Konieczny element układu​

Donald Tusk na jednej z konferencji prasowych westchnął, że brakuje mu Jarosław Kaczyńskiego. Brakuje mu jego opinii, aktywności, konferencji prasowych… Tak, rzeczywiście, nic tak nie odwraca uwagi od problemów rządu i spadających sondaży, jak kilka od niechcenia rzuconych bon motów Prezesa…

Proszę, wystarczyło tylko, alby Kaczyński dla jednego z mediów Tomasza Sakiewicza wspomniał, że wokół Bronisława Komorowskiego działają grupy wywodzące się z dawnych PRL-owskich służb, WSI, a Palikot, przyjaciel prezydenta jest ich rezydentem, aby media porzuciły „bzdury” w postaci reformy emerytalnej. Według niego Donald Tusk, ten delegat i Moskwy i Berlina słabnie w oczach, a cienie jego wrogów już na niego dybią zza pleców. Tym cieniem ma być prawdopodobnie Grzegorz Schetyna, który w przymierzu z Palikotem ma dokonać zamachu. Idy marcowe wszak niedługo…

Continue Reading →

Teksty nadesłane – 29. lutego

Anonymous na Zapustach – czyli rozważania o tradycji.

Kilka dni temu byłam na imprezie ,którą jako juror, obserwuję od kilkunastu lat. To przegląd zespół zapustnych z kilkunastu wsi północnego Mazowsza. Lubię tę prowincjonalną imprezę, która w dużym stopniu zachowała swój dawny, ludyczny charakter. Barwny korowód przebierańców przechodzi przez wieś, odwiedzając wybrane domy. Impreza kończy się występami w strażackiej remizie. Lubię obserwować zarówno uczestników tych występów jak i samą publiczność. Najbardziej interesująca wydaje się zmiana treści w zapustowym przekazie. To w nim i w reakcjach widzów odzwierciedlają się zmiany mentalności jakie zachodzą na polskiej wsi. W tym roku obok tradycyjnych zapustnych masek diabła, śmierci, misia, bociana, kozła pojawiły się maski Anonymousa. Zespól licealnej młodzieży, którego nazwa „Animagia”, jest także dowodem nowych skojarzeń , pojawił się na scenie w charakterystycznych maskach XVII wiecznego rebelianta. Myślę ,że chyba nikt nie znał historii przywódcy spisku prochowego, może niektórzy widzieli film „V jak Vendetta” ale wszyscy pamiętają te maski, które pojawiły się na ulicach miast w proteście internautów. Żywa reakcja publiczności, także tej starszej, dowodzi, że dowcip zyskał uznanie.

W powszechnym odczuciu tradycja to coś niezmiennego, a jej miłośnicy chcieli by wszystkie jej elementy pozostawał w niezmienionej formie. Tak się jednak nie dzieje. Nawet w odległych czasach, do najbardziej tradycyjnych i wydawało by się zamkniętej społeczności, docierało „ nowe” i wpływało na powolne, ale jednak zmieniające się, postrzeganie świata. To nowe przynosili najpierw ludzie wędrowni: żebracy, ,kupcy, powracający ze służby żołnierze a potem nauczyciele, księża ,a dziś prasa, książka, radio i telewizja . Tradycyjna kultura w większości zatraciła swoją pierwotną istotę często zachowując tylko zewnętrzne przejawy. W tradycyjnym świętowaniu powtarzają się te same gesty, symbole, przedmioty. Dziś i one się zmieniają , ale gdzieś podskórnie można odnaleźć ich dawną treść. Wiejskie świętowanie to rodzaj teatru, w którym nie chodzi tylko o rozrywkę. Gdy to wiemy łatwiej nam zrozumieć współczesne zachowania. One nie muszą i często nie powinny nam się podobać , ale pozwalają nam je zrozumieć.

Continue Reading →

Premier – Słońce

Dziś mija pierwsze sto dni urzędowania Donalda Tuska i jego rządu. To taka umowna granica, chętnie przywoływana przez media, ale biorąc pod uwagę, że kadencja Sejmu i rządu powinna trwać pełne 4 lata, ta „setka” nie ma specjalnego znaczenia. A dodatkowo trzeba pamiętać, że ten gabinet jest rządem kontynuacji i choć wymieniono w nim połowę składu (a nawet więcej), to jest to dalej autorski projekt Donalda Tuska. Tak na to patrząc, to już ponad 1500 dni jego rządów.

