Nowe interpretacje Sierpnia

Hasło polityki historycznej w Polsce pojawiło się stosunkowo niedawno, za czasów tak zwanej IV RP i było ono od samego początku dla immanentnym elementem polityki. Nie jest to prosta i naukowa refleksja nad historią, lecz raczej interpretacja, konieczna dla podkreślenia aktualnej linii politycznej formacji, Prawa i Sprawiedliwości, dla której jest to narzędzie politycznego marketingu. W myśl starego orwellowskiego hasła, „Kto panuje nad przeszłością – panuje nad teraźniejszością”, uznano, że jeżeli uda się zweryfikować historię, szczególnie tę najnowszą, na swoją korzyść, to uda się zdobyć prymat w polityce bieżącej, że jeżeli uda się przemodelować świadomość historyczną, to jednocześnie uda się je nakłonić do akceptacji określonego programu politycznego. Polityka historyczna weszła do kanonu działań ideologicznych PiS-u, była również narzędziem działania byłego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego, choćby poprzez takie działania, jak polityka nagradzania orderami.

Jarosław Kaczyński przyjechał do Gdyni na uroczysty zjazd „Solidarności”, dobrze przygotowany „pod niego” przez Janusza Śniadka z zamiarem wzmocnienia mitu swojego zmarłego brata. Już w pierwszym zdaniu wspomniał, że mówi w jego imieniu, co samo w sobie nie było niczym złym. Ale późniejszy kontekst jego wystąpienia wyraźnie pokazał, że jego celem nie było uhonorowanie zasług autentycznych bohaterów strajku sierpniowego, tych, którzy doprowadzili do podpisania Porozumień Sierpniowych, Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, Gwiazdów, lecz o „przywrócenie” do świadomości wagi roli swojego brata w tamtych wydarzeniach.

Problem polega jednak na tym, że choć nie ma zwartego opracowania Wielkiego Strajku, to jednak dostępność materiałów, a przede wszystkim świadectwa uczestników pozwalają określić pozycję, znaczenie i zasługi poszczególnych aktorów tamtych wydarzeń. Lech Kaczyński, doradca Wolnych Związków Zawodowych, miał udział marginalny zarówno w trakcie strajku, jak w redakcji porozumienia. Nie był, tak jak to przedstawiał Jarosław Kaczyński, reprezentantem komitetu strajkowego, nie był również członkiem Komisji Ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Jego obecność w słynnej sali BHP Stoczni Gdańskiej ograniczyła się do kilku godzin…Próba przedstawienia Lecha Kaczyńskiego, jako tego sprawiedliwego, który przeciwstawił się ekspertom, dążącym do kompromisu z władzą komunistyczną, nie wytrzymuje próby świadectw głównych uczestników wydarzeń sierpniowych.

Jarosław Kaczyński musiał o tym wiedzieć, ale jednak ośmielony sytuacją, miejscem i atmosferą zjazdu, zdecydował się na wypowiedź ewidentnie fałszującą historię. I zrobił to zaraz po tym, kiedy zwrócił uwagę, że należy walczyć z manipulacjami w życiu społecznym, polityce, że nie należy manipulować i ludźmi, i słowami. Zrobił to w imię kreacji mitu swojego brata, nowego bohatera i ikony nowej polityki. Ale również jest to mu potrzebna dla doraźnej polityki, powiązania jego własnej polityki z działalnością związku zawodowego. Ten związek, pod kierownictwem Janusza Śniadka, od lat skłócony z Lechem Wałęsą i innymi uczestnikami tamtych wydarzeń, potrzebuje starych/nowych bohaterów, na których będzie opierał swoją tożsamość. Dla Jarosława Kaczyńskiego tragicznie zmarła Anna Walentynowicz nie wystarczy – lepszy jest jego brat…

