wielkanocnych, oddechu, dystansu, refleksji, w gronie rodziny, bez polityków, oszołomów, mediów.

Na zdjęciu był kurczaczek, ale od pewnego czasu mam w domu kota…

PS. Tekst o debacie publicznej jeszcze jutro…

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 1. kwietnia

Hutaree – chrześcijańscy wojownicy

David B. Stone oraz jego zona, Tina, nigdy nie kryli się, że chcieliby aby doszło do zbrojnego powstania przeciwko rządowi USA. Dom Stone’ów był miejscem spotkań zwolenników obalenia rządu. W zeszły weekend, FBI po otrzymaniu wiadomości, ze grupa Stone’a planuje atak na początku kwietnia, postanowiło zaaresztować 9. spiskowców. Hutaree, bo takie imię to ugrupowanie przyjęło, planowało zastrzelić policjanta, oraz wysadzić w powietrze karawan pogrzebowy. Według nich, tego typu akcja, spowodowałaby, że władze wysłałyby zbrojna grupę i w ten sposób zaczęłoby się ogólne powstanie przeciwko obecnemu rządowi. Zwolennicy obalenia rządu mieszkali w namiotach i nocą praktykowali strzelanie w pobliskim lesie. Według Hutaree, czyli wojowników chrześcijańskich, policjanci to żołnierze Antychrysta. Na stronie internetowej grupy, członkowie Hutaree uważali rząd za wroga Boga, a Javiera Solanę, wysokiej rangi polityka europejskiego za Antychrysta. W zeszłym roku, Departament Obrony Kraju ostrzegał o wzroście radykalnych grup terrorystycznych jako rezultacie wyboru czarnego Prezydenta, problemów z ekonomią, dużym wzrostem przybywających emigrantów, perspektywą, że w 2050 biali będą stanowili mniejszość, oraz rezultatem retoryki polityków, którzy przekonują społeczność, że rząd chce wprowadzić socjalizm, odebrać prawo do posiadania broni, płacić za aborcje, oraz uśmiercać seniorów . Tego typu retoryka, spowodowała ogromny wzrost ugrupowań typu Hutaree, które uważały się za prawdziwych patriotów walczących z napływem emigrantów, dominacją kolorowych oraz wizją dużego rządu. W domu Stone’a, FBI odkryło mundury, amunicję, broń, lekarstwa oraz plany z tzw. „miejscami ataku” oraz planów ćwiczeń. Motto grupy to „ Nasza walka, nasza śmierć jest testamentem na istnienie Jezusa Chrystusa.” Wideo znalezione w domu Stone’a przedstawiało grupę mężczyzn w przebraniu biegających po lesie i trenujących strzelanie. Dwójka zaaresztowanych synów Stone’a, nie skończyła żadnej szkoły, gdyż ich ojciec wierzył, że rząd jest wrogiem, a życie powinno być przygotowaniem do walki, gdyż „Jezus pragnął aby to wojownicy chrześcijańscy, Hutaree byli gotowi do walki ze złem”. Była zona Stone’a, zeznała, ze początek był całkiem niewinny. Stone założył ugrupowanie chrześcijańskie, którego członkowie uczęszczali na msze, modlili się i dbali o rodziny. Według niej, Stone posunął się za daleko w swojej chęci przypodobania się Bogu. Owa grupa wojowników chrześcijańskich werbowała młodych ludzi i uczyła nienawiści oraz zabijania. Konspiratorzy pochodzili z Michigan, Ohio oraz Indiany; terenów o dużym bezrobociu i małym procencie wykształcenia, wierzących, że obecny rząd chce kontrolować wszystko i wszystkich.

Continue Reading →

  • Facebook