Interes narodowy – mit populizmu

Jakiś czas temu pisałem o polskich słowach i ich, czasem nowym, a czasem krzywym w obecnej Polsce – znaczeniu.

Dziś o czymś, co jest na ustach polityków „prawicy”, odmieniane chętnie i w różnych kontekstach – to tzw. interes narodowy.

Pojęcie jest dosyć abstrakcyjne… w Wikipedi są dosłownie 2. zdania na ten temat i jakoś nikt nie kwapi się uzupełnić wpisu.

Trzeba sobie powiedzieć, czym jest, kto go powinien kształtować i jakich sfer życia społecznego powinien dotyczyć.

I tu, zresztą podobnie jak z patriotyzmem – zaczynają się problemy semantyczne.

Bo czy interes narodowy jest narodu, czy jego grupy sprawującej władzę ?

Czy interes narodowy jest ważniejszy niż prawa ekonomiczne , czy nie ?

W czyim interesie [narodowym] działają politycy ?

Kto ma prawo do definicji tego interesu ? Władza ( rząd , sejm, sądownictwo ) czy może… Kościół Katolicki…. bądź co bądź Polacy w ponad 90 % należą do Kościoła Rzymu….

Suwerenem w każdym kraju demokracji jest społeczeństwo. I wydaje się, że społeczeństwo powinno kreować wartość pojęcia interes narodowy.

Ale co się okazuje, jeżeli społeczeństwo jest „popsute”, skażone – jak uważają jedni, z sowietyzowane, lub bez świadomości demokracji – i poddaje się manipulacji – jak chcą inni ?

W ramach tego społeczeństwa istnieją też grupy interesów – są pracodawcy , pracobiorcy, rolniczy, górnicy i „lumpeninteligencja”

I patrząc na ich opinie – w większości wypadków – „interes” jednej grupy jest sprzeczny z drugim.

W ostatnim czasie najczęściej mówiło się o interesie narodowym w kontekście majątku narodowego – jego wyprzedaży, wyprzedaży banków, napływu kapitału zagranicznego oraz inwestycji zachodnich w polską strefę ekonomiczną.

Przykład 1.

Inwestycje na zachodzie Polski w ziemię – Niemców, Holendrów… dzierżawy, nowe formy upraw, nowa kultura rolna… i oczywiście jazgot środowisk „narodowych”, że ten masowy napływ Niemców i Holendrów grozi nam wykupem ziemi i docelowo – no wiadomo czym….zabraniem nam piastowskich ( sic! ) ziem…

Ale co się okazało ? Okazało się, że np. w takim Lęborku, gdzie powstała fabryka chrupek, i Holendrzy również wydzierżawili setki hektarów pod uprawy, okoliczni rolnicy zostali zmuszeni do najpierw do inwestycji w nowe gatunki ziemniaków, a potem do przestrzegania reżimu upraw… i co ? Okazało się, że ta inwestycja i ta dzierżawa okazała się zbawieniem dla okolic – stały dobry odbiorca świetne ceny – i interes kwitnie.

I tak jest praktycznie wszędzie, gdzie osiądą ludzie, chcący ZARABIAĆ pieniądze w Polsce – jeżeli zostaną im stworzone warunki – to tworzą nową wartość ekonomiczną i miejsca pracy. I nawet jeżeli część środków jest redystrybuowana na Zachód – polski interes narodowy zyskuje.

Koronnym przykładem są tu bogate gminy wielkopolski.

Przykład 2.

Mówi się, że inwestorzy zagraniczni transferują środki na Zachód… ale mało się mówi o tym, ile zakład produkcyjny generuje przychodów zatrudnionej w nim ludności miejscowej – i ilu kooperantów żyje z pod wykonawstwa.

I pytanie takie ? Czym się różni, dla miejscowej społeczności inwestor polski – transferujący środki finansowe na przykład z Lublina do Wrocławia od inwestora niemieckiego – który transferuje pieniądze do Frankfurtu ? I jeden i drugi płaci podatki w gminie… więc interes narodowy jest zachowany….

Przykład 3.

