
Łoskot spadającego na chodnik przed willą pianina, zakończył porządki. Wcześniej Jarosław Kaczyński podeptał rogowe okulary, a atrapa metalowego czajniczka rozbiła się na ścianie pokoju. Możemy znów być sobą…
W trakcie kampanii wyborczej co i rusz czytałem, jak to Jarosław Kaczyński po katastrofie smoleńskiej się zmienił, Jako człowiek, dotknięty wielką tragedią, ale również jako polityk. Tak jakby tragedia osobista, a także tragedia jego partii, miały się wprost, kojąco przełożyć na na jego spojrzenie na rzeczywistość, państwo, swoją rolę w polityce, osąd przeciwników politycznych. Ja w tę przemianę nie wierzyłem ani ułamka sekundy, ponieważ „od zawsze” uważałem Kaczyńskiego za wyrafinowanego, bezwzględnego, nie mającego skrupułów gracza politycznego, który nie cofnie się przed niczym. To co widzieliśmy w kampanii, to była kreacja i triki polityczne, zbolała maska, uzupełniona czarnym garniturem. Portret, nakreślony rękami Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza. Posłanka PiS jest na urlopie, Poncyliusz leczy nadwyrężony kręgosłup… „Chata wolna, oj, będzie bal…”. I jest…
Jarosław Kaczyński stoi na czele partii, której główny, żelaznym elektoratem są ludzie sfrustrowani, odrzuceni, żądni zemsty i odwetu. I Kaczyński im to daje. On nie potrafi żyć bez chęci zemsty, rozliczeń, spisków i atmosfery podejrzliwości. I dwa wywiady, łagodny, Michała Szułdrzyńskiego dla „Rzeczpospolitej”, i ten drugi, bez zahamowań, Tomasz Sakiewicza i Katarzyny Hejke dla „Gazety Polskiej”, odsłaniają nam Kaczyńskiego takiego jak dawniej. Nie, jednak nie takiego – innego, ponieważ nie mającego hamulca w postaci brata i nie mającego innego celu, niż odwet na tych, którzy według niego doprowadzili do jego śmierci.

Kaczyński z pełną premedytacją powraca na tory wojenne. Nie jest to jednak wojna polsko-polska, która by zakładała jednak jakiekolwiek podstawy ideowe działalności Kaczyńskiego. To jest wprost wypowiedziana wojna przeciwnikom politycznym, Donaldowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej. Świadczą o tym cytaty, z własnych wypowiedzi, które Kaczyński sam przytacza. Kaczyński oskarżający rząd o „zbrodniczą politykę”, zamyka drogę do dyskusji i współpracy. Zresztą nigdy tak naprawdę nie było mowy o jakiejkolwiek współpracy, umowach ponad podziałami, interesie społecznym. Teraz gra idzie o utrzymanie mitu Lecha Kaczyńskiego i mitu smoleńskiego – najchętniej mitu zamachu, wynikającego ze spisku Donalda Tuska z Władimirem Putinem. Jarosław Kaczyński wyraźnie to sugeruje, opowiadając w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, że jego nazwisko było do końca na liście pasażerów TU 154M. Szef PiS-u nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność polityczną za katastrofę, a ta kryminalna, to tylko kwestia czasu.
Kaczyński dał sygnał do walki dla takich inicjatyw, jak Ruch 10 Kwietnia, czy Katyń 2010, dla dziennikarzy „Gazeta Polskiej” i „Rzeczpospolitej”, blogerów Salonu24. Również wraca do środowiska radiomaryjnego. I definitywnie zamyka się na wyborcę centrowego. Jego twarda retoryka i nowa wojna może mu przynieść krótkoterminowy sukces w jesiennej kampanii samorządowej, ale już przyszłoroczne wybory parlamentarne będą klęską,. Ale chyba Kaczyński przestał już patrzeć kategoriami kalkulacji politycznej. On prowadzi politykę mitologiczną. Mit IV RP ma zostać zamieniony przez mit smoleński. Tylko, że to droga donikąd.
