
Piątkową konferencję Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie partii, na ulicy Nowogrodzkiej można rozpatrywać w wariancie komentarzy politycznych, choć bardziej wskazane byłoby spojrzenie na nią w kategoriach czysto ludzkich i psychologicznych. To drugie powinno być domeną psychologów, psychologów społecznych, terapeutów, ale oni jeszcze trzymają się z daleka od polityki, choć może niesłusznie. Być może takie analizy słów i działań polityków przyniosłyby lepsze efekty, niż prace ośrodków opinii publicznej.
Z punktu widzenia czystej gry politycznej można powiedzieć tak; Jarosław Kaczyński zakończył jedną kampanię i rozpoczął drugą, samorządową. Uznał, że elektorat centrowy nie jest mu już przydatny, że w kampanii regionalnej sprawdzi się twardy, wierny elektorat, który motywuje się zupełnie innymi przesłaniami. I będzie to oczywiście prawda. Do walki potrzebne są inne argumenty i inne narzędzia, rozgrywka prowadzona jest bardziej poza mediami. Tu mniejszą rolę odgrywa wizerunek Jarosława Kaczyńskiego, większą za to jasne, twarde, prostolinijne przesłanie podziału na MY i ONI. A co oni, to ci, którzy przyczynili się do śmierci (męczeńskiej) Lecha Kaczyńskiego, a do tego jeszcze atakują symbol jego śmierci, czyli krzyż pod Pałacem Namiestnikowskim.
Ale dużo ciekawszy jest jednak wątek psychologiczny, osobisty, jakim kieruje się Jarosław Kaczyński. Otóż wydaje mi się, że Kaczyński zastąpił jeden cel swojej polityki innym. Od dłuższego czasu, od wielu miesięcy miałem wrażenie, że osią polityki Jarosława Kaczyńskiego była chęć doprowadzenia swojego brata do ponownego wyboru na stanowisko Prezydenta RP. Kiedy z powodu katastrofy smoleńskiej stało się to niemożliwe, Kaczyński postanowił zmienić ten cel na inny. Tym celem jest wyjaśnienie okoliczności śmierci brata, pokazanie winnych, ukaranie ich. Programem Kaczyńskiego stała się zemsta.
Jarosław Kaczyński zdecydował się na wojnę i przestawienie swojej partii na tory wojenne. Programem jego partii jest śmierć Lecha Kaczyńskiego i jej kulisy i wokół tego będzie prowadzona cała działalność i narracja partii. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że Kaczyńskiemu zależy na rzetelnym wyjaśnieniu sprawy. On już WIE, kto ponosi odpowiedzialność (moralną i polityczną) za katastrofę, a jej faktyczne powody, przyczyny pośrednie, bezpośrednie, czynniki organizacyjne, zaniedbania instytucji państwa i poszczególnych ludzi, będą miały dla niego tylko takie znaczenie, o ile dadzą się zaadaptować do jego linii politycznej. Mówiąc wprost – on już wie, że winnym jest Donald Tusk, pospołu z Władimirem Putinem.
Jarosław Kaczyński nie zrezygnował z brata. On teraz pełni w jego wizji inną rolę. Nie jest już i nie będzie prezydentem, został męczennikiem i ikoną nowego kultu, wokół którego będzie organizowała się partia i jej działania. Dla Kaczyńskiego najważniejsza jest katastrofa i pamięć brata, który staję się swoistą ikonografią ruchu.
Wszyscy chcą wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej i wszyscy mogą zadać każde pytanie, które może nas przybliżyć do odkrycia prawdy. Pytać może również Kaczyński, nikt mu tego nie może zabronić. Ale to, co zrobił Kaczyński, czyli rzucił oskarżenia o moralną odpowiedzialność za katastrofę – stawia go dokładnie po tej samej stronie, co Janusza Palikota, który pyta, czy Lech Kaczyński nie był przypadkiem pijany i czy w tym stanie nie wywierał wpływu na załogę samolotu.
Szef PiS-u chciałby ustalać reguły moralne, a punktem odniesienia ma być jego brat i stosunek do niego i pamięci o nim. Według tego standardu każdy kto ma inne zdanie na temat zasadności dalszego funkcjonowania krzyża na Krakowskim Przedmieściu, popełnia „ciężkie moralne nadużycie”. Tak właśnie wygląda cynizm i relatywizm…
I tak właśnie z czasów idei IV RP przechodzimy do idei politycznej opartej o fantom Lecha Kaczyńskiego, którego podstawą ma być teoria spisku i odpowiedzialności za katastrofę.