Czy banki zachodnie, wchodząc do Polski i wprowadzając nowe formy, instrumenty finansowe, know – how technologiczne, co owocowało niższymi marżami oraz niższymi kosztami własnymi – działały na korzyść konsumentów – czy nie ? Ostatnim bankiem, który wprowadził zintegrowany system obsługi w Polsce, który oderwał klienta od jego oddziału – był PKO BP… A największa ilość bankructw i strat finansowych oraz przekrętów miała miejsce gdzie…. tak, rak w bankach spółdzielczych, polskich bankach spółdzielczych ( sprawa Hatki i LPR się kłania… ).

Przykład 4.

Markety handlowe – wiadomo, że w wielu miejscach znikł mały handel… ale okazało się, że konsument w imię swojego interesu – zagłosował nogami.. i kupuje w marketach.

I jeszcze do tego, okazało się, że właśnie te markety nauczyły polskich producentów ekonomicznych zasad handlu i spedycji. Dzięki im wpływom polscy producenci artykułów spożywczych wiedzą co i jak eksportować do Belgii, Wielkiej Brytanii, Francji.. „Tesco” jest największym importerem polskich pomidorów…

Czy Polska straciła na wejściu do Unii Europejskiej ? Czy polski interes narodowy stracił ? Jakoś jak pieniądze dla rodników zaczęły płynąć, jak nauczyliśmy się ( jeszcze słabo ) sięgać po pieniądze na programy strukturalne i pomocowe, edukacyjne, innowacyjne – jakby mniej nad tym biadoleniem o upadku interesu narodowego.

Po raz pierwszy w tym roku nie ma dyskusji na temat cen gwarantowanych skupu zboża – dlaczego ? Bo rolnicy wiedzą co to jest rynek, co to zakupy interwencyjne z Unii.

Chyba więc wyjaśniliśmy, że powoływanie się na interes narodowy w sferze gospodarczej jest najczęściej sprzeczne z interesem ludzi określanych mianem narodu. I jeżeli nawet decyzja polityczna w sferze gospodarki będzie korzystna dla grupy X – to zazwyczaj dla pozostałych grup – nie.

A więc może ten interes narodowy da się obronić w sferze czystej polityki ? Niestety nie…

Pojęcie „naród” to wygodna konstrukcja myślowa, doktrynerska , służąca politycznym grupom interesu do kierowania państwem czyli milionami obywateli. Główną korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą właśnie te grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy.. Gdyby nawet powyższe ugrupowania partyjne chciały działać uczciwie w interesie wszystkich obywateli, to po pierwsze nie potrafią zdefiniować, co tym interesem jest naprawdę, a co nie jest, po drugie , interesy poszczególnych przedstawicieli narodu są ze sobą sprzeczne, a najważniejsze jest to – że a trakcie sprawowania władzy – interes społeczny zlewa się z interesem własnej partii ugrupowania – jednostki nawet..

I co dalej idzie, szermowanie hasłem interesu narodowego, powiązanego z patriotyzmem jako kryterium decydującym o rozwoju ekonomicznym Polski , jest właśnie nadużyciem, jest nie patriotyczne, szkodzi ekonomii, gospodarce kraju a w konsekwencji szkodzi wszystkim obywatelom.

Prawdziwym interesem narodowym są równe prawa ekonomiczne i równe prawa dyskusji społecznej dla wszystkich.

Interes narodowy nie jest kategorią ideologiczną, lecz prawną i gospodarczą. Umiejętność korzystania z praw własnych i Unii Europejskiej – taki interes nam Polakom zapewni, bez zadęcia pseudo ideologów nacjonalistycznych.

Azrael

Odtrąbmy sukces w walce z bezrobociem

Wyjechał milion Polaków  Aż 3 procent Polaków wyjechało w ciągu ostatnich dwóch lat do pracy w innych krajach Unii Europejskiej Ponad miliona 120 tysięcy polskich emigrantów doliczyła się organizacja European Citizen Action Service (ECAS). W raporcie opublikowanym wczoraj zauważa, że stanowi to aż 3 procent wszystkich Polaków i prawie 5 procent tych w wieku produkcyjnym. Poza Polakami tylko Włosi tak chętnie pracują w innych krajach europejskich.

I za portalem www.bezrobocie.net

Stpa bezrobocia w Polsce wynosi na dzień 30 czerwca 2006 roku – 16%

Czyli – jak procent składany – mamy 19%…. bezrobotnych

No to jak ? Najpierw Marcinkiewicz ogłaszał sukcesy z okazji otwarcia rynków pracy, potem inni polotycy PiS wieścili sukscsy w spadku bezrobocia….

