Inwigilacja

Dziwi mnie to, że nagle dziennikarze poczuli się zagrożeni podsłuchiwaniem przez służby specjalne. Przecież jako tak zwana czwarta władza powinni znać doskonale prawo, jakie umożliwia tego rodzaju działania, jak i możliwości obchodzenia tego prawa. Więcej, również powinni nagłaśniać wszystkie sprawy związane z tego rodzaju działalności służb, niezależnie od tego, czy chodzi o podsłuchy polityków, biznesmenów, dziennikarzy, czy przestępców – w każdym przypadku, kiedy nie jest to zgodne z prawem.

Prawo dotyczące działania służb i ich nadzoru jest na tyle nieprecyzyjne, że praktycznie wszystkie formacje, mające prawo do zakładania podsłuchów mogą to robić, jeżeli uważają to za uzasadnione, co oznacza – że leży to w ich interesie. Z drugiej strony ochrona prawna ich działań jest tak potężna, że praktycznie tylko osobie ujawniającej nielegalne podsłuchy grozi odpowiedzialność karna – służby zawsze mogą sprawę zatuszować, lub „udowodnić” społeczną i prawną konieczność swojego czynu. Więcej – prawo pozwala na podsłuchy, zgodnie z wyrokiem sądu, bez określenia celu i osoby podsłuchiwanej! Służby z tego obficie korzystają – i korzystają również z nimi zblatowani dziennikarze , pozostając z nimi w symbiozie interesów. Do czasu, kiedy nie okaże się, że macki służb nie dotykają ich samych.

Continue Reading →

„Nie ma nic na Tuska”

Afera hazardowa była. Tyle wczoraj się udało wycisnąć z Donalda Tuska przesłuchującym go posłom. Premier przyznał, że zaszły nieprawidłowości w związku z projektem ustawy regulującej sprawy podatków i dopłat do budżetu od firm zajmujących się biznesem hazardowym. Nie mógł inaczej powiedzieć, ponieważ jego decyzje personalne w rządzie i jego otoczeniu, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, mogłyby się wydawać nieracjonalne. Szef rządu przyznał, odpowiadając na ostatnie pytanie posłanki Beaty Kempy, że będzie musiał poważnie się zastanowić, co i jak w tej sprawie powiedzieć społeczeństwu. I to chyba będzie jedyny sukces tej komisji…

Pamiętać należy, że komisja hazardowa została powołana przez Sejm do wyjaśnienia afery związanej z lobbingiem hazardowym i jego oddziaływaniem na najwyższe szczeble władzy. Takie było założenie inicjatywy powołującej komisję, z którą wyszedł sam premier Donald Tusk. Tak mu podpowiadał polityczny marketing. Doskonale jednak sobie zdawał sprawę, że komisja ta może zamienić się w broń polityczną, w komisję pościgową, przeznaczona do “łapania króliczka”, czyli jego samego. Wczorajsze przesłuchanie pokazało, że sieć zarzucona na niego chybiła.

Po przesłuchaniach głównych aktorów, byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, posłów i polityków Platformy Obywatelskiej i wreszcie samego premiera, widać wyraźnie, że „format”, jaki nadała komisji PO, sprawdza się. Bowiem zadaniem posłów Platformy Obywatelskiej w komisji hazardowej nie jest wcale wyjaśnienie szczegółów tak zwanej “afery hazardowej” Zbycha, Mira i Rycha, lecz udowodnienie, że w sprawy lobbingu na rzecz branży hazardowej umoczeni byli politycy wszystkich opcji politycznych. I jest to prawdą.

Continue Reading →

Znaki

Jest stare powiedzenie – przypadków nie ma, są tylko znaki. Można to sparafrazować również w ten sposób: Przypadków nie ma – jest za to potrzeba

Rewizja w domu szefa Stronnictwa Demokratycznego, a jednocześnie partnera politycznego Andrzeja Olechowskiego, kandydata na prezydenta RP, jaka odbyła się dwa dni temu, przypadkiem nie jest, jest za to sygnałem, pokazującym i Piskorskiemu, i Olechowskiemu, aby mieli się na baczności. Choć może nie tylko był to sygnał dla przeciwników politycznych Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska.

