Krzywe zwierciadło Ewy Stankiewicz

Spojrzenie na rzeczywistość przez oko kamery jest ZAWSZE pewną kreacją, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z fabułą, czy z dokumentem. Chyba, że kamera zostanie włączona, postawiona nieruchomo i materiał nią nagrany pokazany bez skrótów i montażu. Ale już nawet miejsce ustawienia statywu kamery jest obarczone wolą kogoś, kto chce otrzymać konkretny obraz.

Film „Solidarni 2010″ Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego jest oczywiście dokumentem sensu stricto, jako rejestracja pewnej rzeczywistości, jaka rozgrywała się na Krakowskim Przedmieściu w dniach i nocach kwietniowych. To były rzeczywiste kadry, zdjęcia, wypowiedzi, poddane rejestracji i podane widzom bez zbytniego komentarza. I nie można zarzucić (nie mamy na to żadnych materialnych dowodów), że za samymi zdjęciami stoi manipulacja.
Ale już sami twórcy przyznali, że dokonali wyboru materiału. I w tym momencie materiał przestaje mówić czystą formą rejestracji i zaczyna do przemawiać jako lustro poglądów autorów. Jako zdeformowane pojęcie rzeczywistości post katastrofy smoleńskiej. Idąc dalej – sposób i metoda prezentacji tego filmu, w uzależnionej od politycznego wpływu telewizji, w konkretnym terminie i w konkretnym kontekście wyborczym, deformuje nam zapis filmy jeszcze dalej. Zaciemnia wyraźnie zapis, pokazując, że filmem można manipulować i grać do woli. Czym innym jest pokazanie materiału na przeglądzie filmowym, czym innym osadzenie go w politycznym kontekście.

Wróćmy do samego zapisu. Twórcy filmu stwierdzają, że oddali w nim nową, budzącą się świadomość Polaków, ich przebudzenie, odzyskanie poczucie jedności społecznej. Zresztą ocen jest wiele, film i jego interpretacje były zapewne również implikacją do powstania Ruchu 10 Kwietnia, czegoś w rodzaju patriotycznego „wzruszenia” społecznego. Przedstawiano to początkowo jako ruch społeczny, oddolny, ale jednak okazało się, że jest to inicjatywa określonych sił politycznych, think tanków prawicowych, konkretnych ludzi, także dziennikarzy, mocno osadzonych w polityce. Ruch społeczny wystartował, ale już traci powoli impet, ponieważ u źródła jego powstania leżało to, że katastrofa smoleńska i skupienie się na śmierci Lecha Kaczyńskiego z małżonką, może doprowadzić do przewartościowania społecznego i wyzwolenia nowego impulsu. Dowodem miały być m. in. właśnie kadry filmu Ewy Stankiewicz.

Weryfikacja prawdziwości kadrów filmu „Solidarni 2010″ nastąpiła jeszcze zanim został on przedstawiony publiczności, co mało kto zauważył. Te masy obudzonych i wzruszonych Polaków miały tłumnie uczestniczyć w uroczystościach żałobnych w Warszawie 17. kwietnia, na Placu Piłsudskiego i dzień później w Krakowie, gdzie odbył się pogrzeb kościelny pary prezydenckiej. W Warszawie spodziewano się nawet miliona uczestników uroczystości. Były ich dziesięć razy mniej… w Krakowie niewiele więcej, Błonia nie były zapełnione nawet w połowie. Polacy obejrzeli spektakl w telewizji. Pośrednio zlekceważyli zaproszenie do nowej „wspólnoty Polaków”, jaką lansował film spółki Stankiewicz/Pospieszalski.

Czy w związku z tym obraz pokazany w filmie jest autentyczny? Tak, o ile za autentyczne uznamy to, że jest on próbą przedstawienia świadomości części społeczeństwa, części Polaków. Ale ambicjoner Pospieszalski chciałby, aby to był obraz świadomości WIĘKSZOŚCI obywateli, jako przeciwwagi do elity społecznej i władzy. Niestety, jest to zapis tylko świadomości dość dużego, ale jednak marginesu społecznego.

Autorzy filmu i ich zwolennicy oskarżają, że za produkcję filmu zostali poddani ostracyzmowi, ich dzieło i oni sami są cenzurowani. Pomijają fakt, że film pokazany został w prime time największej stacji telewizyjnej, a następnie wydany na płycie dvd i dystrybuowany z wielkonakładowym dziennikiem. Dowodem na ostracyzm ma być to, że inny, fabularny film pani Stankiewicz nie został przyjęty do dystrybucji przez firmę Romana Gutka. Próbowano nawet przedstawić to w ten sposób, że Roman Gutek poinformował autorkę filmu o rezygnacji z dystrybucji dość obcesowym mailem, w którym znalazła się sugestia, że jest to kara za polityczną postawę. Okazało się jednak, że Roman Gutek nie podpisał z p. Stankiewicz i producentami jej filmu żadnej finalnej umowy, a mail był autorstwa… jednego z producentów. Ale redaktor Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej” zdążył otworzyć dyskusję o politycznej cenzurze środowiska filmowego wobec Ewy Stankiewicz. Znów krzywe lustro rzeczywistości, tym razem w formie gazetowej…

Roman Gutek to prywatny przedsiębiorca. Nie musi kryć się ze swoimi poglądami, może podejmować decyzje uzasadnione biznesowo, ale również obarczone własnym poglądem. Być może uznał, że jeżeli pani Stankiewicz nakręciła taki film, który stał się doskonałym materiałem politycznym i elementem manipulacji rzeczywistości, to on nie chce z innymi jej produkcjami mieć nic do czynienia. Ale Gutek nie musi się z tego tłumaczyć. I nie jest to cenzura, ani żaden ostracyzm.

