Wszystko, co chcielibyście wiedzieć… o Jarosławie Kaczyńskim

Środek kampanii wyborczej. Dziwnej, w cieniu katastrofy smoleńskiej i na wałach kolejnej powodzi stulecia, ale jednak kampanii. Bronisław Komorowski prowadzi ją w cieniu Donalda Tuska, inni kandydaci w cieniu Bronisława Komorowskiego, a Jarosław Kaczyński, w milczeniu, w cieniu swojego tragicznie zmarłego brata. Chciałby być może inaczej, ale jego specjaliści od spraw wizerunku odradzają mu zbyt częste i wylewne wypowiedzi. Poza tymi, gdzie trudne pytania, o program i wizję prezydentury raczej nie padną. Trudno tego rodzaju pytań oczekiwać ze strony blogerów, ponieważ Salonie24 specjalnie w krytyków Jarosława Kaczyńskiego i jego brata nie obrósł, trudno tego oczekiwać od redaktora „Gościa Niedzielnego”. A tak naprawdę trudno oczekiwać jasnych i klarownych odpowiedzi od samego szefa PiS-u. I właśnie na kandydaturę Kaczyńskiego należy patrzeć przez pryzmat jego formacji politycznej, bo dla każdego politycznego i paryjnego lidera wybory prezydenckie są „rozbiegówką” do wyborów parlamentarnych. I dlatego Kaczyńskiego można i trzeba oceniać nie przez pryzmat tego co mówi (albo jak milczy…), ale przez jego już dwudziestoletnie dokonania na scenie politycznej. I trzeba się spytać, czy ma on kwalifikacje do sprawowania urzędu, który przy obecnych zapisach konstytucyjnych ma poważny wpływ na władzę wykonawczą.

Wydawać by się mogło, że atmosfera po katastrofie smoleńskiej i w obliczu powodzi pustoszącej kraj będzie sprzyjała Jarosławowi Kaczyńskiemu. To przecież polityk, który swoją pozycję w dużym stopniu budował na emocjach, na fermencie społecznym, na negacji porządku społecznego. Tak przecież było w roku 2005, kiedy afera Rywina wypromowała w dużym stopniu jego brata, jego samego i ideę tak zwanej IV RP. Jarosław Kaczyński powinien stać się nową nadzieję dla „zgnębionych” Polaków, ale okazuje się, jak pokazują sondaże, nie chcą oni mu dać następnej szansy. Nie drugiej, tylko kolejnej, nie zapomnijmy przecież, że przegrał on po kolei wybory samorządowe, przedwczesne parlamentarne w 2007 roku i zeszłoroczne do Parlamentu Europejskiego. Szkoda, że przed decyzją o kandydowaniu on sam i ci, którzy go popychali nie zrobili jednak solidnego bilansu ostatnich 5 lat działalności braci Kaczyńskich i ich formacji.

Jarosław Kaczyński nie zostanie prezydentem. Chyba, że nastąpi jakiś wyjątkowy kataklizm w kampanii Bronisława Komorowskiego, ale od czasu, kiedy zaangażował się w nią Donald Tusk, nie liczyłbym na to. Prawo i Sprawiedliwość nie wróci też do władzy w przyszłym roku, a jej realny jego wpływ na polską politykę skończy się wraz z wyborami parlamentarnymi.
Warto się zastanowić, dlaczego tak się dzieje.
Podstawową sprawą jest to, że Jarosław Kaczyński nie ma prawdziwego programu politycznego i społecznego. Jego projekt tak zwanej IV RP to wydmuszka intelektualna, zlepek prostych i prostackich przemyśleń, ubranych w demagogiczne hasła (“Polska socjalna”, “Polska solidarna”). Ten projekt budowany przez historyka – amatora, Kaczyńskiego i socjologa, Ludwika Dorna, był zbitką różnych teorii post piłsudczykowskich, endeckich, zabarwionych hasłami narodowo – katolickimi. Na to wszystko narzucona była fascynacja Kaczyńskiego gaullizmem i podlane to jest sosem populizmu. A do realizacji tego „czegoś” miały służyć tanie socjotechniczne metody. Teoria ta została „zgrana” już w roku 2007, ale jej echo wraca cały czas. I Kaczyński wprawdzie próbuje się od niej odciąć (czyli odciąć się od swojej politycznej przeszłości), ale jest ona doskonałym „straszakiem” dla jego przeciwników. Kaczyńskie nie ma i nie miał nigdy realnych programów dla wyborcy inteligenckiego i młodzieży. A to jest wyborca, w którego należy inwestować, to jest ta część społeczeństwa, która nadaje ton dyspucie społecznej i jest przyszłością rozwoju Polski.