Tylko, że argumenty, jakie ma Jarosław Kaczyński, są słabe. Myślę, że gra katastrofą smoleńską, jak funkcją polityki, źle się dla niego skończy. Lepiej dla i dla niego i dla pamięci jego brata, i dla Polski byłoby, aby tej gry nie rozpoczynał.
Azrael




Mam takie pytanie; może warto by było zrezygnować z używania nazwy Pałac Namiestnikowski? Teraz urzęduje w nim prezydent RP, a nie carski namiestnik. Przynajmniej, o ile nie chcemy pisać nazwiska Komorowski grażdanką, jak to już zrobiła pewna gazeta.
Lubię tę historyczną nazwę… i nie mam żadnych negatywnych konotacji
Pingback: Tweets that mention „Naszym programem jest…” / Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com
Część tych „histerycznych” kłopotów zawdzięczamy ciągłej potrzebie zmieniania nazw ulic i symboli… Historię trzeba znać i badać, ale żyjemy tu i teraz.
Mam nadzieję, że w rozliczeniach z pamięcią nie przegapimy po raz kolejny tego co dzieje się wokół nas.
Polacy jeżdżą i pracują w różnych miejscach. Może zaspani są tylko politycy.
Pozdrowienia.
Prezes nienajlepiej wygląda. Zdarza się skądinąd, że bliźniak dwujajowy
dzieli w krótkim czasie los drugiego, nieżyjącego. Naturalnie, to nie musi być żelazną regułą. A tradycyjna nazwa Pałacu i mnie się podoba. Podobnie jak ulica Stołeczna i Rondo Babka (a nie Rondo Zgrupowania Armii Krajowej „Radosław”).
No i tak trzymajmy……Rondo Babka,Stoleczna,palac Namiestnikowski….itd.A okres kaczyzmu dobiega konca,doczekajmy finalu …Pozdrowienia
Ależ J.Kaczyński zawsze według zasady divide et impera uważał,że aby rządzić ( choćby nad umysłami) trzba dzielić. Stąd Mazowiecki miał być Żydem niegodnym prezydentury, gdy Kaczyńki popierał Wałęsę, który na moment ówczesnych wyborów prezydenckich miał być doskonałym partiotą. Bokiem się stał, gdy Kaczyńskich odprawił. Olszewski i jego rząd był najgorszy z możliwych gdy trwał a sam Olszewski nie realizował koncepcji Kaczyńskiego. Najlepszy stał się ok.15 lat póżniej, gdy sam Oleszwski + Maciarewicz przystapili do PISowskiej czystki. Później było „my z bratem wiemy kto za tym stoi, Tusk nie powinien zapraszać do Polski Putina” i wiele, wiele innych.Teraz Kaczyński jakby wprost oszalał ale czy przypadkiem dodatkowo nie chce w ten sposób zagłuszyć swoich choćby podświadomych wyrzutów sumienia, bo to właśnie on wykreował tę beznadziejną prezydenturę swego brata i jej skutki. Szkoda, że tak beznadziejnie zachowuje się w tej sytaucji SLD ( poza poslem Kaliszem). Widok Napieralskiego, który z głupawą satysfakcją ogłasza, że jest to kolejna wojna prawicy z prawicą, oznacza partyną prywatę tej partii pozbawioną jakiejolwiek reflekcji.
Nie do końca mogę się zgodzić Azraleu z tezą że cyt. „Tym celem jest wyjaśnienie okoliczności śmierci brata, pokazanie winnych, ukaranie ich. Programem Kaczyńskiego stała się zemsta”.