Azrael




W tej sytuacji największymi idiotami są dziennikarze typu Rymanowski czy Pohanke i inni, przez dwa miesiące ekscytujący się „przemianą” wodza.
Wielu już zwracało uwagę, więc nie jestem odkrywczy – jeśli jest prawdą, że parę sekund po otrzymaniu informacji o śmierci brata bliźniaka i jego żony, kopy współpracowników, Jarosław analizuje zbrodnie przeciwników politycznych – to mamy do czynienia z człowiekiem zwichrowanym psychicznie – pozbawionym nawet cienia empatii, nawet wobec wydawałoby się bliskich osób. Po tej opowieści wiemy już, że Kaczyński był sam na świecie, nie miał w rzeczywistości nawet brata…
Lech Kaczyński był tylko narzędziem.
Oczywiście jest to akcja uprzedzająca przed upublicznieniem zapisów czarnych skrzynek, które to zapisy stawiają w nieciekawym świetle męczennika wawelskiego.
Pingback: Tweets that mention Pianino Kaczyńskiego / Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com
Ktos powinien rozliczyc prezesa z glosow ludzi ktorych oszukal swoja rzekoma „przemiana”, tylko pytanie kto sie przyzna ze zostal bezczelnie „wydymany” przez prezesa ? Ze dal sie zrobic na szaro ? Nikt, ludzie nabiora wody w usta i nagle sie okaze ze nikt nie wierzyl w jego przemiane i nikt nie niego nie glosowal
Kaczynski twierdzi ze :” że jego nazwisko było do końca na liście pasażerów TU 154M”.
Za niego polecial Waserman.Czyzby sciagnieto Wasermana z lozka rano 10go kwietna, czy tez przybyl na lotnisko przygotowany do podrozy. Moim daniem coka Wasermana powinna skarzc Jarka za smierc ojca.
Jak już ujawnią zapisy z czarnych skrzynek do końca, to purpuraci KK się spocą za wawelski pochówek. Nie ulega wątpliwości, że ostatnia agresja PiS-manów jest próbą zajazgotania prawdziwych przyczyn katastrofy w Smoleńsku.
katarzyna hejke, wkradl sie maly blad.
Juz dzisiaj mamy nowy fragment zapisow z czarnych skkrzynek , ktore udalo sie polskim specjalistom odczytac …( mam nadzieje ze bedzie ich wiecej …)
Czekam na ujawnienie rozmowy braci na 15 minut przed katastrofa …
Kto mial JAKIEKOWLWIEK watpliwosci wobec PIS , to rozwial je wczoraj w swym seansie nienawisci do PO i Tuska Achim Brudzinski u Olejnikowej …
JarKacz przeraził się perspektywą współpracy i zrobienia czegoś konstruktywnego dla kraju, więc rozpaczliwie zaczął szukać wymówek, żeby broń boże nie współpracować.