Panuje przekonanie, że PiS to partia obciachu i dezestablishmentu – w sensie kulturowym i intelektualnym – nie zawsze i nie do końca prawdziwe, ale rzutujące na oblicze kandydata. To wszystko z kolej ma wpływ na media i ośrodki opiniotwórcze, które nigdy obu braci Kaczyńskich nie dążyły estymą. Nie jest jednak prawdą, że to media są główną siła sprawczą złego wizerunku partii i samego Kaczyńskiego – to on i jego pomysły ciążą jego partii. PiS jest przede wszystkim partią antyinteligencką, przecież po koalicji z LPR i Samoobroną. Kaczyński świadomie stanął na czele grup społecznych “pokrzywdzonych i oszukanych”, przeciwstawiając ich elitom społecznym. Nie było więc przypadkiem, że jednym z pierwszych miejsc, gdzie Jarosław Kaczyński pojechał na wiec, był Raciąż i spotkanie z rolnikami. Po wyborach w 2007 roku PiS stał się partią zamkniętego kręgu wyborców, o co raz mniejszej skali oddziaływania. Do dnia katastrofy pod Smoleńskiem jedynym poważnym kapitałem PiS był Lech Kaczyński i jego prawo veta. Kaczyński usiłował wprawdzie zmienić oblicze swojej partii, ale były to działania czysto marketingowe, bez żadnych realiów i projektów. Program dla inteligencji, program dla młodzieży, wszystkie programy tworzone w głowie szefa PiS – to tylko słowa, beż żadnej zawartości intelektualnej, bez spójnej myśli przewodniej, to tylko mity.

Na kongresie partyjnym w Łodzi, w roku 2006, Jarosław Kaczyński powiedział, że PiS nie jest nie jest partią antyinteligencką. Zaproponował, aby inteligencja włączyła się w tworzenie nowego państwa, państwa republikańskiego. Stwierdził, że do budowy tego nowego państwa jest konieczne stworzenie nowego inteligenta. Takiego, który będzie podzielał poglądy i ideały tworzonej z mozołem i w pocie czoła IV RP. Zapachniało to już wtedy ideą „nowego człowieka”, ze starych, dobrych czasów komunistycznych. Już wtedy, w 2006 roku, widać było wyraźnie, że inteligencja była potrzebna tylko jako kwiatek do kożucha – uważano, że wyborów nie wygrywa się głosami inteligencji, lecz głosami tych, którym można sprzedać hasła bez pokrycia. Kaczyńskiemu nigdy nie chodziło o inteligencję, jako grupę społeczną, jako środowisko, które będzie popierało jego, jego program społeczny, program polityczny dla państwa i obywateli. Jemu marzyło się ukształtowanie „nowego człowieka”, nowego Polaka i inteligenta, który będzie myślał tak jak on, który będzie działał w ramach jego programu. Potwierdzał to wielokrotnie słowami, że istnieje konieczność przedstawienia nowej formuły polskiej inteligencji.

Jarosław Kaczyński nie nadaje się na stanowisko prezydenta również z innych powodów. Jest on nie tylko amatorem politycznym, nie posiadającym nie tylko odpowiedniej wiedzy i potencjału intelektualnego. Jest graczem i manipulatorem społecznym, który nie rozumie nie tylko współczesnego, nowoczesnego świata, ale również mechanizmów społecznych i socjologicznych, jakie działają w społeczeństwie. Kaczyński nie rozumie i nie umie posługiwać się metodami nowoczesnymi współczesnego polityka – i inteligenta. To nie jest człowiek i polityk XXI wieku. Kaczyńskiemu i jego otoczeniu, jego partii brakuje po prostu zrozumienia, że inteligencja to także kwestia umiejętności nawiązywania relacji społecznych, na tworzeniu nowych kanałów komunikacji, na umiejętności przezwyciężania stereotypów i negatywnych emocji. Kaczyński zbudował sobie tak ogromny elektorat negatywny, właśnie wśród młodej inteligencji, klasy średniej, tego środowiska, które będzie kształtowało przyszłość Polski, że jego szanse na odbudowę poparcia są minimalne.
Kiedy w roku 2005 Kaczyński doszedł do władzy, miał ogromny kapitał zaufania. Także zaufania po stronie wyborców młodych i zwolenników Platformy Obywatelskiej. Wynik wyborczy obu partii, to była premia za to, że obie stworzą koalicję rządową, że w Polsce nastąpi coś na kształt ożywczego “change” polskiej polityki. Jednak kiedy usiadł do stołu z “Samoobroną” i Ligą Polskich Rodzin – już wtedy było wiadome, że ten kapitał zaufania zostanie szybko roztrwoniony.
Kaczyński nie zna się na sprawach gospodarczych, nie zna się również na sprawach społecznych i socjologii społecznej. Gdyby rozumiał mechanizmy społeczne, to by wiedział, że jego rządy można było oprzeć na kapitale społecznym, jaki zaczynał się wtedy tworzyć. Szef PiS miał zaufanie olbrzymich grup społecznych i wystarczyło tylko to zaufanie powiększyć, z multiplikować na inne grupy społeczne, stworzyć sieć powiązań i porozumienia społecznego. Zamiast jednak tworzyć sieć porozumienia i wspólnoty obywatelskiej – Kaczyński poszedł drogą wprost przeciwną – zaczął dzielić społeczeństwo na “swoich” i “onych”. Po prawie dwudziestu latach od czasu politycznej transformacji Okrągłego Stołu, znów w Polsce zaczęto mówić “my” i “oni”.