Z wypowiedzi Ewy Stankiewicz nie wynika, żeby chciała się ona wycofać ze swojego spojrzenia na to, co zobaczyła na Krakowskim Przedmieściu w tygodniu po katastrofie pod Smoleńskiem. Jej prawo, jeżeli uznaje, że jednostronny film, jaki zrobiła we współpracy z Pospieszalskim jest zapisem rzeczywistości i broni się przez zarzutem deformowania faktycznych odczuć obywateli. Niech jednak nie wymaga od innych, aby swoje lustro społeczeństwa inni nie uznali za zdeformowane.

Azrael

——————————————-

Felieton opublikowany na portalu MojeOpinie.pl

8 Thoughts on “Krzywe zwierciadło Ewy Stankiewicz

  1. Pingback: Tweets that mention Krzywe zwierciadło Ewy Stankiewicz /  Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com

  2. Pełna analiza tzw przypadku bo tak rejestruję taśmy bo moim zdaniem nie film dokumentalny pani Stankiewicz. Nie film dokumentalny z racji tej iz nie wypełnia on nawet podstawowych standardów dokumentu. Natomiast sam wytwór Stankiewicz i Pospieszalskiego powstał na zamówienie polityczne i tylko ślepiec i głuchy może tego nie zauważać. Ten wytwór miła być i tak jest przedstawiany jako podwalina nowego mitu założycielskiego fundamentalizmu prawicowego w Polsce skupionego wokół Kaczyńskich, bo na pewno nie całej prawicy.
    Po katastrofie komunikacyjnej a za takową uznaję to co się wydarzyło w Smoleńsku środowisko to wręcz powitało ją jako możliwość odnowy i odbudowy traconego poparcia społecznego i marzeń o władzy. I tak powstała myśl o Wawelu, Solidarni 2010 , czy Ruch 10 kwietnia. Jednak w sumie jak słusznie zauważasz te szeroko zaplanowane działania nie zrobiły zbyt dużego wrażenia, a li tylko można powiedzieć umocniły wewnętrzną wiarę w nieomylność i szczerość intencji wodza w 20-30 % elektoracie PiSu, co przy tak szeroko zakrojonym wsparciu głównej siły politycznej w kraju jakim jest uważam KrK to bardzo słabe wyniki. Ponadto film z racji swej wymowy interpretacyjnej zastosowanej przez środowiska dziennikarskie zbliżone do TVP , Pospieszalskiego Semki , Ziemkiewicza czy Wildsteina, to jawny przykład zawłaszczania tzw moralnego prawa do żałoby jak i jednocześnie dzielenia społeczeństwa.
    Jednak w kontekście tego filmu ciekawe są dwie sprawy:
    Pierwsza to wiarygodność zmiany głoszonej przez wodza przesłanie miłości w kontekście właśnie przesłania zawartego we wspomnianej interpretacji dziennikarskiej treści filmu, bo sam film to nie twór o politycznym miłowaniu tylko raczej prezentuje wojenne pomruki.
    Druga dotyczy jednak odpowiedzialności i winy za katastrofę komunikacyjną.
    Dotychczasowe działania PiSu,jak to odbieram idą w kierunku stworzenia faktów czy też namiastki faktów które mogłyby powstrzymać społeczeństwo przed zadawaniem trudnych pytań dotyczących tej katastrofy, jak i stworzenia podstawy do zanegowania każdego rozstrzygnięcia zarówno prokuratury jak i komisji w sprawie tej katastrofy.
    A dotychczasowe informacje moim zdaniem wskazują coraz wyraźniej na odpowiedzialność za katastrofę kancelarii prezydenta a tym samym i samego prezydenta. Oczywiście nie bez winy pozostaje tu także MSZ jak i MSWiA oraz MON i to głównie za spolegliwość w stosunku do kancelarii prezydenta i brak reakcji na jawne pomijanie w planowaniu podróży procedur bezpieczeństwa przez urzędników kancelarii prezydenta.
    Reasumując podobnie uważam że Solidarni 2010 to zapis reakcji sympatyków głownie PiSu i co ważniejsze nie dająca faktycznego obrazu nastrojów społecznych w owym czasie.
    Jednak to twór podobnie jak Nocna Zmiana Kurskiego kreowany na film misyjny i na pewno takim pozostanie dla sympatyków PiSu

  3. Piotr Chmielarz on 30/05/2010 at 14:47 said:

    Nie tylko film pojawił się na youtube nie wiem czy nadal tam jest biorąc pod uwagę cenzurę panującą na youtube z powodu tzw. praw autorskich.