Premier postanowił na tę okoliczność dokonać przeglądu działań swoich ministrów i podległych im resortów. Po co właściwie – nie bardzo wiadomo. To jest zagranie z kategorii PR i spektakl dla mediów. Rząd spotyka się co tydzień na posiedzeniach, wystarczyłoby aby obok spraw bieżących ministrowie przedstawiali swoje plany na najbliższy okres. Po to są także określone procedury raportowania (chyba, że ich nie ma…) aby KPRM była na bieżąco informowana o tym co się dzieje.

Oczywiście, znamy powody tego widowiska, rozłożonego na wiele dni spotkań z ministrami. To problemy, jakie rząd sobie sprokurował sam – zawirowania z refundacją leków i protestami lekarzy i farmaceutów na przełomie roku, ACTA i protesty internautów, Stadion Narodowy i przygotowania do Euro2012, problemy z drogami, no i oczywiście – rozpoczęta dyskusja o reformie systemu emerytalnego. Wpadki, niezręczności, błędy ministrów tego rządu skupiają się głównie premierze. Donald Tusk nie miał jeszcze, jako szef rządu i partii tak złych notowań. Platforma Obywatelska nie miała od dawna tak złych wyników sondażowych.

Continue Reading →

O nowym portalu Tomasza Lisa

Bezczelnik polityczny Azraela tym razem o nowym przedsięwzięciu Tomasza Lisa – portalu www.NaTemat.pl

 

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 24. lutego

Wolność od religii

John F. Kennedy był pierwszym prezydentem w USA, który był katolikiem. Kennedy przeszedł do historii jako genialny polityk, ale również jako ktoś kto notorycznie zdradzał swoja żonę na oczach całego świata. I nikt nie kwestionował ani jego wiary ani wartości moralnych.

Republikanie starają się przekonać, że prezydent Barak Obama jest muzułmaninem. Bo muzułmanin jest zły z natury i jego celem w życiu jest zniszczenie USA. Prezydent Obama nie jest muzułmaninem, jako dziecko uczęszczał do szkoły katolickiej w Indonezji. W USA kiedy jego wychowaniem zajęli się dziadkowie, uczęszczał do ich kościoła (Unitarian Universalist Church). W Chicago, z żoną i dziećmi uczęszczał do Trinity United Church of Christ. W jednej ze swoich przemówień powiedział, że wiara była jedną z głównych sil, które pozwoliły mu pokonać przeszkody i osiągnąć wiele w życiu”. Jednak według badań z 2010 roku, według PEW , 18% Amerykanów uważa, że prezydent Obama jest muzułmaninem, 34%, ze jest chrześcijaninem, a 43% nie wie jaka jest jego religia. Mimo, że prezydent Obama oświadczył, że jest chrześcijaninem i wiara odgrywa ważna rolę w jego życiu to i tak Republikanie uważają, że mają prawo kwestionować to w co wierzy i kim jest.

Continue Reading →

Pisanie historii na nowo

Lecha Wałęsy nie lubię, właściwie to nigdy go nie lubiłem. Za pierwszej „Solidarności”, za tej drugiej, także w czasach kiedy był prezydentem. Złym prezydentem, otaczającym się ludźmi miernego formatu. Nie lubię go za zarozumialstwo, za brak taktu, za zawiść, brak klasy. A ruch „Solidarności” nie był moim ruchem, pomimo, że przez kilka miesięcy do związku należałem. Zraził mnie jako prezydent, nie znosiłem jego wystąpień, miałem za złe otoczenie się ludźmi w stylu Wachowskiego, Drzycimskiego, czy bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy.

Ale Wałęsa jest symbolem przełomu, jest człowiekiem, który wyniesiony na szczyt przysporzył Polsce splendoru – i dzięki temu jest jak jest, od dwudziestu dwóch lat żyjemy w normalnym, demokratycznym państwie. Nie on stworzył „Solidarność”, tak jak nie uczyniła tego suwnicowa Walentynowicz i Andrzej Gwiazda. To tylko elementy. Nie oni tworzyli ideę i prawidła, nie są autorami 21 postulatów, nie wnieśli do ruchu pierwiastka intelektualnego. Ruch społeczny był dziełem doradców pierwszego komitetu strajkowego – a jego korzenie to ROPCiO, KOR, i inne związki opozycyjne. Także Kościół Katolicki. I setki tysięcy aktywnych działaczy w kraju.

