Nie ma ucieczki do przodu

Dwa sondaże opublikowane przed media tego samego dnia pokazują, że Platforma Obywatelska traci poparcie. Rozpiętość wyników obu sondaży jest tak duża, że nie warto ich nawet głębiej analizować. Nie wiemy nic na temat metodologii, próby, nie mówiąc o trendzie. Po co? Najważniejsze dla przeciwników PO, rządu i Donalda Tuska jest to, że spada… Radość jest jednak przytłumiona, bo Prawu i Sprawiedliwości… nie rośnie. A nie rośnie, bo w ubiegłym tygodniu opublikowano sondaż, gdzie Jarosław Kaczyński został po raz kolejny oceniony jako polityk, który nie budzi zaufania. To też nie jest żaden trend, ale constans – Kaczyński ma twardy negatywny elektorat od lat, którego nic nie przekona, nawet to, że czarne nagle może się zmienić w białe…Trudno więc sądzić, że wyborcy PO zwrócą się ku partii, której spiritus movens jest Kaczyński.

Ale, ale… rośnie za to SLD. I to do takiego poziomu, jakiego nie miała ta formacja od lat. W jednym sondaży otrzymała 19% poparcia, co pozwoliłoby jej zapewne na wejście do rządu. Jakiego? No, to jest otwarte pytanie, ponieważ PO nie mówi nie, a Jarosław Kaczyński zawsze wprawdzie twierdził, że że „nigdy więcej nie wolno już rozmawiać z ludźmi o marnej reputacji”, ale czego się nie robi dla „państwa i narodu”, czyli dla władzy. Jednak byłby to scenariusz dla lewicy zabójczy, co Grzegorzowi Napieralskiemu na pewno starzy działacze wytłumaczą.

Spadek notowań Platformy tłumaczony jest złą oceną społecznego odbioru zmian dokonywanych w sprawie struktury systemu emerytalnego, czyli obcięcia środków przeznaczonych dla OFE. Ponoć zabiera się nam, przyszłym emerytom, w ten sposób cześć wypracowanych przez nas samych świadczeń i oddaje znów ZUS, czyli państwu, któremu z zasady nie wierzymy. Szkoda jednak, że nikt nie poważy się podać rzetelnych wyliczeń, ile to OFE zarobiło dla nas przez 11 lat ponad wartość lokat bankowych i oprocentowania obligacji państwowych (a nie zarobiło nic…), a także nie mówi się o tym, że ta zmiana, czyli zmniejszenie odpisu, to nic innego, jak zmiana zapisu księgowego. Więcej – OFE nadzorowane są przez Powszechne Towarzystwo Emerytalne… instytucję państwową, która sztywno określa, jaka część środków ma być reinwestowana, a jaka ma pójść na zakup obligacji.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 28 stycznia

Jak wygrać “przyszłość “

Podczas tegorocznego prezydenckiego orędzia, Republikanie i Demokraci postanowili pokazać społeczeństwo, że pomimo różnic potrafią ze sobą przebywać, nawet siedzieć obok siebie. Zazwyczaj podczas orędzia do narodu lub jakiegokolwiek przemówienia prezydenckiego, Republikanie siedzą po jednej stronie a Demokraci po drugiej. Dzieje się tak aby każda ze stron mogła grupowo wyrazić swoje niezadowolenie lub poparcie. Poparcie polega na wstaniu jednej partii, podczas gdy druga partia jak jeden mąż siedzi i vice versa.

W tym roku zmiana miejsc i wymieszanie przedstawicieli partii jest związane z tragedia w Tuscon, kiedy to młody i niestabilny psychicznie mężczyzna postanowił zamordować jedna z nich, Gabrielle Gifford.

Orędzie do narodu ma za zadanie podsumować rok poprzedni oraz wskazać plan jaki Prezydent ma na rok obecny. W obecnej sytuacji nikt nie oczekiwał niespodzianek. Ekonomia uległa poprawie, ale jeszcze dużo czasu upłynie, zanim spadnie bezrobocie, a społeczeństwo poczuje, że najgorsze się skończyło. Prezydent Obama skoncentrował się na przekazaniu wyzwania do narodu aby obywatele ponownie zaczęli inwestować w siebie, w przyszłość, w naukę, w postęp techniczny, w przemysł, w rozwój nauk ścisłych, w środowisko etc. Podkreślił, że aby osiągnąć sukces mimo nieporozumień społeczeństwo musi się zjednoczyć i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Prezydent Obama przekazał, że czasy się zmieniły. Amerykanie już nie są najlepsi, muszą ponownie pokazać Światu, ze są najlepsi, że potrafią być liderami we wszystkim i ze tzw. sen amerykański nadal jest prawdziwy. Każdy obywatel może osiągnąć sukces, bo w USA nadal jest to możliwe, nie ma lepszego kraju. Prezydent Obama powiedział jednak, że są kraje, głownie Chiny, które prześcignęły USA w nauce, w rozwoju technologicznym oraz produkcji komputerów. „Zasady gry uległy zmianie” powiedział Prezydent Obama, teraz to USA musi dogonić Chiny. Dodał przy tym, ze nie ma jednak innego lepszego kraju jak USA. Nadal ekonomia USA mimo problemów jest jedną z największych i najlepiej się rozwijających. Aby wygrać przyszłość, wszyscy muszą na to pracować. Cięcia budżetowe nie zmienią nic, jeżeli ich skutkiem będzie zwolnienie nauczycieli czy policjantów. Mówił również na temat reformy służby zdrowia oraz próby ze strony Republikanów do jej unieważnienie. Prezydent Obama zaproponował współprace, akceptację pomysłów, ale nie pozwoli na anulowanie reformy, która zapewnia wielu chronicznie chorym prawo do posiadania ubezpieczenia. Prezydent podkreślił osiągnięcia obecnego rządu. To dzięki niemu oraz Demokratom średnia klasa otrzymuje więcej pieniędzy na czeku dzięki cieciom podatkowym oprócz stanu Illinois gdzie obecny gubernator podwyższył podatek o 66%. To dzięki Demokratom anulowano w wojsku zasadę „Nie pytaj i nie mów” oraz zmuszono karty kredytowe do innego traktowania ich posiadaczy.