Jarosław Kaczyński nie jest człowiekiem kompromisu, budowy, lecz człowiekiem walki i destrukcji.
Nie wiem, czy dane będzie dziennikarzom, mediom przeprowadzić z Jarosławem Kaczyńskim poważną dyskusję. Nie wiem, czy uda mu się zadać pytania nie tylko nie stojąc, do czego zawsze wzywał na prasowych briefingach, ale nawet nie przyklękając przed nim. Ale wyborcom jednak należy się kilka odpowiedzi i informacji. Ponieważ pamiętają oni, jak wyglądała Polska za czasów jego rządów.

Jeżeli Jarosław Kaczyński odciął się od idei IV RP, to warto by się go zapytać, jakie jest teraz również jego zdanie co do takich tematów, jak lustracja, dekomunizacja. Nie liczę, że zrezygnuje z tych tematów, ale warto wiedzieć, czy będzie działał zgodnie z z konstytucją i ustawami, nie naruszając praw obywatelskich i równości wobec prawa każdego obywatela.
Prawo i Sprawiedliwość już dwukrotnie przedstawiło własne projekty konstytucyjne. W obu nich można znaleźć zachwianie proporcji pomiędzy władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a także znaczną zmianę roli prezydenta w porządku prawnym. W związku z tym trzeba by się spytać, czy Jarosław Kaczyński będzie respektował porządek demokratyczny, w tym zasadę trójpodziału i wzajemnej autonomii władz państwowych.? Czy porzuci projekty prawne ograniczające niezależność polskich sądów i trybunałów?

Warto aby dziennikarze zapytali się Pana Prezesa, jak zapatruje się on na odpolitycznienie mediów publicznych? Czy zgodzi się na pozbycie się (łącznie oczywiście z innymi formacjami politycznymi) wpływu na ich działalność? Ta sprawa dotyczy zresztą również innych sfer życia publicznego, przede wszystkim administracji państwa.

Polityka zagraniczna Lecha Kaczyńskiego, po jej „podliczeniu” jawi się jako jedno pasmo porażek. Warto więc spytać Jarosława Kaczyńskiego, jaki jest jego stosunek do prymatu rządu w kształtowaniu polityki zagranicznej, na wszystkich frontach? Czy będzie dobrym polskim ambasadorem i dyplomatą, czy jednak będzie Polaków tylko ambarasować swoim zachowaniem?
Warto również znać stanowisko kandydata w takich sprawach jak pozycja i rola Kościoła Katolickiego w państwie, sprawy związane z in vitro i ustawą bioetyczną, jego stosunek do mniejszości seksualnych, etnicznych, religijnych. To wszystko zamyka się w szeroko rozumianych prawach obywatela.

A przede wszystkim, czy będzie przestrzegał praw demokracji i szanował Konstytucję RP, na którą miałby składać przysięgę. Przed obywatelami, państwem – a na końcu przed Bogiem i samym sobą.

Wszystko to są proste pytania. Warto zadawać takie pytania, bo im bardziej zawiłe odpowiedzi, tym mniej wiarygodny kandydat.

