
W trakcie tegorocznej kampanii wyborczej, prezydenckiej, Jarosław Kaczyński stwierdził w pewnym momencie, że tematu tak zwanej IV RP już nie ma, przestał on funkcjonować w polskiej przestrzeni politycznej i społecznej. Później swoją opinię skorygował, twierdząc, że to tylko samo sformułowanie jest skompromitowane, ale idee i wartości, jakie jakoby były udziałem tego projektu, dalej są ważne dla niego, jego środowiska i wyborców. Szkoda tylko, że niewiele mają one wspólnego z tym, o czym myślał profesor Paweł Śpiewak, jeden z pomysłodawców przełomu w polskim życiu społecznym i prawdziwy gestor hasła IV RP.
Idea odnowienia Polski, według standardów Jarosława Kaczyńskiego, nie umarła. Potrzebny jest do niej tylko nowy „wsad”, nowe paliwo, coś, co zintegruje wokół Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego i stary i nowy, pozyskany ostatnio elektorat. Próba złagodzenia oblicza Kaczyńskiego w trakcie kampanii, co miało przyciągnąć elektorat lewicowy i centrowy, nie powiodła się jednak najlepiej. Bo przecież porażka nie może zostać uznana za zwycięstwo, Kaczyński bezwzględnie osiągnął mniejszą ilość głosów, niż jego brat w roku 2005, dodatkowo to porażka z przedstawicielem Platformy Obywatelskiej. Ale udało się przynajmniej zamieszać trochę w głowach młodym wyborcom, ponieważ w tej grupie Kaczyński uzyskał nadspodziewany dobry wynik.
Teraz czas na odtworzenie starego, dobrego oblicza walczącej partii i oparcia go o nowe „wartości”. Tym czymś ma być mit Lecha Kaczyńskiego. Nie tylko samej postaci tragicznie zmarłego prezydenta, ale również mit śmierci męczeńskiej jego i małżonki… no, może jeszcze kilkudziesięciu osób, ale tylko tych wybranych. O pozostałych milczmy…
Już w wieczór wyboczy Jarosław Kaczyński wspomniał o tej męczeńskiej śmierci swoje brata. Był to wyraźny sygnał dla jego środowiska, aby to, co było do tej pory tylko podskórne, znalazło swoje odbicie w formie realnych działań. I tak 10 lipca „Ruch 10 Kwietnia” zorganizował na Placu Piłsudskiego i pod Pałacem Namiestnikowskim happening polityczny. Jego celem ma być zmuszenie rządu do powołania międzynarodowej komisji do zbadania okoliczności katastrofy smoleńskiej, oraz zwrócenie uwagi, jakoby rząd nie dość dobrze opiekuje się ofiarami katastrofy i ich rodzinami. Poza tym konieczne ma być sprowadzenie szczątków samolotu, już, teraz. Ma to wyraźny rys nie tylko antyrządowy, ale również antyrosyjski, ponieważ zakłada a priori złą wolę polskich organów, nie tylko rządu, ale również prokuratury, jak również rosyjskiej komisji specjalnej (MAK) i rosyjskiej prokuratury. Jeżeli zajrzymy za fasadę tego stowarzyszenia (fundacji, NGO?), to zobaczymy tam dobrze znane środowiska i instytucje, które mają PiS wspierać intelektualnie, a z których jednak partia i jej przywódcy korzystają mniej, niż umiarkowanie…
Działania „Ruchu 10 Kwietnia”, jak i inne podobne inicjatywy mogą jednak obrócić się przeciwko ich inicjatorom, a także przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pytania o katastrofę, jej kulisy i sposób dochodzenia do prawdy o jej przyczynach i przebiegu, muszą również generować pytania trudne dla Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli pytamy się o wszystko i chcemy pełnej transparentności sprawy, to nie można uniknąć pytań o zaangażowanie Kancelarii Prezydenta w organizację wyjazdu, jego motywy pozamerytoryczne, a także o rolę samego prezydenta w podjęciu decyzji o przyziemieniu samolotu TU 154M na pod smoleńskim lotnisku. To mogą być trudne pytania i jeszcze trudniejsze odpowiedzi…