Ciekawe jak to odbiera 24, 7% bezrobotnych na Warmii i Mazurach….

Azrael

 

[żródło:Rzepa]

Tu się skończy koalicja ?

Stanowiska i … pieniądze – to jest to co „uwali” tą koalicję…

Lepper już twierdzi, że MUSI dostać pieniądze na swoje 3 ministerstwa w takie wysokości jak chce.

Giertych – żeby zamknąć usta nauczycielom – musi dąć podwyżki – bo szkoły staną – determinacja pedagogów jest wielka. A jeszcze są „tanie podręczniki i instytut wychowania według LPR….

A są lekarze – i polscy „rentierzy” czyli emeryci i renciści – i tu, jak sądzę, Lepper będzie nie ugięty…

A z drugiej strony mamy kotwicę budżetową i słabego ministra – Kluzę….

W Niemczech preliminarz budżetowy na rok 2007 został uchwalony w… czerwcu.

U nas dyskusja się nie zaczęła. Podejrzewam, że liną ataku  i „Samoobrony” i LPR w kampanii samorządowej będą sprawy socjalne – bo dla wszystkich tych partii koalicyjnych, ten elektorat jest najważniejszy – starszy i biedniejszy

  

Ministrowie nie są zadowoleni z limitów wydatków, jakie w przyszłorocznym budżecie ustalił szef resortu finansów Stanisław Kluza. Aby spełnić ich żądania, wydatki państwa w 2007 roku należałoby zwiększyć co najmniej o 100 mld zł.

  o 50 procent wyższe wydatki proponują szefowi resortu finansów w przyszłorocznym budżecie koalicyjni ministrowie

To są wielkie żądania, które nie mają szans zmieścić się w przyszłorocznym budżecie – ocenia prof. Irena Ożóg, była wiceminister finansów. Takie argumenty jednak do koalicjantów nie trafiają. Wicepremier Andrzej Lepper już dziś ostrzega, że będzie stał twardo przy swoim. – Jeżeli budżet nie pójdzie w kierunku realizacji programu państwa solidarnego, to koalicja będzie zagrożona – zapowiada już dziś Andrzej Lepper.

Myślę, że w kontekście właśnie budżetu – byt koalicji jest najbardziej zagrożony

Reszta informacji – TU

Azrael

Sieć WiMax w Polsce

Znalazłem dziś taką notkę…

Netia: wdrożenie sieci WiMAX 

Netia: wdrożenie sieci WiMAXNetia SA, operator telefonii stacjonarnej, rozpoczął pierwszą fazę eksploatacji bezprzewodowej szerokopasmowej sieci dostępowej, opartej na kompleksowym rozwiązaniu WiMAX dostarczonym przez Alcatel.  Zgodnie z umową, Alcatel dostarczył, zainstalował i zintegrował kompleksowe rozwiązanie WiMAX obejmujące 20 miast w całej Polsce. Dzięki temu Netia może oferować swoim klientom szerokopasmowy dostęp do Internetu z przepływnością sięgającą 2 Mb/s. Sieć pracuje w paśmie częstotliwości 3,6–3,8 GHz i umożliwia świadczenie usług wymagających intensywnego przesyłania danych, takich jak np. strumieniowa transmisja wideo o wysokiej jakości. 

„Jednym z naszych celów jest uzyskanie możliwości szybkiego rozszerzenia zasięgu na cały kraj oraz ekonomicznego świadczenia usług dostępu szerokopasmowego na dużym obszarze geograficznym” – powiedział Piotr Czapski, dyrektor ds. strategii i rozwoju biznesu w firmie Netia.

Mógłby ktoś się spytać… właściwie o CO CHODZI ?! Dlaczego taki temat na stronie poświęćownej raczej komentarzom politycznym? Jakiś provider rozpaczął nową usługę – i nic wielkiego… 

Otóż nie… jest to bardzo ważna, z punktu widzenia społecznego informacja… 

Społeczeństwo Obywatelskie, nowoczesne i demokratyczne musi mieć stały i otwarty dostęp do informacji i do wiedzy. Przytoczę tylko jeden parametr; dostęp do internetu szerokopasmowego  w Polsce ma  3,5 razy  mniej użytkowników ( gospodarstw domowych ) niż w najgorszym pod tym względem kraju Unii Europejskiej – Portugalii. Możliwość kontaktowania się, tanich i bezpłatnych rozmów telefonicznych, dostęp do danych, informacji bieżących oraz informacji kulturowych – to podstawa rozwoju…. ważniejsza być może nawet od rozwoju infrastruktury drogowej. Nie będę tu pisał o społeczeństwie informacyjnym – nie jestem takim fachowcem jak choćby „guru” Wimmer… ale brak infrastruktury sieciowej jest z pewnością hamulcem rozwoju gospodarki i także wydolności administracji państwowej. 

