Wybór bez alternatywy

Dla wielu, którzy pójdą do urn upalnego 4. lipca, wybór jakiego dokonają, będzie jednym z najtrudniejszych. Szczególnie dla tych, którzy podchodzą do demokratycznej procedury wyborów w sposób ideowy, traktują pryncypia demokratyczne poważnie, a Polska jest dla nich wartością, a nie tylko miejscem przeżycia.

U mety wyścigu mamy dwóch polityków, którzy są znani od lat, znamy ich działalność opozycyjną, karierę polityczną, wiemy, co robili lat 30, 20, 10 temu – i w ciągu ostatnich pięciu lat. Wiemy również, że są to działacze państwowi. Tylko, czy jest to aby prawdą? Paweł Śpiewak w swoim ostatnim artykule dla tygodnika „Polityka” („Pięć lat Po Czwartej”, 29 czerwca 2010) przypomina, dlaczego wymyślił projekt IV RP i co się z nim stało. I bardzo trafnie przypomina, że w Polsce roku 2010 rządzi nie procedura demokratyczna, ale partiokracja, czyli dominacja partii nad instytucjami i prawami państwa. I tu należy przypomnieć, że obaj kandydaci brali udział w przygotowaniu IV RP, pięć lat temu, a także to, że obaj od 20 lat nie działają w polityce u podstaw, w społeczeństwie, lecz zajmują się grą stricte polityczną – sejmową, gabinetową…

Tą kampanią wyjątkowo rządził polityczny PR i marketing, choć retorycznie była ona łagodniejsza, niż można się było tego spodziewać. Katastrofa smoleńska i wielka powódź zrobiły swoje. Ale warto jednak wiedzieć, że nie wybieramy ani obrazu marketingowego polityka, a tym bardziej nie wybieramy wersji katastrofy smoleńskiej. Mamy do wyboru jednak dwa modele Polski, jej przyszłości – ale również interpretacji przeszłości. Z jednej strony mamy polityka, który uznaje III Rzeczpospolitą za kraj niedoskonały, ale jednak za wartość, którą należy chronić, poprawiać, szanować. Z drugiej strony natomiast stoi polityk, który nie negując prawideł demokracji, chciał ten ustrój przyciąć do swojego obrazu rzeczywistości. Hasło „Polska jest najważniejsza” nie jest dla niego tożsame z tym, że najważniejsi są Polacy, wszyscy bez wyjątku. I choć można krytycznie odnosić się do deklaracji o prezydencie wszystkich Polaków, to jednak wiemy, że Bronisław Komorowski będzie bliżej tej idei. Polska Komorowskiego to inny kraj, niż Polska Kaczyńskiego. To kraj ludzi skierowanych w przyszłość, zadowolonych, ufnych w państwo, akceptujących Unię Europejską. Polska Kaczyńskiego jest narodowo-katolicka, ksenofobiczna, nieufna wobec sąsiadów, a także wobec własnych obywateli.Jest jednak coś zbieżnego w obu kandydatach. To strach przed zajęciem stanowiska w trudnych sprawach społecznych, takich jak prawa mniejszości, związku partnerskie, sprawy parytetów, metoda leczenia niepłodności in vitro, czy leitmotiv tegorocznej kampanii, sprawa prywatyzacji służby zdrowia (która i tak jest w ok 40% prywatną…).

Ale tak naprawdę wybór dla wielu ideowców wybór będzie jeszcze trudniejszy. Dwie główne partie polityczne, Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, których reprezentantami są obaj główni kandydaci, przez lata rywalizacji i pozyskiwania w bojach wyborczych nowych zwolenników zatraciły praktycznie całkowicie ostrość ideową. Stały się ideowo obłe… I tak PO już nie jest partią liberalną, ale stała się partią władzy i aparatu, a PiS, kiedy przestał rządzić w roiku 2007, już nie jest partią władzy, a stał się formacją socjalno-populistyczną. Oba ugrupowania są dalekie od klasycznej prawicy, chyba, że za miernik prawicowości uznamy ich lenny stosunek wobec Kościoła katolickiego. W związku z tym klasyczni lewicowcy, którzy odróżniają hasełka „państwa socjalnego” od prawdziwej polityki społecznej, opartej o solidne rozwiązania prawne, zagłosują na Jarosława Kaczyńskiego? A czy liberałowie i libertyni społeczni, do jakich sam się zaliczam, zostaną uwiedzeni przez Bronisława Komorowskiego? A co mają zrobić obrońcy życia, czy prawdziwi konserwatyści? Na szczęście urząd prezydenta nie jest tym najważniejszym ośrodkiem władzy, ale jednak są takie układy polityczne, że jego pozytywne inicjatywy (legislacyjne) i negatywne (prawo weta) mogą wiele znaczyć. Tak więc również ideowcy, tradycyjnie, jak to w Polsce, w imię wyboru mniejszego zła, powinni podjąć decyzję i oddać głos.