Do gry politycznej może służyć wszystko. Pamięć, symbole, przeszłość, przyszłość. Jednym z symboli, który JUŻ został włączony do rozgrywki politycznej jest krzyż postawiony z inicjatywy harcerzy, w kwietniu, pod Pałacem Namiestnikowskim na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. W miejscu, które jest w jurysdykcji państwa, o czym warto przypomnieć. Był on wyrazem pamięci po tragicznie zmarłych i hołdem, złożonym przez harcerzy, a później przez szerokie rzesze społeczeństwa. Ale już wtedy, kiedy otoczony był morzem zniczy, stał się elementem gry politycznej. To obok niego Jan Pospieszalski i Ewa Stankiewicz zrealizowali swój film, „Solidarni 2010″, coś w rodzaju przesłania „odrzuconych” i oskarżenia wobec krytyków Lecha Kaczyńskiego, to pod nim spotykają się różne grupy, które nie tylko się modlą, ale również skandują hasła polityczne. Przestał być już dawno symbolem Męki Pańskiej, a staje się powoli miejscem-symbolem męczeństwa byłego prezydenta, a przede wszystkim miejscem zgromadzeń politycznych. Sam w sobie przestaje być symbolem jedności społecznej, a staje się obiektem manipulacji politycznej, skierowanej przeciwko nowemu prezydentowi, Bronisławowi Komorowskiemu. Polacy potrafią z tego samego obiektu, czy osoby zrobić symbol jedności, jak również totem wojenny – do walki z innymi, „gorszymi” Polakami. Ten podział na „naszych”, lepszych Polaków, patriotów, tych, którym po Lechu Kaczyńskim wolno było płakać, oraz tych, którzy przeżywania żałoby nie byli godni, zarysował się zaraz po samej katastrofie. Warto wspomnieć hojnie publikowane przez „Rzeczpospolitą” elukubracje Krasnodębskiego, czy Ziemkiewicza.
Krzyż z bezpośredniej przestrzeni Pałacu Namiestnikowskiego powinien zniknąć, co nie oznacza, że w tym miejscu, która należy do państwa i przestrzeni publicznej, nie powinien znaleźć się inny obiekt upamiętniający pamięć po wszystkich ofiarach katastrofy. To jest miejsce pamięci poległych wszystkich, którzy służyli państwu w ten mglisty kwietniowy poranek na lotnisku w Smoleńsku, ale nie jest to miejsce tragedii. To nie jest w smak zwolennikom mitu męczeńskiego Lecha Kaczyńskiego, ponieważ ten krzyż doskonale może być zaadoptowany do teorii nowej tragedii katyńskiej. Już próbuje się go nazywać II Krzyżem Katyńskim, co pozwala, już nie po cichu, ale coraz śmielej mówić i pisać o spisku na życie Lecha Kaczyńskiego, którego tropy prowadzą zarówno na Kreml, jak i w stronę Donalda Tuska. To nie był wypadek, zbieg nieszczęśliwych okoliczności, czy może nawet zaniedbania ludzkie – to był zamach i spisek. Tak szepce „ulica” i polski internet, opanowany przez zorganizowane przez „Gazetę Polską” i „Rzeczpospolitą” zwarte grupy „niezależnych blogerów”.
Bardzo niechętnie się mówi o innych ofiarach katastrofy smoleńskiej, jeżeli już, to tylko w kontekście zaniechań dochodzenia i żądań rozszerzenia śledztwa. Zresztą od samego początku żałoba miała wymiar nie tyle państwowy i ogólnoludzki, co „prezydencki”. Pochówek na Wawelu, ceremonia kościelna, a nie państwowa, która już od razu wyglądała na grę polityczną, tłumaczona była chęcią upamiętnienia także wszystkich ofiar, a krypta miała się stać także miejsce pamięci nie tylko pary prezydenckiej, ale wszystkich zmarłych – a także symbolicznym grobem katyńskim. I minęły trzy miesiące, a na Wawelu nie ma znaku, tablicy, która by przywoływała pamięć o pozostałych 94 poległych… Cóż, mit potrzebuje bohaterów indywidualnych…Rękę do tego przykłada również Kościół katolicki, i nie jest to bynajmniej środowisko Radia Maryja i „Naszego Dziennika”.
Jarosław Kaczyński nie zszedł z drogi konfrontacji i walki, o czym najdobitniej świadczy wywiad, jaki przeprowadził z nim red. Michał Szułdrzyński dla „Rzeczpospolitej”. Do głosu dochodzą ludzie pokroju Zbigniewa Ziobro, który znów jest w mediach, a w obronie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia sprokurował stricte polityczny list. Obiektem ataku i dezawuowania przez środowiska wspierające Prawo i Sprawiedliwość staje się nowy prezydent, Bronisław Komorowski. Należy już na samym początku pożegnać się z ideą prezydentury ponad podziałami, ponieważ uspokojenie sytuacji politycznej i społecznej nie jest w interesie Kaczyńskiego. To polityk konfliktu i konfrontacji, a nie konsensusu. A za nim stanie partia i klub parlamentarny, który na dniach powołołał poselski zespół do spraw wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej, który prerogatyw nie ma żadnych, ale za to będzie świetnym miejscem politycznych awantur.