Tylko, że całą celebrę popsuła Henryka Krzywonos… Jej uwaga o tym, że nie powinien niszczyć pamięci swojego brata, musiała zaboleć bardzo mocno. Ona, która była w centrum tamtych wydarzeń, bez specjalnej analizy odkryła manipulację Kaczyńskiego. Bo pamięć jest zbyt świeża, bo tego rodzaju kreacji dokonuje się na papierze, wtedy, kiedy świadków już nie ma…

Jarosław Kaczyński popełnia wobec swojego brata zbrodnię pamięci. Czy może być większy honor, niż złożenie Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, pośród królów i bohaterów narodowych? Nie, dla Kaczyńskiego to mało. To nie wypełnia jego ego. To nie jest wystarczające zadośćuczynienie krzywd, jakie on i jego brat doznali. Sprawa krzyża pod Pałacem Namiestnikowskim i zespołu poselskiego Antoniego Macierewicza pokazują, że wojna o pamięć trwa dalej.

Azrael

24 Thoughts on “Nowe interpretacje Sierpnia

  1. Nonchallance on 01/09/2010 at 12:23 said:

    Choćby nie wiem jak się Kaczyński natężał z piachu bata nie ukręci. Przecież tym jednym przemówieniem wystawił swojego brata na pośmiewisko a nie wykreował nowego postrzegania jego roli w strajku. I to: „Mam inną wizję”. Wizje to on z pewnością ma, czy też raczej powinnam napisać halucynacje.

  2. Pingback: Tweets that mention Nowe interpretacje Sierpnia /  Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com

  3. Mnie trochę drażni przeciwstawianie złego brata dobremu. Śmieszność towarzyszyła niemal całej prezydenturze Lecha Kaczyńskiego, teraz niemal powszechne uznanie zaczyna zyskiwać teza o jego zaszczuciu (co też pokazuje skuteczność PiS w kreowaniu społecznego dyskursu). Wawel, to w jakimś stopniu konsekwencja tego co było wcześniej, podobnie jak „przywracanie” wagi roli Lecha Kaczyńskiego w wydarzeniach sierpnia. Taka taktyka w jakimś stopniu się sprawdza, świadczą o tym choćby oklaski na zjeździe…
    Mnie osobiście ubawiła odpowiedż Jarosława Kaczyńskiego udzielona Henryce Krzywonos. Jego zdaniem nie zrozumiała go… Prości ludzie niewiele rozumieją, dobrze że jest On. Gdy Jego zabraknie świat utonie w odmętach niewiedzy…

  4. jacek2 on 01/09/2010 at 15:06 said:

    Bez przesady ! Jaki mit , jaka mitologia ???!!!
    Dla gora 30% omdozdzonych pislamistow ???
    Jakim prezydentem byl L.Kaczynski , to zdecydowana wiekszosc polakow DOSKONALE pamieta … Byla to miernota , wypchnieta przez brata ( ktory nim kierowal….) meldujaca mu wykonanie zadania zdobycia stanowiska prezydenta ( jednej parti PIS, co sie wkrotce okazalo) ….
    Czlowiek ten robil czasami wrazenie ociezalego umyslowo – Irasiad … , gubiacy sie na defiladach i szczytach UE .Stanowisko go wyraznie przerastalo , a jego urzad byl przytulkiem dla pisowskich spadow …
    L.Kaczynski bedzie mi sie kojarzyl ze scena gdy jego malzonka publicznie zapina mu rozporek …

  5. Khair el.Budar on 01/09/2010 at 15:25 said:

    Towarzysz Stalin przed rewolucją i w trakcie rewolucji był szeregowym działaczem bolszewickim (przy okazji prowokatorem ochrany). Po zostaniu gensekiem, usłużni historycy szybko odkryli jego przełomową rolę w rewolucji na Zakaukaziu. Ci co pamiętali rzeczywiste zasługi Koby, szybko trafili do kazamat NKWD, gdzie strzałem w tył głowy wymazywano nieprawomyślną prawdę. Po czystkach lat trzydziestych odkryto, że wszyscy przywódcy rewolucji poza Leninem i jego wiernym pomocnikiem Stalinem, to agenci imperialistyczni – co sami w większości potwierdzili w pokazowych procesach. Gdy nadeszła 70 rocznica urodzin „chorążego pokoju” – wszyscy obywatele Kraju Rad wiedzieli, że rewolucji w Rosji dokonał tow. Stalin, a tow. Lenin był tak naprawdę figurantem, który przyjechał na gotowe aby stanąć na czele kraju robotniczo-chłopskiego, przy czym tak naprawdę rządził dalej genialny tow Koba.