Jakiś czas temu był rozpisany przetarg na 317 lokalizacji gminnych dostępu zdalnego, opartego o tą sama technologię, WiMax, przetarg Urzędu Komunikacji Elektronicznej… został on bodajże, z przyczyn formalnych – anulowany….

Pytanie do Pani Anny Streżyńskiej , szefa Urzędu – czy możemy się szybko spodziewać jakiś nowych informacji ?

  Azrael

 

[źródło:eGospodarka]

 

Quod tibi fieri non vis, alteri ne feceris

Jak mówi stara maksyma…

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe

Oto jak następują zmiany w tzw. państwie prawa, tzw. IV RP

________________________________________________

Niedawno ośmiu prezesów państwowych uzdrowisk otrzymało jednego wieczoru za pośrednictwem faksu decyzję ministra skarbu o zwolnieniu ich z funkcji. W podobnej sytuacji znalazła się Krystyna Filińska, od sześciu lat kierująca Uzdrowiskiem Świnoujście – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Dyrektorzy państwowego radia o zwolnieniach dowiadywali się przez telefon. Do niektórych dzwonił sam prezes Czabański. – Ta decyzja nie była w żaden sposób uzasadniona (…), a z prezesem Czabańskim nigdy do tej pory się nie spotkałem – mówił „Presserwisowi” Kamil Dąbrowa, dotychczasowy szef Radia Bis. Jego następca Jacek Sobala błyskawicznie zwolnił kilku autorów popularnych wśród słuchaczy programów. Jedna z prezenterek radia, Ola Kaczkowska, na zebraniu zadała Sobali kilka pytań o wizję radia. – Po zebraniu dowiedziałam się, że nie zgadzam się z nową linią programową radia i „moja rezygnacja została przyjęta do wiadomości” – opowiada Kaczkowska. 

 W warszawskim Cefarmie równocześnie wysłano faksem zwolnienie prezesa Jerzego Barańskiego i wyłączono komórki zatrudnionych przez niego dyrektorów. Po kilku dniach i oni stracili pracę – napisała „Rz”.  W PZU pracę straciło jednego dnia 12 dyrektorów. Do dziś nie wyznaczono jeszcze wszystkich następców. Żadne ze zwolnień wręczanych dyrektorom nie zawierało uzasadnienia. Jednej z wyrzucanych osób powiedziano tylko, że jest związana z Eureko (zagraniczny inwestor w PZU skłócony ze Skarbem Państwa), a to powoduje konflikt interesów. – To skandaliczne tłumaczenie. Eureko i PZU łączy umowa o współpracy strategicznej – tłumaczy Michał Nastula, prezes Eureko Polska.  

Jeżeli chodzi o formę zwolnień, nie lepiej wygląda sytuacja w samym Ministerstwie Skarbu Państwa. W ostatni czwartek kwietnia 14 dyrektorów resortu zamkniętych zostało w jednym z gabinetówgmachu przy Wspólnej w Warszawie, po czym dyrektor generalna wyrzuciła ich z pracy.  Decyzje o zwolnieniach zapadają błyskawicznie. W żadnym z przypadków nie udało się ustalić, kto układa listy. Na przykład w PZU nad zwolnieniami głosowano na porannym zebraniu zarządu. Po ogólnikowych wyjaśnieniach prezesa o braku zaufania do niektórych dyrektorów, o ich niekorzystnym wpływie na biznes – przystąpiono do głosowania.  Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że za zwolnieniami głosowali: prezes Jaromir Netzel i Jolanta Strzelecka, która w zarządzie PZU była zaledwie od dwóch dni.