Maskarada Jarosława Kaczyńskiego się zakończyła, teoria przemiany i współuczestnictwa jego i PiS w zmianach w Polsce, zamknięcia wojny polsko-polskiej upadła. Dziś perspektywą są wybory samorządowe i parlamentarne. Nie mając innego pomysłu, powracamy do teorii odnowy państwa. Ale nie jest to już IV RP. To ma być oparcie się na micie założycielskim, testamencie Lecha Kaczyńskiego. Nie ma to nic wspólnego z polską racją stanu, interesem społecznym, czy wspólnotą obywatelską. To jest kolejna odsłona walki o władzę, jaką toczy Jarosław Kaczyński od 20 lat…
Azrael
—————————————
Tekst opublikowano na portalu MojeOpinie.pl




Pazerność tych ludzi naprawde nie zna granic.
Mam nadzieje ze B.Komorowski walnie piescia w stol i nie podda sie dyktatowi PIS i KRK …!!!!
I odpowiednie wladze miejskie zajmia sie przniesieniem tych dwoch zbitych kawalkow drewna ( NIE POSWIECONYCH!!!) na Powazki !!!
Dla tych ktorzy chca udzielic poparcia jednemu z nielicznych , ktorzy nie boja sie mowic glosno to co mysla !!!!!
http://www.ruchpoparciapalikota.pl/comment-page-24/
Panie Jacku2 mieć nadzieję to chyba za mało. Ja przedtswiam PO swoje ( nieskuteczne) ultimatum – jesli nie usuną tego krzyża w ciągu 2 tygodni, to uznam,że są tchorzami i ulegają szantażystom z gorszym skutkiem dla Polski niż Pan Senator Piesiewicz swoim prześladowcom a i tak ten, skąd inąd, zacny człowiek ( nie mylić z aniołem) w końcu powiedział BASTA.Przypominam,że rząd reprezentuje Państwo a nie pozwala na jego ośmieszanie. Konstytucja głosi,że jestesmy pańswem prawa a to właśnie prawo nie zezwala na stawianie w miejscu publicznym budowli (taką budowlą jest np. baner reklamowy)bez zezwoleniai zgody właściciela terenu. A pytania Pana Palikota zasługują na odpowiedź. Wszak nie ma głupich pytań – te zresztą nie są głupie, tylko odważne.
Pani Ewo !
Mam nadzieje ( niestety to tylko co mi zostaje…) , ze B.Komorowski i cale PO nie okaze sie sie tym co francuzi okreslaja jako couille molle …..
I twardo postawia sie szantazowi PIS + KRK !!!!
Krzyż należy przenieść przed wejście główne siedziby PiS i niech tam mają ten cały cyrk!
Azraelu, obawam sie, ze „nowy” ruch Kaczynskiego jest wspolnym zamierzeniem PIS-u, Rydzyka i nawet a moze przede wszystkim Kosciola.
Jest o zamierzenie o bardzo powaznych skutkach spoleczno-politycznych.
Chodzi o utworzenie pierwszej chyba na swiecie republiki fanatycznych ortodoksow katolickich, republiki zorganizowanej na wzor faszystowskiej „Fasci”, ktorej podstawa istníenia bedzie polaczony terror polityczny i policyjny (klania sie Ziobro i Kaminski), solidnie umacniany przez proboszczow i plebanow..
Kacynski jest tu tylko pionkiem w grze, glowne skrzypce gra tu pewien pan z Torunia, ale on tez jest tylko wykonawca.
O inicjatorach tegoz przedsiewziecia zapewne nigdy sie nie dowiemy.
O inicjatorach tegoz przedsiewziecia zapewne nigdy sie nie dowiemy…
Mozemy sie tylko domyslac … !!!
Ze jest to ta czesc ( DUZA !! ) KRK popierajaca sekte RM z Torunia … Polska jest JEDYNYM krajem ( poza Watykanem ) gdzie KRK ma tak wielki wplyw na na panstwo !
Skoro już ten Palikotowy ruch się tu objawił – ktoś wie może, w jaki sposób Pan Palikot zamierza dowiedzieć się o poziom alkoholu we krwi prezydenta? To byłoby akurat bardzo łatwe do wyjaśnienia… tyle że hmmm, zdaje się pierwsza wersja była taka, że sekcji zwłok nie było, później się dowiedzieliśmy, że jednak były (i że robili je Rosjanie) ale no cóż, rosyjska biurokracja (bo przecież nie zła wola, to nie ludzie, to wilki tak mówią)…. wyślą nam może kiedyś…
Innymi słowy – zapewne niechcący, ale Pan Palikot strzela tym postulatem w kierunku prokuratury RP i ogólniej rządu, który chyba nie za bardzo na Rosjan naciska.