Moim zdaniem to nie cel, a raczej narzędzie które los włożył w ręce Kaczyńskiego. Uważam że nadal celem pozostaje przejęcie władzy z zamiarem realizacji projektu sztandarowego Jarosława Kaczyńskiego, czyli IVRP. Porażka Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich była pewna i dyskutować można byłoby o jej rozmiarach i konsekwencjach dla PiSu. Katastrofa i te kilka dni po 10 kwietnia zmieniło wektory i to z dużym udziałem KrK. Interes w wykorzystaniu katastrofy miał KrK aby zahamować procesy liberalizacyjne zachodzące w kraju a zagrażające pozycji kościoła głównie w dalszej perspektywie. Miał także Kaczyński niejako wyciągając partię z potężnej zapaści. Ta operacja jak widać po wynikach się udała. Pytanie zasadnicze czy KrK nie PiS wygrał tę operację czy też nie. Moim zdaniem w kontekście krótkotrwałych efektów tak, ponieważ wzmocnił poważnie obóz przeciwników liberalnych zmian w Polsce. Natomiast PiS myślę, że poniósł pierwszą bardzo poważna klęskę w kontekście projekcji nowo – starej retoryki tej partii. Poniósł klęskę ponieważ trudno będzie wytłumaczyć Polakom który Kaczyński i PiS jest prawdziwy ten z kampanii czy ten obecnie.
Natomiast w sprawie smoleńskiej widzę dwa ważne wątki politycznego jej wykorzystania. Pierwszy o którym piszesz i się zgadzam, czyli cyt „Jarosław Kaczyński nie zrezygnował z brata. On teraz pełni w jego wizji inną rolę. Nie jest już i nie będzie prezydentem, został męczennikiem i ikoną nowego kultu, wokół którego będzie organizowała się partia i jej działania. Dla Kaczyńskiego najważniejsza jest katastrofa i pamięć brata, który staję się swoistą ikonografią ruchu” Dodam tylko tyle, że ten tworzony mit męczennika to podwaliny i wzmocnienie wycofanej taktycznie idei IVRP. To o co walczy także Kaczyński moim zdaniem to możliwość kontroli nad śledztwem smoleńskim, walczy ponieważ wie, że mogą być takie jego wyniki, które ciężko będzie wytłumaczyć i ośmiać w oczach nawet twardego elektoratu PiS. Natomiast celem strategicznym dla Kaczyńskiego moim zdaniem utopijnym ale bym sprawy nie lekceważył jest zmiecenie PO ze sceny politycznej przy użyciu tej katastrofy. Warto analizując sytuację przeczytać dwa artykuły, które ukazały się po wyborach w Onecie. Pierwszy to wywiad z profesorem Januszem Czapińskim pt Slalom Równoległy. Profesor moim zdaniem trafnie definiuje różnicę pomiędzy PiS i PO cyt.
„Nie chodzi o to, że Kaczyński jest prezesem, człowiekiem autorytarnym, wodzem. Istota polega na tym, że Jarosław Kaczyński ma pomysł na Polskę.
Tusk też.
Tusk ma pomysł na sprawne rządzenie. Ale to nie jest żadna ideowa wizja.Idea polega na tym, żeby wszystkim żyło się lepiej. To jest klasyczny ideał drobnomieszczański. W politycznej praktyce jego realizacja co chwilę oznacza co innego.
A Kaczyński z góry wie, jak ma być i jak to osiągać. Dlatego Kaczyński buduje nowe instytucje, a Tusk nie. Najwyżej ich tworzenie popiera albo je przejmuje – jak IPN albo CBA”
I drugi ważny cytat:
„Polakom trzeba tylko wytłumaczyć, jak Polska powinna wyglądać. I Jarosław Kaczyński to ludziom tłumaczy. A Donald Tusk ich słucha. Państwo Kaczyńskiego może od Polaków różnych rzeczy żądać. A państwo Tuska szyte jest według zamówień wyrażanych w sondażach”
Nic tylko ubrać to w treść i mamy ideę państwa Obywatelskiego Tuska.