Mam wrażenie drogi Gospodarzu że tu nie chodzi o pianino a o stan zdrowia psychicznego Kaczyńskiego. W zasadzie to podstawowe pytanie brzmi kiedy Kaczyński mówi prawdę a kiedy kłamie i insynuuje i jeśli już to czy w ogóle jest zdolny do mówienia prawdy i życia bez jasno zdefiniowanego wroga. Po okresie nawoływania do pokoju i zakończenia wojny polsko polskiej za wywołanie której oczywiście obciążył PO i Tuska, po pełnym pokojowego przesłania orędziu do Rosjan, po umizgach do postkomunistów i wszelkiego badziewia politycznego, Jarosław przerżnął kolejne wybory i wraca do starej retoryki. Powrót jest typowy dla Kaczyńskiego i PiSu – zdefiniowany został wróg – Rząd Polski, Platforma i oczywiście personalnie Tusk, dodatkowo mamy Putina i Sowieckie imperium, jakoś do kompletu zabrakło mi jeszcze Niemców z Eriką Steinbach. Kaczyński tym razem idzie dalej i stwierdza, że dochodzenie odpowiedzialności politycznej za katastrofę jak i moralnej nie ma co dochodzić bo dla niego a tym samym dla wszystkich innych jest ona jednoznaczna. To kuriozalne słowa w ustach człowieka który chce uchodzić za męża stanu i przywódcę politycznego. Nawet patrząc historycznie najbardziej zatwardziali despoci byli mniej zarozumiali i bardziej ostrożni w takich sądach. Sam wywiad w GP to kliniczny przykład zaangażowanego partyjno-politycznie dziennikarstwa, wystarczy przeczytać zadawane pytania aby zrozumieć co autorzy wywiadu chcą nam przekazać i wręcz do jakiej wersji wydarzeń chcą nas przekonać. Ten wywiad to nawet niezbyt zakamuflowany akt oskarżenia o spowodowanie umyślne katastrofy w zmowie przez rząd polski i rosyjski. Pytanie czy tu można stosować procedury związane ze swobodą wyrażania opinii czy też to materiał dla prokuratury – premierzy dwóch rządów posądzani o umyślne i w zmowie spowodowanie katastrofy. Bo jak inaczej zrozumieć ten fragment cyt. .
Ku mojemu zdumieniu rozpoczęło się podważanie prawa Lecha Kaczyńskiego do udziału w tej uroczystości. Muszę przyznać, że choć atak był kuriozalny, nawet jak na obyczaje gabinetu Tuska i jego medialnych sojuszników, to jednak nie wzbudził we mnie jakiegoś szczególnego zdziwienia, a wiedziałem już, że są zdolni posunąć się bardzo daleko. Niepokoiło, że tym razem wprost grają z Rosjanami.
Wypowiadane publicznie słowa przez Kaczyńskiego jak i ich ocena nie może być kwestią wiary jak wielu to komentatorów określa. Ja mogę Kaczyńskiemu wierzyć, że czuł i czuje nadal żal i złość. Potrafię zrozumieć, że każdy człowiek wolałby znaleźć winnego śmierci osób najbliższych. Problem jednak jest w tym, że Kaczyński jest osobą publiczną, szefem największej partii opozycyjnej i kandydatem w wyborach prezydenckich którego poparły miliony Polaków. Kaczyńskiemu nie wolno kierować się własnymi uczuciami,używać insynuacji i mówić o sprawach nie popartymi konkretnymi dowodami podczas publicznych wypowiedzi. Człowiekowi, który stracił brata, można wybaczyć bicie piany i inne mniej lub bardziej irracjonalne zachowania, ale politykowi mającemu tak znaczny wpływ na postawy w społeczeństwie, nie sposób wybaczyć miotania oskarżeniami bez pokrycia w dowodach i faktach. Rozumiem, że jakiś mniej lub bardzie anonimowy internauta może wygadywać idiotyzmy jak to Tusk z Putinem zamordowali prezydenta, ale sugerowania czegoś takiego publicznie przez polityka jest po prostu niedopuszczalne. To co wygaduje Kaczyński według mnie powinno spotkać się z reakcją prokuratury. Jeżeli Kaczyński ma dowody na udział w przyczynieniu się do katastrofy osób trzecich (insynuuje że to Tusk z Putinem ) to powinien to wyjawić. W przeciwnym wypadku powinien odpowiedzieć przed sądem za oszczerstwa.
Poniżej cyt słowa Kaczyńskiego wypowiedziane w wywiadzie dla GP:
- Powiedziałem mu: „To jest wynik waszej zbrodniczej polityki – nie kupiliście nowych samolotów”.
- Dla mnie rola premiera Tuska i premiera Putina była w tym wypadku niejasna.
- Ustalenie osób odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga śledztwa.