Jeszcze szybciej działała Monika Nowosielska z Ministerstwa Skarbu. 27 kwietnia o godz. 14 otrzymała nominację na stanowisko pełniącej obowiązki dyrektora generalnego, a godzinę później wyrzuciła kilkunastu wieloletnich pracowników resortu z pracy. Co ciekawe, Nowosielska trafiła na stanowisko dyrektora, wygrywając konkurs na specjalistę w biurze kadr, czyli szeregowego pracownika – czytamy w „Rz”.  O tym, że wykonywanie poleceń nowej władzy może być opłacalne, świadczy też przypadek Tomasza Kiewisza, głównego kadrowca PZU, który wręczał dyrektorom zwolnienia. Dzień po zwolnieniach awansował. Teraz jest dyrektorem zarządzającym grupy PZU.  Gwałtowne zmiany kadrowe mają fatalny wpływ na pozostałych pracowników firm. – Przez pierwsze tygodnie nowy prezes nawet nie miał czasu spotkać się z pracownikami. Część osób szuka nowej pracy. Odchodzą najlepsi – mówi jeden z rozmówców „Rzeczpospolitej”. Po zwolnieniu prezesa Zakładów Azotowych Kędzierzyn odszedł również szef marketingu. Działo się to w trakcie wiosennego szczytu w sprzedaży nawozów.  

Ministerstwo Skarbu do dzisiaj nie może podnieść się z szoku po „reorganizacji”. Część pracowników szuka nowego zajęcia. Według informacji „Rz” niektórych z nich nowe władze resortu namawiały do „dobrowolnych” odejść: – Powiedziano mi, że lepiej, żebym sam złożył wypowiedzenie, bo inaczej zostanę zwolniony dyscyplinarnie. Kiedy zapytałem, za co, dowiedziałem się, że jest „teczka donosów” na mój temat – opowiada pracownik resortu.

________________________________________________________

Łamiąc Kodeks Pracy, łamiąc wewnętrzne procedury Ministerstwa Skarbu, łamiąc zasady kultury.

Ale wahdełko się odbije…

Bo

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe

Azrael

[źródło: Nowy Przemysł]

 

Władza vs nauka – dlaczego muszą przegrać….

Umiejętność wykorzystywanie wiedzy, interdyscyplinarność gospodarki i wzajemne przenikanie się różnych dziedzin nauki jest dla każdego, powinno być dla każdego żyjącego w XXI wieku oczywiste – dla każdego, kto chce być inteligentem, mieć wpływ na swoje otoczenie. Wyjątkowa odpowiedzialność spoczywa na zarządzających i rządzących – niezależnie od miejsca i pozycji zajmowanej w strukturze społecznej. Bo wpływają oni nie tylko na swój byt, rozwiązuja problemy nie tylko swoje prywatne życie, lecz mają wpływ na życie, w zależności od skali dziesiątek, setek, tysięcy… itd. , a docelowo – milionów ludzi, w skali całego społeczeństwa.

Z racji swojego zawodu ( i jednoczesne hobby, co nie zawsze idzie w parze) podlegam stałym „dokształtom”. Pracując na styku ekonomii i informatyki, bez stałego uzupełniania wiedzy i śledzenie trendów rozwojowych i to w bardzo różnych dziedzinach – po roku przerwy zostałbym analfabetą zawodowym.

Jednocześnie okazuje się, że ta uzupełniana wiedza może dać  asumpt do zupełnie nowych, ciekawych wniosków, natury społecznej i politycznej. Miałem przyjemność uczetstniczyć ostanio w 2. konferencjach poświęconych zagadnienieniom informatycznym – systemom DATA CENTER oraz Business Inteligence (BI) – wydawałoby się – zagadnienia jak najdalsze od spraw społecznych, polityki, nawet ekonomii…

Okazuje się, ze jednak nie.

Przy okazji tych konferencji, można było poznać zagadnienia z bardzo różnych dziedzin, rzuconych na światło aktualnego stanu polskiej gospodarki – i szerzej – polityki. 

Przykład pierwszy z brzegu…

Jak się okazuje, Polska, kraj w Europie, o olbrzymiej ilości studentów, o dużej ilości instytutów badawczych i uczelni technicznych, w ogólnoświatowym rankingu innowacyjności zajmuje 72 miejsce na 104 sklasyfikowane kraje… ! Za Malezją, Tajlandią, i innymi krajami tzw. Trzeciego Świata !