Drugim wartym przeczytania artykułem jest analiza dokonana przez Cezarego Michalskiego pt Kościół przegrał wybory z którym osobiście się niebyt zgadzam, dwa cytaty z tego artykułu:
„Polscy biskupi, którzy myślą o pozycji i interesach własnej instytucji, stanęli przed perspektywą dwóch różnych wizji przyszłości polskiego Kościoła. Wizji jego współistnienia z silną władzą świecką, w Polsce rządzonej przez Platformę mającą premiera i prezydenta, albo wizji Kościoła w Polsce rządzonej przez władzę świecką skłóconą i słabą, w Polsce, gdzie władza Platformy zostanie zablokowana przez PiS. Polski Kościół nauczył się, że łatwiej mu się współżyje z władzą słabą, skłóconą albo też – jak władza komunistyczna w późnym PRL – pozbawioną wszelkiej legitymizacji. Za najbardziej jednak ryzykowną dla polskiego Kościoła odmianę silnej władzy świeckiej uznana została władza politycznej reprezentacji emancypującego się polskiego mieszczaństwa. Czyli władza PO”
I drugi ważny:
„Żyjemy bowiem w kraju, w którym nawet wspierany przez SLD prezydent Krakowa publicznie wyznaje wiarę w dogmat o nieomylności kardynała Dziwisza, wychodząc ze słusznego zresztą założenia, że Kraków wart jest mszy. Żyjemy w kraju, w którym SLD-owski prezydent Zielonej Góry kastruje posągi, bo wie, że chcąc sprawować władzę w państwie bardzo zachowawczym obyczajowo, nawet jako „polityk lewicy” musi być bardziej papieski od papieża. W takim kraju umiarkowana, mieszczańska partia władzy powinna się skupić na stanowieniu w miarę choćby świeckiego prawa w warunkach względnego choćby społecznego pokoju. Zatem zamiast jałowo skarżyć się na „wrogość kleru”, Platforma Obywatelska powinna jak najszybciej uchwalić ustawę regulującą i wspomagającą finansowo zabiegi in vitro, i to w wersji świeckiej, a nie propagowanej przez Jarosława Gowina. Powinna to zrobić, uśmiechając się do biskupów, pijąc z nimi wódkę, mnożąc gesty przyjaźni i wystrzegając się wszelkiej retoryki kulturowej wojny.”
Oczywiscie ta ostatnia postawa to w czystej postaci cynizm ale trafia do mnie uzasadnienie sformułowane przez Michalskiego cyt.
„Przyznam szczerze, że wstydziłbym się publicznie formułować aż tak cyniczne rady dla naszych rządzących, gdyby polskim Kościołem kierowali dziś ludzie formatu prymasa Wyszyńskiego czy kardynała Wojtyły. Ale w czasach, gdy jednym z realnych jego liderów jest abp Leszek Sławoj Głódź, a niedawne najważniejsze wydarzenia z życia Kościoła to próba rehabilitacji abp. Paetza czy msza w intencji ks. Popiełuszki celebrowana przez abp. Wielgusa – taka strategia zupełnie Platformie wystarczy”.
Przepraszam za zbyt długi wywód ale temat szeroki i trudno zamknąć go w dwóch zadaniach.
Przyczyną ostatniego, gwałtownego wybuchu Jarosława nie są wcale przegrane ostatnie wybory ale świadomość ostatecznej i całkowitej utraty władzy w Polsce. Wybory w roku 2007 wygrała PO i Premier Donald Tusk utworzył Rząd ale nowa władza nie zastosowała obowiązującej zasady „wycinania do spodu wszyskich ludzi poprzedniej władzy w instytucjach państwowych”. Efekt? Poprzez swoich ludzi Jarosław zachował wpływy w takich instytucjach jak CBA, IPN, NBP, KRRiT z TVN i Polskim Radiem oraz Kancelaria Prezydenta. Nic tam się nie działo bez jego wiedzy i zgody. Dodatkowo udział w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego dawał Mu legalny dostęp do wszyskich informacji niejawnych. Miał więc Kaczyński ogromny wpływ na wszysko co się działo w kraju. Złe zaczęło się w momencie gdy Mariusz Kamiński, Jego człowiek w CBA stracił nerwy i w obronie własnych czterech liter powystrzelał cała amunicję skrzętnie zbieraną z olbrzymim trudem dla potrzeb zbliżających się wyborów prezydenckich. Próba obalenia Rządu przy pomocy „afery hazardowej” wykreowanej przez człowieka Jarka w CBA zaowocowała jedynie zmianą szefa tej instytucji i wyjęciem jej ze strefy wpływów Jarosława. Była to jednak utrata tylko jednej twierdzy. Przy malejącym wciąż poparciu dla Lecha w zbliżających się wyborach ollbrzymią nadzieję wiązał Jarosław z obchodami Rocznicy Katyńskiej. Bizantyjski przepych tej imprezy i dęcie patriotyczne miały