Continue Reading →

Z dala od terroryzmu

Miękka reakcja Władimira Putina na zamach na lotnisko Domodiedowo może być zaskoczeniem. Uważa on, że zamach nie ma związku z Czeczenią, a za główne elementy walki z terroryzmem uważa między innymi „rozwój bazy społecznej i gospodarczej na Kaukazie Północnym”. Wskazuje w ten sposób trop, ale ostrze działań odwetowych – jeżeli takie w ogóle będą – nie będzie skierowane w ludność tamtego regionu.

Putin, doświadczony oficer służb i polityk, zdaje sobie sprawę z tego, że zamachy w Rosji są nieuniknione, ze względu na obszar państwa, jak i liczbę konfliktów i grup zainteresowanych takimi działaniami. Zdaje sobie również sprawę z tego, że odwet w stylu wojen czeczeńskich i pacyfikacji całych obszarów państwa, nie przyniesie żadnych korzyści w walce z ekstremistami. To nie są partyzanci w stylu Szamira Basajewa, lecz dobrze zorganizowane grupy islamskich bojowników. Nie ma to nic wspólnego z walką narodowo-wyzwoleńczą Dżochara Dudajewa, czy Asłana Maschadowa, lecz jest realizacją planu wydzielenia z terytorium Rosji obszaru objętego kalifatem. Nie musi to oznaczać wcale, że zamachu dokonali ludzie związani z Doku Umarowem, ponieważ terror islamski, po doświadczeniach walki z Al Kaidą, działa w formie rozproszonych, autonomicznych grup. Równie dobrze zamachu mogli dokonać Czeczeni, jak Ingusze, czy bojowcy z Dagestanu.

Continue Reading →

Kumoterstwo albo szara sieć

W Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej znajomości ze studiów są kapitałem na całe życie. Przynależność do konkretnej korporacji, bractwa studenckiego, może automatycznie otworzyć ścieżkę kariery. Studenci Oxfordu, Cambridge, czy francuskiej ENA (choć to trochę inna szkoła – uczelnia kształcąca korpus służby cywilnej) popierają się i ciągną po szczeblach kariery, niezależnie od przynależności partyjnej.

W czasach PRL taką rolę odgrywały organizacje studenckie, ZSP, SZSP, czy ZSMP (choć ona na uczelniach miała pozycję słabą). Uczestników tych formacji rzadko łączyła polityka, ideologia, częściej dobra zabawa, wyjazdy zagraniczne i interesy w spółdzielniach studenckich. I te znajomości i układy pozostały do dziś, wystarczy spojrzeć na Stowarzyszenie „Ordynacka”, odzyskujące dla siebie (i przy okazji lewicy) media publiczne. Czy w NZS też tak było? Oczywiście, że tak. Bo tak jest wszędzie i zawsze – jeżeli możesz komuś pomóc, a masz wybór – pomożesz najpierw „swojemu”. To jest kumoterstwo, które czasem przybiera formę nepotyzmu.

SLD wykryło i przedstawiło dziś na konferencji prasowej „układ” zależności, skupiający około 40 osób, powiązanych bliżej, lub dalej, z ministrem Cezarym Grabarczykiem i Hanną Zdanowską, obecną prezydent Łodzi, a pracujących w spółkach kolejowych i pocztowych. To znajomi i rodziny ministra, a także ich znajomi. Łączy ich głównie to, że są absolwentami łódzkich uczelni – i jakoś powiązani są z Platformą Obywatelską. Naganny proceder? Zapewne znajdą się na przedstawionej przez posła Wiesława Szczepańskiego liście takie osoby , które zostały członkami zarządów i rad nadzorczych spółek niezgodnie z uprawnieniami. Jeżeli Szczepański to wskaże – będzie miał rację i chwała mu. Gdyby nie to, że gdyby tak wrócić do złotych lat lewicy, 2001 – 2005, to tego rodzaju przykłady poszłyby nie w dziesiątki, ale w setki mniejszych i większych układów.

Continue Reading →

Partia bez ideologii

Postpolityka – hasło, które stała się popularne po roku 2007, to polityka bez idei, wartości, medialna sieczka i uciekanie do problemów. Czy Platforma Obywatelska jest partią postpolityczną? Chyba jednak tak.

Platforma Obywatelska skończyła właśnie 10 lat. Tyle czasu minęło do słynnego wiecu założycielskiego w gdańskiej hali „Olivia”. Formację założyli politycy już wówczas doświadczeni, ale każdy jednak z innego obozu politycznego i z innymi doświadczeniami. Nie dało to synergii i głębokiego, merytorycznego programu, ale dało jednak sukces, choć został on osiągnięty głównie kosztem porażek innych formacji politycznych – Unii Wolności, a następnie, w wyniku afery Rywina – SLD.