W innym zestawieniu, mówiącym również o innowacyjności i nowoczesności Polska wypada równie blado. To wskaźnik zarejestrowanych wynalazków w Europie. Polska rejstruje niw wiele ponad 1% wszystkich wynalazków w instytucjach europejskich, gdy najlepsza w tym rankingu Irlandia ma ten wskaźnik na poziomie… 40% ! 

Takie rankingi, zestawienia, są bardziej nawet niż proste liczenie PKB, mówiące o przepaści ekonomicznej, organizacyjnej  i społecznej Polski…Czy to oznacza, że Polacy są od innych narodów mniej kreatywni i inteligentni ?! Nie, oczywiście, że nie ! Przykładem jest Polak, który z odpadów uruchomił produkcję benzyny, lub zmarnowany poprzez procedury adminstracyjne i brak fundyszy, temat "błekitnego lasera".

Tylko, że ci, którzy Polską rządzą, powinni się zajmować nie sprawami drugiego sortu, jak dodatkowe lekcje wychowania patriotycznego czy lustracja p. Gilowskiej, lecz zajmować się ZARZĄDZANIEM podległymi im resortami, obszarami kompetencji i zasobami danymi im w administrację.

Sztandarowe hasło obecnie rządzącej ekipy „Tanie Państwo” po przejrzeniu się bliżej, okazuje się niczym innym, jak humbugiem medialnym i zbitka pomysłów pseudo organizacyjnych bez żadnej podbudowy merytorycznej.

Zamiast zająć się w pierwszej kolejności ORGAZNIZACJĄ I ZMIANĄ PRAWA administracyjnego i ułatwieniem procedur – zaczęto bawić się dzielenie, łączenie, zmiany szyldów… konsolidacje (?). 

Idźmy dalej… Jedną z najbardziej popularnych teorii zarządzenia jest teoria Zrównoważonej Karty Wyników ( Balanced Scorecard – BS ).

Teoria ta, autorstwa Roberta Kaplana i Davida Nortona, stworzona została dla opisania struktur przedsiębiorstw. Opiera się ona na spojrzeniu na firmę poprzez strukturę 4. zagadnień

-        finansów

-        klientów

-        procesów firmy

-        wiedzy i rozwoju.

Nie będę pisał dalej szczegółowo, każdy może sobie znaleźć informacje pod linkami…

Okazuje się jednak, że ta teoria doskonale się sprawdza również przy zarządzaniu… sektorem publicznym… na przykład ministerstwem czy nawet państwem.

Podobnym narzędziem, jak BS, jest tzw. Mapa Wiedzy, czyli zestaw różnego rodzaju wskaźników opisujących zagadnienia wpływu decyzji podjętych w jednym miejscu, np. przez akcjonariusza firmy, na komórkę firmy w innym miejscu.

Jedna z firm audytorskich zastosowała taką mapę wiedzy w ministerstwie edukacji w jednym z krajów wspólnoty – i się sprawdziło ! Bo okazało się, że ministerstwo tez jest FIRMĄ – ma za pieniądze sprzedawać wiedzę i usługi i zarządzać podległymi mu jednostkami…

Połączenie 2. wyżej wymienionych teorii daje doskonały model, model trójwymiarowy zarządzania ORGANIZACJĄ.

A taką organizacja jest również państwo. Co raz częściej te modele są stosowane nie tylko w teorii i praktyce ekonomii i zarządzania, lecz również w praktyce POLITYKI.

Mam duże wątpliwości czy nauczyciel, który jest obecnie na czele rządu, jest intelektualnie przygotowany do tego, aby spróbować popatrzeć na swój rząd jak na firmę.Rządzenie w Państwie to dla niego i jego szefa ( Kaczyńskiego ) to WALKA z UKŁADEM, to komisje, lustracja, użeranie się z Lepperem i Giertychem, a nie zarządzanie…. nie mówić już o ideologu narodowym Giertychu…. 

Dla nich te zasady nowoczesnego Państwa to są rzeczy NIE DO PRZESKOCZENIA intelektualnie i światopoglądowo.  

Czy istnieje możliwość zmiany takiego nastawienia, czy istnieje zbudowania INNEGO modelu zarządzania państwem i uprawiania polityki w Polsce nie jako WALKI, lecz jako działań konstruktywnych ? 

