
Coraz częściej można usłyszeć, że Prawo i Sprawiedliwość to nie partia polityczna, ale coś w rodzaju sekty politycznej, której przywódcą jest Jarosław Kaczyński. Ludwik Dorn określił to bardziej obrazowo, przyrównując Jarosława Kaczyńskiego do sułtana otoczonego stadem eunuchów. Takie środowisko jest hermetyczne, niereformowalne i nie znoszące krytyki. I rzadko dopuszcza do siebie obcych.
Jednym z nielicznych, którzy dostąpili zaszczytu uczestnictwa w tajemnym kręgu Jarosława Kaczyńskiego, był dr Marek Migalski. Został zaakceptowany warunkowo, ponieważ dał PiS dobry wynik w ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, startując z listy na Śląsku. Dobry wynik, został osiągnięty nie dlatego, że Migalski jest dobrym naukowcem, politologiem, ale dlatego, że okazał się dobrym i skutecznym politykiem. Migalski kilka lat temu, bez niczyjego nacisku, wybrał karierę komentatora politycznego i gwiazdy mediów, zanim stał się uznanym, szanownym i zakotwiczonym naukowcem. a potem zdecydował się zostać politykiem, ponieważ jak sam żartował, tak jak ornitolog , zajmujący się ptakami, marzy, aby kiedyś stać się ptakiem, tak politologowi nie można odbierać marzeń o staniu się politykiem…
Migalski postrzegany był, zarówno wewnątrz partii, jak i przez obserwatorów z zewnątrz, jako nowa. świeżą twarzą PiS. Miał przyciągnąć ludzi młodych, inteligencję, ludzi ideowych i zaangażowanych. Byli nawet tacy, którzy twierdzili, że Migalski to poważny kandydat do przywództwa w tej partii, a może nawet pretendent do stanowiska prezydenta.
Po wyborach prezydenckich (w których brał dość aktywny udział, jako konsultant sztabu wyborczego), Migalski kilkakrotnie pozwolił sobie na ostrą krytykę PIS-u i samego Jarosława Kaczyńskiego, decyzji podejmowanych w tej partii, oraz kierunku, jaki obrała. Odpowiedź Kaczyńskiego była bardzo ostra, przypomniał mu, że otrzymał „ogromny awans”, czyli miejsce na liście wyborczej, a jego krytyka wobec partii to „niegodne” zachowanie.
Dwa tygodnie temu Migalski zdecydował się na bezprecedensowy krok, na napisanie listu otwartego do Jarosława Kaczyńskiego, w którym powtórzył swoje uwagi, żale i oskarżenia, otwarcie stawiając tezę, że Kaczyński powinien oddać bieżące zarządzanie partią w inne ręce. Być może była to prowokacja intelektualna, być może jednak ruch zamierzony, obliczony na wzbudzenie wewnętrznego fermentu w partii. Efekt tego poznaliśmy dziś – Migalski, na wniosek kierownictwa partii w Parlamencie Europejskim, został decyzją Komitetu Politycznego PiS usunięty z reprezentacji, a także z frakcji parlamentarnej.
Ta decyzja (za którą być może stoją przeciwnicy Migalskiego w w PE, Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro) pokazuje, że w PiS istnieją bardzo mocne podziały i każdy, kto nie jest stuprocentowo lojalny wobec Jarosława Kaczyńskiego, nie może być pewien swojej pozycji. Europoseł zaliczany był do tak zwanej grupy liberalnej, obok Pawła Poncyliusza i Joanny Kluzik-Rostkowskiej (którzy również kontestowali zmianę oblicza Jarosława Kaczyńskiego po 4 lipca i zmianę kursu partii), oskarżanej przez Kurskiego i Ziobrę o nieskuteczną kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego – wbrew opiniom innych obserwatorów.