Azrael

—————–

Felieton opublikowany na portalu MojeOpinie.pl

10 Thoughts on “Wszystko, co chcielibyście wiedzieć… o Jarosławie Kaczyńskim

  1. Ipso_iure on 27/05/2010 at 16:23 said:

    Jarosław się zmienił??? Dzisiaj na konferencji prasowej, gdy dziennikarz oświadczył, że doprecyzuje swoje pytanie, prezes – jak za „najlepszych czasów” odwrócił się plecami i bez słowa demonstracyjnie opuścił podium tak, że nawet Bielan nie zdołał go zatrzymać! To powrót do mistrzowskiej formy, a nie jakieś rojenia o zmianie! Jak śmiano pytać o coś pana prezesa?!

  2. jacek2 on 27/05/2010 at 17:12 said:

    Bardzo dobra analiza Azraelu …

  3. Bez względu co by nie mówili i robili głowni kandydaci czyli Kaczyński i Komorowski to wybór odbędzie się pomiędzy PiSem i Platformą bo taka jest filozofia obecnych wyborów. Polacy przez piec lat poznali co to znaczy PiS z IV RP i co oznaczają rządy PO, tak jak nadal jak widać nie mają ochoty do dania zielonego światła samozwańczej lewicy w postaci Napieralskiego. Obecne wybory to starcie dwóch obrazów państwa.Uważam że z racji także wielu pytań o katastrofę smoleńską los polityczny Jarosława jest bardzo niepewny. Już w tej chwili z tych informacji które są dostępne wyraźnie wynika że to nie tylko błąd pilotów czy braki w ich wyszkoleniu jak się na siłę star się wielu polityków i nawet tzw ekspertów wmówić społeczeństwu. Fakt przebywania Błasika w kokpicie do końca przysądza niejako opinie znacznej części społeczeństwa. Tak więc zastanawianie się nad tym czy Kaczyński się zmienił czy nie nie ma sensu z racji braku racjonalnych warunków aby takie obietnice zweryfikować. Natomiast unikanie kontaktu z mediami i uciekanie przed pytaniami potwierdza intencje Kaczyńskiego.Reasumując Jarosław Kaczyński to żaden charyzmatyczny przywódca czy strateg tysiąc lecia tylko zwykły sprytny i skuteczny manipulant, taki Dyzma przełomu XX i XXI wieku, pozbawiony poglądów jak i o ograniczonej wiedzy np ekonomiczno gospodarczej sprytnie wykorzystujący głupotę i zadufanie otoczenia jak i przywary i fobie narodowe.

  4. Zbiluk on 27/05/2010 at 20:23 said:

    Azraelu ! Myślę , z analiza ta jest usprawiedliwiona obowiązkiem komentatora politycznego do publikowania takich tekstów . Myślę jednocześnie , że dla kazdego myślacego człowieka ważniejsze jest to co Panowie Kaczyńscy dokonali przez ostatnie dwadzieścia lat . Wiara w to , że sześćdziesięcioletni człowiek zmieni swoje poglądy jest , moim zdaniem , naiwnością . Sam napisałeś powyzej , że Pan Jarosław Kaczyński to ” gracz ” . Na pytania dziennikarzy udzieli odpowiedzi , która będzie politycznie ” opłacalna ” . Z całą pewnością nie będzie to odpowiedź prawdziwa . Pozdrawiam ZŁ

    • poltiser on 28/05/2010 at 07:00 said:

      Przyznam się szczerze do ignorancji: co takiego dobrego zdziałali Kaczyńscy przez ostatnich 20 lat? Wiem, że obrazili kogo mogli, skłócili wielu, kilkakrotnie byli z prawem na bakier… i co zrobili dla rozwoju Kraju ku przyszłości? Nawet korzenie ich Ruchu są mało czytelne. Potrzebuję więcej wiadomości zanim pójdę głosować!
      Pozdrowienia.

      • Może to Ci pomoże sporządziłem na podstawie artykułu GW. cyt.
        Kaczyński i Komorowski. Biografie równoległe
        oprac. Agata Kondzińska, wyborcza.pl
        2010-05-28, ostatnia aktualizacja 2010-05-28 18:49