Lech Wałęsa jest popularny w Polsce i takim pozostanie już nie jako polityk, lecz jako pewien symbol. I nie chodzi tu tylko o jego przeszłość opozycyjną, czasy „Solidarności”, ale również chodzi o sprawy najnowsze, o nagonkę, jaką na niego uczyniono w ciągu ostatnich lat. Po konflikcie z braćmi Kaczyńskimi, a przede wszystkim po awanturach z publikacjami IPN, jego popularność w społeczeństwie znacznie wzrosła. Gdyby był umieszczany w rankingach, zapewne byłby w pierwszej piątce. Gdyby był dalej aktywny politycznie, jego znaczenie byłoby minimalne, ale popularność – dalej wielka.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 19. lutego

Kontrowersyjne tematy

Rick Santorum zadziwił wszystkich, nawet Mitta Romneya, wygrywając w Minnesota, Colorado oraz Missouri. Po wygranej wysunął się na pierwsze miejsce ponownie usuwając Mitta Romneya z tej pozycji. Santorum w odróżnieniu od Romneya jest prawdziwym konserwatystą i Republikanie, przynajmniej Ci, którzy twierdzą, że bycie konserwatywnym jest dla nich ważne, na niego zagłosowali, gdyż Santorum reprezentuje dokładnie to co mówi. Santorum nie ma milionów, nie ma wsparcia finansowego ze strony bogatych sponsorów, ale powoli zbiera datki aby móc kontynuować swoją walkę o nominację.

W jaki sposób Santorum pokonał Romneya? Santorum chodził od drzwi do drzwi przedstawiając swoja platformę polityczną. Santorum nie jest robotem w jeansach, który nie potrafi znaleźć wspólnego języka z ludźmi. Santorum zawsze glosował przeciwko aborcji, przeciwko podniesieniu podatków oraz nadaniu gejom prawa do zawierania związku małżeńskiego.

Continue Reading →

Sama sobie zgotowała ten los…

Patrząc na to, jak Joanna Mucha jest „przeczołgiwana” przez kolejne media, mniej, lub bardziej eleganckich dziennikarzy, to wcale nie jest mi jej żal. Bo uczucie żalu, czy współczucia wobec polityka powinno być tym ostatnim.

Nie znam osobiście Joanny Muchy, doświadczonej polityk parlamentarnej i doktora nauk ekonomicznych, ale z opinii zasłyszanych wyłania się obraz osoby miłej, kompetentnej i wcale nie „celebrytki”, na co mogłaby ją skazywać nieprzeciętna uroda. Tym bardziej się dziwię, że przyjęła propozycję premiera Donalda Tuska objęcia trudnego resortu. Tak, trudnego, ponieważ sport i turystyka to skomplikowana materia, nie tylko społeczna, ale również ekonomiczna. A dodatkowo Polska ma w tym roku dwa poważne zadania – u siebie Euro2012, w „eksporcie” Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Za te drugie odpowiada głównie PKOL, ale jednak trochę odpowiedzialności spada i na ministerstwo. A ilość zadań bieżących jest ogromna.

Joanna Mucha kompetentna w sprawach ekonomii i polityki ma zerowe doświadczenie w sprawach administracji państwa, a dodatkowo nie ma zaplecza politycznego. Nie ma również zaplecza i kontaktów w świecie sportu, nie ma własnego zespołu urzędników i doradców znających materię organizacyjną tej sfery życia społecznego. Stąd kuriozalne pytanie (o ile rzeczywiście ono padło…), kto wybrał drużyny grające o Superpuchar. Stąd dziwna nominacja pana Wieczorka z Lublina, który dał się już poznać… uszkadzając służbowy samochód…

Continue Reading →

Droga ku historii

Czy ktoś jeszcze pamięta jaka radość panowała w komitecie wyborczym Platformy Obywatelskiej po wygranych, drugich z kolei wyborach parlamentarnych? Niewielu zapewne, a minęło dopiero przecież kilka miesięcy, właśnie mija pierwsze sto dni nowego rządu Donalda Tuska. Sto dni, w których sam premier stracił wiele zaufania społecznego (jest w tym rankingu na miejscu… 4.), a jego rząd ma 70% negatywnych opinii. I nikt z ankietowanych w ostatnim sondażu nie ocenia go „bardzo dobrze”.