Nie odnoszę się do absurdalności tych insynuacji i zwykłej w nich zawartej głupoty.
Spodziewałem się gdzieś w głębi duszy przy oporze totalnym rozumu, po zapowiedziach końca wojny i przypominaniu o konieczności pokoju i współpracy, że Kaczyński odsłaniać zaczyna swoje bardziej ludzkie oblicze, które pozwoli mi poczuć do niego choć niewielką ale sympatię. Dusza się zawiodła rozum okazał się bardziej przewidujący. Kaczyński wraca do retoryki wojennej pragnąc wygrać poparcie narodu przez znalezienie wspólnego wroga zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Coraz bardziej grzęźnie w obarczaniu wszystkich, którym się polityka jego ani jego brata nie podobała, winą za wypadek pod Smoleńskiem. Pytanie tylko czy obecne wynurzenia to wyraz zimnej kalkulacji politycznej czy wręcz choroby umysłowej. W mojej opinii, Kaczyński ze swoją łatwością posługiwania się insynuacjami, kłamstwem, na prawo i lewo rzucanymi oszczerstwami jawi się jako człowiek niebezpieczny, a patrząc na jego zachowania po katastrofie smoleńskiej, przez kampanię prezydencką, również mocno cyniczny i wyrachowany.
To wszystko mnie utwierdza także w tym przekonaniu, że pytania Palikota są jak najbardziej zasadne i że Palikot jest jednym z nielicznych polityków który nie podporządkowuje się poprawności politycznej i pyta o to o czym dyskutuje polska ulica.
@ All – mam prośbę o podesłanie do mnie na azraelkk@gmail.com Waszych adresów mailowych – mam pewną dość poważną sprawę i potrzebuję Waszej rady i pomocy…
My-Prawdziwi Polacy-dobrze wiemy, że to Tusk zestrzelił Tupolewa Stingerem, który przywiózł z Afganistanu Sikorski. A jego przyjaciel Putin zabijał ocalałych. Tak wkrótce zapewne będzie wyglądała kolejna wersja katastrofy.
Obserwuję karierę JK od 1989 roku. Bardzo szybko zauważyłem,że jest on pozbawiony jakichkolwiek skrupułów w walce o władzę. Proszę sobie przypomnieć kampanię wyborczą Wałęsy z 90 roku i łatkę żyda, przyklejoną Mazowieckiemu. W wywiadzie dla POLITYKI Tusk wyraził zaskoczenie brakiem skrupułów i cynizmem JK. To zaskoczenie bardzo źle świadczy o spostrzegawczości Tuska. Chyba,że kłamał.
Chciałbym zwrócić uwagę na bardzo wyważone i rozsądne oraz moim zdaniem bardzo dobrze przygotowane odpowiedzi ministra Kwiatkowskiego i P.Grasia.
Po kolei na spokojnie i z uwypukleniem szacunku wypunktowali J.Brudzińskiego i J.Kaczyńskiego. Jeżeli platforma utrzyma taką formę to spokojnie odzyska większość centro-prawicowego elektoratu który przedryfował do Kaczyńskiego w ostatnich wyborach.
wszyscy wiemy, że to droga donikąd, ale przecież nie my jesteśmy TARGETEM. A tam się ceni mocne wrażenia
1. Oskarżenie Tuska i Putina o spowodowanie śmierci LK jest podstawą do wszczęcia postępowania prokuratorskiego. To w ogóle nie podlega dyskusji. Kolejny zarzut, jaki można sformułować po wystąpieniach JK i posła Brudzińskiego, to działanie na szkodę Polski przez podważanie stosunków polsko-rosyjskich. Oskarżenie Putina o spowodowanie śmierci LK grozi poważnym konfliktem dyplomatycznym i skierowaniem sprawy do Trybunału Międzynarodowego w Strasburgu. Jeśli amok PiS-u nie zostanie powstrzymany, szkody na arenie międzynarodowej mogą być poważne.