Dziesięć lat na polskiej scenie politycznej to dużo, choć jak się patrzy na historię amerykańskiej Partii Republikańskiej, czy brytyjskich torysów, to PO jest oseskiem. Historię życia politycznego mierzy się jednak historią demokracji, a ta w Polsce ma raptem 21 lat. Jednak z perspektywy czasu widać, że Platforma Obywatelska nie rozwinęła się w partię demokratyczną, a wprost przeciwnie – zmierza ku modelowi partii przywódcy i jego dworu. Lider, Donald Tusk różnymi zabiegami usunął albo zmarginalizował swoich konkurentów partyjnych, począwszy od Andrzeja Olechowskiego i Macieja Płażyńskiego, na Grzegorzu Schetynie kończąc. Zaplecze Donalda Tuska to grupa doradców, wiernych i pomocnych, ale nie kreatywnych w skali dłuższej, niż kolejne kampanie. To może grozić tym, że w momencie kiedy Donald Tusk odda przywództwo w partii, Platformę Obywatelską czeka trudny etap walki o schedę o nim.

Continue Reading →

Kłamstwo o kłamstwie

Kampania do jesiennych wyborów parlamentarnych już się zaczęła. Będzie ona brutalna, prowadzona bez żadnych skrupułów. Dwaj główni przeciwnicy na scenie politycznej, Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska będą ją toczyć wokół wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Inne zagadnienia, sprawy społeczne i ekonomiczne zejdą na plan dalszy. To będzie kampania kłamstw, oszczerstw, pomówień.

Osią kampanii będzie kłamstwo smoleńskie, a właściwie kłamstwo o kłamstwie. Jarosław Kaczyński już wie, że mit Lecha Kaczyńskiego, który próbowano zaszczepić, nie przyjmuje się. Mało jest takich, którzy przekonali się, że prezydentura Kaczyńskiego była tą najlepszą w historii III RP. Teraz należy Polakom wmówić, że na Lechu Kaczyńskim dokonano zamachu. W zależności od tego, jak informacje o okolicznościach i przyczynach katastrofy się zmieniają, zamach był dokonany przy pomocy sztucznej mgły, bomby termicznej, zakłóceń urządzeń pokładowych, kończąc na kontrolerach rosyjskich sterowanych z Moskwy. Te kłamstwa i insynuacje skierowane są do zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, którzy mają zostać przekonani, że żyją w niesuwerennym kraju, sterownym przez układ zależności Donalda Tuska i Moskwy. Wrogiem dla zwolenników PiS stają się nie tylko zwolennicy Platformy Obywatelskiej, ale również instytucje państwa.

Donald Tusk i jego zaplecze zlekceważyło zagrożenie, jakie niesie za sobą kwestia wyjaśnienia okoliczności katastrofy. Miękka i nerwowa reakcja na raport MAK, niespójna i źle adresowana odpowiedź komisji Millera – to punkty dla Prawa i Sprawiedliwości, któremu udało się narzucić na nowo temat debaty publicznej. Świetnie to czuje np. Jacek Kurski, który stwierdził, że ostra retoryka smoleńska lepiej integruje nasz elektorat”. Kompletnie nie ma znaczenia, że Prawo i Sprawiedliwość nie zbudowało spójnej i jednoznacznej hipotezy zamachu, wystarczy, że insynuacje „Gazety Polskiej”, „Naszego Dziennika”, wspierane autorytetami Andrzeja Zybertowicza, Zdzisława Krasnodębskiego, czy wieszcza nowej apokalipsy, J. M. Rymkiewicza, przeniknęły do mainstreamu.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 2011-01-22

Ten tekst nie jest autorstwa anonimowego blogera, lecz zawodowego dziennikarza, mojego kolegi (co poczytuję sobie za zaszczyt) ze Studia Opinii, Ernesta Skalskiego. Nie jest klasycznym opisaniem sytuacji, czy felietonem, lecz raczej zbiorem refleksji i przyczynków wokół katastrofy smoleńskiej. Dlatego tak jest ciekawy, pokazuje wiele zagadnień tak, jakby były one widziane przez obcokrajowca, znającego Polskę, ale realistę. To dla mnie jest najlepszy materiał publicystyczny o tej sprawie, jak został napisany…


Azrael

————————————————————————————————————————————————

Przepraszam. Jeszcze raz Smoleńsk, ale…


Tu -154 z prezydentem RP na pokładzie, zwodząc atakujące rosyjskie MIG-i, omijając rakiety i pociski rosyjskiej artylerii plot, został trafiony gdy schodził do lądowania po Smoleńskiem. Musiał tam lecieć, gdyż od złożenia – w terminie ! – kwiatów na cmentarzu w Katyniu zależał los Rzeczpospolitej, no i honor Polaków. Takie przekonanie odniósłby ktoś kto by o wydarzeniu wnioskował na podstawie artykułu Kornela Morawieckiego w dzisiejszej (piątkowej) ”Rzeczpospolitej”. Cytuję; ”Spróbujmy dziś spojrzeć na smoleński dramat jako na wymuszony przeznaczeniem bolesny polski hołd oddany bohaterom i ofiarom II wojny światowej”

Do mnie jednak bardziej przemawia to co na tej samej stronie napisał ekspert Tomasz Hypki. Kto nie ma pod ręką ”Rzepy”, niech szybko sprawdzi: WWW.rp.pl , znajdując rubrykę Opinie.

Bajzel

- Przepraszam, panie generale. Z całym szacunkiem, ale to ja dowodzę na pokładzie samolotu. Bardzo proszę niezwłocznie opuścić kabinę !

Na to generał wychodzi, a potem przedstawia kapitana do awansu i nagrody za odwagę cywilną i konsekwentne przestrzeganie procedury.