  4. Khair el.Budar on 30/05/2010 at 16:28 said:

    Film można obejrzeć w sieci. W każdym razie to bardzo ważny i pożyteczny dokument – wbrew pozorom. Pokazuje sposób myślenia i mentalność sporej części elektoratu PIS, znacznie lepiej niż sondaże pracowni badawczych.
    Oczywiście twórcy tego dokumentu to skończeni idioci, którzy wbrew własnym pierwotnym intencjom obnażają smutną prawdę o własnym elektoracie, o jego fobiach i poziomie nienawiści jaka w nich tkwi. Normalnie to zazwyczaj przeciwnicy polityczni robią podobne reportaże o takich ekstremistycznych środowiskach, jako ostrzeżenie dla reszty społeczeństwa. A tu zdarzyło się zupełnie odwrotnie.

  5. jacek2 on 30/05/2010 at 16:38 said:

    Komunikat Ministerstwa Prawdy !
    http://www.youtube.com/watch?v=mDOAjWYnPKo
    Jak widac mozna sparodiowac nawet „tworczosc” Pospieszalskiego …. :-)

    • Piotr Chmielarz on 30/05/2010 at 19:26 said:

      Niezłe zastanawiam się tylko czy to nie jest przypadkiem jakaś parodia dokonana przez kaczystów

  6. kazek on 30/05/2010 at 19:31 said:

    Jak widać z tego filmu, polskie kino SF jest pogrążone w głębokim kryzysie. Kiepskie scenariusze, kiepskie dialogi a co najważniejsze brak pointy która choć na chwile pozwoliłaby uwierzyć widzowi w autentyczność przesłania. najlepsze działa Lema, Ludluma, Dicka chociaż kreują rzeczywistość alternatywna to jednak przecież opierają sie na szeregu działań mających uprawdopodobnić rzeczywistość fikcji. Kiedy zatem bohater strzela z lasera, reżyser wprowadza jakieś ograniczenia, a to że nie każde żelazo daje sie przestrzelić, a to że stos atomowy w kosmolocie wygasa, i trzeba go naprawiać. nawet obcy mówiący w filmie SF rodem z USA po angielsku zwykle nabywają tej umiejętności na przykład dzięki mutacji i skrzyżowaniu z gatunkiem ludzkim. Ba! ET nie mówił po angielsku więcej niż ledwie 3 słowa: „ET go home”! Wszystko to sa zabiegi które sprawiają że przy pewnej dozie naiwności można uwierzyć w takie przesłanie! I rzeczywiście, spora cześć widzów potrafi połkać haczyk szczególnie sprawnie skonstruowanej fabuły i na przykład uwierzyć w wszechogarniająca wszechświat MOC. Sa całe fankluby ludzi pozdrawiających się „Niech moc będzie z Toba”.
    Kino jakie nam zaprezentowano tutaj to SF eksperymentalne, na które widz Polski, nie do końca obeznany z technika obcych nie jest po prostu gotowy przyjąć za możliwe! Wyraźne sugestie reżysera przejęciu kontroli nad umysłami wielu ziemian ( świadczyć ma o tym przekaz jaki wypowiadają do kamery – tu trzeba przyznać faktycznie doskonałe stworzony – jest to genialny przykład tekstu którego faktycznie, można uwierzyć, zdrowy człowiek by nie wymyślił) niestety pozostają zbyt zakamuflowane i niedopowiedziane. Oczywiście konwencja DOgmy w której nadaje sie fikcyjnej fabule kształt rzekomego dokumentu może być odebrana jako nowoczesna, ale sama konwencja nie wystarczy. Brakuje dla uprawdopodobnienia akcji pewnych jasnych sygnałów jak na przykład „bzzz! awrukm grato fgfgkhj kd” w odpowiednim momencie. Gdyby któryś z uczestników w ramach dialogów po prostu nagle zaczął niby to że awaria, mówić językiem kosmitów. Wówczas widz byłby mniej zdezorientowany.
    Reasumując Pospieszalski jako autor kina SF sprawdza się całkiem nieźle, scenariusze pisze niezłe, bo i fantazja mu dopisuje. Pod tym względem jest jednym z najbardziej twórczych autorów ostatnich lat! Jednak jego problemem jest nieczucie konwencji, zbytnia dosłowność, brak przerysowania – wszystko to wynik braku poczucia czym jest kino SF.

  7. Jolinek51 on 31/05/2010 at 08:38 said:

    słucham czasami J.K. i czasami sama mogę ocenić kiedy mija się z prawdą a kiedy manipuluje ale czasami muszę się zapoznać z materiałami by to stwierdzić …

    tu wyjaśnienie w sprawie ustawy o formach opieki nad dziećmi w wieku do 5 lat:

    http://orka.sejm.gov.pl/webBPKS.nsf/pub/ZJEI-85UJGB

    można tak wyjaśniać każdą sprawę tylko na co liczy PiS … swoi i tak mu wierzą .. innych w ten sposób nie zachęci …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>