przyćmić olbrzymi sukces Polski jakim było historyczne spotkanie premierów, Tuska z Putinem, który po raz pierwszy stał się inicjatorem i organizatorem aktu uczczenia pamięci Polaków pomordowanych w tym miejscu przez Jego rodaków. Impreza zaplanowana przez Kancelarię Prezydenta od początku do końca musiała się więc odbyć bez względu na pogodę. W efekcie kompletnego braku profesjonalizmu pracowników Kancelarii Prezydenta i zgodnie z zasadą „na złość mamie odmrożę sobie uszy” doszło do strasznej katastrofy w której przez nieposkromioną butę i pychę śmierć poniosło tyle niewinnych ludzi. Tak więc Jarosław stracił nie tylko brata, ale stracił także NBP i IPN. Pozostała Mu jednak jeszcze potężna broń, czyli media publiczne, a po podjęciu decyzji kandydowania w wyborach i wciąż rosnących słupkach realna nadzieja przejęcia Pałacu Namiestnikowskiego. I tu dalsze niepowodzenia. Jarosław nie tylko przegrywa „zwycięsko” wybory ale traci takżę KRRiT. Tak w skrócie historia systematycznej utraty władzy przez Jarka. Jedyne co Mu zostało to próba zakrzyczenia własnego sumienia obciążonego świadomością winy za śmierć brata i 95 niewinnych osób.
No ale nie zapominajmy, że Jarosław w między czasie pozyskał kościół. Owszem, wcześniej miał wpływy wśród hierarchii, ale nie były one przeważające ani tak jednoznaczne. Podobnie się rzecz miała wśród szeregowych członków kleru – ostatnie wybory pokazały jak niepomiernie, dzięki aliansowi z kościołem, wzrosły notowania PiS-u i samego Jarosława Odmieńca.
Ale masz rację – po 10 kwietnia instytucjonalna IV RP (zakotwiczona w aparacie państwowym – poza szczeblem samorządowym) przestała istnieć. Niestety sama idea jest dalej wiecznie żywa, czego przykładem są desperaci – obrońcy krzyża z pod pałacu prezydenckiego.
Moim zdaniem KrK nie to że popierał PiS tylko z obawy o wzrost poparcia PO zrobił ruch na rzecz jego osłabienia. KrK liberalizm identyfikuje obecnie jako zagrożenie silniejsze niż był dla Kościoła socjalizm i komunizm i to jest moim zdaniem źródło zachowań biskupów. Kaczyński nie jest znowu takim uwielbieńcem biskupów, jest natomiast wyraźnie mniejszym zagrożeniem niż Tusk z PO nawet w wersji ze śladowym liberalizmem w programie jak i działaniu.Stąd też można zaryzykować tezę że KrK nie przegrał a właśnie wygrał te wybory nie dopuszczając do wyraźnego zwycięstwa Komorowskiego. Kaczyński bez poparcia KrK pozostawałby na poziomie Napieralskiego i z nim toczyłby bój o wejście do drugiej tury, której mogłoby nie być.Moim zdaniem KrK nie lubi silnej władzy, najlepiej się czuje jak władza jest w wyraźnej konfrontacji z silną opozycją lub ma słaby mandat społeczny, wtedy można robić najlepsze deale bez zwracania na siebie uwagi
patrz komisja majątkowa i jej działania.
Nie zgadzam się – to już nie jest ten czas kiedy cokolwiek się stało w sferze politycznej, kościół zawsze WYGRYWAŁ. Niektórzy biskupi zapewne czytają statystyki, a te pokazują jednoznacznie, że ilość praktykujących katolików spada dramatycznie – obecnie znacznie poniżej 50%, i nie ma żadnych widoków na poprawę tego stanu. Prezydentura szefa PiS-u dawała gwarancję zahamowania na pewien czas procesu spychania kościoła katolickiego (a dokładniej – jego władz) do defensywy z powodu postępującej utraty autorytetu i przede wszystkim, wiernych. Kościół mógłby stać się główną i niezbędną podporą rządów JarKacza – gdyby ten odzyskał prezydenturę. Co więcej, kościół mógłby nawet zaaprobować niepodzielną władzę JarKacza – jeśli przewodnia rola kościoła zostałaby potwierdzona i umocniona. Nie zapomnijmy, że kościół sam jest organizacją z gruntu niedemokratyczną, antyliberalną – a mit silnego władcy trzymającego naród za mordę aby nie doszło do rozpasania i utraty wartości religijnych, ma tam wielu zwolenników. Zresztą, przykład zła płynącego z demokracji – laicyzacja Francji czy krajów Skandynawskich, nie nastraja pozytywnie oligarchów kościelnych do tej formy rządów. Demokracja w ostatecznym rozrachunku prowadzi do laicyzacji społeczeństw – świadomość tego pewnie sprawia, że co bardziej kumaci dygnitarze kościelni nie mogą spać po nocach.
