Sprawa Janiny Jankowskiej

Kilka dni temu wybuchła afera medialno-dziennikarska, towarzyska, a później również polityczna. Otóż znakomita dziennikarka radiowa i działaczka opozycji demokratycznej, Janina Jankowska zamieściła na swoim blogu taką oto informację (będącą częścią większego wpisu);

Powiem zabawną historię z innej beczki. Od kilku lat prowadzę zajęcia w pewnej wyższej szkole dziennikarstwa. Lubię młodzież i staram się im przekazać tajniki warsztatu i standardy bezstronności. Kilka dni temu otrzymuję telefon od jednego z wykładowców, że znalazłam się na liście do zwolnień z powodu swoich pro-pisowskich poglądów. Zadecydował o tym prezes fundacji, która prowadzi tę szkołę czyli Stefan Bratkowski. Jako dokumentalistka staram się konfrontować informację ze źródłami. Dzwonię do Stefana Bratkowskiego. Pytam:, Stefan, czy to Ty zadecydowałeś? On na to, ależ nie. To studenci pytani o światopoglądowe powiązania wykładowców z PiS – em , wskazali także ciebie. – Stefan – mówię , może mało parlamentarnie – ty upadłeś na głowę. Prowadzę warsztaty dziennikarskie i żaden z moich studentów nawet nie domyśla się moich poglądów. To prawda – mówi Stefan, ale pracowałaś dla prezydenta Kaczyńskiego ( ordery dla ludzi „Solidarności”) i …. twoje wypowiedzi w „Babilonie” w TVN „

Chodzi tu o Wyższą Szkołę Dziennikarstwa im. M. Wańkowicza, której założycielem jest fundacja, na czele której stoi Stefan Bratkowski, honorowy prezes SDP – również wybitny dziennikarza i działacz opozycji.

Prawicowi dziennikarze – częściowo z pokolenia i środowiska tak zwanych „pampersów”, co ma tu duże znaczenie, natychmiast podnieśli raban, że dziennikarkę ZWOLNIONO z pracy, co z przytoczonego cytatu nie wynika w żadnym wypadku. Zresztą Jankowska następnego dnia napisała na blogu;

NIE ZOSTAŁAM ZWOLNIONA!! Nic oficjalnego, nawet nie wiem, czy do tego by doszło.Jedynie znalazłam się na liście wykładowców posiadających „pro-pisowskie” poglądy. Lista powstała w wyniku rozmów ze studentami.

Ale sprawa zaczęła żyć swoim własnym życiem, nie tylko w internecie, na prawicowych portalach, ale również w mediach mainstreamu. Jankowska miała zostać albo zostanie zwolniona za poglądy, nie podobające się w szkole wyższej, prywatnej szkole, prowadzonej przez prywatną fundację. I prawdopodobnie tak się stanie. Ale nie tylko z powodu poglądów, ale ze względu na działalność szkodzącą szkole.

Pozwoliłem sobie na przeprowadzenie długich rozmów z bohaterami zamieszania, Stefanem Bratkowskim i Janiną Jankowską.

Otóż Janina Jankowska nie otrzymała żadnego oficjalnego pisma w sprawie swojego zwolnienia ze szkoły (a właściwie nie przedłużenia z nią corocznie odnawialnego kontraktu). Nie ma czegoś takiego, jak lista „do odstrzału” wykładowców. Nie były prowadzone wśród studentów żadne ankiety, badania, czy konfidencjonalne rozmowy, kto z prowadzących zajęcia ma takie, a kto inne poglądy polityczne. Redaktor Stefan Bratkowski, szef fundacji Fundacji Centrum Prasowe dla Europy Srodkowo-Wschodniej, która jest założycielem szkoły (w imieniu SDP) nie jest pracodawcą Janiny Jankowskiej.

Janina Jankowska otrzymała informację, że jest na liście osób, z którymi kontrakt nie zostanie przedłużony od innej dziennikarki i wykładowcy, Joanny Siedleckiej. To spowodowało jej reakcję na blogu i mało elegancką wymianę opinii ze Stefanem Bratkowskim.

Continue Reading →

Szaleństwo, czy metoda?

Próba opisania sytuacji, jakie rozgrywają się w Prawie i Sprawiedliwości, wypowiedzi, decyzji i działań Jarosława Kaczyńskiego, to zadanie dość karkołomne. Przyłożenie szablonów i szukanie racjonalnych uwarunkowań mija się z celem. Nie od dziś przecież wiadomo, że Jarosław Kaczyński nie kieruje się racjonalnymi przesłankami, lecz emocjami i własnym oglądem rzeczywistości. Nie jest według mnie prawdą, że ktokolwiek z jego otoczenia ma na niego decydujący wpływ.

Nie wiemy, czy ostatnie działania Kaczyńskiego – usunięcie Marka Migalskiego, list do członków partii, wywiad dla „Gazety Polskiej” i wreszcie zawieszenie posłanki Elżbiety Jakubiak, niegdyś najbliższej współpracowniczki Lecha Kaczyńskiego, to dowód na głęboką traumę po śmierci brata, głęboki plan polityczny powołania nowej formacji, czy zwyczajny strach przed rokoszem wewnątrz partii. Efektem tego jest osłabienie partii i jej pozycji wobec Platformy Obywatelskiej i odsuwanie się środowisk opiniotwórczych od PiS – co musi się za jakiś czas przełożyć również na poparcie wyborców.

Prezes PiS usiłuje wypchnąć z partii jej działaczy, którzy uważani są za liberałów. Elżbieta Jakubiak, polityk bez żadnego wpływu na partię i bez żadnego formalnego wpływu na jej organy i samego prezesa, jest jednak łącznikiem pomiędzy tymi politykami, którzy stanowili sztab wyborczy Kaczyńskiego w ostatnich wyborach prezydenckich, Joanną Kluzik-Rostkowską i Pawłem Poncyliuszem i grupą tak zwanych „muzealników” z Janem Ołdakowskim i Pawłem Kowalem. Jej zawieszenie w prawach członka partii (zapewne za wywiad dla tygodnika „Wprost” i za, przynajmniej częściowe, poparcie Marka Migalskiego i jego listu otwartego do Kaczyńskiego) jest sygnałem dla wszystkich, którzy nie dość uważnie odczytali, lub zlekceważyli list otwarty do działaczy partyjnych. A w nim zawarta była wyraźna groźba, że krytyka zostanie uznana za nielojalność, a ta będzie karana banicją. Dodatkowo, aby upokorzyć i zastraszyć potencjalnych krytyków i rokoszan, Jarosław Kaczyński przekazuje swoje decyzje nie wprost, nie osobiście, lecz przez „umyślnych” (Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego), lub wręcz przez media, jak było z rozwiązaniem struktur partyjnych na Pomorzu. Jacek Kurski i Tadeusz Cymański o tym, że ich macierzyste okręgi zostają rozwiązane, dowiedzieli się właśnie z mediów…

Continue Reading →

  • Facebook