    Dzisiaj coraz bardziej się przekonujemy, iż porozumienia sierpniowe podpisywał Lech Kaczyński wspierany przez brata. Obaj kierowali strajkiem mimo kreciej roboty całej maści agentów i sabotażystów – od Geremka, Mazowieckiego po Wałęsę. Do ideału wypracowanego przez towarzysza Stalina brakuje jeszcze pokazowych procesów wrogów ludu. No ale do 70 rocznicy urodzin wielkiego wodza jest jeszcze trochę czasu.

    • Dobry scenariusz na powieść political fiction albo na nową powieść „Doktor Żywago”… Oczywiście, LK w roli głównej, gnębiony przez reżim Tuska…

      • Trudno się z tym nie zgodzić. Jednak Azraelu to co obserwujemy to moim zdaniem nie wojna o pamięć a wojna o WŁADZĘ. Historia ta najnowsza jest tylko narzędziem w tej wojnie. Jarek walcząc o władzę bo tylko to go interesuje na zasadzie nie ważne z kim i jak ważne by ja mieć, dodatkowo stara się wepchnąć na piedestał brata.Jeśli już mówimy o problemie to stanowimy my Polacy w tym procesie największy problem bo przy urnach takie postawy i działania legitymizujemy.Inaczej mówiąc łatwo nas oszukać i ograć co udowodnił ostatnio Jarek prawie dostając się na fotel prezydenta RP. Co także istotne o tym oszustwie prawie publicznie mówił bez żadnego zahamowania i wstydu.W środku Europy w XXI wieku prawie 30% ludzi wyrzeka się prawa do własnych poglądów i bezkrytycznie jest w stanie akceptować każdą bzdurę wypowiadaną i wciskaną przez wodza. To powinno skłaniać do myślenia i być przestrogą. Być przestrogą bo takie zachowania doprowadziły w kraju sąsiednim do przejęcia władzy przez jednego z największych ludobójców w historii ludzkości.

    • Poltiser on 01/09/2010 at 21:57 said:

      Na apelach szkolnych za Stalina śpiewano „Suriko”!
      Co będą uczniowie śpiewali na apelach w tym roku szkolnym?
      ;)

  6. petrel on 01/09/2010 at 19:14 said:

    W dyskusji z PiS-em trzeba przyjmować postawę pani Henryki Krzywonos, która nie rozumie ni w ząb po wolsku za to po polsku jak najbardziej i bezbłędnie. A po polsku gadanie Jarosława Kaczyńskiego to jeden bełkot i zakłamywanie rzeczywistości.

  7. Modrzew on 01/09/2010 at 20:01 said:

    Mnie jednak najbardziej denerwuje brak odwagi władz i polityków. Czasami zakrawa to na tchórzostwo. Kaczyński od lat manipulował historią. Dopiero po wystąpieniu p. Henryki Krzywonos głos zabrali inni przywódcy strajku czy sygnatariusze Porozumień i powiedzieli, że Jarka tam nie było a Lech był krótko i niewiele robił. Trochę im zajęło zebranie się na odwagę. Przykład im musiała dać „baba z jajami” jak to ją w internecie ochrzczono.
    Inny przykład to wyrzucenie Waszczykowskiego z MSZ. Oficjalnie nie znaleźli stanowisko odpowiadającego jego kwalifikacją. Rację ma Waszczykowski, że powód był inny, polityczny. Jednak w ministerstwie nie mieli odwagi przyznać, że z powodów politycznych on zdradził swoich przełożonych. W prywatnej firmie dostałby zwolnienie dyscyplinarne, jak każdy nielojalny pracownik, który zdradza tajemnice firmy i ustawia ją na straconej pozycji w ważnych negocjacjach. Szkoda, że w MSZ nie mieli nikogo z jajami, aby potraktować Waszczykowskiego jak na to zasłużył.