Czyli jednak zgoda w sprawie tego co się stało w Polsce. Zgadzam się co do oceny jego pozycji i preferowanych kierunków. Jednak KrK nic nie może poradzić czasy monarchii z poręczenia kościelnego raczej nie wrócą a jeśli już to nie szybko.Dlatego podtrzymuje tezę że KrK wsparł Kaczyńskiego nie dla tego że go tak kocha ale dlatego iż Kaczyński czy wygrany czy przegrany osłabia Platformę z jej słabym odcieniem liberalnym.
W zasadzie się można zgodzić z małą drobna uwagą, wszystkie wysiłki Jarosława są jak widać skierowane na zdobycie kontroli nad śledztwem smoleńskim z racji możliwego i coraz bardziej prawdopodobnego złego obrotu sprawy dla Kaczyńskiego.Jarosław zdaje sobie sprawę że może ono w sumie zakończyć jego karierę polityczną jak i wysłać PiS w niebyt polityczny. Znany ze swego sprytu i odwracania kota ogonem robi wszystko aby śledztwo trwało jak najdłużej i co ważniejsze aby tworzyć zręby dające możliwość jego podważania. Wcale bym się nie zdziwił gdyby zażądał komisji sejmowej do zbadania szkalowania i nagonki na brata od 89 roku, byle zamazać odpowiedzialność Lecha Kaczyńskiego za doprowadzenie do katastrofy. Wawel i Krzyż pod pałacem mają ustrzec L. Kaczyńskiego od rozliczenia jego prezydentury oraz nie dopuścić do jakiegokolwiek obciążania tą odpowiedzialnością, a tym samym uratować tyłek Jarosława.
masz dużo racji …
Rząd nic nie wyjaśni, bo nie jest to w jego interesie.
Sprawy Dębskiego/Papały też nie zostały wyjaśnione.
Powiedzcie mi, kochani respondenci, dlaczego rzad i osobiscie premier nie reaguja na szalenstwa PIS ?
Jest to dobrze czy zle, jest to przemyslane czy raczej brak konceptu ?
Chyba u wielu musiala sie taka mysl pojawic, rzad jest opluwany i zniewazany a mimo to milczy.
Co tu jest grane ?
Rząd reaguje ale nie tak jak by sobie tego chyba życzył Kaczyński. Głupią reakcja byłoby licytowanie się na konferencje prasowe z udziałem ministrów czy też premiera. Wystarcza odpowiedź rzecznika rządu czy też wypowiedzi posłów PO. PiS jak widać chce PO a szczególnie Tuska w taką nawalankę wciągnąć.Jeśli można mieć uwagi to do reagowania prokuratora generalnego który raczej jest obezwładniony sytuacją i nie reaguje na pytania o śledztwo smoleńskie a leży to przecież w jego kompetencji a nie premiera jak chce to widzieć PiS i Kaczyński.Podobnie jest ze sprawą powodzi i pomocy, gdzie jak się zdążyłem zorientować wszystko jest w rekach lokalnych samorządów i ich sprawności. Wdanie się w bijatykę na konferencje prasowe to dopiero byłaby głupota moim zdaniem rządu.
Rzecznik rządu wyjaśnił sporne punkty i tyle. Będziesz głośno dyskutował z wariackimi oskarżeniami? Po co? W najgorszym dla rządu razie Kaczyński wychodzi na człowieka kompletnie załamanego stratą brata, któremu ta strata pomieszała w głowie. W najlepszym na szaleńca, który sam nie wie co chce, zmienia zdanie i osobowość jak inni bieliznę. Kaczyński i spółka robią rządowi niesłychaną przysługę, wystarczy siedzieć cicho, ewentualnie rzeczowo wyjaśnić pewne kwestie i oglądać jak sobie robią krzywdę. Pewne chwyty już jednak nie są takie pewne jak się PiS-owi zdaje.