2. Przetarg na nowe samoloty rządowe ogłosił Minister Obrony Narodowej w rządzie pierwszego premiera PiS-u, Radosław Sikorski. Ten przetarg został następnie uwalony przez kolejnego Ministra Obrony Narodowej w rządzie Jarosława Kłamczyńskiego, pana Szczygłę. Więc oskarżanie rządu Tuska o zbrodniczą politykę wobec „poległego” Pana Prezydęta jest po prostu kuriozalne. Od kilku dni po występach posłów PiS czuję potworny absmak. Dziwię się, że aż tylu ludzi, łącznie z mendiami opanowanymi w końcu przez wykształconych ludzi, traktuje PiS poważnie, nie widząc w jego poczynaniach jakiegokolwiek zagrożenia dla polskiej demokracji.
P.S.
Podobnie dziwię się zachowaniom wierchuszki SLD. Dla tych facetów polityka to zabawa a nie odpowiedzialność za sprawy Polski – wide chociażby występy Arłukowicza w komisji śledczej. Nadal dla nich PO jest głównym wrogiem a nie PiS. Niemniej jednak dostrzegam nadchodzący zmierzch SLD w obecnym wydaniu. Palikot – zdaje się – coraz skuteczniej podbiera tej (niegdyś mojej) partii myślący elektorat. A Napieralski z Joasią nadal fetują moralne „zwycięstwo” w I turze wyborów prezydenckich.
Zresztą Joasia ostro zaatakowała Palikota na swoim blogu, co tylko potwierdza moje domysły, że występy Palikota coraz bardziej zagrażają liczebności SLD-owskiego elektoratu.
Też uważam P.Petrelu, że SLD w aktualnym wydaniu wyłącznie się kompromituje.Szkoda tej pracy, którą rozpoczął Olejniczk, bo mogła ona przynieśc dobry efekt nie tylko na scenie partyjnej lecz takze państwowej. W krótkich niestety czasach Olejniczaka zachowanie PISu, używana reoryka, było odosobnione. Napieralski natomiast i jego kompani są za to nią zauroczeni, wręcz im wtórują( vide -jak trafnie zauważył Pan zachowanie Arłukowicza). Wydaje mi się, że SLD-owcy kalkulują, że w ten sposób wzrośnie ich znaczenie. Ale prawdziwej partii lewicowej nie buduje się wyłącznie na takiej dośc prostackiej formule przy akompaniamencie „TO ON, TO ON”.
Pytania czy jak kto woli „insynuacje” co do katastrofy można zadawać. A jakie one są świadczy to tylko o poziomie pytającego. Ku mojemu zdziwieniu po dobrej kampanii Kaczyński pokazał żenująco niski poziom. Tusk chyba mógł otworzyć szampana i wypić z Bronkiem w ramach fety, bo chyba lepszej promocji PO nikt im nie zafunduje.
Platforma rzeczowo poruszyła kwestie PiSu, zaznaczając kto unieważnił przetarg czy propozycję zabrania Kaczyńskiego na miejsce katastrofy, jednocześnie wypuszczając „bąka” w postaci uzupełnianych stenogramów. A to, że naciski na pilotów były w tej chwili jest niemal oczywiste. Choć i tak nie ma się co spodziewać, że wyznawcy PiSu w to uwierzą, zresztą tak jak i w prokuratora na JK czy „eksmisję” z Wawelu. Już widzę rotę i hymn śpiewane w obronie trumny męczeńskiej
Całą katastrofę można podsumować – to właśnie polskie „jakośtobędzie”. W wykonaniu otoczenia prezydenta, premiera i pilotów. Cały manewr lądowania przypomina mi nasze drogi i wyprzedzanie na trzeciego bo ja mam super BMW a o 17.00 mecz leci, a potem pretensje do drzew, że rosną na poboczach i wyskakują przed samochody…