Paweł Piskorski kryształowym politykiem nie jest („polityka to w krysztale pomyje…”), ciążą na nim podejrzenia, że jego działalność polityczna i publiczna miała drugi tor, biznesowy, nie zawsze albo nawet nigdy za bardzo prosty i przejrzysty. Sprawyró żnego rodzaju transakcji i operacji finansowych ciągną się za nim od lat 90. ubiegłego wieku. Także w czasie kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy, mówiło się o co najmniej niejasnych sprawach związanych z przetargami. Układ warszawski i afera mostowa to dwa tego rodzaju elementy. Potem doszły jeszcze sprawy niejasnych transakcji zakupów lasów w zachodniopomorskim i dopłat unijnych…

Ale wszystkie te sprawy, łącznie z wyjątkowym szczęściem w kasynie zostały, jak się wydawało, zamknięte. Prokuratura nie interesowała się się tym do dobrych kilku lat, zarówno wtedy, gdy Piskorski był europosłem, a nawet kiedy już wrócił z Brukseli. Teraz jednak, kiedy został szefem SD, jednocześnie podjął wspólnie z Andrzejem Olechowskim wysiłek wyborczy, a wyniki sondażowe Platformy Obywatelskiej i samego Donalda Tuska okazały się niestabilne, prokuratura i służby zaczęły się znów Piskorskim interesować. No i właśnie – czy aby na pewno ta zbieżność jest przypadkowa? CBA, jak przytomnie wskazują niektórzy komentatorzy, jest jedyną służbą specjalną, którą można użyć niemalże „na telefon”, a że podlega ona bezpośrednio premierowi, telefon mógłby pochodzić z Alej Ujazdowskich, z KPRM. Dlaczego nie użyto CBŚ, czy ABW? Czy poszukiwanie jednej umowy notarialnej wymaga zaangażowania takich środków i takiego rozgłosu?

Continue Reading →

Naboje wystrzelane

Sytuacja polityczna, związana z aferami z jednej strony, zapowiedzią nowych regulacji w sferze hazardu z drugiej i permanentnymi konferencjami prasowymi Prawa i Sprawiedliwości z tej trzeciej – normalizuje się. Już dziś o poranku, w tradycyjnym seansie nienawiści Jarosława Kaczyńskiego, w porannej audycji PR I, „Sygnały Dnia”, najważniejszym tematem była sprawa przeprosin Ludwika Dorna, za pomówienie go, że jest niepłacącym alimenciarzem. Nawet o pomyśle premiera ograniczenia hazardu Kaczyński wypowiedział się raczej pozytywnie.

Spokój można też ocenić po tym, że blogerka kataryna, która milczy czasem całe tygodnie, wczoraj napisała cztery długie,  posty na swoich blogach, oczywiście o zbrodniach PO, Donalda Tuska i jego ludzi, a dziś już ani jednego. Zadanie było wykonane perfect, co zaowocowało przyczynkiem ze strony ministra Stasiaka z Kancelarii Prezydenta, a dziś powołał się na naszą Różę Luksemburg prawicowej blogosfery sam przywódca PiS-u.

To oczywiście jest tylko flauta przed następnym huraganowym atakiem na Donald Tuska i na rząd. Teraz kolej najpierw na walkę o zakres działania komisji hazardowej, potem o jej skład i na koniec o jej przywództwo. Z góry jest wiadome, co wynika z arytmetyki sejmowej, że walka dla PiS jest przegrana, ale przecież tak naprawdę chodzi o to, aby króliczka gonić…

Continue Reading →

Jest wojna!

Słowa przeciwko dokumentom, walka na konferencje prasowe, walka na słowa, insynuacje i szukanie haków; kampania polityczna, także kampania prezydencka w pełnym rozkwicie.

Można już być pewnym, że strony konfliktu – Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska – dołożą wszelkich starań i wykorzystają wszystkie metody, aby tę walkę wygrać. Nie idzie tylko o to, czy Lech Kaczyński zostanie prezydentem na następną kadencję i czy obecny premier zepchnie go z fotela prezydenckiego, ale również o to, która z tych dwóch sił politycznych będzie dominować przez najbliższe kilka lat.

Jarosław Kaczyński i jego twardy elektorat uważa, że istnieje szansa powrotu do władzy. Niby się przygotowuje do tego merytorycznie, powołując Zespół Pracy Państwowej, z tajnymi doradcami (od kiedy praca merytoryczna jest rzeczą wstydliwą, a przekonania należy ukrywać?!), ale tak naprawdę wiadomo, że chodzi o to, aby kryzys wywołany przeciekami z CBA i niefrasobliwością polityków PO wykorzystać w sposób maksymalny. Chodzi o to, aby afery hazardową i stoczniową nadmuchać do poziomu afery rywinowskiej i na tym wózku pojechać do zwycięstwa. Jednak szansa na zdobycie znów podwójnej korony, prezydentury i zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, jest tylko teoretyczna.