>kryst
Ja sobie stawiam to pytanie od czasów „dziadka w Wehrmachcie”
Johnie – prokuratura od kwietnia br przestała być rządowa. Właśnie jako organ rządowy przez 12 lat a więc jako SLD, AWS znwów SLD a nastepnie PIS prowadziła rózne ważne śledztwa w tym dotyczące Papały.I co? i nic, poza tym,że minister i prok.generalny Ziobro ścigałMazura w USA choć np. dzinnikarze zajmujący się tą sprawą profesjonalnie ( Panowie Pytlakowski i Latkowski) od lat twierdzili,że to fałszywy trop.Pan Dembski był ministrem sportu w AWS a śledztwo zakończyła rządowa prokurtura SLD.
Ciekaw jestem kiedy Pospieszalski zrobi odpowiednik lewego czerwcowego pod tytułem cios w plecy prezydenta być może znajdzie się w nim scena jak Tusk z zaciemnionymi okularami pojawia sie na spotkaniu z Putinem i obaj panowie układają plany pozbycia się słońca narodu, kolejna scena komisja wyborcza Tusk dzwoni „dawać mi tu przygotowane głosy nie możemy pozwolić, żeby brat męczennika któremu wbiłem bagnet w plecy zwyciężył” widzimy jak Miodowicz Brochwicz i inni pomagierzy w pośpiechu nagle odnajdują nie wykorzystane kartki wyborcze. Przed ostatnia scena demonstracja milczących Polaków na czele z Kaczyńskim z gołą piersią idą na bagnety policji i wojska. Pod wrażeniem tej determinacji wraże siły rozstępują się a Tusk ucieka do Moskwy. Końcowa scena na wzór sceny z rosyjskiej wersji Mistrza i Małgorzaty Lech Kaczyński, Szczygło, Putra w aureoli stępują z nieba zbliżają się do Kaczyńskiego i koronują go daleko w tle widać Palikota Miodowicza Brochwicza i Pomagierów oraz wrażych pismaków którzy rzucali takie oszczerstwa wobec słońca narodu uderzających kilofami w granit a nad nimi pilnie czuwających w obsłudze ckm Macierewicza, Ziobrę, Kamińskiego
Koniec filmu
Dziekuje, chyba Andrzej i Nonchallance maja racje – jesli chodzi o taktyke rzadu.
Tylko jak sie to przeklada na pomysl zneutralizowania gnoju i blota, ktory jest codziennie wkladany do pustych glowek tzw „ciemnego luda” ?
Ten ludek jest tak ´mocno indoktrynowany, ze te wszystkie chlopy i tam takie inne z terenow na wschod od Wisly sa swiecie przekonane, ze Polska rzadza Kaczynscy (dobrze napisalem – NIE SAM jARUS SZALENIEC ALE RAZEM Z BRACISZKIEM).
Mowiac inaczej, z ciemnym ludem jestesmy wszyscy przegrani …
Więcej optymizmu, elektorat radiomaryjny jest w mojej ocenie w stanie biologicznej anihilacji a nowe pokolenia trudno namówić na pielgrzymki do Torunia czy Częstochowy po tym jak poznali smak wakacyjnego odpoczynku na południu Europy czy w innych egzotycznych teraz dostępnych regionach świata. Jednak nacisków na edukację nigdy nie za wiele.