Idąc do lokalu wyborczego wielu nie będzie jeszcze pewnych swojego głosu. Niektórzy mówią i piszą, że iść trzeba, ponieważ jest to demokratyczny obowiązek. „Poznaj siłę swojego głosu”, „spełnij obywatelską powinność”, „wybierz dla Polski”. To jest ponoć magiczna siła i magiczne chwile. Może… Jednak większość pójdzie, ponieważ wybierze to, co uważa najlepsze dla siebie, swojej rodziny, swojej społeczności. Na ostatnim miejscu będzie „dobro Polski”. Tak niestety wygląda polska demokracja, takie jest polskie społeczeństwo obywatelskie…

Azrael

6 Thoughts on “Wybór bez alternatywy

  1. Khair el.Budar on 02/07/2010 at 17:43 said:

    Chodzą słuchy w środowisku radia Maryja, że jeśli wygra Kaczyński wybory będą uczciwe, jeśli jednak wynik będzie odwrotny… to na bank będą sfałszowane.
    Odnośnie kampanii wyborczej – Drogi Azraelu, nie ma sensu stosować patetycznej retoryki. Powiedzmy sobie szczerze, gdyby nie Mundial to w ostatnich paru tygodniach byłoby naprawdę frustrująco.

    • Nonchallance on 03/07/2010 at 08:43 said:

      Mundial naprawdę ratuje nam skórę w tym roku (i Formuła 1 ;-) ). Wczorajsza przegrana Brazylii to miód na moje małe, czarne serce heheh.

      • Khair el.Budar on 03/07/2010 at 12:42 said:

        Dlaczego „czarne serce”? Chyba raczej pomarańczowe.

        • Nonchallance on 03/07/2010 at 17:24 said:

          Pogadaj z fanami Brazylii i po dzisiejszym Argentyny ;-) Jak nie kibicujesz drużynom w Ameryki Południowej to jesteś zasadniczo odmieńcem w tym kraju.

          • Khair el.Budar on 03/07/2010 at 17:35 said:

            Ja kibicuje dobremu widowisku. Moja drużyna – Kamerun, już dawno odpadła.

  2. Azraelu nie rozumiem dlaczego wybór bez alternatywy. Wciskanie przez niektórych dziennikarzy kitu o tym że miedzy Kaczyńskim i Komorowskim nie ma dużych różnic to czysta kpina. Ich dzieli potężna bez dna przepaść. Komorowski to jednak konserwatysta o liberalnym zabarwieniu, natomiast Kaczyński to czystej wody populista o skrajnie narodowo katolickich poglądach, który w swej grze wykorzystuje najbardziej roszczeniowy i pozbawiony w wielu przypadkach elementarnej zaradności elektorat któremu gospodarka wolnorynkowa uwiera bo lepiej jakby państwo DAŁO.
    To czego mi brakowało w tej kampanii to brak jednoznacznego rozliczenia poprzedniej prezydentury, prezydentury złej i bardzo szkodzącej Polsce. Nie rozliczono jej ponieważ Kaczyński sprytnie zagrał swoją niby zmianą i olśnieniem jakie rzekomo go potraktowało jak piorun po katastrofie smoleńskiej. Ja w tę zmianę nie wierzę, jednak przyznaje że bez względu na wynik nawet jak wygra Komorowski to i tak Kaczyński będzie wielkim wygranym. Po pierwsze obroni swą pozycję w partii, po drugie zbuduje dobre podstawy do wyborów zarówno samorządowych jak i parlamentarnych. Natomiast tak prawdę mówiąc dla PO i Tuska zwycięstwo Komorowskiego o ironio jest niezbyt na rękę. Po zwycięstwie już nie będzie przeszkód na radykalne reformy. Jeśli PO z nich zrezygnuje w tym i 2011 roku, to zostanie z tego rozliczona w wyborach parlamentarnych i żadnego tłumaczenia źle nastawionym i blokującym prezydentem nie będzie. Takie tłumaczenie może jedynie zagwarantować wygrana Kaczyńskiego. Wygrana Kaczyńskiego może w konsekwencji prowadzić do hasła – obiecałem wam ale nie mam władzy aby te obietnice wykonać, głosujcie na PiS a obietnice staną się faktem, tylko odsunięcie PO od władzy spowoduje że obietnice zostaną spełnione. Na koniec uważam że jednak wygra Komorowski ale nie będzie to wygrana duża. Ciekawe tylko czy Kaczyński wytrzyma po czwartym lipca z tym nowym potulnym wizerunkiem no i jak długo PiS utrzyma w ukryciu Kurskiego Brudzińskiego i im podobnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>