
W ciszy lepiej słychać fałszywe tony. Muzyka wymaga ciszy, braku szumów, zniekształceń, dlatego audiofile tak szukają najlepszego sprzętu, głośników, wzmacniaczy, specjalnych kabli i łączówek.
W polityce cisza przedwyborcza ma dać ponoć czas na wyciszenie się i zastanowienie się, którego kandydata wybrać. Tego na prawo od nas, czy może tego na lewo? Nic nam nie broni zastanawiać się głośno, analizując przekazy od naszych kandydatów, które już zostały wypowiedziane.
Jarosław Kaczyński już w kilka chwil po ogłoszeniu wstępnych wyników po I rundzie zaczął kokietować lewicowych wyborców, tych, którzy oddali głos na Grzegorza Napieralskiego. Potem „wymazał” z historii słowo postkomunizm, a polityków lewicy zaczął nazywać… lewicowymi. Okazało się, że funkcjonariuszami PZPR można już rozmawiać. Więcej, on sam poczuł się lewicą, wprawdzie tylko troszkę, ale zawsze coś. W między czasie zrezygnował z lansowania idei IV RP, co twórcy założeń tego projektu, Paweł Śpiewak i Rafał Matyja zapewne przyjęli z niejaką ulgą…
I tak polityk, który zbudował formację partyjną i swoją drogę polityczną, w oparciu o kontestację idei III RP, który na sztandarach niósł hasła dekomunizacji, dezubekizacji, lustracji i rozliczeń, a za zło wszelakie uważał szarą sieć służb postpeerelowskich u wszechwładny układ, zbliżył się do czasów PRL.
I na jednym z ostatnich spotkań z wyborcami, w Sosnowcu, Jarosław Kaczyński przekroczył Rubikon czerwca 1989 roku, tę grubą kreskę Tadeusza Mazowieckiego i cofnął się do czasów PRL. Edward Gierek jest dla niego synonimem trudnego patriotyzmu, a jego polityka doprowadzenie Polski do roli mocarstwa jest godna szacunku. Tak, silne, socjalistyczne państwo i silna socjalistyczna gospodarka, ład i porządek, przy minimalnych kosztach jakimś tam opozycjonistów w więzieniach… tak, to trzeba włączyć do własnego programu.
Ktoś powiedziałby – wyborcza retoryka, koszty pozyskania elektoratu lewicowego. A nawet umiejętność spojrzenia ponad podziałami, oczami „szarego obywatela” na czas trudny, ale przecież wzniosły, bo Towarzysz Edward chciał tylko „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”.
A tak naprawdę pustka ideowa Jarosława Kaczyńskiego, człowieka mentalnie osadzonego w czasach PRL, może być wypełniona wszystkim, co mu w danej chwili pasuje. Raz mogą być to odniesienia do Piłsudskiego, innym razem zauroczenie gaullizmem, może coś z Dmowskiego, a jak się nam spodoba Gierek, to i z niego zaczerpniemy.
Przecież hasło „Idzie o wielką sprawę – o to, aby w obrębie życia jednego pokolenia zbudować drugą Polskę” można też przez wymianę na „Idzie o wielką sprawę – o to, aby w obrębie życia jednego pokolenia zbudować IV RP” doskonale zaadaptować…IV RP z ludzką twarzą dobrego sekretarza.
Zgrzytem tylko będzie śmierć warchoła Pyjasa, księdza Kotlarza, Jana Łabęckiego, wieloletnie więzienia innych opozycjonistów. A braci Kowalczyków należałoby w ogóle potępić…
Kampanie wyborcza jest grą pozorów i obrazów, słowa często się dewaluują. Ale czasem warto przypomnieć sobie prawdziwe ich znaczenie i proste prawdy, co było złe, a co dobre.
Azrael




ciekawe co na to wyborcy, czy opłaca się w Polsce być po prostu, zwyczajnie PRZYZWOITYM?
Azraelu, nie czytałam bardziej celnej, syntetycznej i kwintesencjonanej charaterystyki Jarosława Kaczyńskiego. Gratukuję przemyśleń.
I co z tego? Jarosław Kaczyński jest w tej sytuacji komfortowej, że cokolwiek powie dla swoich wyborców/wyznawców będzie geniuszem, Prometeuszem, zbawcą. I to jest tragedia, a nie to, że chory na władzę polityk mówi coś tam bez sensu.
Jednak sednem problemu nie jest Kaczyński tylko elektorat który jest w stanie bezkrytycznie pójść za tym populistą. Po ostatnich spektaklach można powiedzieć że Jarosław jest w stanie odegrać każdą rolę polityczną, z tym że wygląda bardziej na błazna niż na męża stanu.Martwić powinna moim zdaniem bezideowość naszej polityki której Jarosław jest typowym przykładem. Problem tylko z prawdą i historią. Bo pierwsza w tym wypadku jest zgodna z definicją Ursuli K. Le Guin twierdzącą że “Prawda jest kwestią wyobraźni” w związku z którą blisko do wniosku: – jaka wyobraźnia taka prawda. Bez niej jak powszechnie wiadomo trudno o historię rozumianą jako zapis faktów i odzwierciedlenie rzeczywistych wydarzeń.Pytania w tym kontekście przemilczę.
Jest to temat dla socjologa – dlaczego PIS przypomina sekte , a jego wyznawcy lykaja KAZDA najwieksza bzdure swego guru Jaroslawa , jak gesi tuczone na pasztety sztrasburskie ….
Zgadzam się z Tobą w stu procentach, ale czy nie wydaje Ci się, że „zakłócasz ciszę”?