PiS zaostrza kurs, nie ma innej alternatywy. Kaczyński wzywa Donalda Tuska do podania się do dymisji. Jest oczywiste, że najważniejszą sprawą jest udowodnienie, że centrum decyzyjne i informacje o aferach zbiegały się w gabinecie premiera, że był on wcześniej poinformowany o sprawach nieprawidłowości w przetargu stoczniowym i nieuprawnionych i nieetycznych kontaktach jego najbliższych współpracowników z lobbystami firm hazardowych. Udowodnienie, że Donald Tusk wiedział o wszystkim wcześniej, niż mu raportował o tym Mariusz Kamiński – to cel PiS. Temu będzie podporządkowana działalność komisji śledczej.

Z drugiej strony PO musi wykazać, że CBA i Mariusz Kamiński działali w obu aferach z zamiarem politycznym, a do tego w samej służbie doszło do złamania nie tylko procedur i prawa, ale również że działała ona na polityczne zamówienie PiS-u. Jak na razie Mariusz Kamiński swoimi wypowiedziami dla mediów różnych dostarcza… PO argumentów do jej tez. Bo słowa Kamińskiego są kontrowane dokumentami, czy stenogramami jego wystąpień. Ale przecież te dokumenty, jak twierdzi sam Jarosław Kaczyński mogą być antydatowane…

Widać już zaangażowanie mediów po stronach sporu; Z jednej strony tak zwana telewizja „publiczna” i „Rzeczpospolita”, z drugiej media prywatne. To ewidentnie będzie również rozgrywka pomiędzy poszczególnymi wydawcami, stacjami telewizyjnymi, może nawet dziennikarzami. Każdy próbuje coś ugrać na tym; Ludwik Dorn zwietrzył szansę dla promocji swojej nowej platformy politycznej, Polski Plus, i będzie społecznie monitorował prace komisji sejmowej. Zaprosił do współpracy „niezależnych” blogerów z Salonu 24, a ci, jak stado piesków preriowych stanęli słupka, i zgłosili akces na wezwanie równie „niezależnego” polityka. Na czele blogerskiej komisji stanie Róża Luksemburg polskich blogerów, kataryna – oczywiście całkowicie bezstronna i niezależna. Na pewno wnikliwie zajmie się losami ustawy hazardowej za czasów rządów PiS i roli sekretarza stanu KPRM, Przemysława Gosiewskiego w jej „uwaleniu”…

Ring do rozgrywki jest rozstawiany. Błotny ring, a może nawet z gnojowicą. Będzie się działo…

Azrael

Jest afera!

Ile właściwie jest afer związanych z CBA? Jedna, dwie, trzy, czy może jeszcze więcej? Czy Mariusz Kamiński, jak się okazuje, dalej formalnie funkcjonariusz tej służby, jest dalej „bezstronnym” urzędnikiem państwowym, czy jest już politykiem Prawa i Sprawiedliwości? A kto jest może zleceniodawcą i pracodawcą Kamińskiego – państwo, czy może jednak pewne siły polityczne.

Na początku tygodnia Kamiński udzielił kilku wywiadów, m.in. dla „Rzeczpospolitej” i TVN24 i dopiero kiedy się okazało, że obecny szef CBA, Paweł Wojtunik, tylko go zawiesił w czynnościach, ale jest on dalej w stosunku pracy i stosunku podległości, Kamiński zamilkł i znikł. Ponoć nawet nie odbiera telefonów. To dobrze dla niego, ponieważ jeszcze kilka wypowiedzi i konfabulacji, a mogłoby się okazać, że z szeryfa stałby się ściganym.

Wygląda pokrótce, że biorąc pod uwagę CAŁOŚĆ dokonań służby pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, mamy do czynienia z jedną aferą; Nazywa się ona Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przez litość nie wspominajmy już o dokonaniach w trakcie poprzedniej kadencji sejmowej, ale to co się stało w ciągu ostatnich kilku tygodni, szczególnie w tak zwanej aferze stoczniowej, wskazuję dokładnie, jakie polityczne przesłania stały za Kamińskim.

Mariusz Kamiński w swoich wypowiedziach „pojechał” nie o „jeden most za daleko”, ale przekroczył rzekę kłamstwa. Na jego nieszczęście, internet i jego zasoby są „wieczne” i można znaleźć w nich nie tylko słowa, ale również dokumenty.

Continue Reading →

Odwołanie Mariusza Kamińskiego

Już samo powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego skażone było syndromem politycznym. Jego utworzenie było elementem „nowego ładu” państwowego, który potem wyewoluował w tak zwaną IV RP. Programu sztucznego i antydemokratycznego, przykrytego hasłem oddania państwa obywatelom. A jednym z elementów była służba specjalna, która organicznie niedemokratyczna, ponieważ nie poddana kontroli Sejmu, miała się stać policją polityczną.