Ogólniej rządu, który chyba nie za bardzo na Rosjan naciska…
Typowy pisowski belkot..
Trzeba byc pisowskim fanatykiem , by nie wiedziec ze sledztwa w tego typu katastrofach trwaja MINIMUM rok i dluzej …
Nacisnac to se mozesz na pedal gazu w swym samochodzize , a nie na rosjan prowadzacych sledztwo!
Nie chodzi mi o śledztwo tylko o przekazywanie nam materiałów źródłowych przez stronę rosyjską. Skoro sekcje były robione, to protokoły z nich są i nic się w nich już zmienić nie powinno tak?
Więc, coż to za problem, by je zapakować i wysłać do Warszawy?
Pan prokurator generalny jakiś czas temu wyjaśniał, że wini za te opóźnienia rosyjską biurokrację. Jeśli faktycznie biurokracja jest ‘winna’, to interwencja naszych polityków powinna ten problem rozwiązać. Oczywiście, zakładamy, że nic się już w tych dokumentów nie zmieni i wierzymy bezgranicznie w bezstronność prokuratorów rosyjskich… tylko ta biurokracja… nie wyrabiają z pakowaniem materiałów w skrzynie między jedną szklanką herbaty a drugą…
Chyba nie rozumie Pan Szanowny Panie, że poza MAKiem, która to Komisja zgodnie z prawem międzynarodowym bada tzw. lotnicze przyczyny katastrofy a jej raport stanowć będzie podstawę do wnioskowania jakich sytuacji nalezy bezwzględnie unikać lub też jakie procedury bezpieczeństwa jeszcze wprowdzić,to śledztwo prokuratorskie prowdzi zawsze to państwo na którego terenie nastąpił wypadek czy też katastrofa. Podcobnie było z katastrofą autobusu z pielgrzmami pod Grenoble. Tam francuzi zakończyli śledztwo po upływie ponad roku i wtedy przekazali swoje konkluzje Polsce. W sprawie katastrofy smoleńskiej prowadzone jest równoległe śledztwo przez prok.polską.Myślę, że Rosjanie ( których przestańmy wreszcie pomawiać) przekazują nam swoje materiały sukcesywnie. Jeśli nie, niech Prok.Gen. nie narzeka tylko działa. Taka jego rola.
Cóż może zrobić Prok. Gen.? Wysyłać kolejne wnioski i pokornie czekać na dokumenty. I to robi, dokumentów nie widać.
Stąd, jeśli dobrze pamiętam, sam sugerował, że będzie próbował namawiać polityków, by wsparli te prośby kanałami dyplomatycznymi. Jeśli jako ‘sukcesywnie’ rozumiemy ‘w zasadzie nic się nie dzieje’ to tak, ma Pani rację.
Co do ‘śledztwo prokuratorskie prowdzi zawsze to państwo na którego terenie nastąpił wypadek czy też katastrofa’, to po katastrofie Su-27 w Radomiu śledztwo prowadzili Białorusini, jakoś Polsce od tego niepodległości nie ubyło. Chyba, że ‘zawsze’ podobnie, jak ‘sukcesywnie’ powyżej, wówczas, oczywiście, ma Pani rację.
Ideałem byłoby ukrzyżowanie na spornym krzyżu Jarosława, złożenie go do grobu, a potem gdy Kluzik Rostowska i posłanka Kempa będą chciałby namaścić niewielkie ciało Jarosława, okaże się że ten właśnie zmartwychwstał na łamach wiernej Rzeczpospolitej. Założono by formalną religię – (aparat kapłański już jest, bazylik pod dostatkiem), Jarosław stałby się oficjalnym zbawcą wyniesionym na ołtarze, dzięki temu w sondażach jego wyznawcy nie mogliby kłamać na temat poparcia Jarosława pod groźbą kary wiekuistej. Pani Jadwiga musiałaby tylko potwierdzić, że w akcie stworzenia braci nie brał udział towarzysz -powstaniec Rajmund, a niejaki duch święty.