Ten rząd jest jeszcze bardziej autorski, niż poprzedni, pomijając polityków koalicyjnego PSL. Brak w nim Grzegorza Schetyny i odsunięcie go na bocznicę polityczną jest tego najbardziej jaskrawym przykładem. Ale nie tylko brak ex-marszałka Sejmu, ale również dziwne nominacje ministerialne (Gowin, Mucha, Nowak, Cichocki), wskazują na to, że był on budowany pod kątem całkowitego przesunięcia centrum politycznego w Aleje Ujazdowskie, do kancelarii premiera. Tam ma być nie tylko centrum legislacyjne, ale również centrum decyzyjne. Efekt jest taki, że z KPRM dziś do Sejmu dotarło zaledwie kilka projektów ustaw i to raczej w sprawach drugorzędnych. Sejm, już dawno pozbawiony roli agory debat politycznych, które przesunęły się do mediów, został dziś pozbawiony paliwa legislacyjnego. Mało kto wie o tym, że posłowie rządzącej partii nie mają prawa zgłaszać własnych projektów do laski marszałkowskiej, lecz muszą być one kierowane do kancelarii, a stamtąd dopiero wracają w formie gotowych materiałów. A projekty innych klubów sejmowych (choć marszałek Ewa Kopacz zrezygnowała praktycznie z tak zwanej zamrażalki) mają znaczenie drugorzędne. A przecież reformy ponoć są w drugiej kadencji konieczne.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 13. lutego

Świat bez USA

Latami, dla wielu Polaków USA kojarzyło z balonową gumą do żucia, Kaczorem Donaldem oraz nieosiągalnym i nierealnym światem. USA jest postrzegane inaczej przez kogoś mieszkającego i przez kogoś, kto nigdy w USA nie był. Amerykanie wierzyli i nadal wierzą, że USA jest najlepszym krajem na świecie a Amerykanie są najlepsi we wszystkim. Oni w to głęboko wierzą. Uważają, że SA wyjątkowi, niezniszczalni i nalezą im się przywileje, ponieważ sobie na nie zapracowali. Ich pojęcie o świecie, innych kulturach oraz nacjach jest naprawdę bardzo małe. Mimo, że w USA zamieszkuje tak wielu emigrantów, od których mogliby się wielu rzeczy nauczyć, Amerykanie nie SA zbyt chętni do nauki. Ich główny problem to edukacja, a raczej coraz gorszy poziom nauczania. To bardzo specyficzny naród, głęboko zapatrzony w siebie.

USA odgrywało i nadal odgrywa główną role na arenie politycznej. Ale upadek ekonomiczno- finansowy, rozwój i wpływ Chin na to co się dzieje w USA i poza zmieniły w pewnym sensie status USA.

Zbigniew Brzeziński, którego zdanie jest niezwykle cenione wśród polityków oraz mediów w USA napisał niesamowitą książkę pt. „Wizja Strategiczna”, w której przedstawia wizję Świata bez potęgi USA. Według niego to Chiny odgrywałyby pierwszą rolę jezeli USA przestałoby istnieć jako potęga międzynarodowa. Zbigniew Brzeziński był doradca byłego prezydenta Jimmy Cartera. Jego nieortodoksyjne poglądy oraz opinie przysporzyły mu wielu krytyków, ale Brzeziński jak się okazało miał rację na temat wielu spraw. To właśnie on przewidział rozpad Związku Radzieckiego i był tym, który doradzał Carterowi jak należy postąpić ze Związkiem Radzieckim oraz Bliskim Wschodem. Zbigniew Brzeziński jest demokratą wierzącym w równość i sprawiedliwość oraz unikanie konfliktu w postaci wojny. Od samego początku był przeciwko wojnie z Irakiem, od samego początku również popierał Baracka Obamę, jest jego doradcą, ale również i krytykiem. Brzeziński uważa, że prezydent Obama zrobił i osiągnął wiele, ale również popełnił wiele pomyłek, których można było uniknąć głownie jeśli chodzi o sytuacje z Izraelem. Według niego, Izrael wymanewrował Obamę i jeżeli prezydent jasno nie przedstawi sytuacji to Izrael wpląta USA w niepotrzebna wojnę. Izrael ma ogromny wpływ na Kongres w USA. Dzieje się to tak dlatego, że Żydzi amerykańscy posiadający pieniędze mają duży wpływ na lobbistów i przez to na politykę USA. Według Brzezińskiego USA powinno dbać o dobro USA i być bardziej krytyczne w stosunku do Izraela.