Zapewne są armie, w których takie coś jest możliwe, ale to raczej nie polska, a już na pewno nie rosyjska. W tamtych szczęśliwych armiach i krajach, może jest nudno, bo wszystko reguluje przepis, któremu wszystkie szczeble podlegają. Rutyna i procedura; ich przestrzeganie zapewnia bezpieczeństwo decyzji. W kulturze słabo kontrolowanej władzy przepis jest dla subalternów, o ile naczalstwo nie zdecyduje inaczej. Bo naczalstwo ważniejsze niż wszystko inne. A bezpieczeństwo wykonawcy zapewnia nie przestrzeganie regulacji ale decyzja wyższej władzy, do której się warto odwołać. O ile ta się potem nie wyprze i nie zwali winy na subalterna.

Zwracam się do pamięci czytelników miewających niekiedy po 0,6 w żyłach. Przeważnie człowiek jest wtedy przytomny i sprawny. W każdym razie we własnym przekonaniu. Dobrze się czuje, jest pewny siebie, odważny i energiczny. W wielu armiach wywoływano ten stan, kiedy trzeba było iść do ataku na bagnety. W precyzyjnym działaniu nie jest on nazbyt przydatny. Byłoby jawną grandą, i tylko grandą, wypominanie tego stanu generałowi gdyby był tylko pasażerem. Ale można przypuścić – powtarzam; przypuścić, jeśli mamy nie odrzucać żadnej możliwości – że te 0,6 miało wpływ na jego postępowanie w kabinie pilotów, w której go być nie powinno.

De mortuis aut bene aut nihil to dobra zasada na okres żałoby i na Zaduszki, ale nie kiedy trzeba dochodzić prawdy. Nie sprawdza się wówczas bezkrytyczne gloryfikowanie zmarłych i zwalanie wszystkiego na pozostałych przy życiu. I to selektywnie.

Żwirko i Wigura, Szkoła Orląt, Dywizjon 303, latanie ”na drzwiach od stodoły” – polscy piloci z definicji muszą być doskonali. Czy jednak nawet nie doskonali, lecz przyzwoici piloci nie powinni byli wiedzieć, że w Smoleńsku, dokąd przecież 36. pułk latał, jest wąwóz przed pasem startowym ? Że aparatura tam marna i bez ILS, a obsługa, zgodnie z ”prawem Czernomyrdina”, może chce dobrze, ale im wychodzi jak zawsze. Co nie jest problemem tylko kiedy wyraźnie widać lotnisko. Czy nie powinni byli wiedzieć kiedy i gdzie posługiwać się autopilotem i kiedy jakim wysokościomierzem, bo jednym i drugim posługiwali się niewłaściwie? I co robili przez długie sekundy po pierwszym ”odchodzimy”, kiedy nie wiadomo co robili ? Uniknięcie tylko jednego z tych błędów pozwoliłoby na uniknięcie katastrofy. Nawet we mgle nad lotniskiem, gdzie w ogóle nie powinno ich było być. Załoga była bez wątpienia straszliwie zestresowana, lecz bywają piloci, którym psychika i trening pozwalają na skuteczne działanie w stresie. I czy nie tacy powinni być dobierani do tego rodzaju zadań ?

Pilot jednoosobowego odrzutowca ma nie prawo, lecz obowiązek, odmówić wylotu jeśli coś mu dolega czy niepewnie się czuje psychicznie. Ale stan personelu latającego w 36. pułku nie pozwalał na takie ekstrawagancje. Żona kapitana Protasiuka twierdzi, że nie chciał on lecieć, a ustąpił po awanturze z generałem Błasikiem. Z jednej strony kapitan, a z drugiej trzygwiazdkowy generał, dowódca lotnictwa i awantura ? Dziwne to jakoś jak na wojsko. Jeśli to prawda, faktycznie pasowałoby słowo; bajzel.

Ma ono swój odpowiednik w rosyjskim.

Continue Reading →

Stabilny układ Schetyna – Tusk

Kiedy w październiku 2009 roku premier Donald Tusk, w wyniku wybuchu tak zwanej afery hazardowej, zdymisjonował Grzegorza Schetynę ze stanowiska wicepremiera i odesłał go do Sejmu, uważałem to za poważny błąd. Nie doszło jednak do destabilizacji rządu, ani dezintegracji Platformy Obywatelskiej. Decyzja o odwołaniu Schetyny i innych polityków bezpośredniego zaplecza rządowego (i politycznego) Tuska wydawała się zbyt szybka i zbyt demonstracyjna. Upokarzające (jak się wydawało) usunięcie długoletniego przyjaciela i partnera politycznego, nie tylko formalnego zastępcy, mogło zaowocować wzrostem napięcia i problemami w przyszłości. Tusk rozbił nieformalny, dualistyczny układ władzy, co mogło doprowadzić do „posypania się” partii. Nic takiego jednak się nie stało. Schetyna, mocny i dobrze oceniany wicepremier i minister spraw wewnętrznych, szybko odnalazł się w nowej roli szefa klubu parlamentarnego, a następnie marszałka Sejmu. A jego miejsce u boku Donalda Tuska zajęli dawni koledzy z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Kilian, oraz oczywiście szara eminencja Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Igor Ostachowicz.