1. tesper
2. Miec za soba wszystkie ambony w Kraju
Miec poparcie Rydzyka + hordy jego mocherow
Miec cala machine propagandowa TVPiS dla siebie
Miec wszystkie bilbordy dla siebie
Miec 96 zwlok z katastrofy smolenskiej + poklony + kleczenie przed trumnami na plycie lotniska + transmisja
I kolejki przed Palacem Prezydenckim + transmisja
Miec wjazd z braciszkiem na Wawel + sprawe przyklepal sam ojciec Kamerdyner + eskorta czarnych watykanczykow z gornej polki + transmisja
I fotki Marty Obolalej w najsmutniejszych minach, jak z katalogu najlepszej firmy pogrzebowej swiata + miny jej aktualnego – tez super:)
Miec zlot oszolomstwa w Warszawie. / Popieluszko / + transmisja
Miec okulary na nosie i pianino w tle – odezwa do Narodu + transmisja
Polowa Polski zalana woda, placz podtopionych polglowkow, ktorzy sie na poniemieckich polderach pobudowali, przerwane waly przeciwpowodziowe, kleczaca niewiasta przed wyrwa + transmisja…/ super przekaz medialny, na marginesie…!/
…Ta dziewczynka obok mnie, przy urnie wyborczej – to moja wnusia jest…chyba….+ ta mloda niewiasta obok mnie – to moja siostrzenica jest….chyba…. + transmisja
I wziac i przegrac wybory???!!!
1. To co sie musi na swiecie zdarzyc, zebyscie cokolwiek wygrali, PiSiaki??!! Juz nie mowie o jakis wyborach…
Zebyscie chociaz kwiatka na strzelnicy odpustowej wygrali, albo chociaz kwiatka doniczkowego!!!
Wy PiSiaki, naprawde macie talent do psucia wszystkiego i przegrywania 100% wygranych sytuacji.
I sami widzicie, jak was Narod nie cierpi i nie znosi, a juz w szczegolnosci waszego guru – Jaroslawa Toksycznego .
On i jego brat urodzili sie juz pod przegrana gwiazda.
Ich wyraz twarzy mowi / mowil wszystko…. Dwa smutasy…..Dla wyznawcow sekty KK akurat wystarczajacy bohaterowie…..
Dajcie sobie juz sianka.Zadne normalne spoleczenstwo nie da wam wladzy do reki. Nigdy!!!
A ze sobie teraz troszke poplujecie na wszystkich i wszystko? Takie wasze prawo – to mozecie do woli.
I z wiencami tez sobie mozecie polatac – od Palacu Namiestnikowskiego do Wawelu .I z powrotem.
I nie 10 kazdego miesiaca, ale codziennie.
Az Wam obrzydnie. Az wam to juz uszami bedzie wychodzic. Tak jak wasz guru i jego pomysly.
Ale juz kasy na przejazdy nie bedziecie mieli.
Mozecie tez do tego biegania ten krzyz wziac…To dodatkowe utrudnienie i oszczednosc na fitness studio jest…
I inne krzyze po drodze tez mozecie zabrac…
I grobowiec grobowcow i ziemie ze Smolenska, czy z lotniska, czy spod Lenino, z Afganistanu….I co tam jeszcze w tych swoich chorych glowach wymyslicie….
A na koniec i tak trzeba bedzie kolka do sarkofagu przyczepic i …won z Wawelu!…….
Ach, wy sieroty, wy……
DOBRE TESPER, NAPRAWDĘ DOBRE.
Azraelu. Kolega podał mi niedawno bezbłędną diagnozę, dlaczego inteligent zawsze przegra dyskurs z rycerzem o zakutym łbie. Bo musi zejść do rycerskiego poziomu, a tam zostanie pobity doświadczeniem. W takiej sytuacji jest PO. Natomiast PO wcale nie musi zajmować się kaczymi sprawami. W Polsce naprawdę jest co robić i z kim dyskutować. PO nie musi zajmować się chorym elektoratem. Ważne by zadbało o własny coraz większy i szerszy.
Petrel masz racje, PO ma wszystkie instrumenty do rządzenia i tym powinna się zająć szukając umiejętnie wsparcia w SLD i PSL. Natomiast PiSowiu spokojnie raz w tygodniu na szczekanie powinien odpowiadać rzecznik. To moim zdaniem recepta na sukces w takiej jaką mamy sytuacji. Najgorszym rozwiązaniem byłoby wdawania się w przepychanki na konferencje prasowe rządu z PiSem. O powodach zachowania Jarosława pisałem wcześniej -to strach przed wynikami śledztwa smoleńskiego.
Tesper, ales pieknie podsumowal ten pisowski, smierdzacy Kaczyland !
W niczym nie ujmujac bardzo dobrym i waznym spostrzezeniom Azraela, Andrzeja i pozostalych kolegow, – Twoj sposob opisania gowna plywajacego w blocie jest zaiste jedyny, najlepszy !