Pierwsza duża, spektakularna akcja, przeciw wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi, tak zwana afera gruntowa, pokazała prawdziwe oblicze CBA i jej zadania. Potem było już tak samo; Akcja przeciwko posłance PO, Beacie Cielebąk-Sawickiej, a w nowej rzeczywistości przeciwko doktorowi Garlickiemu, no i ostanie akcje, afery hazardowa i stoczniowa. I nawet jeżeli cześć materiałów i dowodów wskazuje, że „coś było na rzeczy”, to sposób prowadzenie akcji, prowokacje i inwigilacje pozostawiają nie tylko niesmak, ale również wielewątpliwości prawnych.

Mariusz Kamiński, pozostawiony na stanowisku szefa służby (za namową wicepremiera Grzegorza Schetyny) był jak przysłowiowa tykająca bomba. Wydawało się to decyzją odważną, pokazującą obywatelom i samym działaczom PO, że nikt nie może być pewien i że działalność nowego rządu będzie całkowicie transparentna. Ale misja Kamińskiego, w sytuacji permanentnego konfliktu z opozycyjnym PiS musiała wcześniej czy później zaowocować aferę. Dlaczego? To proste. Odwołując się do czasu rządu Józefa Oleksego i afery „Olina” politycy zauważyli, że nie da się lepiej przeprowadzić afery, niż przy wykorzystaniu służb specjalnych. Same służby też stwierdziły, że jeżeli da się manipulować nimi – to i one też mogą wykorzystać swoje „brudne bomby” do działań. I je wykorzystają i będą wykorzystywały, jeżeli przy okazji odwołania Kamińskiego nie zostanie opanowana nie tylko CBA, ale również nie zostanie przeprowadzona radykalna reforma wszystkich służb (także policyjnego CBŚ) i nie zostaną one poddane ściślejszej kontroli instytucji państwa – w tym Sejmu. Bo jeżeli to nie nastąpi, grozi to tym, że ta ekipa polityczna, następna i jeszcze następna skorzysta z pokusy wywołania afery do walki z polityczną konkurencją.

Continue Reading →

Kraj Trzeciego Świata

Czytając doniesienia medialne o tak zwanej aferze stoczniowej, oglądając wypowiedzi polityków, zarówno tych rządowych, jak i koalicyjnych, jeżeli by wyjąć je z kontekstów szczegółowych, można by dojść do wniosku, że mamy do czynienia nie z krajem środka Europy XXI wieku, lecz z krajem Trzeciego Świata środka ubiegłego wieku.

Jest w tym wszystko, co charakteryzowało państwa, zwane rozwijającymi się; Nieudolni, a może skorumpowani politycy i urzędnicy, dynamicznie i bez skrupułów działając w interesie własnym i określonej opcji politycznej służby specjalne, sprzedajne, zaangażowane w walkę polityczną media.

Jak dziś rano w radio TOK FM zauważył przytomnie red. Tomasz Wróblewski, urzędnicy Ministerstwa Skarbu, z Aleksandrem Gradem na czele i Agencji Rozwoju Przemysłu stali się zakładnikami związkowców stoczniowych. Prowadzili kontrakt tak, być może z naruszeniem procedur i prawa, by promować jedynego oferenta, który dawał cień szansy na produkcję stoczniową. Mści się w tym wszystkim strach polityków PO, z premierem Tuskiem na czele, przed powiedzeniem prawdy o nierealności takiej działalności w obecnej sytuacji gospodarczej. To przecież mogłoby doprowadzić do spadku notowań sondażowych PO…

Czy za tym kryje się korupcja? Na pewno kryje się brak dbałości o interes państwa, bo brak sprzedaży majątku stoczniowego to strata skarbu państwa. Ale z odtajnionych „przecieków” materiałów CBA nie wynika, aby ktokolwiek z zaangażowanych w kontrakt sprzedażowy miał choć cień szansy na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy. Stocznie nie zostały spieniężone, więc pieniędzy na łapówki nie było. Nieudolność nie może zostać nagrodzona – ale powinna być ukarana.

Continue Reading →

Kamiński na widelcu

Ładnie zagrywka pod Mariusza Kamińskiego. Ewidentnie widać, że wszystko się składa w logiczną całość, co zresztą potwierdził zresztą sam premier Donald Tusk, który w krótkim komentarzu powiedział, że o roli służby FBI w zatrzymaniu posłanki Sawickiej wiedział od pewnego czasu.

