
Od kilku miesięcy w Polsce temat alternatywnego (jeszcze) wydobycia gazu ze złóż łupków jest tematem gorących debat. Głównie polityków, którzy, jak wiadomo, znają się na wszystkim. Znają się na wszystkim lepiej, niż ich konkurenci polityczni. Lepiej, niż fachowcy w danych dziedzinach, lepiej, niż w tym przypadku, geolodzy, lepiej, niż ekonomiści.
Surowce energetyczne mają znaczenie strategiczne, nie trzeba chyba tego nikomu tłumaczyć. Szczególnie dla Polski, która ma specjalne relacje w tej materii z naszym potężnym sąsiadem, Federacją Rosyjską. Temat uzależnienia od dostaw ropy naftowej i gazu (czy uniezależnienia, zależy to od punktu widzenia) ma duże znaczenie. Dlatego każde nasze rozmowy z Rosjanami na temat przedłużenia, odnowienia umów na dostawy surowca, są obserwowane i dyskutowane. Mniej się patrzy na zagadnienia czysto ekonomiczne, więcej na sprawy polityczne, traktowane jako funkcja naszego bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo energetyczne jest zresztą naszym znakiem firmowym na forum Unii Europejskiej, naszą idee fix. Szkoda tylko, że nie wiele zrobiliśmy u siebie w kraju, aby to bezpieczeństwo zapewnić własnymi działaniami. Choćby przez rozwijanie odnawialnych i ekologicznych źródeł energii.
Polska, według danych ogólnie dostępnych, ma pod powierzchnią ziemi bogate zasoby gazu ziemnego związane w łupkach. Pas złóż ma się ciągnąć od wybrzeża, poprzez Polskę centralną, aż po Lubelszczyznę, na obszarze ok. 30% powierzchni kraju. Trwają poszukania, do tej pory wydano już około 70 zgód na poszukiwania zasobów, z czego około 60 otrzymały firmy zachodnie, głównie amerykańskie (m. in. Chevron, Exxon Mobil, ConocoPhillips, Lane Energy). Poszukiwania prowadzą też firmy polskie, PKN Orlen, i oczywiście PGNiG). Jak media (ale na razie tylko one…) donoszą, zasoby mogłyby zapewnić Polsce niezależność energetyczną na 100, a może i 200 lat, biorąc pod uwagę nasze aktualne potrzeby. Zasoby oceniane są nawet na 3,0 miliardy metrów sześciennych. Podniosły się oczywiście natychmiast głosy o „wyprzedaży naszego majątku narodowego” i oddaniu za bezcen polskich surowców. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z problemów natury technologicznej wydobycia surowca z tego rodzaju złóż. Dramatyczny, a zarazem komiczny tego dowód dał marszałek Bronisław Komorowski swoją wypowiedzią w Londynie.
Pięknie, prawda? Tylko, że teraz zaczynają się schody;
Zasoby geologiczne, to nie to samo, co zasoby nadające się eksploatacji. Dokonano już wielu odwiertów próbnych i jak do tej pory nie uzyskano jeszcze potwierdzenia istnienia złóż nadających się do eksploatacji. Raczej zaczyna się mówić, że złoża leżą głębiej, niż się tego oczekuje.
Zakłada się, na podstawie doświadczeń m in. amerykańskich, że tylko około 10% złóż nadaje się do eksploatacji z powodów czysto technicznych. A ile nadaje się z powodów ekonomicznych?
Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, przytoczył ostatnio dane amerykańskie, które mówią, że koszt wydobycia gazu łupkowego kształtuje się na poziomie 240 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Bez kosztu przygotowania złoża, bez kosztów poszukiwań. Dla porównania, koszt pozyskania m3 gazu metodą konwencjonalną w Polsce to około 100 USD, a cena gazu z Rosji loco granica to ok. 240 USD…
Specjaliści, w tym m.in. główny geolog kraju, Henryk Jezierski twierdzą, że dopiero za 5 lat będziemy znali szacunkowe dane co do wielkości zasobów, a dopiero za następne 10 lat nastąpią pierwsze poważne komercyjne odwierty. Kiedy inwestycje zaczną się zwracać, nikt nie mówi….