    • Moim zdaniem dla życia publicznego w naszym ale nie tylko kraju najgroźniejsze jest:
      po pierwsze – poprawność polityczna, która nie pozwala prosto z mostu powiedzieć łobuzowi, że jest łobuzem, kłamcy że jest łgarzem, gangsterowi że jest zwykłym bandziorem.
      po drugie – PR, ten powszechny w polityce mechanizm sprawia, że przeciętny obywatel praktycznie pozbawiony jest możliwości poznania człowieka któremu powierza swój los, na którego głosuje bo nie ma z nim kontaktu nawet za pośrednictwem mediów, bo te prezentują mu awatary czy fantomy wykreowane przez specjalistów od PR a nie pokazują rzeczywistego człowieka wraz z jego wadami i przymiotami.
      po trzecie – wypaczone dziennikarstwo które olewa swoją misję społeczną i ma w czterech literach obywateli, goniące jedynie za sensacją, bo ta pompuje nakład, naganiając reklamodawców.
      Czy Jarkowi po jawnym kłamstwie i skręceniu historii coś publicznie zagraża? Czy któryś z dziennikarzy prosto w oczy zarzucił mu kłamstwo? NIE ponieważ taka postawa jest zgodna z tzw poprawnością polityczną w ramach której kłamstwo nazywa się rozmijaniem z prawdą lub inną interpretacją, łobuzerstwo i chamstwo myli się z temperamentem a wciskanie kitu obywatelom poprzez programy informacyjne wypełnianiem misji społecznej.

      • ewa on 02/09/2010 at 07:39 said:

        To coś gorszego niż poprawnośc polityczna. To zwykłe chamstwo i prostatctwo sfory dziennikarskiej a także małość różnych komentatorów. Wystarczyło, że jeden ( jedna) z nich rzekł ” to Prezydent rozpoczął spór o krzyż” aby wszyscy w i w każym medium powtarzali tę mantrę. Na próbę nieśmiałego tłumaczenia, że to nie tak, że Prezydent udzielił jedynie odpowiedzi innej treści na pytanie dziennikarza z GW, od razu następowała kontra – a to,że nie powinien odpowiadać,a to,że mógł coś tam, coś tam. Dziennikarze specjalnie dobierają swoich rozmówców „dla jaj”. Jakie tam „geschmacklos, jaki tam kodeks honorowy Boziewicza.grunt,że coś chlapnie np. Czarnecki lub jemu podobny. I tak codziennie.

  8. Odpowiadając na tezy zawarte w tekście najlepiej przytoczyć kilka wypowiedzi biskupa Pieronka dla Rzepy, Czytając ten wywiad zadawałem sobie pytanie co spowodowało ten przełom w biskupie że walić on zaczął otwartym tekstem. Sam tytuł jest wymowny ale poniżej kilka cytatów które uważam za najbardziej interesujące:
    1. pytanie redaktora: Kiedy stał się orężem walki? (krzyż)

    Od chwili‚ gdy słowa prezydenta wypowiedziane w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” zostały przekręcone. Powiedział o przeniesieniu krzyża, i to w porozumieniu z władzami kościelnymi‚ a zrobiono z tego usunięcie krzyża. I wtedy się zaczęło. Oskarżono Bronisława Komorowskiego‚ że zaczyna prezydenturę od usuwania krzyża. A to jest kłamstwo. A co jest jasne w tym sporze?
    2. pytanie redaktora: Chyba obie strony tak samo? (pytanie dotyczy kłotni o krzyż)