Wczoraj do prasy przedostała się informacja, że poseł demokratów.pl, mecenas Jan Widacki przygotował nowy projekt ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym – i jest na niego zgoda i współdziałanie koalicji rządowej i opozycji (no, oczywiście tylko lewicy…). Projekt zakłada podporządkowanie CBA ministrowi SW, co stawia tą formację w jednym szeregu z innymi. Ogranicza on również jej kompetencje tylko do ścigania korupcji i ustanawia sądową kontrolę nad jej działaniami, jak również ściśle określa zakres jej współdziałania z innymi służbami. Przestaje więc CBA być policją jednego człowieka – a staje się organem rządu. Mam nadzieję, że również zakres kontroli parlamentu zostanie rozszerzony.

Wczoraj projekt – dziś bomba z „Gazety Wyborczej” o tym, że do zatrzymania Beaty Sawickiej, w znanej aferze korupcyjnej, która została wykryta i nagłośniona tuż przed wyborami w roku 2007, wykorzystano Federalne Biuro Śledcze USA (FBI). I to w sposób aktywny – bo jak się okazuje, jej funkcjonariusze nie tylko przygotowywali materiały i dokumenty legalizacyjne (tak zwane „powiastki”), które miały uwiarygodnić działania agenta CBA (tego, w którym się Sawicka zadurzyła…), ale również, jak stwierdził drugi oskarżony w tej sprawie, burmistrz Helu, Mirosław Wądołowski – brali w niej czynny udział. Udawał amerykańskiego biznesmena, zainteresowanego inwestycjami w nieruchomości na Półwyspie Helskim.

Sprawa jest prosta jak drut;. W ustawie o CBA jest wyraźnie zapisane, że służba ta ma prawo do współpracy z organizacjami międzynarodowymi. FBI taką nie jest – jest to organ państwowy Stanów Zjednoczonych. Do tego, jak podali informatorzy „Gazety Wyborczej” i „Radia Zet” – Amerykanie byli przekonani, że biorą udział w „imprezie” czysto kryminalnej – a nie zabawach politycznych harcerza Kamińskiego. I są już obrażeni, bo poczuli się wykorzystani jak… no, zastosuję autocenzurę….

Na szczęście, tego rodzaju spraw już się „wyprać” w papierach nie da, są to rzeczy, które wyszły już poza CBA, i to prawdopodobnie jest hak, na którym kariera Mariusza Kamińskiego zawiśnie.

Kamińskiego usiłowała zwolnić Julia Pitera, dość nieudolnie przygotowanym raportem z jego poprzedniej działalności – nie udało się to. Donald Tusk w styczniu tego roku postanowił, że tego wybitnego specjalistę od rzucania jajek i zadym na ulicach, zachowa na stanowisku, uznając, że nie jest on zagrożeniem ani dla obecnego rządu, ani dla ładu prawnego w Polsce. Został z niego taki papierowy tygrys, z wyrwanymi zębami. Do tego ślepy i głuchy. Bez pomocy innych służb, nad którymi pieczę przejęła nowa ekipa – CBŚ, ABW czy prokuratura – CBA jest jak małe, pijane dziecko we mgle. Każdy krok jej funkcjonariuszy, każda akcja i każda decyzja samego Kamińskiego – są bacznie obserwowane. Kamiński został więźniem własnego stanowiska. Poczekano i doczekano się instrumentów prawnych, a także sprawy, którą można Kamińskiego załatwić. Kamiński ma na karku dwie komisje sejmowe – ds. Barbary Blidy (w mniejszym zakresie) i tak zwaną komisję ds „nacisków”.Być może cała sprawa polega również na tym, aby Kamiński się „otworzył” i zaczął mówić, jak to naprawdę było ze sprawą prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa, czy może w trakcie narad u Jarosława Kaczyńskiego.

Ale wygląda na to, że raczej tygodnie, a może dni jego funkcjonowania są policzone…

Azrael

Epistolograficzne kuriozum

Mogłoby się wydawać, że pisanie listów protestacyjnych, w obronie i przeciwko, to już tylko domena takich jak Fundacja Helsińska, Amnesty International, różnych alterglobalistów, antyglobalistów – słowem – lewackich i anarchistycznych firm.
Otóż nic podobnego.

Jak donosi „Rzeczpospolita”, gazeta codzienna, która jest tak bardzo na prawo, że biurka na Prostej wiszą ZA prawą ścianą redakcji, grono intelektualistów (sic!) napisało list, skierowany do premiera RP, Donalda Tuska, w obronie szefa CBA, Mariusza Kamińskiego.