Grzegorz Schetyna po chwilowym zawahaniu swojej pozycji znów jest ważną postacią Platformy Obywatelskiej i polskiej polityki. Być może osłabła jego pozycja w Platformie Obywatelskiej, ale za to jego pozycja w Sejmie i klubie parlamentarnym PO jest nie do podważenia. Zawdzięcza to nie tylko wierności wobec Tuska, ale również temu, że jest politykiem autonomicznym i niezależnym, który nie waha się mówić to co myśli. Gani rząd i Donalda Tuska za brak reform, nie brakuje mu również odwagi krytykować polityczne zaniedbania premiera. Stąd jego twarde i wypowiedziane wprost ostre słowa dotyczące spóźnionej reakcji Tuska na raport komisji MAK. To, o czym inni politycy PO mówili półgębkiem na korytarzach sejmowych, Schetyna powtórzył kilkakrotnie do kamer i mikrofonów.

Komentatorzy i przeciwnicy polityczni Donalda Tuska natychmiast ze słów marszałka Sejmu wysnuli wniosek, że pomiędzy nim, a premierem narasta napięcie i dojdzie do kryzysu. Mówi się o „rzuconej rękawicy”, rozgrywce o stołki w spółkach skarbu państwa, wręcz o otwartym konflikcie. Nic bardziej mylnego – to że Grzegorz Schetyna manifestuje dystans wobec Donalda Tuska, nie oznacza, że będzie działał na niekorzyść jego rządu i swojej partii. Pokazał przecież wielokrotnie lojalność grupową, wobec partii i całego środowiska politycznego. Donald Tusk to ceni, pokazał to również desygnując go na fotel marszałka Sejmu, mogąc wybrać polityka innego, bardziej spolegliwego, na stanowisko Marszałka Sejmu (mówiło się o Ewie Kopacz).

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 21. stycznia

Obamacare


Republikanie marzą o tym aby za dwa lata w Białym Domu zasiadł Republikanin. W zeszłym roku udało im się przejąć władzę w Izbie Reprezentantów, teraz szykują się na pogrążenie Prezydenta Obamy tak, aby obywatele USA na niego nie glosowali. Republikanie zmienili strategię walki z Demokratami oraz Prezydentem Obamą. Do niedawna jeszcze Republikanie jako główny atut przeciwko Obamie oraz Demokratom używali potencjalnego ataku terrorystycznego. Od 9/11 Republikanie podkreślali, że to tylko oni potrafią nie dopuścić do kolejnego ataku. Zastraszenie narodu działało, w końcu George W. Bush został ponownie wybrany na prezydenta USA. Przez długi czas, Republikanie przekonywali, że profilaktycznie należy aresztować kogokolwiek, kto wydaje się być podejrzanym o terroryzm i nawet bez dowodów wsadzać do wiezienia, torturować i przetrzymywać bez procesu, jak długo się da. Jeszcze rok temu, po nieudanym zamachu w Święta Bożego Narodzenia, Republikanie twierdzili, że to terroryzm jest największym problemem USA i oskarżali Prezydenta Obamę o lekceważenie bezpieczeństwa kraju.

Continue Reading →

Debata smoleńska

Debata w założeniu powinna zakończyć się konkluzjami, przyczynić się do zbliżenia jej stron, wyjaśnić wątpliwości. W polskim Sejmie jednak dawno już debata parlamentarna nie wnosi do polityki nic nowego, raczej obnaża miałkość polskiej klasy politycznej.

Wczoraj, na wniosek opozycji, dyskutowano o problemie katastrofy smoleńskiej, w kontekście ubiegłotygodniowego raportu komisji Tatiany Anodiny (MAK) i polskiej odpowiedzi, czyli medialnej i multimedialnej konferencji komisji Jerzego Millera. Debata została tak naprawdę sprowadzona, nie po raz pierwszy, do przedstawienia z trybuny sejmowej dwóch racji – tej rządowej, czyli platformerskiej i opozycyjnej, czyli pisowskiej. W tle racji czysto politycznych, a raczej politykierskich, stał problem naszych relacji z Rosją. Takie postawienie sprawy spowodowało to, że najrozsądniejsze wypowiedzi padały z ust posłów lewicowych, Marka Borowskiego i Andrzeja Celińskiego, a także, jak zawsze po chłopsku rozsądnego, Stanisława Żelichowskiego.

Premier był przygotowany do dyskusji politycznej, doskonale zdawał sobie sprawę, co może go czekać, dlatego szczegóły dotyczące katastrofy smoleńskiej zostawił swoim ministrom, sam natomiast swoje wystąpienie rozpoczął od ataku politycznego. I tak jak w trakcie swojego wystąpienia powiedział, że rządowi chodziło o to, aby „wygrać prawdę o Smoleńsku, wygrać pokój w relacjach międzynarodowych i wygrać pokój w demokratycznym sensie ustrojowym” , tak wygrał również na samym początku starcie polityczne z opozycją. Przedstawił, na zasadzie kontrastu, to, że rząd chce wygrać całą prawdę o Smoleńsku, co w związku z trudnymi relacjami z Rosją nie jest łatwe, opozycja natomiast buduje swoją pozycję polityczną w oparciu o tezy zamachu.

Continue Reading →

Wet za wet

Konferencja i prezentacja multimedialna komisji państwowej, pod kierownictwem Jerzego Millera to poważny błąd polityczny rządu Donalda Tuska. Podobnie jak raport komisji MAK Tatiany Adoniny jest ona niepełna, manipulacyjna i wybiórcza. Już sam fakt, że zaprezentowane materiały audio zapisów rozmów w wieży lotniska są niekompletne i zostały pozyskane nieoficjalnie, stawiają nie tylko polskiego ministra, ale również rząd w nie najlepszym świetle. Efektem tego jest to, że jak podała rosyjska agencja prasowa, MAK odtajni wszystkie zapisy z wieży i rozmów kontrolerów, a nie tylko 1/10, jaka jest w polskim posiadaniu – i zapewne uzupełni je o stosowny komentarz.