Według mnie nie… bo Jarosław Kaczyński, którego należy uznać za główną postać polityczną i tego który pociąga sznurki, nie jest również predestynowany do zmian…

Patrząc na jego decyzje polityczne, personalne, na ostanie 9 miesięcy chaosu, którego zwieńczeniem była koalicja z SO i LPR – trzeba jasno stwierdzić – jego rządy nie przyniosą Polsce niczego dobrego i skończą się prawdopodobnie tak jak AWS…Dlaczego ? I znów nauka przychodzi nam w sukurs…. Ponieważ Jarosław Kaczyński nie zna, lub nie potraf stosować podstawowego narzędzia polityki, wynikającego z kolej z matematyki – teorii gier. 

Teora gier ( za Wikipedią ) Teoria gier to dział matematyki zajmujący się badaniem optymalnego zachowania w przypadku konfliktu interesów. Teoria gier wywodzi się z badania gier hazardowych i taka jest też jej terminologia, jednak zastosowanie znajduje głównie w ekonomii, biologii (szczególnie w socjobiologii), socjologii oraz informatyce (patrz: sztuczna inteligencja). Zastosowanie teorii gier w biologii przez Johna Maynarda Smitha zaowocowało pojawieniem się ewolucyjnej teorii gier i memetyki, a także nowymi zastosowaniami w naukach, które wcześniej bazowały na teorii gier. 

Ale teoria gier znalazła zastosowanie również w naukach politycznych – ma znakomite wyniki w prognozowaniu zachowań formacji politycznych i wyborów. Kładzie bardzo duży nacisk na obserwację zachowań i reakcje przeciwników politycznych. 

Ale w tej teorii jest jeden mały haczyk… zakłada ona że wszystkie strony gry są UCZCIWE, że ich decyzje są racjonalne, wynikają z przesłanek dobra, dobra publicznego i Państwa….

Wątpię nie tylko w intelektualny zdolność Jarosława Kaczyńskiego – wątpię w jego uczciwości – dlatego powinien i MUSI PRZEGRAĆ… dla dobra kraju…

 Czy można wyciągnąć jednak z opisanego stanu przepływu wiedzy z gospodarki i nauki do praktyki polityki jakieś wnioski pozytywne ? 

Można – że obecnie rządzący, nie potrafiący stosować DOBRYCH PRAKTYK zarówno w rządzeniu państwem, jak i polityka – muszą przegrać….

 Oby jak najszybciej…

Azrael

Piana biznesowa Marcinkiewicza

 

Kilka artykułów niżej chwaliłem naszego „premiera” Marcinkiewicza za znakomity PR i zdolności autoprezentacji, przydzielając mu znaczącą pozycję rzecznika rządu.

Warto przyjrzeć się temu, co dla państwa najważniejsze, czyli stronie gospodarczej jego pracy – i jego podwładnych.

Marcinkiewicz osiągnął wiele „sukcesów” na niwie gospodarczej. Oprócz słynnego „ jes, jes, jes” i sławetnej umowy z UniCredito, nasza tzw. Premier obiecywał rozwiązanie kilku spraw;

Bezpieczeństwa energetycznego kraju

Autostrad

Nowy port lotniczy

Nowy, polski Pentagon

Przyjrzyjmy się temu bliżej…

Według ”Gazety Prawnej” na te inwestycje potrzeba około 25 mld.  zł. Okazuje się, że z 6. głównych projektów strategicznych tylko jeden , portu lotniczego wygląda na papierze realnie. Brak studiów analiz, brak nawet założeń finansowania,  brak opracowań ryzyka finansowego inwestycji brak ustaleń resortowych czy analiz międzynarodowych.

Część projektów miałaby być wykonana tzw. partnerstwie publiczno – prywatnym, część w formie dotacji unijnych.

Ale biorąc pod uwagę niechęć układu rządzącego w Polsce do UE oraz do intencji powstrzymania prywatyzacji i do generalnej nieufności do kapitału prywatnego  – kiepsko to rokuje…

Jak to wygląda…

Można śmiało powiedzieć – wzrost ekonomiczny Polski, poprzez brak umiejętności MENEDŻERSKICH Marcinkiewicza i jego ludzi – nie przełoży się na wzrost produktywności polskiego Państwa i jego niezależność od źródeł zaopatrzenia energetycznego i poprawę infrastruktury…

Ale w telewizji za to dobrze wyglądamy, co Panie Marcinkiewicz ?!

Azrael

  • Facebook