    Bardziej PiS‚ bo działa „zza szafy”‚ steruje rzekomą obroną krzyża. Sam PiS zresztą w liście‚ który przyszedł na mój adres‚ ale chyba dostali go i inni biskupi‚ przyznaje‚ że udzielał pomocy ludziom pilnującym krzyża. Ale nie o krzyż tu chodzi. Dowód na to jest bardzo prosty. Ludzie‚ którzy tego krzyża rzekomo bronią‚ mówią: będzie pomnik‚ nie będzie krzyża. Na czym im zależy? Na pomniku‚ nie na krzyżu. Przeniesienie krzyża było zupełnie logiczne. Należało to zrobić i podjąć odpowiednie kroki. Nie widzę powodu‚ aby w tym miejscu stał krzyż. Ani, tym bardziej‚ aby stał tam pomnik.

    3.pytanie redaktora: Może jednak nie wszyscy w tym konflikcie myślą kategoriami partyjnymi. Może chodzi o pamięć historyczną?

    W tym konflikcie nie chodzi o pamięć. Chodzi o budowanie siły partii na grobowcu.

    4. pytanie redaktora: Jak się podoba księdzu biskupowi komunikat biskupów diecezjalnych z Jasnej Góry? Apelują do polityków‚ aby stworzyli wspólny komitet i aby to on zajął się sprawą upamiętnienia ofiar katastrofy.

    To jest totalna pomyłka. Po co się tym zajmują? Co biskupów obchodzi stawianie pomników? Przecież to jest apel o postawienie pomnika.
    Pytanie redaktora: Może to apel o porozumienie? O kompromis?

    Niech się biskupi zajmą sprawami wiary i moralności.
    W kolejnych odpowiedziach biskup otwarcie definiuje zło i grzech pirworodny słowami:

    Chyba grzech pierworodny tej sprawy leży gdzie indziej..
    Grzech pierworodny polega na upolitycznieniu episkopatu.
    Większość jest zadymiona PiS-em. By to zobaczyć‚ wystarczyło w czasie kampanii śledzić nastroje duchowieństwa‚ które nie pochodziły wszak z niebieskiego deszczu. Trzeba odejść od polityki. Nie od tego jest Kościół. Oczywiście, nie chodzi o politykę jako o roztropną troskę o dobro wspólne‚ ale jako walkę o władzę‚ o jej przekazywanie i rządzenie.

    Następują kolejne mocne słowa w odpowiedzi na pytanie:
    A kto za to ponosi główną odpowiedzialność?

    To idzie via Radio Maryja.

    To problem‚ z którym episkopat od lat sobie nie radzi.

    Nie radzi‚ bo nie chce sobie z tym poradzić.

    Następnie biskup ocenia straty w konflikcie o krzyż:
    Straci Kościół‚ bo zabrał głos dużo za późno‚ chociaż uważam‚ że nie powinien w ogóle się w to angażować. Straci państwo‚ bo jest bałagan; PiS‚ bo wywołał ten konflikt, i prezydent‚ bo brakło mu stanowczości w działaniu

    Jest także ocena Solidarności i obchodów święta:
    Obchody 30. rocznicy powstania „Solidarności” przebiegły w atmosferze podziałów. Jak ksiądz biskup je ocenia?

    Obchodami się specjalnie nie przejmuję. Mnie niepokoi raczej to‚ że wielka idea solidarności‚ która była wypracowana przez naród‚ jest zawłaszczana przez jedną partię. „Solidarność” nie była propozycją jakiegoś konkretnego człowieka‚ ale była ideą narodu. To było wielkie wyczucie ludzi‚ że tylko tą drogą można dojść do wolności. Powalić komunizm bez wystrzału pistoletu – to jest nasze wielkie osiągnięcie. Idea solidarności jest naszym wielkim dorobkiem historycznym. To jest prawda‚ której trzeba bronić‚ propagować ją i iść z nią w świat.

    Nie potrafimy tego zrobić?