Kilka nowych elementów, jakie poznaliśmy na konferencji ministra Millera nie było warte politycznego wydźwięku tego przedstawienia. Polska strona zachowała się dokładnie tak samo, jak komisja Anodiny, tylko, że nie zostanie to powszechnie zauważone na świecie. Donald Tusk tylko nieznacznie poprawi wizerunek swój i rządu w kraju, zaburzony zbyt miękką i spóźnioną reakcją na raport MAK, nie uzyskując nic w relacjach z Moskwą – a wprost przeciwnie, pogarszając nasze relacje. Można zrozumieć psychologiczne i prestiżowe potraktowanie sprawy, a „honorowe” zaprezentowanie naszych racji w ten sposób to pokazanie słabości, a nie siły. Tym bardziej, że jak się okazuje, Polska nie ma innej drogi, jak dogadywanie się z Rosją, oczywiście na bazie rzetelnego podejścia do sprawy wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy smoleńskiej.

Continue Reading →

Hity i kity

Medialnym hitem weekendu stała się artykuł Bogdana Wróblewskiego z „Gazety Wyborczej”. Przekazał w nim informację, że zgodnie z zapisami z jednej z czarnych skrzynek Tu 154M, Cockpit Voice Recorder, odczytanymi już w Polsce, pierwszy pilot, kpt. Protasiuk na 22 sekundy przed katastrofą zgłosił, że odchodzi na drugi krąg, a 8. sek, później drugi pilot, mjr. Grzywa to potwierdził. Tego pierwszego zgłoszenia w raporcie MAK nie ma. To ma być dowód, że, po pierwsze, piloci „nie byli samobójcami”, po drugie, Rosjanie manipulują w swoim sprawozdaniu. Prosta, wycinkowa informacja została natychmiast przełożona na język polityki i stała się narzędziem rozgrywki…

Gdy jednak przyjrzeć się bliżej tej informacji i posłuchać ocen fachowców, to potwierdza to tylko to, że polska załoga popełniła wszystkie błędy, jakie mogła zrobić, złamała wszelkie procedury. Ta komenda, informacja podana przez pilota nie tłumaczy tego, dlaczego pilot we mgle podjął decyzję lądowania. Nie tłumaczy tego, dlaczego ustawił kilka minut wcześniej system autopilota i automatycznego ciągu, który miał go doprowadzić do pozycji i pułapu decyzji, a następnie automatycznie (po naciśnięciu jednego przycisku) odprowadzić. Nie mógł tego zrobić, ponieważ ten system powiązany jest drogą radiową z lotniskowym systemem ILS ( Instrument Landing System), którego na lotnisku Siewiernyj nie było… Nie tłumaczy, dlaczego w ciągu 8. sekund pilot nie podjął samodzielnie decyzji o zwiększeniu ciągu i ściągnięciu wolantu, nie tłumaczy, dlaczego pilot schodził pod złym kątem i korzystał z wysokościomierza radiowego, a nie barycznego, wyskalowanego dla poziomu lotniska, nie tłumaczy wielu innych rzeczy… Ale za to tłumaczy, że presja i napięcie w kabinie, perspektywa bez-alternatywności nie pozwoliła Protasiukowi na podjęcie prawidłowej decyzji.

Continue Reading →

Komentarz polityczny – 2011-01-14

Azrael

Raport i dyplomacja

Histeria, jaka się rozpętała po opublikowaniu raportu moskiewskiej komisji MAK pod kierownictwem Tatiany Anodiny, nawet jak na warunki polskie, jest niesłychana. Rosjanie nie uwzględnili polskich uwag (choć zostały one zamieszczone, w formie załącznika, a więc są częścią raportu), nie uwzględnili informacji o błędach i zaniechaniach kontrolerów na lotnisku Siewiernyj, napisali o polskim pijanym generale, naciskach na załogę tupolewa, i do tego śmieli pouczać Polaków, jak latać, jak szkolić pilotów i jakich procedur przestrzegać. Polska została „obrażona, spostponowana, wydana na pośmiewisko”, nie mówiąc, że oszukana.

Tylko, że jeżeli się posłucha i poczyta specjalistów, a nie polityków i ich medialnych pomagierów, to okazuje się, że większość, może nawet 90% raportu, nie odbiega od prawdy, informacji powszechnie już znanych, choćby z wydanych książek, będących dziennikarskimi śledztwami. Co więcej, nie jest to publicystyczna powiastka do czytania przy kominku, ale solidny materiał podbudowany załącznikami, analizami, protokołami. I wbrew pozorom, nie przesądzający o winie kogokolwiek, choć oczywiście nie oddający całości zagadnień. To rosyjski punkt widzenie, zrobiony w interesie politycznym Rosji. Teraz czas na nasze, polskie, własne ustalenia komisji Jerzego Millera i dochodzenie polskiej prokuratury. Czy będą rzetelne? Mam duże wątpliwości, patrząc na tę histerię.