Sprawa został załatwiona szybko i sprawnie. Teraz należy się zastanowić, co będzie dalej. Czy było to ostrzeżenie dla innych kontestatorów linii partii i Kaczyńskiego, czy może zapowiedź dalszych czystek. Ostatnie dyskusje o frakcjach, czy nawet skrzydłach w PiS zaburzały normalne funkcjonowanie partii i zapewne nie były miłe Kaczyńskiemu. Być może za Markiem Migalski z PiS odejdą inni, a może jednak jest to tylko próba zamknięcia dyskusji i przywrócenia homogeniczności partii. Wszak Jarosław Kaczyński w tej chwili zamiast normalnej działalności politycznej prowadzi krucjatę mającą zbudować mit zmarłego brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a dodatkowo doprowadzić do znalezienia i ukarania winnych jego śmierci.
Można również przyjąć, że Marek Migalski, krytykując Jarosława Kaczyńskiego, gra „na siebie”, licząc, że kiedy z partii zostaną usunięci inni liberałowie, partia zostanie zepchnięta na pozycje skrajne, co doprowadzi do klęski wyborczej i odejścia prezesa, tak sądzi m. in. redaktor Piotr Śmiłowicz z „Newsweeka”. Wydaje się jednak, że to rachuby chybione, ponieważ zwarte szeregi dawnego PC nie pozwolą na przejęcie partii nikomu z poza układu. Niezależnie jak sytuacja w tej sprawie się rozwinie, dzisiejsza decyzja jest większą stratą wizerunkową dla PiS, niż dla dr Migalskiego. Ten stanie się jeszcze większą atrakcją dla mediów…
Azrael




Pingback: Tweets that mention Wybicie Marka Migalskiego / Azrael – zwykłe pisanie -- Topsy.com
Migalski to wyjątkowa menda. Przykre jest tylko to, że utrzymują go podatnicy całej zjednoczonej Europy. To, że został właśnie przez swoich rozjechany w ramach „pluralizmu” w PiS, może wywoływać jedynie uśmiech cichej satysfakcji.
Mój stosunek do niego się nie zmienił, ale nalezy mu teraz kibicować, bo „wróg mojego wroga…”…
Ja mu kibicować nie zamierzam. Tacy jak on tylko szkodzą polityce. Jego miejsce jest razem z PiSem na marginesie. O ile pamiętam to on zresztą miał być PiSową odpowiedzią na Palikota, ale o ile w chamstwie Palikota jest metoda to w chamstwie Migalskiego było zawsze tylko chamstwo. Ale tak to już jest na Świecie, że jak kogoś nie stać na oryginalny, markowy produkt to się musi zadowolić marną, chińską podróbką.
Krzyż mu na drogę – ten z Krakowskiego Przedmieścia.
Ktoś powiedział o Suskim że ma gębę która prosi się kopa. Podobnie z Migalskim, fałsz bije po oczach.
Miło przyglądać się jak tzw. prawica wzajemnie się pożera i wykańcza – miodzio. Do tego bezcenny widok śmiejącej się głupkowato blond idiotki.
Świat jest piękny!
Cóż, pierwsza to i zapewne ostatnia zarazem kadencja Migacza w PE. I być może w ogóle koniec dojenia pieniążków w roli posła, bo kto go teraz przygarnie? Nie wyobrażam sobie.
Byl taki Towarzysz Bucharin , co pisal listy do Koby Stalina ….
Migalski ma szczescie,ze Kaczynski nie ma wladzy Josifa Wissarionowicza , bo skonczyl by najprawdopodobniej jak Bucharin ….
Zarowno Stalin jak i Kaczynski to psychopaci …
@vannelle
Podałeś przysłowie rosyjskie, które w oryginale brzmi:
„Morda kirpicza prosit”, czyli morda doprasza się o cegłę
@jacek2
Dzięki za podpowiedź, bo za cholerę nie mogłem przypomnieć, który ze słynnych towarzyszy PISał listy do towarzysza Stalina. Dzięki za przypomnienie. Nasz kochany MIGUŚ, to taki spóźniony Bucharin, co to dla dobra partii pisze listy do NIEOMYLNEGO WODZA i tak sam jak tamten – kończy podle
ani Migalski ani PiS niczego nie straciloi po wzajemnym rozstaniu. PiS juz od dawna nie ma nic do stracenia i zawdziecza to swemu dykatorowi Kaczynskiemu,zas Migalski nic nie stracil, a raczej zyskal,bo znajduje sie na niezaleznej liscie transferowej, tylko tego palant kupi?