Wróćmy do początku naszego artykułu; Wielu polityków na wieść o zasobach gazu po polską ziemią, już snuje marzenia o tym, jaką to potęgą gazową zostanie Polska. Oczywiście, niezależną potęgą od Rosji, ale również wiodącym krajem w tej materii w całej Unii Europejskiej. Rosyjski „Gazprom” nie będzie nam dyktował warunków, a reszta Europy legnie u naszych stóp. Tylko, że w całym tym pięknym projekcie, który jest pięknym marzeniem, brakuje kilku elementów, a przede wszystkim spoiwa.
Tym spoiwem, jak się zapewne wszyscy domyślają, jest pieniądz, zwany mądrze kapitałem. Polska samodzielnie nie jest wstanie sfinansować nawet poważnych prac geologicznych i odwiertów badawczych, nie mówiąc o przygotowaniu eksploatacji. Unia Europejska, mając zabezpieczone dostawy gazu z Rosji (Nord Stream, South Stream) a także w perspektywie Nabucco i dostawy z innych źródeł (Norwegia, Bliski Wschód), ustami szefa UE, Jose Barroso dość jednoznacznie zapowiedziała, że nie wejdzie w niepewny interes.Może więc, aż strach pomyśleć, zainteresować tym projektem kogoś innego? Może Rosję, a może… Chiny? To jednak wymagałoby myślenia nie kategoriami kadencji rządu, Sejmu, lecz dużo dalszymi. Nie wiem, czy stać na to polski rząd.
Polska za rok będzie przez pół roku prowadziła prezydencję Unii Europejskiej. Jeżeli chcemy, aby przy tej okazji temat bezpieczeństwa energetycznego, oparty o polski zasób gazowy stał się problemem paneuropejskim – to musimy być już gotowi teraz do przedstawienie tego projektu na forum UE. Nie wiem, czy jesteśmy.
Azrael
——————–
Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl




cynik9 na dwagrosze.blogspot.com spojrzał na temat gazu łupkowego także od strony technologicznej. Polecam przeczytać: http://dwagrosze.blogspot.com/2010/06/gaz-upkowy-czyli-fracking-luck.html
Dzięki, czytałem już gdzieś o tej technologii, ale sprawa tego długu wodnego jest bardzo ważna…
Pingback: Tweets that mention Robieni w łupka / Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com
Cóż, Amerykanie w zeszłym roku wiercili na moich działkach. Jeszcze nie popadłem w euforię, nie kupiłem ręcznika na głowę, ani nie zamierzam szukać kolejnych trzech żon. Jednak wierzę, że to jest jakaś szansa dla kraju na uniezależnienie się od importu z Rosji. Kwestia cen na razie mnie nie przeraża, bo wiem, że technologia pewnie cały czas się rozwija i trudno dzisiaj orzec, ile tak naprawdę będzie kosztował metr sześcienny gazu łupkowego. Co do wpływu na środowisko naturalne – to także z góry nie można zakładać, że będzie to wpływ na tyle destruktywny, że nie będzie mowy o wydobyciu gazu łupkowego. Poczekamy, zobaczymy, poznamy pewnie trochę więcej szczegółów – wtedy może będzie warto rozpocząć dyskusję.
Skąd są te dane? Oceny zapewne dokonywały firmy amerykańskie (u nas raczej o fachowców trudno). Amerykański „bilion” to jest nasz miliard, czyli kilka rzędów wielkości mniej, niżby się wydawało — a czego przynajmniej połowa polskich dziennikarzy nie wie, bezmyślnie przeklepując cyferki.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Liczebniki_główne_potęg_tysiąca
Szanowny panie Jurgi…
Jak pisać to z sensem, jak wytykać błędy to jeszcze uważniej… 3 miliardy to Polska zużywa w kwartał, a wydobywa 4 rocznie (podać odnośnik do wiki?). Jest dobrze napisane 3 biliony (tysiące miliardów), po co siać zamęt?