Ustalenie przyczyn katastrofy ma wymiar nie tylko techniczny i organizacyjny, ale głównie polityczny. Od momentu kiedy Donald Tusk przyjął rosyjską propozycję procedowania według Konwencji Chicagowskiej, nabrało to nie tylko wymiaru prawnego i organizacyjnego, ale również politycznego. Szkoda, że premier zdał sobie z tego sprawę dość późno, ponieważ Władimir Putin zapewne wiedział to od samego początku. Z perspektywy czasu widać jednak (również wyciągając wnioski z zachowania komisji MAK), że był to jedyny możliwy do przyjęcia wariant. Jeżeli ustalono by procedowanie na podstawie tak chętnie przywoływanego przez niektórych komentatorów, polityków i prawników polsko-rosyjskie porozumienia w sprawie ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaśniania katastrof, to jestem przekonany, że zarówno komisje polska i rosyjska, jak i prokuratury nie doszłyby do porozumienia. A Rosjanie mieliby argument do przeciągania sprawy i procedowania własnym torem – nawet bez polskiego udziału. A tak, uznając, że raport nie jest pełny i do końca rzetelny, pozostaje nam dalej możliwość negocjacji i konsultacji z Moskwą, w ostateczności odwołania się do międzynarodowej organizacji lotniczej.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 14. stycznia

Broń zamiast słów

Sarah Palin, Rush Limbaugh, Glen Beck, Bill O’Reilly, Michele Bachmann to tylko niewielka grupa polityków czy komentatorów radiowych, którzy używając gniewnego tonu, oraz kłamstw podjudzali naród, aby doprowadzić do usunięcia prezydenta Baracka Obamę z Białego Domu. Rezultat? Sobotnia tragedia w Tuscon.

Dwudziestoletni Jared L. Loughner kupił pistolet Glock i w środku dnia strzelił do Gabrielle Gifford, reprezentującą Arizonę, z partii Demokratów. Przy okazji, postrzelił i zamordował wielu niewinnych ludzi w tym małą dziewczynkę (urodzoną 11 września 2001 roku…). Republikanie twierdzą, że nie należy wyciągać pochopnych wniosków, sugerujących, że to negatywna retoryka obecna na arenie politycznej oraz w mediach przyczyniła się do tej tragedii, a raczej niestabilna natura mordercy. Jaki morderca jest stabilny umysłowo? Nikt przy zdrowych zmysłach nie strzela do ludzi. Od momentu kiedy Barack Obama został prezydentem USA, nienawiść w tonie niektórych osób nabrała ogromnej intensywności powodując, że wielu ludzi tak jak sobotni morderca kupi bron i zacznie strzelać. To właśnie na sławnej liście Sary Palin znalazła się Gabrielle Gifford oraz kilku innych przedstawicieli rządu. To właśnie ona nawoływała do tego, aby przejąć władzę i wziąć sprawy w swoje ręce.

Continue Reading →

Komentarz polityczny – 13. stycznia 2011

Azrael

———————————————–

* Dziś, o godzinie 21.40 zapraszam do „Superstacji”. Będę gościem programu Elizy Michalik.

Spodziewany raport MAK

Raport moskiewskiej komisji, MAK, z założenia międzynarodowej, a de facto rosyjskiej, silnie umocowanej na Kremlu nie powinien nikogo, kto uważnie śledził wszystkie dostępne informacje i materiały. Śledził i racjonalnie analizował, bez odwoływania się do teorii spisków, zamachów, bomb termicznych, zakłóceń urządzeń samolotu, czy wręcz podstawienia drugiego tupolewa i uprowadzenie pasażerów. Jest zaskoczeniem jednak dla tych, którzy uważali, że Rosjanie pozostaną bezstronni i przyznają się do swoich błędów. Od razu napiszmy – błędów, które nie były główną przyczyną katastrofy Tu-154M, ale tylko błędów pozwalających polskim pilotom na pójście prostą drogą ku do upadkowi samolotu w podmokłym zagajniku.

Jak wielokrotnie już pisałem, przyczyn katastrofy powinniśmy szukać najpierw u siebie, w Polsce, przed wylotem samolotu, może wiele miesięcy, a nawet lat wcześniej. Bo to, że załoga była nieprzygotowana do tego lotu jest wynikiem wcześniejszych zaniedbań w 36. pułku, polskim lotnictwie, systemie szkolenia. To, że lot się w ogóle zaczął, jest winą nie pilotów, ale tych, którzy zdecydowali, że mają oni lecieć bez sprawdzonej i potwierdzonej prognozy pogody, aktualnych kart podejścia na lotnisko, znajomości statusu i wyposażenia lotniska, braku tak zwanego lidera na pokładzie, nie znając procedur lądowania na wojskowym rosyjskim lotnisku, a przede wszystkim bez programu lotu, zakładającego rozwiązania alternatywne, niż tylko lądowanie na lotnisku Sewiernyj. Jeżeli dodamy do tego presję, jaka musiała lotowi towarzyszyć i brawurę polskich pilotów (pamiętajmy, że lądujący wcześniej polski JAK40 też złamał procedury), to do tej katastrofy dojść musiało.

Na pokładzie samolotu znajdował się zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent RP, Lech Kaczyński i generał Andrzej Błasik, przełożony i tak naprawdę dowódca lotu. Piloci samolotu, kpt. Arkadiusz Protasiuk i mjr Robert Grzywa mieli świadomość, na jaką uroczystość lecą, że spóźnieni wylecieli z Warszawy i, że pomimo sygnałów i sugestii rosyjskiej służby naziemnej o odejściu na lotniska zapasowe, niewylądowanie może mieć poważne reperkusje. Raport MAK-U nie myli się w tej części, gdzie sugeruje presję na pilotów. Jest jasne, że dowódca załogi poddany był ogromnej presji. Dowódcą tego statku powietrznego nie był kapitan Protasiuk, lecz prezydent Lech Kaczyński, a jego przedstawicielem w kabinie pilotów był właśnie generał Błasik, a kilkanaście minut wcześniej w kabinie pojawił się dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ, Mariusz Kazana. Pilot doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą reperkusje, nie tylko dla niego, jeżeli samolot nie przyziemi na smoleńskim lotnisku…

Continue Reading →

Komentarz polityczny

Biurokracja trzyma się dobrze

Dwie informacje, podane przez „Dziennik Gazetę Prawną” dziś powinny rozpętać olbrzymią dyskusję ekonomistów, ale nie tylko ich – również przedsiębiorców i szarych obywateli.