    Bo idea solidarności została przykryta grubą warstwą pychy‚ małości‚ prywaty, głupoty. Przypomina mi się Wyspiański: „miałeś chamie złoty róg‚ został ci się ino sznur”.

    W całym wywiadzie bardzo zdziwiła mnie definicja niejako moralności przytoczona przez biskupa cyt>
    Moralność to jest działanie zgodne z sumieniem. Jeżeli ktoś jest chrześcijaninem i ma wyrobione sumienie‚ to ustawy mu nie przeszkadzają. Jest faktem‚ że ludzie nieświadomi uważają‚ że jeżeli coś jest dozwolone prawem‚ to jest moralne.
    To mozna rozumieć jako rade dla KrK aby sie nie wtracał w stanowienie norm prawnych państwa a bardziej zwrócił uwage na edukację w duchu głoszonej wiary.
    Reasumujac nigdy wczesniej nie słyszałem tak ostrych i mocnych ocen w ustrach hierarchy KrK i stąd moje pytanie dlaczego teraz i dlaczego aż tak pod prąd? Myśle że jednak po ostatnich doświadczeniach część hierarchów zdała sobie sprawe że KrK przeholował i stara się w panice z tej drogi uciekac zacierajac złe wrażenie w społeczeństwie. Ciekawe tylko ilu biskupów myśli podobnie jak Biskup Pieronek ? Gdyby było ich wielu to czarno widzę losy i przyszłość Jarka.

  9. jacek2 on 02/09/2010 at 05:55 said:

    Niestety biskupow myslacych jak Biskup Pieronek jest bardzo malo , zdecydowana wiekszosc stanowia zwolennicy dyrektory sekty z Torunia …
    Co zgodnie twierdza specjalisci w temacia .

    • Ważne jest jednak że taka ocena weszła do przestrzeni publicznej, ponieważ nie przypominam sobie aby którykolwiek z biskupów tak ostro oceniał episkopat i KrK. Nawet biskup Gocłowski i lubelski filozof używali języka bardziej stonowanego.Oczywiście wielu nawet tak ostre wystąpienie nie zadowoli, bo chociażby w kwestii konkordatu czy prawa do protestu społecznego poglądy biskupa są skrajnie konserwatywne. Jednak jest to jedna z jaskółek w KrK. Problem w tym czy to efekt strachu czy też realistycznej oceny sytuacji. Bardziej mnie przekonuje ten pierwszy wariant a to nie najlepiej wróży. I sprawa ostatnia która zastanawia to miejsce zamieszczenia wywiadu – Rzepa.

  10. J.S. on 02/09/2010 at 07:10 said:

    Biskup Pieronek to taki sam katolicki beton jak Rydzyk, tylko rzucony na odcinek „liberalnej inteligencji”. Słowa nic nie kosztują i dlatego Pieronek może udawać ludzką twarz Kościoła Kat. Jeżeli zechcecie odebrać( lub nie dać) KK choć złotówkę to Pieronek osobiście przyniesie drzewo na stos by Was spalić .

    • Można i tak ocenić wypowiedź biskupa. Jednak co ta wypowiedź powoduje nich świadczy przykład reakcji na nie jednej z czytelniczek i wielbicielek Wildsteina cyt.
      Jakieś czarnowidztwo mnie dopadło: chyba jestem maxinaiwna ale wydawało mi się, że polskie duchowieństwo z wyższej półki (biskupi i arcy) znają jakieś granice wypowiedzi, które nie szkodzą polityce Kościoła a tu przeczytałam wywiad z Pieronkiem i oniemiałam, poniżej cyt.:

      Dziennikarka: Grzegorz Napieralski na fali tego sporu [o Krzyż] zapowiada złożenie w Sejmie projektów ustaw o liberalizacji aborcji‚ związkach partnerskich i parytetach.
      Pieronek: Nawet gdyby się to udało‚ to co to ma za związek z Kościołem?
      Dziennikarka: Dotyka nauczania Kościoła w sprawie aborcji‚ moralności.
      Pieronek: Moralność to jest działanie zgodne z sumieniem. Jeżeli ktoś jest chrześcijaninem i ma wyrobione sumienie‚ to ustawy mu nie przeszkadzają.(…)