A apostoł Ziobro i Maciarewicz utworzą wspólnie z papieżem Rydzykiem inkwizycję w cleu zwalczania układu i zgniłych liberałów którzy zaszczuli na śmierć braci słowem teokracja w pełni
Kto powaznie traktuje dyskusje na temat katastrofy powinnien poczytac co mowia fachowcy na ten temat na prtalu lotniczym : http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-85.html
85 stron ale b.ciekawej i merytorycznej wiedzy. Polecam
Proponuję aktywować Republikę Smoleńską w Wolsce. Miejsce dla kuwety też się znajdzie.
Khair i petrel
GENIALNE!!!
Jeśli już szukamy nazwy dla tego czegoś nowego o czym myśli Kaczyński to raczej IV RP Smoleńska. Kaczyński nigdy z projektu IV RP nie zrezygnował a teraz jedynie stara się podbudować ideologicznie ten projekt męczeńską śmiercią brata. Ta operacja już się zaczęła w drugim dniu po katastrofie. Proces rozmywania odpowiedzialności jaki realizuje PiS trwa już trzy miesiące. Rozmywania bo chodzi o to żeby stworzyć warunki do nierozstrzygalności o winie i odpowiedzialności za tę katastrofę, stąd cała gama generowanych przez środowiska PiSowskie teorii spiskowych i stawianie kolejnych najdziwniejszych pytań. Jak ostatnio widać na drodze niczym głaz stanął ostatnio Palikot ze swoimi trudnymi pytaniami które notabene często słyszane są na ulicach polskich miast. Palikot stał się wrogiem nr 1 zarówno PiSu jak KrK., jaki będzie wynik tej konfrontacji zobaczymy, ja wierzę w Palikota. Jednak co się stało w czasie tych ostatnich miesięcy. Po pierwsze PiS a konkretnie Kaczyński stracił chyba w szeregach swoich wyznawców znaczną część autorytetu poprzez rezygnację z wcześniejszego języka i umizgi do postkomunistów. Powrót do tej retoryki a wszystko na to wskazuje, będzie trudny a sam Kaczyński o znacznie obniżonej wiarygodności. Kaczyński poza tzw mitem założycielskim nowej smoleńskiej republiki ze starymi fasadami IVRP nic nowego i sensownego Polakom nie zaproponował poza kilkoma populistycznymi hasłami typu olimpiada nam się należy. W trudnej sytuacji jest także PO, pomimo zwycięstwa sytuacja nie do pozazdroszczenia. Potwierdzenia modernizacyjnego charakteru tej partii bardzo niecierpliwie oczekują wyborcy i to tu i teraz a nie za rok czy dwa. Dodatkowo Palikot mówi dość ukłonów i głaskania PiS i wytacza ciężkie pytania. PO stanie moim zdaniem na głowie aby nie dopuścić do odejścia Palikota, bo to oznaczałoby powolny zjazd ze sceny partii Tuska. Z Palikota otoczenie polityczne stara się zrobić oszołoma i prostaka, problem w tym że inaczej na niego patrzy znaczna część młodych i nie tylko, modernizacyjnie nastawionych Polaków. Palikot to typ bardzo inteligentnego trybuna ludowego który zna swoją siłę i wie ile szabel może stanąć przy jego boku. Dowiedzieliśmy się także jednej sprawy że modernizacyjnie i nowocześnie myśląca część społeczeństwa stanowi większość i moim zdaniem będzie rosła z dnia na dzień w siłę. Pytanie tylko która z partii będzie w stanie ten potencjał skutecznie zagospodarować. Obecnie nie widzę zbyt dużych do tego możliwości w żadnym z będących w sejmie ugrupowań. Te wybory pokazały także w pełnej krasie dążenia KrK dla których zobrazowaniem najlepszym jest chyba dawne zawołanie ZCHNu – nieważne jaka Polska nawet niech będzie najbiedniejsza byle była katolicka. Nie bez znaczenie jest także fakt że pierwszy raz KrK jednoznacznie opowiedział się po stronie jednej partii czyli PiSu ponosząc z nią klęskę. To wszystko wskazuje na kilka spraw na przyszłość:
Pierwsza to taka że PiS powróci do dawnej retoryki odkurzając projekt IVRP
Dwa to to że katastrofa smoleńska będzie do bólu eksploatowana politycznie przez PiS ze wsparciem KrK.
Trzy że jest możliwym powolne tworzenie się nowej siły politycznej z osobą Palikota w centrum.
Zagadką pozostanie kierunek działania Tuska i jego rządu – reformy czy jazda na fali ale fala coraz mniejsza.
S.Niesiolowski doskonale pokazal dzisiaj u Olejnikowej jak odpowiada sie na propagande PIS …
Akcje Palikota uwazam za swietna , kiedy oklada cie ktos kijem , nie odgoni sie go dobrym slowem …. co zrozumial J.Palikot ….