Continue Reading →

ACTA – politycznie

Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, jakie jest sedno protestów przeciwko ACTA, protestujący przeciwko tej umowie nie wiedzą, jakie uwarunkowania stoją za podjętą decyzją jej podpisania i za drogą ku jej ratyfikacji. Opinia, że „analogowy” rząd nie rozumie „cyfrowego” społeczeństwa jest chwytliwa, ale mało konkretna.

Warto pamiętać, że premier Tusk działa w wielopłaszczyznowych relacjach. Jest politykiem, który musi przy podejmowani decyzji brać pod uwagę wiele zmiennych i informacji. Może, gdyby był dobrze poinformowany przez swoich urzędników, podjąłby inną decyzję i nie wydałby decyzji podpisania umowy przez polską ambasador w dalekiej Japonii. Wstrzymałby decyzję, blokując w ten sposób proces ratyfikacji – przynajmniej do momentu, kiedy umowa nie zostanie przyjęta przez Parlament Europejski. A dziś jest coraz mniej pewne, że europosłowie zagłosują za ACTA, pomimo nacisków Komisji Europejskiej. Jak powiedział mi Rafał Trzaskowski, polski poseł z frakcji EPP, już nie tylko socjaliści i zieloni są przeciwko ACTA, ale rośnie także sprzeciw konserwatystów i liberałów. Liczba tych, którzy boją się, że zostaną zaliczeni do lobbystów wielkich koncernów rośnie. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy Amerykanie, którzy stoją za aktem założycielskim tej umowy, sami zrobią z niej obowiązujący akt prawny w Stanach Zjednoczonych.

Continue Reading →

Wywiad z prof. Pawłem Artymowiczem

Cięli już krzaki. Uderzyli w brzozę

 

Azrael Kubacki, bloger polityczny, dziennikarz gazety internetowej „Studio Opinii”: Czy zajmował się Pan kiedykolwiek badaniem katastrof lotniczych?

prof. Paweł Artymowicz, fizyk i pilot, Toronto: Nie, nie miałem okazji uczestniczyć do tej pory w badaniu katastrof w ruchu lotniczym, podobnie zresztą jak eksperci sejmowego zespołu Antoniego Macierewicza. Oni też nie mają takich doświadczeń.

Ale jest Pan przecież nie tylko fizykiem i astrofizykiem, ale również od wielu lat czynnym pilotem, jak rozumiem interesował się Pan wszelkimi wypadkami lotniczymi? Jak wygląda na Zachodzie metodologia badań tego rodzaju katastrof, jak ta polskiego Tu 154M pod Smoleńskiem?

- Czytałem setki raportów amerykańskiej komisji NTSB (National Transportation Safety Board). Piloci robią to rutynowo. Jest to ważne dla każdego, kto chce latać bezpiecznie. Komisje takie, jak NTSB zajmują się ustalaniem tego, co było najbardziej prawdopodobnym powodem danego wypadku. Nie jest ich zadaniem przedstawienie dokładnych symulacji komputerowych, które byłyby pewną odpowiedzią na wszystkie możliwe pytania. Jest to zresztą w praktyce niewykonalne. Komisje badania wypadków na Zachodzie skupiają się mniej na wynajdowaniu winnych (i naturalnie nigdy na ich ukrywaniu), a bardziej na tym, jak zapobiec podobnemu wypadkowi w przyszłości. To podejście daje świetne rezultaty. Zasadniczą przyczyną większości wypadków są błędy pilotów. Na wniosek NTSB modyfikuje się ich szkolenie, co przyczynia się do zmniejszenia wypadkowości, która obecnie jest wielokrotnie niższa, niż w Polsce.