MIGALSKI NA SPRZEDAZ, MIGALSKI NA SPRZEDAZ ZA JEDYNE DWA GROSZE, BEZ GWARANCJI I PRAW DO REKLAMACJI.
MIGALSKI NA SPRZEDAZ!!!!!!!!!!
Ciekawe jak dlugo ostatecznie skompromitowany Kaczynski po uroczystosciach rocznicowych utrzyma sie na pewnym swieczniku w polityce? W normalnym cywilizowanym kraju taki pajac, klamca i cynik bylby juz wykopany dozywotnio z polityki i pozbawionych wszelkich profitow z tego tytulu wynikajacych, ale powtarzam, taki scenariusz mozliwy tylko w normalnym, cywilizowanym kraju!
Ciekawy tytuł – Wybicie Marka Migalskiego. Czy należy to rozumieć jako Wybicie się, czy Wybicie poza nawias. Poglądy Migalskiego którego obserwuję od dawna ulegały znacznej zmianie od powiedzmy centrowych do ostatecznie tzw PiSowskich które nie należy mylić z prawicowymi bo to by ubliżało prawicy polskiej. Tak jak gospodarz zauważa Migalski w pewnym momencie zapragnął wziąć aktywny udział w życiu za publiczną kasę i stał się politykiem. Wybór partii chyba nie był przypadkowy do której Migalski się przytulił. Moim zdaniem ten wybór był bardzo pragmatyczny – tylko ta partia po wybiciu właśnie przez Kaczyńskiego najbardziej mu zagrażających konkurentów dawała Migalskiemu możliwość szybkiego zrealizowania marzeń o szybkim dojściu do kasy i tak się stało – Migalski został europosłem. Oczywiście to wymagało zgięcia karku przed szefem sekty politycznej bo takową uważam PiS jest. Obecnie Migalski znalazł się w komfortowej sytuacji. Będzie europosłem jeszcze przez cztery lata czyli kasa jest i to nawet więcej bo nie będzie musiał płacić haraczu szefowi sekty. I co najważniejsze szef sekty jak widać po działaniu dąży jak czołg do tzw samounicestwienia się politycznego nie potrafiąc znaleźć recepty na doprowadzenie partii do zwycięstwa. Może jednak ktoś mu pomaga w sekcie w dziele samozagłady z marzeniem o sukcesji? Moim zdaniem tak i to coraz bardziej natarczywie. W tej sytuacji Migalski postawił na samodzielność i podniesienie z kolan przewidując możliwe zmiany w PiSie, jest młody i musi myśleć perspektywicznie. Czy jednak te zmiany są w perspektywie jak założył chyba Migalski czterech lat możliwe? Moim zdaniem mało prawdopodobne z racji tej i sekta PiSowska jest projektem autorskim Jarosława Kaczyńskiego. Podstawą działania tej sekty są dwie rzeczy: po pierwsze kasa partyjna i nie tylko nad która całkowicie łapę trzyma Jarosław i dwa zapotrzebowanie społeczne w kraju na sektę polityczną karmiącą gawiedź teoriami spiskowymi. Nie widzę jak na razie możliwości zmian tych warunków aby dokonać detronizacji Jarosława w najbliższych latach. Moim zdaniem detronizacja mogłaby nastąpić po ewentualnie odsłonie faktycznych przyczyn śmierci Barbary Blidy ( to wspólna wiedza i tajemnica Jarka i Ziobry) lub niekorzystnym wyniku dochodzenia smoleńskiego z twardymi dowodami.Jednak tak czy inaczej ujawnienie prawdy o tych dwóch sprawach mogłoby znieść ze sceny nie tylko Jarka ale całą sektę stąd też rozumiem działania Migalskiego i jego dążenie do wybicia się na niezależność. Może się okazać że po jakimś czasie Migalski nagle zakotwiczy np w PO, u Tuska spadów po sekcie przecież nie brakuje.