
Z czasów PRL przypominam sobie taki rysunek; Gołąbek pokoju, ale w barwach ochronnych, a w dziobie, zamiast gałązki oliwnej trzyma odbezpieczony granat… O, tak mi się kojarzy szeroko dyskutowana przemiana Jarosława Kaczyńskiego.
Jarosław Kaczyński się zmienił, jak sam zauważył, inteligentni Polacy to widzą. Tak, inteligentni Polacy widzą i obserwują. Samego prezesa i jego otoczenie. Ludzie mają również tę cechę, w odróżnieniu od rybek akwariowych, że posiadają pamięć długoterminową. Potrafię też analizować zachowania, pod kątem sytuacji.
Premier Kaczyński się zmienił. Medialnie. Unika ostrych sformułowań. Nawołuje do pokoju, do zaprzestania wojny polsko-polskiej. Gruba kreska i pojednanie. Ponad podziałami. Coś w rodzaju pojednania ekumenicznego. Ale ja zajrzałem do Katechizmu Kościoła Katolickiego, a tak jest bardzo jednoznacznie opisany sakrament pojednania. Pokuty i pojednania, którego podstawowym elementem jest pokuta wewnętrzna. Takiej i Jarosława Kaczyńskiego nie widzę. Nie widzę żalu, ani chęci odkupienia. Więc jeżeli on, katolik, nie widzi konieczności pełnego pojednania, to dlaczego jak mam mu wierzyć?
Życie doświadczyło Jarosława Kaczyńskiego, ale nie zmieniło go to jako polityka. On dalej ma te same poglądy i wyznaje te same wartości. Odcina się od IV RP, ale przemyca w swoich wystąpieniach wszystkie elementy tamtego projektu. Silne, dominujące państwo, ale na jego warunkach. Odwołania do różnych wartości, ale tylko odczytywanych tak, jak on sobie wyobraża. Ręka wyciągnięta do zgody, ale pod warunkiem, że będzie to na jego warunkach.









Najnowsze komentarze