Całość wywiadu w Wyborcza.pl

Azrael

Sosnowiecki lans medialny

Spektakl z Sosnowca dobiega do końca – znaleziono ciało zmarłego (zamordowanego?) dziecka, matka została przesłuchana, zostaną jej postawione zarzuty. Można będzie odstawić wkrótce wozy transmisyjne, dziennikarze wrócą za biurka. Polskie media znów mnie nie zawiodły – news ze zwłokami w tle powoduje, że ogarnia je amok. Tym razem gwiazdą – nie pierwszy raz – stał się Krzysztof Rutkowski, nazywający sam siebie detektywem. Jak to określił jeden z publicystów – to golem stworzony przez media.

Kilka lat temu telewizje informacyjne delektowały się zdjęciami, nagraniami, wywiadami z rodziną polskiego Fritza z Podlaskiego. Była to rzecz obrzydliwa, jak tylko może być obrzydliwe pomieszanie pedofilii z kazirodztwem i przemocą. Ale trzeba było koniecznie o tym mówić i pokazywać. Pseudo detektywa również, ponieważ, jak to określiła na twitterze dziennikarka TVN24, Anna Kalczyńska, „Rutkowski, kontrowersyjny showman, brutalny i szczery. Przedstawia swoja wersje. To jest życie”. Tak, to według pani redaktor powinni być pokazywane „życie”. Osią programów telewizji informacyjnych, nadawanych dla wielu milionów widzów stały się obrazki tragedii rodziny i dziecka. Stacje telewizyjne stały się elektronicznymi tabloidami life.

Osobną sprawą jest postać samego Rutkowskiego, kabotyna, medialnego żigolaka. To on namówił matkę sześciomiesięcznej Magdy do przyznania się, że dziecko nie zostało porwane przez nieznajomego, lecz zmarło w wyniku wypadku, a następnie ukryte. Nie zrobił jednak tego w sposób profesjonalny, w czterech ścianach pokoju przesłuchań, ale pod okiem kamery, a film z zeznania najpierw trafił do mediów, później dopiero do policji. A te, transmitując konferencję prasową z jego udziałem, promują jego wizerunek, kosztem tragedii całej rodziny. Bo przecież sensacja jest w tym przypadku rzeczą najważniejszą. I nie ma tu nic do tego, jak stwierdziła nieoceniona red. Kalczyńska, że „Rutkowskiego pokazaliśmy nie dlatego, ze go lansujemy ale dlatego, ze przekazał info, o którym pisały dziś wszystkie gazety”, ale dlatego, że to się sprzedaje. Bo przecież o sprzedaż i czas reklamowy chodzi, nieprawda?

Jest drugi aspekt tej sprawy, a są nim działania policji i prokuratury. Pozwoliły one, aby hochsztapler Rutkowski miał swobodny dostęp do rodziny, nie przestrzegając jej przed jego prowokacjami. Same natomiast pokazały wyjątkową inercję i brak profesjonalizmu. Dziesiątki, może setki policjantów, sprzęt, prokuratorzy, psycholodzy, kryminolodzy – i spętanie procedurami, bezwład organizacyjny i decyzyjny, na którym skorzystał celebryta Rutkowski. Niestety, to on skutecznie przesłuchał matkę tragicznie zmarłego niemowlęcia i wyciągnął z niej najważniejsze informacje. I to państwowe służby przyczyniły się do tego, że telewizje mogły przedstawić Krzysztofa Rutkowskiego w roli nie tylko detektywa (do czego nie ma uprawnień), ale również prokuratora i sędziego. Telewizje przy jego pomocy stworzyły nowy „format” medialny – „Detektyw ujawnia”… – kosztem tych, którzy tak naprawdę nie zdali egzaminu – policji i prokuratury.

Przypominając sobie zachowania mediów z różnych spektakularnych, tragicznych wydarzeń i sposób ich pokazywania i komentowania, zastanawiam się, gdzie jest granica? I ze strachem myślę, że chyba jej nie widać…

 

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 2. lutego

Stawka większa niż życie

 

Po wygranej w Południowej Karolinie, Newt Gingrich uwierzył, że może zostać prezydentem. W kolejnych debatach, Newt nikogo nie obrzucał błotem, chciał sobie zjednać niezależnych wyborców. Niestety, spokojny Gingrich okazał się nudny i to przyczyniło się również do porażki na Florydzie.
Sposób prowadzenia kampanii wyborczych Partii Republikańskiej jest wyjątkowo wredny. Nie ma limitów, wszystkie chwyty są dozwolone. Wygranie Florydy było bardzo ważne dla Romneya, gdyż Floryda ma 50 delegatów i w odróżnieniu od poprzednich stanów, wygrany otrzymuje wszystkich mandaty na konwencję wyborczą.