Kogóż tam nie mamy?
Jest Marek Nowakowski, pisarz, wybitny publicysta od programu „Warto kłamać”..,ups, „Warto rozmawiać”, niejaka Halina Herbert-Zebrowska, siostra Zbigniewa (wygląda, że jedyna zasługa), mamy Andrzeja Gelberga, znanego z tego, że położył „Tysola”, a potem usiłował załatwić Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe w Warszawie, Piotr Andrzejewski, senator, Tomasz Bury – krytyk, dziennikarz Maziarski, Jarosław Rymkiewicz (ten od dupy żubra, co ją miał Kaczyński ugryźć), czy były lustrator, Bogusław Nizieński. Mamy jeszcze Anitę Gargas, senatora Romaszewskiego. Jakby na nich nie spojrzeć – wielu czynem, myślę, piórem i sercem bijącym Jarosławowi, wspierali wodza i jego projekt tak zwanej IV RP. „Kremówka” intelektualna…

Continue Reading →

To już kiedys było…

Po dzisiejszej informacji na temat rozporządzenia byłego premiera o niszczeniu dokumentów, oraz odgłosach, jakie dochodzą z ABW, CBA i innych służb, tak jakoś mi się skojarzyło…

[youtube=watch?v=_MF3hZTYTsU]

Azrael

Być jak Joseph Fouche

Jarosław Kaczyński, dziś w wywiadzie udzielonym gazecie „Rzeczpospolita”;

Sądzę też, że zaszkodziła nam sprawa Beaty Sawickiej. Trzeba było dać sobie z tym spokój. Ale Mariusz Kamiński sądził, że jeśli ujawni kulisy akcji CBA już po wyborach, to nikt tego nie usłyszy.

Art. 7., pkt 4. Ustawy o CBA z czerwca 2006 roku;

Szef CBA lub jego zastępca nie może być członkiem partii politycznej ani uczestniczyć w działalności tej partii lub na jej rzecz.

Antoni Mężydło, 16 września 2007 roku;

Centralne Biuro Antykorupcyjne próbowało mnie zwerbować na agenta – powiedział w TVN 24 były poseł PiS a obecnie kandydat Platformy, Antoni Mężydło. - Oficer mówił, że najlepiej by było, gdybym ja ewentualnie nagrał kilka rozmów, nawet mówił mi, kogo tam powinienem nagrać – dodał.

Art 26., pkt 1. tejże samej ustawy;

CBA nie może przy wykonywaniu swoich zadań korzystać z tajnej współpracy
1.Posłów i senatorów

I dalej, dzieje najnowsze;

Jak podaje na swojej stronie internetowej magazyn „Newsweek” były minister sportu Tomasz Lipiec został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, pod zarzutem korupcji. Doniesienia potwierdza szef gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak.

Mariusz Kamiński, postać na poziomie pozostałych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, człowiek, który nadaję się tylko do rzucania jajkami na ulicach, stał prze 1,5 roku na czele policji politycznej tak zwanej IV RP.
Skończy gorzej niż jego protoplasta, potężny minister policji Cesarstwa, który już w 1809 roku prowadził konszachty z rojalistami i marszałkiem Wellingtonem. Potem, po Waterloo, wkradł się w łaski Ludwika XVIII i był znów ministrem policji… ale umarł na zesłaniu, w niesławie i zapomnieniu.

Rząd Donalda Tuska zamierza powołać komisję do spraw działalności CBA. I dobrze, jak najszybciej, ale to indywiduum należy odsunąć i izolować jak najszybciej – chyba, że zacznie mówić o powiązaniach ze swoim szefem. A patrząc na jego twarz – stać go na to…

Fouche przeszedł do historii jako zręczny polityk i manipulator. Kamiński będzie znany z nieudolności w sprawach Leppera, Kaczmarka, Sawickiej i doktora Garlickiego. Kamiński, zatrzymując Lipca, chce pokazać, że może być przydatny każdej władzy – jak dz*… do wynajęcia. Nic z tego!

Zadaniem PO i Donalda Tuska jest uzdrowienie państwa. Ale przedtem trzeba wymieść śmieci. Jeszcze paru pozostało…

Azrael

Psychomanipulacja społeczna

Przy okazji eksmisji byłych zakonnic, betanek z klasztoru w Kazimierzu nad Wisła, przesłuchujący je prokuratorzy stwierdzają, że najprawdopodobniej zostały one poddane praniu mózgów, naukowo – psychomanipulacji. Taką manipulację, która ma związać psychicznie i emocjonalne człowieka z osobą dokonującą ingerencji w psychikę, odwrócić tok myślenia i postrzegania świata, zniewolić emocjonalnie i podporządkować. Człowiek poddany takiej manipulacji zaczyna wyznawać inny system wartości, postrzegać świat przez pryzmat swojego manipulatora. Otoczenie jawi się wrogo, ludzie z poza układu grupy – stają się domniemanym zagrożeniem.