      Wcześniej “biskup” mówi o “zaczadzeniu PIS-em” innych biskupów i nawołuje “Niech się biskupi zajmą sprawami wiary i moralności”
      WYSZYŃSKI W GROBIE SIĘ PRZEWRACA
      Czy to nie jest przejaw strachu? W tej wypowiedzi widać jak trudno niejednemu otworzyć oczy i umysł i samodzielnie popatrzeć na rzeczywistość. Jak widać te słowa nie mieszczą się wielu zaczadzonym przez biskupów i proboszczów głowach Polaków. W mojej opinii pomimo znanej wcześniej postawy Pieronka nie traktowałbym tej wypowiedzi jako wypuszczonego li tylko harcownika dla zmylenia przeciwnika i poprawy nadszarpniętego wizerunku, chociaż takiej opcji nie wykluczam z racji tej iż mówi te słowa biskup na emeryturze. Jednak ten wywiad uważam za ważny w dyskusji publicznej o roli i zasługach KrK.Moim zdaniem ten wywiad i te słowa to jednak efekt obecności młodzieży pod pałacem 9 sierpnia jak i wyniki badań socjologicznych nad postrzeganiem religii przez młodych Polaków. Jakie będą owoce poczekajmy.

      • Khair el.Budar on 02/09/2010 at 08:34 said:

        No i co z tego wynika? Co wynika z tego, że Pieronek będąc członkiem mafii, dostrzega jej anachronizm oraz tendencję jego kolegów bezrefleksyjnej samozagłady? Nie łudźmy się rzekomym liberalizmem Pieronka – pamiętajmy, że przeszedł wszelkie szczeble kariery duchownego. W tym zamkniętym i hermetycznym świecie rządzącym się anachronicznymi zasadami zaczerpniętymi z mroków średniowiecza, aby dostać stanowisko biskupie trzeba nieźle lawirować pomiędzy klikami, oligarchami – środowiskiem pełnym intryg, namiętności, a czasem nawet zboczeń, których tylko cienie wydostają się na zewnątrz.
        Nie przypominam sobie w ostatnim dwudziestoleciu, aby biskup Pieronek protestował przeciwko wyjątkowo bezczelnym praktykom czynionym przez jego kumpli choćby w Krakowie, gdzie bez cienia zażenowania zawłaszczono sporą część majątku miejskiego. W tym temacie elementarne poczucie sprawiedliwości opuściło biskupa Pieronka. A gdzież i kiedy protestował Pieronek, gdy tylnymi drzwiami wprowadzano religię w szkołach i poprzez oszustwo uczyniono z nią przedmiot prawie że obowiązkowy?

        Teraz, gdy 9 sierpnia 2010 roku, biskup przerażony zobaczył siłę tych, którzy opowiadają się za laickością. Gdy widzi jak jego kumple z episkopatu w idiotyczny sposób i całkowicie bezsensownie, wypychają partię rządzącą i sporą część elektoratu za nią stojący, na stronę przeciwników kościoła – a tym samym, robią,sami sobie krecią robotę w walce z laickim państwem. Dopiero wtedy ujawnia się pragmatyzm Pieronka. Tylko pragmatyzm, a nie jakieś liberalne przekonania czy zwykła ludzka przyzwoitość. Nie łudźmy się – gdyby społeczeństwo w zdecydowanie większej masie udało się zastraszyć i wtłoczyć ramy wyznaczone mu przez księciów kościoła – Pieronek nie wyraziłby słowa protestu.