Pierwsza mówi, że poziom zadłużenia finansów publicznych osiągnie w roku 2011 ponad 8% PKB (8,2 do 8,5%), zamiast prognozowanych 7,9%. Wpływ na to ma mieć ponoć głównie zadłużenie samorządów. Ale wpływ na budżet państwa, a więc również całość finansów ma także to, o czym donosi dryga informacja. Otóż administracja rządowa, która miała być w wyniku ustawy o redukcji zatrudnienie odchudzona o 20 tys. pracowników, prawdopodobnie zostanie zamiast tego powiększona o następne 30 tys. Jak wiemy prezydent ustawę skierował do Trybunału Konstytucyjnego, a administracja już wykorzystuje ten czas (może nawet dwa lata, bo tyle trwa rozpatrzenie skarg w TK) wykorzysta ten czas do podniesienia bazy, od której mają nastąpić zwolnienia. Bo przecież ustawa nie realizuje projekty racjonalizacji zatrudnienia, lecz nakazuje tylko obligatoryjnie zwolnić 10% zatrudnionych.

Sprawna administracja, kompetentni, wykształceni urzędnicy są państwu potrzebni. Administracja dostosowana do potrzeb społeczeństwa, biznesu. Ale zbyt rozrośnięta staje się samonapędzającą machiną, z własnymi celami i powielającymi się zadaniami. Po przekroczeniu pewnego progu zaczyna żyć w oderwaniu od realnych potrzeb i staję potworem biurokracji. Głównym powodem powstania takiego potwora jest prawo, które mnożąc przepisy, regulacje, koncesje, kontrolę i sprawozdawczość napędza administrację, która z kolei tworzy nowe regulacje, zalecenie, wnioski kontrolne i pokontrolne… i każe tworzyć nowe sprawozdania, raporty i dalsze regulacje. Administracja, mająca pełnić rolę usługową staje się machiną biurokratyczną, która czerpie pieniądze z budżetu, a często wprost z naszych kieszeni. I dodatkowo podporządkowuje sobie coraz większą sferę instytucji państwa, a także biznesu. Warto by spytać lekarzy, nauczycieli, ile czasu spędzają nad papierami…

Continue Reading →

Dźwignie polityczne Jarosława Kaczyńskiego

Kilka lat temu Waldemar Kuczyński, ekonomista, polityk i wreszcie publicysta, w dość emocjonalnym wpisie na swoim blogu życzył Jarosławowi Kaczyńskiemu, aby Polska pod jego rządami popadła w kryzys, marazm i aby dopadły ją wszelkie plagi upadku gospodarki. Oczywiście opinia i „życzenia” Kuczyńskiego spotkały się z gwałtowną krytyką i potępieniem. Kuczyński prawie natychmiast wycofał się ze swojego wpisu i gorąco przeprosił za nieprzemyślane, niegodne szacownej siwizny, kibolskie stwierdzenia. Ale jest mu to pamiętane do dziś…

Kiedy partia opozycyjna buduje swoją strategię polityczną i wytycza drogę politycznego działania w oparciu o rachuby kryzysu państwa, jego instytucji, gospodarki, finansów i załamania się w wielu sferach zależnych od Skarbu Państwa – to nikt jakoś nie załamuje rąk i nie wzywa do opamiętania się. A tak działa od dawna Prawo i Sprawiedliwość, które buduje swoją pozycje w elektoracie na dwóch filarach, które trudno nazwać „pro-motywacyjnymi”. Pierwszy to oczekiwanie na nieunikniony krach fiskalny państwa, który ma przerodzić się w zapaść gospodarczą, drugi to budowanie narracji politycznej, opartej o tragedię smoleńską, w której to winnymi są obecnie rządzący państwem politycy Platformy Obywatelskiej.

Prawo i Sprawiedliwość, partia ponoć prospołeczna, republikańska i zwolenniczka socjalnego wspierania warstw najuboższych, nie bierze w swoich rachubach tego, że kryzys gospodarczy, który nieuchronnie będzie powiązany ze wzrostem bezrobocia, dotknie głównie obywateli gorzej uposażonych, słabiej wykształconych, mniej mobilnych, a bardziej socjalnych. Wyborców PiS-u… Proste założenie , że na ruinach gospodarczych III RP powstanie nowy porządek społeczny i wystraszeni i zagubieni obywatele oddadzą władzę w ręce Jarosława Kaczyńskiego jest założeniem, że zbiorowa mądrość „narodu” uległa zachwianiu. Na szczęście, z reguły w obliczu kryzysu ludziom wraca rozum i nie oddają władzy w ręce populistów, ale raczej tych, którzy potrafią sobie z kryzysem poradzić. Tym, którzy problemy ekonomiczne (nawet kosztem wyrzeczeń) będą potrafili rozwiązać. Dlatego wybiorą raczej Balcerowicza, niż Beatę Szydło, dlatego będą chcieli raczej oddać swoje pieniądze, niż przyjąć nic nie warte obietnice… Ta rachuba Jarosława Kaczyńskiego do władzy nie przywróci.

Continue Reading →

  • Facebook