A czy my, przynajmniej część z nas nie jesteśmy poddawani permanentnej psychomanipulacji, gdzie wmawia nam się, że „czarne nie jest czarne – a białe, białym”…?

Ośrodek Badania Opinani Publicznej podał wczoraj ciekawe wyniki badań;

Continue Reading →

Kadry i informacja

Stary stalinowski slogan, że kadry decydują o wszystkim, w XXI wieku, w dobie elektroniki, informatyki i Internetu można śmiało uzupełnić o drobne słowa  ”i informacja”. Jeżeli do tego dodamy jeszcze przemożną chęć kontroli i inwigilacji – mamy komplet – komplet groźny dla wszystkich.

„GW” dzisiejsza doniosła, że premier Kaczyński wydał rozporządzenie na mocy którego Centralne Biuro Antykorupcyjne zyska, jako jedyna służba specjalna, dostęp do danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.. Specjalne, sztywne, łącze umożliwi CBA pobieranie dowolnych danych zapisanych w bazie – czyli praktycznie wszystkich danych o dorosłych obywatelach Polski. Oczywiście – bez kontroli samego ZUS. Jest to liczna ponad 25 mln obywateli.

CBA – przypomnijmy – jest to jedyna służbą specjalna wyjęta praktycznie z pod kontroli Sejmu. Zależna jedynie od decyzji i widzimisię Jarosława Kaczyńskiego.

Baza ZUS zawiera nie tylko podstawowe dane, takie jak imię, nazwisko i adres, ale też informacje o przebiegu pracy ubezpieczonego, zwolnienia lekarskie, świadczenia, jakie pobiera z ZUS. Czyli również dane tak zwane wrażliwe, mogące być przedmiotem różnorodnej analizy. Przypomnijmy – numer statystyczny choroby może mówić więcej o człowieku, niż rozmowa z nim samym…

ZUS nie będzie miał praktycznie żadnej kontroli nad tym, jakie dane będą ściągane z jego serwerów – otrzyma post factum tylko płyty z informacjami, co zostało w danym okresie ściągnięte z serwerów. Wynika to wyraźnie z korespondencji pomiędzy dyrektorem Seweryniakiem, odpowiedzialnym za ten problem w ZUS – a CBA.

Każdy, kto śledzi rozwój informatyki – nawet nie musi popuszczać wodzy fantazji. CBA mając dostęp do tego rodzaju danych, a także do innych (PESEL, systemy telekomunikacyjne, dane zbierane przez inne służby specjalne) jest wstanie praktycznie zapanować nad każdą sferą życia każdego człowieka. Już stosowane systemy controllingu elektronicznego plus informatyczne narzędzia heurystyczne – to broń w rękach władzy potężniejszą niż same służby…

Dodajmy do tego psychopatyczną osobowość rządzących – i „1984” to tylko bajeczka do poduszki w porównaniu z tym co może przynieść rzeczywistość.

A jak jest możliwość skorzystania z takich danych – to i cel zostanie wymyślony….

Azrael

Komisje? Natychmiast!

Początkowo na pomysły LiD-u i PO o powołaniu komisji sejmowych ds. wyjaśnienia sprawy śmierci posłanki Barbary Blidy oraz akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w ministerstwie rolnictwa – krzywiłem się, nie wyrażając aprobaty.

Teraz, przed wyborami, kiedy jest taka zadyma, kiedy za moment jest kampania wyborcza…
Prokuratura w rękach PiS, aparat represji (zwany dla niepoznaki służbami bezpieczeństwa państwa) pod kontrolą Zbigniewa Ziobro… będzie się wszystko ślimaczyło, nikt nie będzie miał głowy, można się także spodziewać obstrukcji ze strony polityków i funkcjonariuszy Prawa i Sprawiedliwości.

Lecz dziś doznałem iluminacji.

Continue Reading →

Podzwonne dla Zbigniewa Ziobry

Przez dłuższy czas przewijały się na poboczach komentarzy politycznych opinie, że Zbigniew Ziobro to człowiek, mogący kandydować do najwyższego stanowiska w Państwie. Prezydentury.

Mówiło się, że jego zdolności, energia, medialność predestynują go do ubiegania się o fotel w Pałacu Namiestnikowskim. Media zamieszczały także informacje, jakoby Ziobro miał być pierwszym kandydatem do premierostwa w 2005 roku, przed Kazimierzem Marcinkiewiczem. Dodatkowo jeszcze okazuje się, że wyniki sondaży popularności i ocen jego działalności lokowały go na samej górze list.
Wysoko nad Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi…

Ziobro, biorąc pod uwagę zakres kompetencji – jest najpotężniejszym członkiem rządu. I jak się okazuje w ostatnich dniach – groźnym i bezwzględnym wobec innych członków gabinetu – być może także dla Jarosława Kaczyńskiego. System wpływów, inwigilacja, podsłuchy, gromadzenie kwitów – a także zastraszanie, pomówienia – to jego narzędzia uprawiania polityki i realizowania władzy.