Czy pamkietacie euforie, kiedy trysnela ropa w Karlinie. Mowilo sie Polska drugim Kuwejtem. I znowu Polska ma byc nie druga Japonia, nie drugim Kuwejtem, ale druga Norwegia.No moze kiedys sie doczekamy, ze Polska bedzie kims pierwszym/ Nota bene po ostatnim meczu z Hiszpania, chyba dlugo bedziemy w tle i w ogonie i anwet drugie miejsce bedzie nieosiagalne.
Ale do rzeczy!
Polska nie posiada doswiadczenia ani tez technlogii tak glebokich wiercen. Nie mamy potwierdzenia, ze wydobycie gazu pochodzenia lupkowego z glebokosci 3 km bedzie mozliwe i oplacalne. Cieszy, ze Polska jest w posiadaniu gazu i jest szacunkowo jego bardzo duzo.Teraz wyrachowane z zimna krwia dzialania i wspoldzialania z wspolpracownikami z USA.Nie wiem dlaczego z SUA a nie przykladowo z Norwegii czy nawet Rosji, ale to juuz wiedza tych, ktorzy w tym temacie siedza.
zle sie dzieje, ze przyokazji kampanii wyborczej temat ten zostaje upolityczniony, i wypowiadaja sie na ten temat politycy i ludzie, ktorzy akurat najmniej maja do powiedzenia ! W ogolnym rozrachunku wyrzadzaja wiele szkod swoim kandydatom, lub sami kandydaci samym spobie. Ogolnie rzecz biorac do wyborczej szarzyzny, techlej wyborczej kielbasy i biogosu dodano gazu lupkowego ops, przepraszam – wibratory tez byly!. Konkludujac
BRAWO PALIKOT!,GRATULACJE DLA MARIANA BELKI!,POCHWALA DLA UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO ZA UDANA DEBATE NO I CHYBA WSZYSTKO, BO NIC WIECEJ POZYTYWNEGO NIE WIDZE!!!!!
„Wielu ekspertów jednak uważa, że zamieszanie wokół gazu z łupków jest wynikiem akcji PR, inspirowanej przez firmy energetyczne, które zainwestowały sporo w projekty wydobycia gazu z łupków i potrzebujących dodatkowego kapitału na ukończenie eksperymentów[7]. Niektórzy uważają, że gaz z łupków w rzeczywistości jest znacznie droższy niż w kalkulacjach przedstawionych przez przedsiębiorstwa wydobywcze[7]. Według nich, na uzyskanie gazu z łupków trzeba wydać 212-283 USD/tys m3[7].”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gaz_z_%C5%82upk%C3%B3w
Tam tez wiele linków do źródłowych danych.
Azraelu, powołujesz się na opinię Pawlaka pisząc: „koszt wydobycia gazu łupkowego kształtuje się na poziomie 240 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Bez kosztu przygotowania złoża, bez kosztów poszukiwań. Dla porównania, koszt pozyskania m3 gazu metodą konwencjonalną w Polsce to około 100 USD, a cena gazu z Rosji loco granica to ok. 240 USD”
Pomijając Pawlaka, który jest politycznym graczem a nie specjalistą od gospodarki,cena 240$ za 1000 m3 to cena którą Rosji płaci Ukraina.(wdzięczna za dzierżawę bazy marynarki wojennej nad Morzem Czarnym) Gaz rosyjski przesyłany do Europy, w tym Polski, jest znacznie droższy. Więc gorączka wokól wydobycia gazu łupkowego ma tym większe uzasadnienie.
Pozdrawiam
Sprawa o tyle ciekawa dla mnie że bardzo chętnie wypowiadają się na ten temat politycy natomiast stosunkowo ostrożnie specjaliści. Mam nieodparte wrażenie że gaz łupkowy to kolejny hit medialny jakich już wiele było. Natomiast po zgłębieniu literatury na ten temat kto wie czy Komorowski nie miła choć trochę racji na ten temat.Natomiast sprawa , u naszych surowców energetycznych i podejścia do spraw energetyki u nas w stosunku do innych państw w UE jest taka że u nas 80% w tym podejściu polityki a tylko 20 % ekonomii, u innych te proporcje są akurat odwrotne.