
Wydawało się, że wszystkie karty dotyczące jesiennych wyborów prezydenckich są już rozdane. As – Donald Tusk wycofał się. Dwa walety, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski rozegrały partię „wojny”, strzelając do siebie ślepakami. „Stary król”, Lech Kaczyński abdykować nie chciał, ale lud był przeciwko niemu. Reszta to blotki, nawet jeżeli wydawało się do pewnego momentu, że jokery, jak Andrzej Olechowski. Ale los kopnął w stolik z kartami, talia została na podmokłym polu pod Smoleńskiem.
Jeszcze jest żałoba, jeszcze nie pochowano prochów Lecha Kaczyńskie i jego żony, posłów, senatorów, wojskowych, księży, nie znamy przyczyn katastrofy. Nie wiemy, jak będzie wyglądało rzeczywistość polityczna po tej wielkiej tragedii. Nie wiemy, na co stać polityków, jaką drogą pójdą, na jakie kompromisy i rozwiązania się zgodzą. Jest jednak faktem, że choćby z powodów prawnych i proceduralnych musi dojść do szybkich decyzji.
W wypadku zginęło dwóch kandydatów wyścigu prezydenckiego (start Lecha Kaczyńskiego wyglądał na przesądzony). Ale straty największe poniosło Prawo i Sprawiedliwość, co dramatycznie wyglądało dziś w Sejmie, w trakcie specjalnego, żałobnego posiedzenia obi izb polskiego parlamentu. Jarosław Kaczyński stracił nie tylko brata, ale również najbliższe otoczenie, szczególnie właśnie to sejmowe, polityczne, dobrze zaprawione w bojach i procedurach, jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. Nie wymieniając nazwisk wiadomo, że zastąpienie ich od razu nie będzie łatwe. Kaczyński będzie musiał podjąć pewne decyzje, ponieważ tylko on je dotychczas podejmował i nikt nie jest na siłach, oprócz niego, aby tego dokonać właśnie teraz. Nie wiemy oczywiście, na ile ta traumatyczna, tragiczna sytuacja przewartościuje jego podejście do życia, ale wiemy, że był on zawsze odpowiedzialny za swoje zaplecze polityczne – po prostu za ludzi, którzy w nim pokładali nadzieje. Wiemy jednak też, że już w trakcie powrotu do Polski, po zidentyfikowaniu ciała brata powiedział w samolocie do posła PE, Adama Bielana, że dla niego życie się skończyło…















Najnowsze komentarze