Continue Reading →

Drzwi do lasu

W dniu 6 sierpnia 2007 roku, na życzenie prezesa największej partii opozycyjnej polskiego parlamentu, doszło do spotkania z jego ekscelencją, Prezydentem RP, Lechem A. Kaczyńskim.
Tematem spotkania była napięta sytuacja na polskiej scenie politycznej. Prezydent, jako bezstronny obserwator, podjął się mediacji pomiędzy poszczególnymi siłami politycznymi kraju.
Po szczerej wymianie opinii…etc., etc. ….

Tak by to brzmiało w normalnym kraju, tak powinien wyglądać komunikat prasowy.

A u nas? Wszyscy się zastanawiają, co się za tymi drzwiami stało. Nie co zostało ustalone w interesie Polski, jaki jest program, jakie jest wiążące porozumienie – lecz – kto kogo… kto kogo wydudkał, kto jest sprytniejszy – klan braci, czy Donald Tusk… a może – CBA i służby dalej będą rozdawać karty?
Panowie usiedli naprzeciw siebie, opróżnili, jak donoszą media, cztery butelki (marnego) wina, uśmiechali się do siebie i coś ustalili. Uśmiechali się – ale nie czarujmy się – obaj na kolanach mieli odbezpieczone lupary…

Continue Reading →

A może nowa Bereza Kartuska?

Kaczyński Ważniejszy coraz słabiej daje sobie radę ze swoimi oponentami. Właściwie – ma już samych oponentów, bo jego „sojusznicy”, czyli Roman Giertych i Andrzej Lepper są bardziej zajadli niż Donald Tusk a nawet Stefan „Owadek” Niesiołowski. Rzucają kłody pod nogi „IV RP”, kwestionują nieomylność Wielkiego Stratega, kontestują, jątrzą.

Jarosław Kaczyński niejednokrotnie dawał przykłady, że dla realizacji swoich planów „wzmocnienia państwa”, odnowy moralnej, oczyszczenia, itd., itd., gotów jest użyć każdych środków. Od czysto werbalnych, sformułowań deprecjonujących osiągnięcia ostatnich 18 lat wolnej Polski, poprzez instrumentalne wykorzystanie prawa, na wykorzystaniu aparatu represji i ścigania dla celów politycznych kończąc.

Continue Reading →

Epistolografia polityczna czyli inaczej kłamstwo pospolite


Czytają listy, szczególnie te między przestępcami (albo politykami…) warto się zawsze zastanowić nad prawdziwym kontekstem sprawy. Czyli inaczej – czytać pomiędzy wierszami.
Pomijam jakość literacka pisma Jarosława Kaczyńskiego do Andrzeja Leppera i Romana Giertycha.. Nie są to listy Kafki, Iwaszkiewicza, czy nawet Churchilla. Ważny jest kontekst. A on dopiero daje pełnię obrazu.

Pomijam „oczywistą prawdę”, że obecna pozycja Leppera i jego partii to zasługa samego Kaczyńskiego. Pomijam fakt, że moralna odnowa tak zwanej IV RP miała się realizować we współpracy z przestępcą. Sam były wicepremier jest mi równie obrzydliwy jak jego były szef…

Continue Reading →

Rzut bumerangiem

W polskiej rzeczywistości tak się utarło, że każda nowa ekipa próbuje kształtować przestrzeń polityczną wokół siebie jak najwygodniej i jak najlepiej… nie, oczywiście że nie z punktu widzenia dobra państwa i obywatela – lecz głównie swojej pozycji i swoich interesów.

Nie jestem tak naiwny, aby twierdzić, że wszystkie decyzje prywatyzacyjne były całkowicie zgodne z interesem państwa. Czasem przeważał interes prywatny inwestora – może nawet o charakterze korupcyjnym – czasem interes załogi czy grupy zawodowej był na pierwszym miejscu. Bo na przykład – górnictwo – czy ono nie powinni być już dawno skomercjalizowane? A czy program NFI na pewno był dla wszystkich jednakowo korzystny?

Obecna ekipa nie pozostaje w tyle za innymi – i też tak kształtuje prawo, instytucje i procedury, aby odpowiadało jej interesom. Tylko jedno ją wyróżnia – robi to tak nieudolnie, że nie tylko nie rozwiązuje żadnych problemów – lecz szkodzi państwu – a przede wszystkim – sobie.

Continue Reading →