        Kim byli i co robili dwaj najważniejsi kandydaci na prezydenta kraju? Pozbieraliśmy fakty z ich życia i zaznaczyliśmy na osi czasu. Wyszło, że gdy Jarosław Kaczyński grał w filmie „O dwóch takich co ukradli księżyc”, Bronisław Komorowski zostawał harcerzem. Był początek lat 60. Kilkanaście lat później lider PiS pisał doktorat, a lider PO studiował. Ich drogi przecięły się na początku lat 80 w „Solidarności” przy Regionie Mazowsze. Czy jeszcze gdzieś się spotkają? Sprawdź.
        Jarosław Kaczyński Data Bronisław Komorowski
        Narodziny 18.VI.1949
        Ma trzy lata 4.VI.1952
        Narodziny
        1957-59
        JK. Dorasta na Żoliborzu
        BK. Spędza dzieciństwo w Józefowie w wynajmowanej od milicjanta 10-metrowej kuchni
        1962
        JK. Razem z bratem bliźniakiem gra w filmie „O dwóch takich co ukradli księżyc”
        BK. Mieszka w Pruszkowie, gdzie chodzi do szkoły podstawowej, z czasem zostaje harcerzem
        1967
        JK. Kończy XXXIII LO im. Mikołaja Kopernika w Warszawie
        BK. Uczy się w XXIV LO im. Cypriana Norwida, rodzina mieszka już w Warszawie
        Marzec 1968
        JK. Studiuje prawo na Uniwersytecie Warszawskim
        BK. „Poznaje konstrukcję i możliwości milicyjnej pałki”
        1971
        JK. Zostaje magistrem prawa, zaczyna pracę w Instytucie Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego
        BK. Po raz pierwszy zatrzymany przez milicję za obchody rocznicy grudnia ’70
        1976
        JK. Broni pracy doktorskiej „Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą”, rozpoczyna współpracę z KOR
        BK. Studiuje historię na Uniwersytecie Warszawskim, rozpoczyna współpracę z KOR i Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, organizuje manifestacje polityczne
        1977
        JK. Pracuje jako adiunkt w filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku
        BK. Ślub z Anną, zostaje magistrem historii
        1979
        JK. Dołącza do zespołu redakcji „Głos”, kierowanej przez Antoniego Macierewicza
        BK. Zaczyna pracę najpierw jako stażysta redakcyjny w wydawnictwie PAX, potem wykłada w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie
        1980-81
        JK. Zostaje członkiem „Solidarności”. Kieruje sekcją prawną Ośrodka Badań Społecznych przy „Solidarności” Regionu Mazowsze
        BK. Pracuje w Ośrodku Badań Społecznych przy „Solidarności” Regionu Mazowsze, organizuje struktury związku w regionie
        13 XII 1981
        JK. Robi ostatni numer „Głosu”, zajmuje się dystrybucją wydawnictw podziemnych
        BK. Aresztowany, trafia do więzienia na Białołękę, potem do obozu internowania w Jaworzu, w obozowej inscenizacji „Dziadów” gra Kordiana
        1982
        JK. Nawiązuje współpracę z Komitetem Helsińskim, pracuje w bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego
        BK. Zostaje redaktorem naczelnym podziemnego pisma „ABC” Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne
        1988
        JK. Doradza strajkującym w Stoczni Gdańskiej
        BK. Nadal wykłada w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie
        1989
        JK. 1. Bierze udział w obradach Okrągłego Stołu.i
        2. Po wyborach czerwcowych, z upoważnienia Lecha Wałęsy, negocjuje z SD i ZSL utworzenie rządu.
        3. Zostaje redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”
        BK. Zostaje szefem gabinetu ministra Aleksandra Halla w rządzie Tadeusza Mazowieckiego
        1990
        JK. Jest senatorem, zostaje szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy, zakłada Porozumienie Centrum, współtworzy Fundację Prasową Solidarność
        BK. Zostaje wiceministrem obrony narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego
        1991
        JK. Zostaje posłem z listy Porozumienia Centrum
        BK. Zostaje posłem, należy do Unii Demokratycznej
        1993
        JK. Prokurator stawia mu zarzut działania na szkodę interesu Fundacji, która pożycza PC 8 mld starych zł, kilka miesięcy później sąd umarza sprawę, bo pożyczka została rozliczona
        BK. Ponownie zostaje posłem z listy Unii Demokratycznej
        1997
        JK. Po raz drugi dostaje się do Sejmu, tym razem jako kandydat Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. W tym czasie część działaczy PC przechodzi do PPChD i zostaje w AWS, inni, wraz z nim, zostają w PC.
        BK. Po raz trzeci zostaje posłem, tym razem z listy AWS, należy już do SKL, które współtworzył z Janem Rokitą
        2000
        JK. Jego brat Lech Kaczyński zostaje ministrem sprawiedliwości w rządzie AWS-UW Jerzego Buzka, co wyciąga braci z niebytu politycznego
        BK. Zostaje ministrem obrony narodowej w rządzie AWS-UW Jerzego Buzka
        2001
        JK. Zakłada Prawo i Sprawiedliwość, po raz trzeci wchodzi do Sejmu
        BK. Współtworzy Platformę Obywatelską, z jej list wchodzi do Sejmu
        2005
        JK. Lech Kaczyński zostaje prezydentem Polski i melduje bratu wykonanie zadania, tygodnik „Wprost” przyznaje mu tytuł Człowieka Roku
        BK. Zostaje wicemarszałkiem Sejmu
        2006
        JK. Zostaje premierem rządu, zawiązuje koalicję z LPR i Samoobroną, działacze PiS ponownie wybierają go na prezesa partii, ujawnia dokumenty ze swojej teczki założonej przez SB
        BK. Zostaje wiceszefem PO
        2007
        JK. Po rozpadzie koalicji z LPR i Samoobroną, podaje rząd do dymisji, prezydent ogłasza przyspieszone wybory parlamentarne, zostaje posłem, PiS nie zdobywa większości
        BK. Po wygranych przez PO wyborach parlamentarnych zostaje posłem i marszałkiem Sejmu 2010
        JK. Po śmierci brata decyduje się na start w przedterminowych wyborach prezydenckich
        BK. Startuje w prawyborach PO, wygrywa i zostaje kandydatem tej partii na prezydenta kraju