        • Jednak coś moim zdaniem wynika:
          Pierwsze to to że ten wywiad zamieszcza prawicowa a może inaczej pro pisowska Rzepa. Taki sam wywiad w GW miałby inne przyjecie. Czytelnikami Rzepy są tzw „prawdziwi Polacy” spod znaku Jarosława i Rydzyka którzy do reki nie biorą innej gazety z racji tej iż uważają iż zostaliby skalani.
          Drugie to to że ten wywiad który nie daje pola do interpretacji i snucia teorii spiskowych tak uwielbianych przez te środowiska jest obok wypocin skrajnie kato narodowych takich ludzi jak Wildstein, Semka czy Ziemkiewicz.
          Trzecie to to że słowa jednoznacznie oceniające i to negatywnie jak to nazywasz mafię wypowiada jej aktywny członek. To wystarczy aby moim zdaniem uznać iż jest to wypowiedź ważna. Oczywiscie trudno oczekiwać podobnego zdania całego episkopatu ale jednak ta wypowiedź to moim zdaniem poważna rysa na krysztale jedności i jednomyślności purpuratów. Sprawa kolejna ta wypowiedź to moim zdaniem poważny problem dla Kaczyńskiego i jego sekty politycznej jak i sekty religijnej Rydzyka.
          Oczywiście trudno od Pieronka oczekiwać głoszenia poglądów liberalnych ale to poważna łyżka dziegciu wrzucona do beczki katonarodowego miodu.
          Można mieć pytanie jak to zrozumie i wykorzysta zarówno PO a bardziej SLD.

          • Khair el.Budar on 02/09/2010 at 15:52 said:

            Z całym szacunkiem, ale to, że mamy w episkopacie parę rodzynków – Życiński, Nycz czy Pieronek – od dawna wiemy. Wiemy też, że nic z tego nie wynika. Wiemy także, że reszta kościelnych oligarchów jest propisowska, co daje odczuć wszystkim nie zwracając uwagi na konsekwencje, zwłaszcza te w przyszłości.

  11. petrel on 02/09/2010 at 10:22 said:

    Kościół po raz kolejny wycofuje się ustami bp Pieronka na pozycje neutralne, kiedy popierana przez niego opcja polityczna zbiera baty. Tak było podczas pierwszych wolnych wyborów, w których wygrała prawica, co się potem poszatkowała na partyjki niczym kapusta w szatkownicy, po drugich wyborach prezydenckich, podczas których kandydatka Gronkiewicz-Waltz doznała mistycznych objawień a wygrał dotychczas najlepszy prezydent Aleksander Kwaśniewski, a wreszcie po trzecich wyborach wygranych przez SLD pod przewodnictwem Leszka Millera. Dzisiaj to już czwarte wycofanie kk na z góry upatrzone pozycje po chucpie z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, pochówku „poległej” pary na Wawelu i przerżniętych wyborach prezydenckich anno domini 2010 r. Myślę, że wygłup solidarności z okazji jej 30-lecia i reakcja pani Henryki Krzywonos na wolskie wystąpienie JarKacza, która spotkała się z tak pozytywnym wydźwiękiem w necie i realu, były ostatnim bodźcem, który przymusił bp Pieronka do upublicznienia jego poglądów w sprawie. Tylko że ja to wystąpienie traktuję wyłącznie w kontekście pragmatycznego interesu kk a nie sumienia pana biskupa.
    A tak po prawdzie bardzo przyjemnie odbieram aktywność prezydenta Bronisława Komorowskiego. Do rangi symbolu urasta fakt, że jego pierwsza wizyta odbyła się w Brukseli a nie Watykanie. Od czegoś należy zacząć laicyzację Polski.

  12. jacek2 on 02/09/2010 at 14:27 said:

    PO – ta Malopolska wysyla listy do proboszczow !!!!! :-)
    Tego szefa Malopolskiej PO Tow Rasia to juz totalnie pogielo !!
    Kiedy wyraznie czuc anty kleryklny zwrot w polskim spoleczenstwie , to ten w dalszym ciagu na kolanach przed klerem KRK !!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>