Stawka była wysoka. Tak jak przypuszczano, Romney wygrał. Otrzymał 46,4% poparcia a Gingrich tylko 31,9%.

Floryda to to stan zamieszkały przez Kubańczyków, Żydów, starszą generację, która po przejściu na emeryturę przeniosła się na Florydę, Polaków, którzy masowo wykopują domy oraz w dużej ilości tzw. „blue collar” czyli ludzi pracujących fizycznie. Kubańczycy jako jedyni Latynosi są pro republikańscy, trudno zrozumieć dlaczego, ale tak jest. Wśród Republikanów panuje przekonanie, że emigrant to ktoś kto obniża poziom nauczania w szkołach i zabiera pieniądze od rządu, nic nie dając w zamian. Republikanie gdyby mogli deportowaliby wszystkich emigrantów, nie bacząc na konsekwencje. Romney oraz Gingrich zbyt często nie podejmowali tematu emigracji, ale na Florydzie nie mogli go uniknąć. Romney zaproponował samo-deportacje czyli osoba nielegalnie przebywająca w USA powinna sama się deportować i w swoim kraju cierpliwie czekać na legalne pozwolenie pobytu w USA. Ogólnie podejście Romneya do emigracji jest bardzo rygorystyczne. Popiera on Krisa Kobacha, który stworzył dyskryminacyjne prawa przeciwko emigrantom. Wielu Latynosów, głownie z Arizonie, Nebrasce, Kalifornii czy Illinois uważa, że Romney popełnia samobójstwo traktując sprawę emigracji w ten sposób, gdyż podczas głównych wyborów emigranci nie poprą go. Gingrich, który ma bardziej liberalne podejście do emigrantów, zniszczył jakakolwiek szansę kiedy, nazywając język hiszpański „językiem getta”.

Continue Reading →

Unia i demokracja

Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą..

Jeszcze kilka miesięcy temu nie brałem pod uwagę możliwości rozpadu Unii Europejskiej, dziś jednak takie zagrożenia widzę. Nie wynikają one jednak z wyraźnej słabości instytucji unijnych, ale raczej ze słabości władzy politycznej w najsilniejszych państwach członkowskich. Mają rację ci z komentatorzy, którzy twierdzą, że przyjęty właśnie (technicznie) Pakt Fiskalny jest mniej narzędziem polityki wewnątrzunijnej, a bardziej wypadkową polityki wewnętrznej najsilniejszych dwóch państw – Niemiec i Francji . Angela Merkel ma wkrótce wybory, a cząstkowe wybory w landach od dawna pokazują, że z jej CDU i jej przywództwem nie jest najlepiej. Dlatego kanclerz musi pokazywać, że niemiecki wkład netto w unię nie idzie na marne. Nicolas Sarkozy ma wybory jeszcze szybciej, a w jego przypadku, gdzie stanie bezpośrednio w szranki, błędy na forum europejskim byłyby jeszcze bardziej widoczne. Dlatego też jego postulaty wzmocnienia roli państw euro w podejmowaniu decyzji w skali całej UE i wzrost znaczenia szczytów przywódców, kosztem instytucji unijnych, były tak ważne. Tylko, czy jest to zgodne z literą, a przede wszystkim zapisami Traktatu Lizbońskiego? Można wątpić.

Pakt Fiskalny tylko teoretycznie uchronił Unię Europejską przed podziałem na Europę dwóch prędkości. Ona istniała i istnieje dalej, póki na w całe UE nie ma jednolitej waluty (wyłączmy na stale z tego Wielką Brytanię, stosującą nową europejską, finansową wersję polityki splendid isolation – ale tylko tam, gdzie Brytyjczykom jest to wygodne). Jednak sam pakt działa przeciwko zasadzie równości i solidarności WSZYSTKICH państw Unii Europejskiej, gdzie wszystkie kraje (proporcjonalnie) partycypują w podejmowaniu decyzji na temat spraw ważnych dla całego kontynentu. Przesunięcie nacisku na ustalenie szczytów przywódców państwa i uruchomienie procedury wynikającej z umowy międzyrządowej nie jest dobrym krokiem.

Continue Reading →

  • Facebook