  5. poltiser on 28/05/2010 at 06:29 said:

    „Od czwartku obowiązują też przepisy, które Kolegium IPN zastępują Radą IPN. To ona ma wybrać nowego prezesa. Ale Rady nie ma. Placówki naukowe nie mają terminu, do którego muszą wybrać tzw. elektorów. Dopiero oni w głosowaniu wybierają kandydatów na członków Rady IPN (z tytułem doktora habilitowanego nauk prawnych lub historycznych). W kolejnej fazie spośród tych kandydatów członków Rady wybiera Sejm (pięciu) i Senat (dwóch). Dalszych dwóch wybiera prezydent spośród kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratury.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75478,7945026,Spozniony_nowy_IPN.html#ixzz0pCNDEShv

    Zgrozą wieje. To już nie jest kosztowne Ministerstwo Prawdy, ani dobudowa do Sądownictwa – to kuriozalny twór jakby czwarta noga władzy głęboko wkopana i w przeszłość i w finanse Państwa. Po co to komu?
    Dopero teraz przeciążone Sądy osiągną zamierzony cel. Sprawy będą tak długie, że dopiero wymiana pokoleń je rozwiąże. Osobiście wolałbym przeznaczyć te fundusze na wsparcie Sądów i prześpieszenie spraw.

    Zmianą na lepsze jest dopuszczenie wszystkich do „dokumentów” oraz zniesienie cenzury…

    Serdecznie pozdrawiam…

  6. Jolinek51 on 28/05/2010 at 12:28 said:

    ja to już nic nie chcę wiedzieć o J.K. … dla mnie to toksyczny człowiek …

  7. Obecne zagrania Jarosława Kaczyńskiego czynione z miną męczennika a zawarte w słowach cyt:
    „jest szansa na to, że każdy realistycznie myślący polityk widzi, że Polacy takiej współpracy ponad podziałami chcą”. – Traktuję to zdarzenie (katastrofę smoleńską – red.) jako okazję do tego, żeby stworzyć możliwość rozwiązania nie rozwiązanych do tej pory polskich problemów, np. służby zdrowia. Problemów, które związały się w taki supeł, którego nikt nie może rozsupłać, albo przeciąć – tłumaczył Kaczyński.
    to w mojej ocenie cynizm i gra trumnami bez jakiegokolwiek zahamowania. Facet chce piwo które nawarzył nam zaserwować do spożycia a sam życzyłby sobie obserwować jak je spożywamy z pałacu prezydenckiego. Najlepiej i najtrafniej ocenia głoszoną zamianę Kaczyńskiego, trzeci bliźniak czyli pan DORN cyt.

    „Proszę ze mnie nie robić psychologa od pana Jarosława Kaczyńskiego. Ta przemiana może być szczera, ale może być udawana. Ja w to nie wnikam. W odbiorze społecznym ta przemiana wydaje się niewiarygodna, niezależnie od tego, co naprawdę stało się w środku pana Kaczyńskiego. Jeśli po 2007 r. było podtrzymywane hasło budowy IV RP, a nagle na 30 dni przed wyborami płynie zdecydowany komunikat: „Tfu, tfu, to wszystko nieważne”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>